| Strona 1 z 6 | Następna strona » |
Camino moje Życie :: Mariusz z Ostrołęki :: 2012-02-22 09:27:23
Motywacja: religijna, kulturalna, turystyczna czy sportowa? Która prawdziwa?
Tytuł dzisiejszego wpisu zasięgnąłem z drugiego forum.
Jak już niektórzy zauważyli mój wczorajszy wpis dotyczył dyskusji toczącej się tu na forum związanej z „atrybutami pielgrzyma”.
Wielu nowych gości tego i drugiego forum zauważa z niepokojem, że zamiast konkretnych odpowiedzi na dany temat, pojawiają się różne wpisy pośrednio związane z tematyką tytułu.
Zapewne dzieje się tak, iż oprócz osób, które szukają praktycznych wskazówek typu: Jak? Którędy? Za ile? Spora rzesza ludzi zastanawia się PO CO? Z JAKICH POWODÓW? Jest to chyba nierozerwalne z istotą człowieczeństwa, żeby próbować sobie odpowiedzieć na te ostatnie pytania.
Dziwi mnie trochę to, iż niektórzy są zdegustowani pytaniami praktycznymi, np. ZA ILE? Nie każdy przecież może z...
Camino moje Życie :: Mariusz z Ostrołęki :: 2012-02-21 11:53:49
\"Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym?
"Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego - według tego, co mówi Bóg:
Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich,
i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.
Przeto wyjdźcie spośród nich
i odłączcie się od nich, mówi Pan,
i nie tykajcie tego, co nieczyste,
a Ja was przyjmę
i będę wam Ojcem,
a wy będziecie moimi synami i córkami -
mówi Pan wszechmogący."
(2 Kor 6, 14-18)
To tytułem źle pojętego ekumenizmu i ekspansji innowierców.
Biblię przede wszystkim trzeba czytać.
Cytat...
Camino moje Życie :: Mariusz z Ostrołęki :: 2012-02-01 12:44:42
Wracam niekiedy pamięcią.....
Wracam niekiedy pamięcią do 30 czerwca AD 2009, do czasu mojego dotarcia do Santiago de Compostela. Do poranka, kiedy stanąłem na placu przed Katedrą. Jest to o tyle łatwe, gdyż w pracy mam na ścianie zdjęcie z tego dnia. Staram sobie przypomnieć o czym wtedy myślałem.
Czy czułem jakąś satysfakcję?
Nie jest mi łatwo na to odpowiedzieć, ponieważ pamiętam tylko jedno, iż czułem się jak w bajce. Ale nie byłem zafascynowany, tylko trudno mi było uwierzyć, że jestem TAM właśnie. Zadawałem sobie pytanie, czy to właśnie JA tam stoję? ….
Drugą rzeczą, jaką pamiętam, to to, że nie towarzyszyły mi żadne wyolbrzymione emocje. Żadnej łezki, żadnego uśmiechu. Po prostu stałem....
i zastanawiałem się, co będę TAM robił przez dwa dni.
Koniec marszu, oznaczał dla mnie wtedy koniec DROGI. Drogi, która miała coś zmienić. Czy coś zmieniło się wtedy w moim życiu? Sądziłem, iż niewiele. Teraz wiem, że...
Camino moje Życie :: Mariusz z Ostrołęki :: 2012-01-17 11:15:54
Czy żałuję mojej decyzji?
Od 6 miesięcy zastanawiam się nad tym pytaniem. Czy postąpiłem słusznie? Na pewno tak. Lecz inną rzeczą jest to, czy czułem się z tym dobrze?
Materialnie odczułem to znacznie :) Bilet samolotowy przepadł bezpowrotnie (zaleta tanich linii lotniczych), „super” plecak oraz hamak czekają potulnie na swoją kolej, specjalistycznie ubranie używam na co dzień (i w pełni spełniają pokładane w nich nadzieje:))
Natomiast moje odczucia duchowe są dobre. Nie czuję znacznych wyrzutów. Choć pamiętam sam moment decyzji. Rozgorączkowanie, niepokój Serca, kołatanie Umysłu. To było straszne. Przecież zawiodłem tyle osób. A co z tymi, którzy wiedzieli o moim Camino i znali mnie osobiście? Wyszedłem na mięczaka, który nie potrafi zrealizować podjętego wyzwania....
Nawet przekonywałem sam siebie, że muszę iść, bo piszę przecież bloga o mojej wędrówce. Będę przecież niewiarygodny!!! Ale wszystko to marność i pogoń za...
