Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! jedzenie

NOWY! Autor: fresco | Dodano: 2012-03-11 17:33:27


Hej,

Planuję iść w lipcu 2012 drogą francuską i największe wątpliwości mam co do wyżywienia. Jakbyście mogli mi napisać co jedliście w trasie, co w alberque, jakie były warunki przyrządzenia posiłku, gdzie je kupowaliście, no i rady co jeść, ile tego kupować?

NOWY! Autor: pomoc | Dodano: 2012-03-11 18:03:06


Jeżeli masz pieniądze to nie będzie problemu z zakupem gotowego i treściwego posiłku dla pielgrzyma koszt ok. 8 -10 euro Jeżeli jednak wolisz samemu przygotowywać posiłki to radzę robić zakupy w miastach w marketach, gdzie ceny są  znane,w miarę przystępne i asortyment większy. W przewodniku na stronie jest opisane gdzie jest kuchania a gdzie nie, raczej nie ma problemu.

Ja jadłem najcześciej bagietkę z serkiem i jakąś wędliną popijając przecierem pomidorowym (wyjątkowo smacznym, ale do czasu) na obiad spagetti i wszelkiego rodzaju podobne, choć pod koniec zorientowałem się że w podobnej cenie przyrządze kurczaka, owoce -wspaniałe melony,jabłka itp.

NOWY! Autor: Agata | Dodano: 2012-03-11 18:33:28


U nas było tak: Najpierw staraliśmy sie byc Polakami z naszymi przyzwyczajeniami tj: sniadanie tresciwe, ale z czasem okazało się ,ze przejście na hiszpański model jest najlepsze tj. rano pyszna ich kawa i słodka bułka. Warto tam kupić i wystarcza na pielgrzymowanie do 13:30. Bardzo dziwne, ale naprawde wystarcza. Potem dochodzisz do  alberga i albo cos sobie gotujesz w kuchni  albo za te 8-10 E kupijesz manu dija. Tym mozna sobie pojeść bo z reguły jest to zupka i drugie i albo coś słodkiego albo butelka wina. Po takim posiłku ( u nas co ok 3 dni) byliśmu dobrze pojedzeni. Poza ty, tam przestaje sie tak bardzo chcieć jeść  no i mozna schudnąć!!!!!! i to dla wielu osób jest pięknym bonusem do pilegrzymowania!

Nie martw sie -dasz rade ze wszytkim! Buen camino.

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2012-03-11 18:59:44


Robienie jedzenia w albergue (jeśli są ku temu warunki -garnki, kuchnia) opłaca się gdy idzie się grupą. W pojedynkę lepsze jest "Menu del dia", czasem nazywane "Menu del pelegrino".

Pozdrawiam! Buen camino!

NOWY! Autor: Kinga | Dodano: 2012-03-12 08:36:25


TYlko, że często menu del peregrino jest serwowane w knajpkach dopiero od g. 20! Jest ono baaaardzo pożywne i obfite :)

NOWY! Autor: MK | Dodano: 2012-03-12 15:22:44


Jedzenie... dla mnie temat rzeka.

Śniadania- dla mnie porażka ;), lubię solidne śniadania i hiszpańskie śniadanka z dżemem i bagietkami wystarczały na... chwilę.

Generalnie zawsze dzień wcześniej zaopatrywałam się w sklepach w jakieś pasztety, serki, bułki, z tego robiłam, pierwsze, drugie śniadanie, często zatrzymywałam się też na Tortillę, bocadillę za ok. 2 eur a całkiem pożywne + oczywiście tradycyjne cafe con leche :D.

Obiady jadałam albo w albergue (donativo)- zawsze były w porządku albo w barach -menu del peregrino. Zdarzały się totalne "menu- niewypały" za 10 eur ( z reguły tyle płaciłam) np. gdy zamówiłam (nie znając hiszp. co było dodatkowym utrudnieniem)  ensalada mista i jakas rybe i dostałam sał. pekińską z posypanym na niej tuńczykiem i 4 (!) plasterkami pomidora a na drugie grilowanego ... tuńczyka z... sałata pekińską :) Opowiadając o swoich przygodach kulinarnych na szlaku inni pielgrzymi, bardziej doświadczeni pocieszali mnie, że w Galicji będzie dużo lepiej i potwierdzam, w Galicji obiady są rewelacyjne czego nie mogę powiedzieć o Kastylii i Leon. Z własnego doświadczenia mogę polecić schronisko Ruitelan - super obiad za 7 eur, Pontecampana- 10 lub 12 eur ale chyba z 5 dań :).

