Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Piotr Kopacz
Rowerem do Santiago de Compostela

Bardzo osobista, miejscami refleksyjna opowieść o wyprawie do grobu św. Jakuba, jednego z apostołów Chrystusa. Starodawny szlak tej wędrówki, określany mianem camino, cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza wśród pielgrzymów z Europy Zachodniej. Z jednej strony książka stanowi niejako dziennik z podróży, z drugiej zaś posłużyć może jako swoisty przewodnik. Prócz wielu trafnych spostrzeżeń i praktycznych wskazówek, autor nie stroni od własnych wynurzeń, które zdradzają jego życiowy bagaż, częstokroć zdrowy dystans do rzeczywistości, ale też skłaniają do przemyśleń. W poczuciu niepewności, w zderzeniu z własnymi słabościami, autentyczność jego przeżyć na Szlaku św. Jakuba uczy również pokory.

Poniżej przedstawiamy publikacje prasowe dotyczące książki.


Camino – na drodze zmagań i refleksji

Jaka to opowieść? Przejmująca? Może… Trudno to orzec; zależy jak dla kogo… – kwestia indywidualnego odbioru, subiektywnego. Owszem, jak na polskie, rodzime „standardy”, może miejscami wręcz bulwersować. Czym jednak?… – szczerością autorskiej wypowiedzi czy też nabytym dystansem do religijnych zachowań? Dystansem polskiego „Niemca” z Leszczyn, który od prawie dwudziestu lat mentalnie żyje – było nie było – w innym świecie. Jednego nie sposób mu odmówić: autentyzmu przeżyć, doświadczeń i osobistych refleksji, jakie towarzyszą bodaj każdemu, kto znalazł się na Szlaku św. Jakuba. To właśnie camino; popularna zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej pielgrzymka do grobu jednego z apostołów Chrystusa.

Właściwie miał to być wywiad. Taki… pasowny; w sam raz na święta. Jego bohaterem miał być Piotr Peter Kopacz: swojskie klimaty, człowiek stąd, wyjechał jak wielu innych; nade wszystko jego życiowa pielgrzymka plus religijna odnowa. W sam raz na grudniowe wydanie KURIERA… Była to jednak połowa listopada, kiedy to ledwie snuły się plany związane z wydaniem tej książki; no i rychłym przyjazdem jej autora do Polski.

* * *

Grudzień. Książka w druku [a może już wydana]. Piotr Peter był i pojechał. „Podpisał się” raz jeszcze pod wszystkim co przeżył i przelał na papier. Przy okazji tej ostatniej wizyty wspomniał czy też dodał coś od siebie…

– Mam 50 lat. Urodziłem się i długie lata mieszkałem w Leszczynach, na Sportowej, niedaleko boiska „Piasta”. Zanim wyjechałem na Zachód, pracowałem na „Budryku”; praktycznie od początku, kiedy budowana wówczas kopalnia zatrudniała raptem około 200 osób. Oj, wiele mógłbym powiedzieć o tamtych czasach na kopalni. To właściwie nadaje się na kolejną książkę! Byłem wtedy kierownikiem, na powierzchni. Od tego czasu minęło już prawie 19 lat. Mieszkając w Niemczech pracuję teraz jako przedstawiciel firmy, która swoją siedzibę ma w Chorzowie, a zajmuje się stalowymi konstrukcjami.

* * *

To nie Jasna Góra czy Licheń. I nigdy, przenigdy ŻADNA alternatywa! Już bowiem samo porównanie dla wielu pachnie bluźnierstwem. Rowerem do Santiago de Compostela to jednak osobisty, refleksyjny dziennik z podróży, okraszony tym, co nie sposób recenzować bez osobistych zmagań; począwszy od zmagań „samego z sobą” – własnymi, życiowymi doświadczeniami – po te wynikające z trudów pielgrzymowania, codziennego wiktu i opierunku, na przestrzeni tysiąca kilometrów. To dystans, który uczy pokory, który można przebyć pieszo, konno(!) lub na rowerze, w spiekocie i niepewności, poprzez własne słabości, nawet pokusy, aż po kres wędrówki; pielgrzymki.