Camino Bici :: Grzegorz Maszkowski :: 2012-01-13 13:17:15
Nie za szybko
Cześć,
Moje rowerowe Camino planuję na wrzesień 2012. Postanowiłem już teraz opisywać przygotowania do pielgrzymki. Zapraszam. Grzegorz http://bicicamino.blogspot.com/
Camino Kamy :: Ola Kamińska :: 2011-09-14 18:43:36
Bienvenidos!
Camino oczarowuje, zachwyca, wciąga. Sprawia, że od razu po powrocie pragnie się rozpocząć je na nowo i przeżyć jeszcze raz. Ja przeżywałam je ponownie cały rok, przypominając sobie wszystko i pisząc wspomnienia i relacje z mojego Szlaku:) Te wspomnienia, jak i to, w jaki sposób Droga wpłynęła na moje życie znajdziecie na moim blogu: http://www.caminokamy.blogspot.com/
Zapraszam serdecznie!
Ultreia!
Camino cudów? :: Agnieszka Szkatuła :: 2011-08-08 20:03:09
Camino trwa :)
Wczoraj wróciłam z Hiszpanii. Przepraszam wszystkich rozczarowanych, że nie pisałam. Pisałam pod innym adresem, mając możliwość wysyłania tam notek MMSem z komórki. Zapraszam wszystkich na: http://agniulka.blogspot.com/
To nie droga jest trudnością... :: Alicja K :: 2011-08-04 17:18:17
Deszczowa Fisterra
Dzisiaj mialam zamiar opalac sie na plazy... Coz, plan planem, a tymczasem od rana pada deszcz. Zyje wiec sobie w zwolnionym tempie, odpoczywajac i troche bym juz chciala wracac do domu... Wczorajsze pozegnanie z przyjaciolmi poznanymi na szlaku bylo jak domkniecie pewnego etapu, teraz otwiera sie nowa przestrzen i nowa droga. W Fisterre jestem sama, choc nadal wsrod pielgrzymiej zyczliwosci w prywatnym albergue. Jutro powrot do Santiago, zakup pamiatek, w sobote zwiedzanie Madrytu, a wieczorem odlot do Katowic. Moze uda sie dzisiaj jeszcze wybrac ponownie do Faro, nad Ocean...
To nie droga jest trudnością... :: Alicja K :: 2011-08-03 21:45:45
Ocean
I tak oto moja wedrowka dobiegla konca... Wczoraj wczesnym poludniem "dobieglismy" do Santiago. Przywitalo nas poczatkowo chmurami, ale potem, gdy juz bylismy przed Katedra, nagle wyszlo slonce... Nie bylam wczoraj na slynnej mszy dla pielgrzymow. Nie bylam, bo dlugo czekalam przed wejsciem do miasta na dwojke przyjaciol, ktorzy szli nieco wolniej... Nie chcialam wchodzic do Santiago sama... Za to dzisiaj wszystko bylo na swoim miejscu. I msza, i pozegnania, po wczorajszych jeszcze, wieczornych. Dzis za to dotarlam autobusem na kraniec swiata. Ocean wokol Przyladka Finisterre... Trudno opisac to, co przynioslo mi camino... Przede wszystkim jednak wiele waznych spotkan i wielu waznych ludzi... A Bog... Bog zapewne byl z nami wszedzie, i w bablach na naszych stopach, i w porannych mglach i w sklepieniach Katedry...
Z pamiętnika pątnika ;] :: Sławek Grzela :: 2011-07-27 20:54:36
27.07- coś się kończy, coś się zaczyna...
Tego dnia nasza pielgrzymka definitywnie dobiega końca. O 15.15 wyleciał nasz samolot do Warszawy. Cóż powiedziec... żal odjeżdżać. Nasze Camino definitywnie dobiegło konca. A może jednak nie? Pamiętam kazanie, które jeden z polskich księży powiedział w trakcie Mszy w kaplicy przy krypcie. Jedna z płaskożeźb na katedrze zawiera greckie litery alfa i omega. Jednak sa one przedstawione odwrotnie niż zawsze- najpierw omega, potem alfa. I może tak jest, że nasze camino się kończy, ale zaczyna się drugie, dłuższe, ważniejsze. Oby to camino, które się dziś zaczyna, zakończyło się tak samo szczęśliwie.
Dziękuję tym wszystkim, którzy zadawali sobie trud zaglądania na tego bloga. Wszystkim, którzy zamierzają wziąć credencial do ręki i pojść do św. Jakuba, jk i tym, którzy kroczą drogami swojego życia, mówimy: BUEN CAMINO!
Łukasz, Sławek, Darek, Mateusz i Emil :)
| Strona 1 z 6 | Następna strona » |