Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-24 23:21:50
This is the end, but never give up!!

I jest!!! Po 10 dniach nieustannej wędrówki przez miasta, miasteczka, pośród pól, lasów i plaż, poznając kolejnych współtowarzyszy, wszyscy razem dzisiaj dotarliśmy do celu (no może babeczki od soku z gumijagód doszły wcześniej), czyli Santiago de Compostela, znanego grobu św. Jakuba, gdzie łączą się wszystkie szlaki Camino. 

Ostatni etap to oczekiwanie w 2h kolejce, aby zebrać ostatnią, najważniejszą pieczątkę i odebrać certyfikat przebycia 280 km pieszo. Czas na bilans zysków i strat, straty to: banan, para majtek, koszulka i kapelusz, ale to nic w obliczj zysków, i tu drobna refleksja. 

Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-23 22:49:36
Bądź szczęśliwy i dawaj szczęście innym !!!

Kazali wziąć czołówki, więc spakowałyśmy. Taszczymy je już 9 dzień, zastanawiając się właściwie po co?? No i dzisiaj mamy odpowiedź. Wyszłyśmy z naszej albergue jeszcze przed świtem, było ciemno, ale cóż idziemy, narazie przez oświetlone miasto. Ale miasto się skończyło i weszłyśmy w jeszcze ciemniejszy las. Jakby spojrzeć z daleka wydaje się to idiotyczne: cztery kobitki (my z Kandyjką i Angielką, którą spotkałyśmy) same w gęstym dębowym lesie, z latarkami na głowach, w ciemną noc szukają żółtych strzałek, ale pewnie jest w tym jakiś cel. 

Nasz cel na dzisiaj to przybyć jako pierwsze do klasztoru franciszkanów. Tylko pierwsze 30 osób może tam nocować (tzw. Donativo, czyli płacisz wedle uznania), więc było o co walczyć. Niestety furta otwierana jest...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-22 23:34:15
Galicyjskie słońce i winne krzewy

Dzisiaj wyruszyłyśmy bladym świtem, w domu wszyscy jeszcze smacznie spali, ale śniadanie i tak czekało na nas w kuchni. Po krótkim marszu, opuszczamy urokliwe miasteczko Pontevedra, a tu za rogiem czeka na nas stary znajomy spotkany jeszcze w Portugalii.... Italiano, a któż by inny. Prawie go nie poznałyśmy bez plecaka, który postanowił oddać do "luggage taxi", czyli taksówki na bagaż, polega to na tym, że Ty idziesz dwadzieścia kilometrów w upale, a Twój plecak za 5 euro jedzie klimatyzowaną taksówką. 

Dzisiejszy etap wybitnie długi, ale wszyscy pomimo upału się nie poddawali. Kanadyjka, pomimo tego, że wyszła po nas, już na pierwszej przerwie na toaletę nas wyprzedziła i długo trzymała się w czołówce. Italiano z kolei stwierdził,  że pędzimy zbyt szybko i raczej obstawiał tyły (a szedł bez obciążenia!!), my starałyśmy się dogonić Kanadyjkę, ale finalnie przybyła do albergue...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-21 23:03:31
Casa A Grade, czyli śpimy "u Józka"

Noc tak jak przewidywałyśmy- bezsenna, nawet różowe zatyczki do uszu nie pomogły, grała istna orkiestra chrapaczy, zgrani byli lepiej niż w NOSPR, jak jeden skończył, to drugi zaczynał. Niewyspane i wkurzone wyparowałyśmy stamtąd, aż się kurzyło. 

Darłyśmy do przodu, jakby nas ktoś gonił, wyprzedzając wszystkich. Teraz pojawiły się nowe czerwone buty, ale przystojniejsze. Babeczki od soku z gumijagód pewnie już dochodzą do Santiago, za to krąży wokół nas za to ekipa kanadyjczyków, którym wożą plecaki (to nie fair ;) ) 

Hitem dzisiejszego dnia jest nocleg, czyli gospodarstwo agroturystyczne "u Józka vel Javier'a". Niepozorny domek przy szlaku do Santiago okazał się villą z basenem. Jak tylko przyszłyśmy gospodarz Javier...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-20 21:13:45
Mgliście, ale zaje..!!!