Aha i ważna informacja pojawiła się już odnośnie godzin otwarcia barów... wcześniej niż 19.00/ 20.00 nie ma co liczyć na menu. Można przejść pół miasta i nic! Po tygodniu daremnych poszukiwań barów otwartych o 15.00 czyli w czasie siesty poddałam się :). Pozdrawiam wszystkich :)!

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2012-03-12 18:06:30


Powiedzcie mi proszę jak sprawdzają się wszelakie chińskie zupki typu "kuksu"?

NOWY! Autor: ag. | Dodano: 2012-03-12 18:21:45


Na chińskich zypkach daleko nie zajdziesz. Chyba, że tylko 100km  przed Santiago.

NOWY! Autor: A. | Dodano: 2012-03-12 21:37:25


Przy niższym budżecie zawsze można sobie coś ugotować, nawet z półproduktów; ceny w sklepach podobne jak w Polsce. Ja jadałam menu del dia co 2-3 dzień, bo codziennie to byłoby za drogo. W albergach i po drodze łatwo poznaje się ludzi, więc można zawsze ugotować coś z kimś na spółkę. W schroniskach nie zawsze są naczynia do gotowania (choć na ogoł tak) i czasem jest mikrofala zamiast kuchenki. Śniadania jak ktoś chce można jeść w polskim stylu - ja lubię rano konkretniej zjeść, więc kupowałam wcześniej bagietki i coś do nich. Zupki chińskie natomiast na dłuższą metę nigdzie nie są dobre. Przy bardzo niskim budżecie już lepiej ugotować sobie ryż z warzywami, ale to subiektywne zdanie ;) Dla mnie największą trudnością było zamawianie dań w knajpach, bo nie znam hiszpańskiego, ale i z tym mozna sobie jakoś poradzić. Nie martw się jedzeniem, na camino na pewno z głodu nie umrzesz. Buen camino!

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2012-03-13 09:52:30


Godziny posiłków w Hiszpanii i Portugalii są dla nas "ludzi bardziej północy" niewygodne. Mój sprawdzony sposób to: po przyjściu do albergue, wykąpaniu i wyprania idę do baru na obiad, który można dostać do godziny 16-tej. Póżniej jest przerwa i nic się nie dostanie. Dla mnie jedzenie o 20-tej jest za późno, bo z pełnym  żołądkiem śpi się kiepsko. Obfity posiłek przed 16-tą wystarcza w zupełności. Taka metoda sprawdziła się już na kilku trasach. Zwykle wraca "mnie" o 4kg mniej ale to wynika z wydatkowania energii na trasie. Byłem zaskoczony, że podczas wędrówki jem mniej niż normalnie w domu i mój organizm nie krzyczy: "jeść, jeść"! Staram się dużo pić, gdy jest upał to piwo a jak umiarkowanie cafe con lecho i zwykle coś słodkiego do tego. Takie są moje doświadczenia.

Pozdrawiam! Buen camino!

NOWY! Autor: AG. | Dodano: 2012-03-13 11:00:42


O godzinie 16-stej to ja  jeszcze spacerkiem po szlaku w tempie 2.5-3km na godzinę. Przeszedłem tak cztery szlaki camina i ani razu nie zabrakło miejsca do spania miedzy 18-19-stą .A na sniadanie często jem owsiankę zalaną gorącym mlekiem.Polecam zamiast zupek chinskich:)

NOWY! Autor: fresco | Dodano: 2012-03-14 22:13:18


A w jakich miesiącach wędrowałeś? Bo boje się że z moim tempem w letnich miesiącach (lipiec) może być dużo pielgrzymów i już nie będzie tak kolorowo :)

NOWY! Autor: Piotrek | Dodano: 2012-03-14 23:46:51


Byłem w 2011 roku na Camino Francess i sprawa z jedzeniem następująco się przedstawiała. Rano i w czasie wędrówki jedliśmy bagietki z serkiem topionym, pomidorkiem no i jakąś wędliną (według mnie mają kiepskie wędliny). No po południu czy wieczorkiem po dojściu do albergi gotowaliśmy sobie coś (najcześciej spaghetti, ale również smażyliśmy jajecznicę itp). Według mnie bardzo ważne jest zjeść raz dziennie coś konkretnego bo ta wędrówka to jednak konkretny wysiłek dla organizmu, który możne nie zawsze widoczny jest w zmęczeniu, ale dla organizmu jest to wysiłek i należyu uzupełnić kalorie. Co do kosztu takiego spaghett to wychodziło nam około 4 euro dla dwóch osób (makaron, pierś z kurczaka i sos) a więc prawie pięć razy mniej niż 2 razy 10 euro za menu peregrino. Problem z gotowaniem posiłków zaczyna się w galicji gdzie brakuje garnków w albergach (tyczy się to alberg municypalnych).