Autorowi książki trudno odmówić wielu trafnych spostrzeżeń; bywa, że dość osobliwych, wręcz wstydliwych. Zamiast się oburzać, warto je może przemyśleć; także (po)przez pryzmat religijności, jaka dzieli Polskę od reszty świata, w tym przypadku od „Zachodu”. (r)


U grobu św. Jakuba

Z Ornontowicami wiążą go już tylko wspomnienia. Jak podkreśla, w swoim fachu był niegdyś jednym z pierwszych pracowników kopalni „Budryk”. W końcu jednak rozstał się z górnictwem, poniekąd także z Polską. Niemal dwadzieścia lat temu – podobnie jak wielu innych – zdecydował się na wyjazd do Niemiec. Kiedy przyszedł czas życiowych refleksji, wybrał się w samotną podróż Szlakiem św. Jakuba zwanym potocznie camino; w pielgrzymkę do hiszpańskiego Santiago de Compostela, do grobu jednego z Apostołów Chrystusa. A co widział i co przeżył... - przelał na papier...

Rowerem do Santiago de Compostela to refleksyjny dziennik z podróży Piotra Kopacza; byłego pracownika ornontowickiego „Budryka”, obecnie „niemieckiego” przedstawiciela chorzowskiej firmy specjalizującej się w konstrukcjach stalowych. Już tylko z tego względu – pomijając względy rodzinne - jego kontakty z Polską pozostają niejako na porządku dziennym. Jednak przy okazji jednej z ubiegłorocznych odwiedzin przywiózł w rodzinne strony nie tylko pomysł na własną książkę, ale od razu tekst i mnóstwo fotografii ze swej rowerowej wyprawy...

Jak się okazało, całość tego wszystkiego stanowiło idealną wręcz dokumentację, z zawartością wielu cennych, praktycznych uwag, które mogą posłużyć jego naśladowcom. Z drugiej strony trudno tu o naśladownictwo czy nowatorstwo, bowiem camino to w istocie średniowieczny trakt pątniczy, szczególnie popularny w Europie Zachodniej. Trudno oczywiście w kilku zdaniach oddać jego klimat; malowniczych terenów południowej Francji, tym bardziej północnej Hiszpanii czy wreszcie samych wrażeń i przeżyć z podróży… - ostatecznie więc zostały one zebrane w wydaniu książkowym.

Co ciekawe, sama książka urzeka nie tylko autentyzmem przeżyć autora, lecz też jego dystansem do rzeczywiści, nawet religijności. Intrygujący wydaje się bagaż życiowych doświadczeń samego podróżnika, bądź co bądź człowieka w dojrzałym wieku. Skąd chyba wyłania się pewnego rodzaju rezerwa, z jaką podchodził do wszystkiego, co stanęło mu na drodze. Poza tym lektura o wyprawie do grobu św. Jakuba to również lekcja pokory w zderzeniu z trudami samotnej wyprawy, własnymi słabościami, w cichości własnych przemyśleń, na które w codziennej gonitwie zazwyczaj brakuje nam czasu. A szkoda. Być może wielu z nas trzeba właśnie takiej samotni jak camino; „pobycia” samemu z sobą. Po co? - aby nabrać sił do dalszej wędrówki, już poza utartym szlakiem; przez życie. (r)


Zapraszamy również do lektury skanów artykułów:


Poniżej prezentujemy zdjęcia Autora.






Książka dostępna na stronie wydawnictwa Verwa »


Autor: Piotr Kopacz | Dodano: 23.01.2011 | Ostatnia zmiana: 23.01.2011

Komentarze

Izabela - 28.04.2014 20:50

Super dziennik, przeczytalam ksiazke tego Pana "jednym tchem". Duzo prawdy rzeczywistej, osobistych, prawdziwych refleksji. Zacheta, aby choc.... pojechac tym szlakiem i zobaczyc opisane miejsca. Switna, lekka ksiazka. Dziekuje

Zobacz wszystkie »