Po słonecznej środzie meldujemy się znów. Wczorajszy post powstał, ale nie wiedzieć czemu zaginął niczym moja dzisiejsza koszulka (ale o tym za chwilę). Wczoraj przemierzałyśmy hiszpańskimi plażami, podziwiając luksusowe rezydencje, co drugą chciałyśmy kupić ( A może by tak rzucić wszystko i wyjechać do Hiszpanii??)) Jedna z plaż skusiła nas, po prostu musiałyśmy wdępnąć na chwilkę, ale trochę przysnęłyśmy i teraz nosy mamy czerwone (jak Rudolf...)

 

Rano ruszyłyśmy dziarsko, ale trochę późno, znów zboczyłyśmy nieco ze szlaku, ale zaskakująco szybko dotarłyśmy na metę dzisiejszego etapu. Nowoczesna albergue w której śpimy przypomina kuszetkę pociągu (mamy przedsmak podróży koleją transsyberyjską), dwa piętrowe łóżka na dwóch metrach kwadratowych, już słychać odgłosy chrapania, a jeszcze daleko do ciszy nocnej. 

Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-18 23:23:33
Viva España !!!

Dzisiaj lazy day-zamiast chodzenia, trochę więcej jeżdżenia :) Ale za to zerwałyśmy się bladym świtem i już o 7:30 popijałyśmy kawkę w miejscowej Pastelarii (taka lokalna cukiernia), a w międzyczasie suszyło nam się pranie w publicznej pralni (po raz pierwszy korzystałyśmy z tego rodzaju wynalazku i jesteśmy zachwycone!!) Siedzimy sobie całe zadowolone, a tu...... Italiano wchodzi na śniadanko. Small talk i razem ruszyliśmy w trasę. 

Pierwszy transport odbyłyśmy pociągiem (Pendolino to, to nie było, raczej Tlk Kormoran :P, ale przybył o czasie) Potem czekała nas przeprawa promowa, i tutaj znów wyścigu czas start. Wysiadłyśmy z pociągu, kompletnie nie wiedząc dokąd pójść, skierowałyśmy się w stronę morza, i okazało się, że prom odpływa za minutę, więc puściłyśmy się  biegiem, gubiąc przy tym kapelusz.

Po kilku minutach znalazłyśmy się na drugim, już hiszpańskim brzegu!!! España powitała nas standardowo, czyli mgliście, a z powodu...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-18 00:25:17
Caracol, peregrinos et buon camino :)

Generalnie w Camino chodzi o to, żeby szukać żółtych strzałek z muszlą św. Jakuba, trochę jak taka gra w podchody, z tym że nie po ogródku, ale po całej Europie. Kiedy nie wiesz gdzie iść, po prostu wypatrujesz żółtej strzałki, a jak już ją znajdziesz, uradowany ruszasz dalej. W poszukiwaniu oceanu,  my dzisiaj postanowiłyśmy zboczyć ze szlaku. Znalazłyśmy ocean i nie tylko!!! Odkryłyśmy nową trasę, prowadzącą tuż nad brzegiem, wśród dzikiej roślinności i szumu fal, ale jak co dzień w gęstej mgle (mimo tego, było cudownie) 

Kolejnym nieodzownym aspektem Camino są ludzie, których spotykasz. Pierwszych pielgrzymów jakich spotkałyśmy, byli Niemcy, z których jeden idzie w charkterystycznych czerwonych butach, kolejne dwie kobitki, które odpoczywają non stop i mimo tego, ciągle są przed nami ( Piją jakiś sok z gumijagód czy co??), no i Italiano- Gian Pierro. Dołączył do nas,...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-18 00:24:06
Caracol, peregrinos et buon camino :)