A z tymi półproduktami na obiad. To czasami nieśliśmy je cały dzień aż od rana bo wiedzieliśmy z przewodnika że do wieczora na drodze nie będzie żadnego konkretniejszego sklepu. A ceny rzeczywiście porównywalne do polskich, no może ciut większe.

No i picie wody. Nie zawsze nam się chciało ale wmuszaliśmy w siebie tak przynajmniej po 2-3 litry dziennie żeby się nie odwodnić.

Polecam własne gotowanie (integracja z innymi pielgrzymami w kuchni no i zaoszczędzicie trochę pieniędzy). Ważna sprawa. Najedzony i wyspany pielgrzym spokojnie da sobie radę na camino. No chyba że ktoś w ramach pielgrzymki podejmuje post i ogranicza jedzenie ale musi uważać żeby nie przeciążyć organizmu.

NOWY! Autor: AG. | Dodano: 2012-03-14 23:57:40


Wędrowałem maj,czerwiec i raz do połowy lipca. 2008/2011. Czasem ,ale nie wiecej jak dwa razy w tygodniu nocowałem  w alb. prywatnych. /10 euro/  za to bez pospiechu,stresu i zmęczenia przy tempie 3 km w godzinę  etapy dzienne były po 25-30 km.

NOWY! Autor: Alina | Dodano: 2012-03-15 14:29:00


Piotrek... kiepskie wędliny???? A chorizo jadłeś? a jamon iberico? Pyszne!

NOWY! Autor: do Piotrek | Dodano: 2012-03-16 20:12:47


Kiepskie wedliny  ??????  Bija na glowe to cos co pod nazwa wedliny sprzedaje sie w Polsce...Wspaniale chorizo,jamona czyli szynka wedzona oraz wszelkiego rodzaju kielbasy sprzedawane na targach i w sklepach ...Zawsze pyszne,swieze i tansze niz w Polsce....Kawalek wspanialego chorizo kosztuje tyle co u nas kawalek zwyczajnej nadajacej sie tylko do bigosu bo na swiezo to strach jesc...Kolega chyba w jakies innej Hiszpanii byl albo na dobrym jedzeniu sie nie zna...:):)

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2012-03-17 09:36:39


Troche o hiszpanskiej kuchni z wlasnej perspektywy.

Kultura jedzenia w Hiszpanii wynika z ich klimatu. Ktos, kto musi koniecznie solidnie zjesc poranne sniadanie, bedzie musial sie troche przestawic, bo Hiszpanie tego nie znaja. Osobiscie nie mam z tym problemu, bo uwazam, ze lepiej sie idzie po lekkim, strawnym sniadaniu ze slodkiej bulki z kawa con`lece, do tego jablko. Jablko rano, da tobie wiecej energii, niz kilo ciezkostrawnej wedliny. Po dojsciu do celu mozna zawsze zjesc do 16. Potem dopiero od 20-21 wieczorem. Hiszpanie zyja etapami, tz. ramo, do poludnia, potem dopiero po zachodzie slonca do pozniej nocy. sa aktywni.  Najlepiej widac te tradycje na Extremadura.

Kazdy rejon ma swe tradycje kulinarne, ktore staralem sie poznac. Moj przewodnik podaje takie mozliwosci i korzystalem z nich. W Monesterio zjadlem przepyszne peklowane mieso z czarnch, dziko zyjacych swin. Przed Salamanca polecano specijal sera owczego. To ser serwowany w ksztalcie dziewczecej piersi. Drogi specjal i dlatego kupilem go na spolke. Pycha. Galicja slynie z pulpo w roznych postaciach. W Fuentorroble de Salvatierra, Susi z Granady zrobila calej grupie na swe urodziny, ktore razem obchodzilismy paelle. Czegos tak smacznego ne jadlem w zadnej restauracji.

Dla wszystkich odwiedzajacych Finisterra polecam restauracje rybna. Nie mam aktualnie ani adresu, ani nazwy, ale nim to zdobede podam opis, jak tam trafic, bo dosyc latwo. Po przejsciu Via de la Plata postanowilismy zakonczyc to Camino solidna wyzerka, by moc sie godnie pozegnac. W piec osob szukalismy lokalu rybnego. Scott z Australii chcial koniecznie zjesc swierza makrele. Dla pieciu osob podano dwie olbrzymie tace ryb roznego rodzaju. Do tego kartofle i salata i kilka butelek wina. Zaplacilismy za wszystko 52 €!! Dla bywalcow na polskim wybrzezu podam tylko, ze za kawalek ryby podana na papierowej tacce brudna reka zarzadano 42 zlote!!

Te knajpke mozna namierzyc, wychodzac z przystanku autobusowego w kierunku portu. Idac brzegiem w prawo w kierunku zachodnim przez plac targowy, gdzies w polowie drogi do schodow natkniemy sie jedna z uliczek odbijajacych w prawo. Te knajpe widac z brzegu na wprost. Trzeba isc po schodkach.

Dla mnie osobiscie pobyt na Camino, to rowniez hiszpanska kuchnia i jej specjaly. Przechodac Hiszpanie w poprzek do Finisterra, mozna sie nagrodzic dobrym obiadem na zakonczenie.

Postaram sie o adres lokalu dla zainteresowanych.

Pozdrawiam Buen Camino

NOWY! Autor: I. | Dodano: 2012-03-17 12:48:21


Lepiej się postaraj bo takiego apetytu narobiłeś :)

NOWY! Autor: J | Dodano: 2012-03-17 13:11:53


Małe sprostowanie wpisu Staszka,

wiekszość knajpek i barów oferowała w 2011 r. na  CF Menu del Peregrino już od godz.18.

Pozdrawiam

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2012-03-18 10:23:14


@ I , Obiecuje,jesli masz juz taki apetyt, ale na to potrzebuje troche czasu, ktorego na razie brak. Jesli nie znajde knajpki w internecie, to istnieje jeszcze Google Earth, z ktorego wezme opis dojscia, bo trafie tam na pewno.

@ J, Camino Francuskie przeszedlem dokladnie 5 lat temu, a od tego czasu zwiekszyla sie liczba pielgrzymujacych ta droga o ...41 000 w 2011. To jest jedna trzecia tego, co bylo w 2007! Dlatego Twa korrektura mej wypowiedzi moze byc prawdziwa. Nawet w 2007 nie bylo wiekszych problemow, wiec podejrzewam, ze to ciagle sie zmienia.

Pozdrawiam

NOWY! Autor: I. | Dodano: 2012-03-18 14:01:31


Staszku, wyruszam w połowie kwietnia, więc jeszcze miesiąc na opis drogi do knajpki. Dzięki i pozdrawiam.

NOWY! Autor: Buen Caminio | Dodano: 2012-04-11 12:39:04


Do zobaczenia w takim razie na szlaku my wyruszamy 1 maja z Pampeluny  - rowerowo

NOWY! Autor: Sławomir Kyllyan Marusiński | Dodano: 2012-05-31 07:26:45


Ktoś już pytał o "chińskie" zupki, ale odpowiedź była nijaka. Więc jak? Znane coś takiego jest w Hiszpanii? Można to kupić?

NOWY! Autor: Anka K. | Dodano: 2012-05-31 10:25:20


Spoykałam w zeszłym roku coś takiego w maketach ale cena dla nas była zaporowa chyba ok. 3 euro. Czyli można spotkać ale nie w takim wyborze i nie wszdzie.

Buen Camino

NOWY! Autor: Li | Dodano: 2012-08-20 17:21:45


A jak jest z owocami? Bo ja owocożerna jestem...

NOWY! Autor: ... | Dodano: 2012-08-20 17:28:54


Ja polecam "kebab w miekim ciescie" :-)

NOWY! Autor: :( | Dodano: 2012-08-20 18:20:26


"A jak jest z owocami? " Kiepsko, jak dowiozą  świeże  z Polski to kupisz.

NOWY! Autor: Alina | Dodano: 2012-08-20 22:21:16


Są zupki w proszku, ale takich typu gorący kubek nie widziałam. Hiszpańska firma Gallina Blanca (biała kura) ma Sopas al Dia - czyli zupę dnia i tu np. dobry rosołek Ave con Fidelos. I do dziś mam "na czarna godzinę" (do styczeń 2013:-) Crema de verduras czyli krem jarzynowy. Też dobre, w kazdym razie coś na gorąco w 5 minut jak jest na czym i w czym gotować.