Generalnie w Camino chodzi o to, żeby szukać żółtych strzałek z muszlą św. Jakuba, trochę jak taka gra w podchody, z tym że nie po ogródku, ale po całej Europie. Kiedy nie wiesz gdzie iść, po prostu wypatrujesz żółtej strzałki, a jak już ją znajdziesz, uradowany ruszasz dalej. W poszukiwaniu oceanu,  my dzisiaj postanowiłyśmy zboczyć ze szlaku. Znalazłyśmy ocean i nie tylko!!! Odkryłyśmy nową trasę, prowadzącą tuż nad brzegiem, wśród dzikiej roślinności i szumu fal, ale jak co dzień w gęstej mgle (mimo tego, było cudownie) 

Kolejnym nieodzownym aspektem Camino są ludzie, których spotykasz. Pierwszych pielgrzymów jakich spotkałyśmy, byli Niemcy, z których jeden idzie w charkterystycznych czerwonych butach, kolejne dwie kobitki, które odpoczywają non stop i mimo tego, ciągle są przed nami ( Piją jakiś sok z gumijagód czy co??), no i Italiano- Gian Pierro. Dołączył do nas,...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-17 19:15:37
Miało nie być pod górę!!!

Wczoraj przerwa techniczna we wpisach, ale powracamy ze zdwojoną aktywnością. Postaramy się opowiedzieć wszystko ;)

Wczorajszy dzień znów rozpoczął się mgliście (chyba już zaczynamy się przyzwyczajać), udało nam się złapać stopa do oddalonego o 7km od schroniska, w którym spałyśmy  Marinhas. Podwiózł nas miły dziadziuś podróżujący ze swoim uroczym wnuczkiem, dla którego my i nasze ogromne plecaki, stanowiliśmy nie lada atrakcję, do tego stopnia, że nie chciał nas wypuścić z samochodu (ale to dziecko ma mocny chwyt!!) 

Rozpoczęłyśmy wędrówkę... Mówili, że nadmorska trasa, mówili, że ciągle po płaskim, a tu góra za górą, oceanu ni ma. Teren raczej przypominał amazońską dżunglę aniżeli portugalskie wybrzeże. Natomiast finał trasy w wielkim stylu!! Wejście do miasta Viana do Castelo przywitało nas z daleka niepozornie wyglądającym mostem. Jednak most zdawał się nie mieć...


Pokaż całość »

Matka i córka na Camino da Costa :: Dominika Hanusek Hanusek :: 2018-09-15 23:05:40
Portugalia express

Prawdziwy pielgrzym wyrusza przed wschodem słońca, my niestety przespałyśmy wschód słońca i wyszłyśmy dopiero o 8:20. Wychodząc Kasia już zapomniała w którą stronę mamy skręcić, chociaż Pani w recepcji zapewniała, że dotrseć na szlak, to super easy. Przyjęłyśmy za to zawrotne tempo, i już po dwóch godzinach marszu, byłyśmy prawie w połowie drogi, i to bez śniadania (bo nie mogłyśmy się zdecydować gdzie go zjeść, gdyż wszędzie było przepięknie)

Dreptałyśmy wzdłuż pięknego nadbrzeża, po drewnianych pomostach, wsłuchując się w szum fal oceanu, którego niestety nie było widać, z powodu mgły gęstej jak mleko (czyżbyśmy już doszły do Irlandii??)

Pokaż całość »

Chcesz pisać?

Chcecie pisać o swoim Camino? O tym jak się przygotowujecie... jak dojrzewają w Was marzenia o drodze... o tym jak mijają kolejne dni na Camino... o wszystkim czym chcecie się podzielić...? Piszcie swojego CaminoBLOG'a!!!

Wystarczy zarejestrować konto » i możecie zaczynać!