A owoce pięknie nie wyglądają. I czesto w sklepach widac napis No tocar frutas - czyli nie dotykać owoców. Więc trzeba brać, co dają.

NOWY! Autor: Kinga | Dodano: 2012-08-21 09:08:24


A my rok temu na Primitvo w każdym sklepie kupowałyśmy owoce - brzoskwinie lub nektaryny - to był świetny pomysł na jedzenie na drogę. Było tez mnóstwo czeresni - to juz w ramach wieczornej "rozpusty" ;)

NOWY! Autor: andrzej | Dodano: 2012-08-21 22:09:27


dla mnie "odkryciem" wedrówki był chleb (bagietka) maczane w oliwie - pycha !!!

NOWY! Autor: maharasztra | Dodano: 2012-08-22 12:38:39


Jak byłam w czerwcu, pomarańcze i jabłka były nezwykle tanie i smaczne. Najlepszym własnie pomysłem na przekąski podczas marszu są owoce, a na postojach uwielbiałam bagietki napychane tuńczykiem z puszki- tanio i odżywczo.

NOWY! Autor: Jacek | Dodano: 2012-08-25 15:32:27


Jedzenie w Hiszpanii jest rewelacyjne. Niezależnie od tego, czy stołujesz się w restauracjach, barach, tawernach, czy sam przyrządzasz je sobie w alberdze.

Jeśli chodzi o bary, to na del Norte i Primitivo, w miasteczkach większych i mniejszych, można dostać menu de la dia. Oscyluje w granicach 8-10 Euro. Dostępne najczęściej między 13 a 16 godziną. Potem, w ramach wieczornego posiłku, pojaiwa się podobna oferta, najczęściej po godzinie 19 do ok. 21, a miejscami pewnie dłużej. Raz dziennie taki ciepły posiłek to rzecz rewelacyjna. Za dnia składa się z regóły z zupy, potem jest coś z fasoli lub warzyw, potem danie główne, wreszcie deser. Do tego, do wyboru, woda, wino, w regionie Sierro również cydr. Oraz chleb pszenny. To wszystko objęte wymienioną wyżej ceną. W większych miastach może być jedno danie mniej, ale są miasteczka, jak Salas na Primitivo, gdzie za 9 Euro dostaje sięmenu de la dia pięciodaniowe. Druga prawidłowość: im bliżej Santiago de Compostella, tym mniej dań i droższe. Ponad to wiele barów serwuje menu de la dia zmniejszone, na prośbę (najczęściej klientki, bo z regóły nie wszystkie dziewczyny są w stanie przejeść to wszystko), i liczą za to oczywiście mniej. Sama zupa lub danie z fasoli, z wodą (winem) i chlebem będzie wtedy kosztowac ok.4 Euro. Dobrzej jednak jest najpierw przyjrzeć się jakie są porcje podawane innym gościom, by samemu ocenić swoje możliwości. I rada taktyczno-techniczna, przydatna w dużych miastach (Oviedo, Bilbao, itp.) - wybierając bar nie kierować się wystrojem lub położeniem w mieście (szczególnie dużą ostrożność zalecam przy barach na "starówkach" - tu jest na pewno pod turystę, czyli za duże pieniądze duże nic). Njalepsze jedzenie (i często najtańsze) będzie tam, gdzie stołują się pracownicy, robotnicy budowlani, itp., oczywiście pracujący w firmach hiszpańskich, mówiący po hiszpańsku i na hiszpanów wyglądający. To metoda sprawdzona w wielokrotnych pielgrzymkach pewnego Holendra, który się nią ze mną podzielił, na której zawsze dobrze wychodziłem i którą się tu dzielę z nadzieją, że mi wybaczy.

Lecz wiem, że nie co dzień można jeść w barze, choćby ze względów finansowych. Ja nie mogłem. Z drugiej strony jeden ciepły posiłek w ciągu dnia jest dla mnie bardzo ważny. Dlatego też kierowałem się wszelkimi dostępnymi informacjami na temat alberg. Jeśli wiedziałem, że jest kuchnia, wyposażona i dostęna, że w miasteczku są sklepy - starałem się w alberdze zorganizować grupę obiadową. Samemu robić sobie pożądny obiad to koszt porównywalny z obiadem w barze. Ale jak zebrało się parę osób chętnych do przygotowania, lub choć spożycia wspólnego posiłku, koszty zakupów wychodziły po 2-3 Euro na osobę przy 4-5 osobach. Zakupy obejmowały np.: główkę sałaty (taniej niż w paczce), oliwki w puszce, pomidory, paprykę, cukinię, oliwę, chleb, chorizo tudzież morfiję (coś jak nasza kaszanka), ser, ryż lub makaron. Z tego powstawała olbrzymia sałatka oraz ciepłe danie z ryżu (makaronu) z warzywnym ragout, tudzież leczo, z pływającymni w tym kawałkami chorizo tudzież morfiji. Za dodatkowe 25 centów od osoby było też wino. Dla bardziej mięsolubnych - można za niewielkie pieniądze kupić też mielone(siekane) mięso przygotowane do przyrządzenia czegoś na kształt rumsztyku. Uwaga praktyczna: Raz po raz kupowałem główkę cebuli i czosnku, po drodze zrywałem bazylię tudzież miętę, miałem przy sobie odrobinę soli i pieprzu, czasem oliwę w małym pojemniczku (te ostatnie można dostać w barze, jak się grzecznie poprosi, gratis, w niewielkich ilościach). Natomiast jeśli w alberdze była tylko mikrofalówka, udało się parę razy zrobić spaghetti po bolońsku (trzeba cierpliwości i dobrej logistyki oraz co najmniej dwóch osób). Zawsze można też kupić w markecie za 2-4 Euro gotowe dania do mikrofalówki (hiszpańskiego nie znam, kierowałem się obrazkami na opakowaniu - rysują piekarnik lub mikrofalówkę, dla piekarnika podają konieczne stopnie celsjusza, dla mikrofali - czas).

Poza tym co je się przy stole lub na kolanie, pod dachem, trzeba też myśleć o tym, co w drodze. Tu przydają się : chleb (bagietka kosztuje ok. 35 centów), hiszpańskie "chorizo" lub francuskie "fluet" bądź "salcisone" (w marketach możliwe zdobycie za 1 Euro przy promocji lub 2 Euro przy regularnej cenie chorizo o wadze 175 gram, czasem 200gram; tej wielkości kiełbasa sucha, dojrzewająca, wystarcza na 2-3 dni drogi, w zależności od tego, ile jemy, przy czym warto pamiętać, że się szybko nie psują - są suszone- oraz że chorizo jest dość ciężkostrawne i Hiszpanie jedzą je rzadko, a już nigdy rwąc kawałki i gryząc po drodze - to wzbudzało w nich największe zdziwienie, ale ich zdziwienie było moją przyjemnością:), czekolada (gorzka lub z orzechami), puszka z jakąś rybą tudzież kalmarem (ok. 1 do 2 Euro), ser (w plastrach, ale tu trzeba brać pod uwagę że pakują w dużęj ilości i może się zepsuć, a poza tym drogi jest), czasem, dla przyjemności, puszeczka oliwek nadziewanych anchois (rewelacja) oraz owoce. I tu: w Hiszpanii są owoce i są dobre. Najbardziej kalorycznym owocem jest morela!, następnie brzoskwinia odmiany paraguay, następnie banan. Można też dostać jabłka (nie najtańsze), pomarańcze (oczywiście), truskawki (oczywiście), arbuzy lub melony. Te dwa ostatnie raczej do targania w plecaku sięnie nadają, ale jako urozmaicenie posiłku na noclegu jak najbardziej. Szczególnie paski melona owinięte w plastry jamon (hiszpańskiej szynki). Dla chcących skosztować hiszpańskich szynek: jamon jest szynką dojrzewającą, suszoną, pochodzenia wieprzowego. Oprócz tego istnieje także "fefina" (piszę jak wymawiają Hiszpanie) - szynka najlepsza, beztłuszczowa, pochodząca z mięsa wołowego - raj dla podniebienia! NIe wstydzić się w sklepach, prosić o możliwość spróbowania plasterka. NIc nie kosztuje, a wrażenia kulinarne pozostają;) Bo uwaga chyba najważniejsza: warto poznać miejsce, przez które się przechodzi, również ze strony kulinarnej, zwłaszcza że hiszpańska tradycja kulinarna jes niezwykle bogata. A ich kuchnia paradoksalnie prosta. I nie oznacza to jakichś kosmicznych wydatków, trzeba tylko obserwować, pytać, pytać i jeszcze raz pytać. Hiszpanie są dumi ze swej tradycji i pytanie ich o nią daje duży plus w nawiązywaniu kontaktów i pokonywaniu Camino, gdyż otwiera szerzej życzliwość ich serc. I nie wstydźcie się mówić, że na jedzenie możecie przeznaczyć niewielkie pieniądze. Hiszpanie do bogatych naprawdę nie należą, więc pytanie o dobre i tanie jedzenie nie jest żadnym "obciachem".

NOWY! Autor: echo | Dodano: 2012-08-25 17:45:24


Dzięki Jacek za tak obszerny wpis, wiele przydatnych wskazówek. Na pewno dużo osób z niego skorzysta :) Pozdrawiam!

NOWY! Autor: J | Dodano: 2012-08-25 21:12:06


Na ogół - super informacje,ale te reguły.........

Pozdrawiam.

NOWY! Autor: Jacek | Dodano: 2012-08-25 23:24:08


Regóły jak to regóły: z regóły pełne są wyjątków:) Z resztą nie są to żadne regóły lecz mały plik subiektywnych uwag i spostrzeżeń. Można się nimi kierować, ale równie dobrze można dokonywać własnych odkryć. Czasem drobna podpowiedź pomaga zauważyć, że drzwi które chcemy wyważyć są już uchylone. Można przez nie przejść ale można też spróbować otworzyć kolejne, które są obok. W końcu każdy, kto idzie Camino, odkrywa w sobie coś z poszukiwacza, zwłaszcza jeśli na starcie nie był jeszcze tego świadomy. Nie ważne, czy szuka w sobie, czy wokół siebie. I chyba każdy, kto przeszedł tę drogę przyzna, że świat jest zbyt różnorodny i piękny, by przejść obok niego obojętnie. Jako że jesteśmy cieleśni jedzenie jest, siłą rzeczy, jedną z jego części. Nie najważniejszą, ani nawet drugą w randze. Ale niewątpliwie jest jednym z kulturowych i towarzyskich kluczy. I tak jak wiele innych kluczy, ułatwia otwarcie się. A idąc Camino warto otworzyć się na kulturę i ludzi których mijamy. Może się bowiem okazać, że dzięki temu na swe własne sprawy, problemy, pytania, które w tej drodze dźwigamy spojrzymy nagle z wielu, czasem zaskakujących, perspektyw. I droga ta, w taki czy inny sposób, może okazać się owocna. Życzę tego wszystkim z całego serca i pozdrawiam. Buen Camino:)

NOWY! Autor: óf | Dodano: 2012-08-26 10:08:52


Regóły jak to regóły: z regóły pełne są wyjątkuf  ;) - super reguła  - dzięki !!!

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2012-08-26 11:32:20


Jacku regol nie ma, sa reguly. Z jedna z nich sie zgadzam i uwazam ja za bardzo wazna informacje dla niedoswiadczonych. Nigdy w miastach nie jesc i nie pic na starowkach, lub w centrum !. Na to nie stac nawet lepiej sytuowanych, by potwierdzac knajpiarzy w tym co robia, kalkulujac swe ceny. Tak jest nie tylko w Hiszpanii. W Salamanca spragniony po etapie napilem sie piwa na deptaku obok katedry. Zaplacilem 4,50€ !!.  500 - 700 metrow dalej, zjadlem solidny obiad, skladajacy sie z duzego kawalka smazonego miesa z salata, chlebem i kartoflami, dodatkowo smacznym deserem. Wypilem do tego duzy kufel piwa, do ktorego na talezyk pani podala mi oliwki. Zaplacilem za wszystko 5,70 €.

Na Camino nikt nie zmarl z glodu i nikt sie na dobrze nie zgubil, kazdy odkrywa cos nowego i na swoj wlasny sposob. Wszystkiego przewidziec sie nie da i na zapas nie warto sie martwic.

Twe subiektywne uwagi dotyczace jedzenia uwazam za ciekawe i pozyteczne.

Pozdrawiam Buen Camino

NOWY! Autor: Jacek | Dodano: 2012-08-26 12:33:34


Do "óf": Oczywiście, "reguła". Popełniłem błąd ortograficzny. Przepraszam. Choć, z drugiej strony, nawet zabawnie mi to wyszło. A przed doskonałym i, jak widać, czujnym "óf" chylę czoła i kornie błagam o wybaczenie mi zasianego zgorszenia. Jako okoliczność łagodzącą zechciej łaskawie przyjąć ten oto fakt, iż swoim ignoranctwem dałem Tobie możliwość udowodnienia i potwierdzenia Twej wyższości, która na wieki niechaj nam łaskawie panuje! Za ironię też przepraszam. Po prostu można trochę grzeczniej zwrócić uwagę."Staszek" potrafi. Dziękuję Ci, Staszku.

NOWY! Autor: J | Dodano: 2012-08-26 14:32:12


Jacku,Twoje wpisy są interesujące ale nie obrażaj się na nasze żartobliwe uwagi..Nikt tutaj nie demonstruje swojej wyższości a tylko delikatnie zauważa,że nikt nie jest doskonały.

NOWY! Autor: Jacek | Dodano: 2012-08-26 17:56:01


Okey. Nie obrażam się. Mam też tylko nadzieję, że nikt nie odbiera tego co piszę jako manifestu mojej doskonałości. Bo co jak co, ale doskonały to ja na pewno nie jestem. Ani nie mam o sobie takiego mniemania. Po prostu, jak mogę się czymś podzielić, to się dzielę. Może ułomnie i niezdarnie, za co przepraszam.

NOWY! Autor: Peter Alex | Dodano: 2012-10-06 20:33:55


O jedzeniu na Camino Frances można poczytać w kontekście bardziej lokalnych przysmaków tutaj. Dzięki Zosiu za wpis, a do Jacka - ciekawie i "życiowo" napisałeś :) Dzięki również.


Pax
Peter Alex

NOWY! Autor: Ramero | Dodano: 2017-02-22 19:03:07


Od paru miesięcy okazało się że nie mogę jesc glutenu mleka krowiego i jajek i postanowilem tez przejsc na diete francuska . a raczej na ich kuchnię :) http://www.rankingproducenta.pl/ Jak sądzicie czy przy tak ubogiej diecie mogę sięgnąć po suplementy?

NOWY! Autor: AnnaW | Dodano: 2017-02-27 09:29:11


Cześć. Tak, mozesz w takim przypadku stosować suplementy, ale tylko w odpowiednich dawkach. (Musisz posuzkać jakie to są). Moja księgowa Rzeszów opowiadała mi, że po "przedawkowaniu" miałą spore problemy z organizmem.

NOWY! Autor: Beni | Dodano: 2017-03-03 14:20:45


No suplementy diety a zwłąszcza takie jak produkty producenta sa na topie , bo masz pewność ze sa oryginalne http://www.produktyproducenta.pl. Twoja księgowa ?

NOWY! Autor: Engrave | Dodano: 2018-06-26 09:02:36


Ciepło witam użytkowników forum! Pragnąłbym zaprezentować ofertę sklepu Engrave.pl - na co dzień zajmujemy się wybijaniem dog tagów, adresówek dla piesków - w ofercie mamy też unikatowe bransolety paracord z identyfikatorami i breloki. Oferta stworzonego przez nas sklepu jest oryginalna, a to za sprawą wybijania naszych polskich znaków diakrytycznych (ę, ł, ś) i umieszczenia na nieśmiertelnikach dowolnego tekstu.


Militarne nieśmiertelniki jakie produkujemy to odmiana biżuterii, która inspiruje się wojskową identyfikacją żołnierzy - dla wielbicieli militariów to kapitalny prezent. Jeśli masz alergię bądź też cierpisz na jakąś chorobę oraz chcesz, żeby w razie trudnej sytuacji ktoś prędko znalazł te informacje, możesz wybić je na blachach - można umieścić na nich również telefon alarmowy (ICE) do najbliższej osoby, która udzieli niezbędnych wiadomości. Nie ma przeciwwskazań do wybijania także innych, dowolnych inskrypcji, na przykład ukochanych cytatów lub dedykacji - tu obowiązuje pełna dowolność. Gwarantujemy terminowe wykonanie i gwarancję najwyższej jakości - komponenty jakie proponujemy to oryginały (łańcuszki oraz blaszki wykonane tylko z chirurgicznej stali nierdzewnej, a silencery z silikonu o gigantycznej wytrzymałości).


Gorąco zapraszam do sprawdzenia asortymentu: wybijanie nieśmiertelników - Engrave.pl

NOWY! Autor: MArzena | Dodano: 2020-02-26 15:32:33


Będąc w Camino zjadłam wiele przepyszności, szczerze mówiąc do dzisiaj je wspaniale wspominam i ciężko mi znaleźć cokolwiek podobnego u nas ;c Jedyne co było równie dobre to przekąski https://www.fingerfoodset.pl/przekaski-na-okazje/catering-eventowy , chociaż na początku sama nie wierzyłam. Więć jeżeli potrzebujecie wrócić do tych rejonów, polecam!