Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Elbląg - Santiago de Compostela z niemowlakiem

NOWY! Autor: Monika | Dodano: 2014-07-05 22:48:30


Witam!

Czy ktoś już może tego dokonał? Chodzi nam o przebycie pieszo z dzieckiem w przyczepce/wózku trasy z Polski pomorskim szlakiem, który jest częściowo utworzony do Santiago.. Zastanawiamy się, czy jest to wykonalne w ogóle z takim małym dzieckiem, może ktoś już próbował? Jakieś doświadczenia, argumenty za i przeciw? Wszystko się przyda.. Pozdrawiam i z góry dziękuję

NOWY! Autor: :-) | Dodano: 2014-07-05 22:52:27


A małe dziecko to ma 5 mieciący, czy 4 lata? Piszesz o przyczepce do roweru?

NOWY! Autor: Monika | Dodano: 2014-07-06 09:24:03


Jak w tytule - chodzi o niemowlaczka, najmniej 6 miesięcznego :) Najlepszym środkiem transportu byłaby przyczepka, zakładamy.. Czy ktoś widział już pielgrzymów z takim maleństwem w drodze? Myślę, że podrożowanie z niemowlakiem nie jest rzadkością, chodzi nam jednak konkretnie o Camino

NOWY! Autor: dobrylibero | Dodano: 2014-07-06 09:47:17


Najmłodsze jakie widziałem mogło mieć gdzieś do roku. Było niesione przez tatę w specjalnym nosidełku z baldachimem na słońce - na pewno szli o wiele dłuższą trasę niż 100 km, ale czy aż tak daleką, to nie wiem. Na Camino spotyka się trochę rodziców z bejbikami, ale wasz przypadek jest dosyć ekstremalny przez odległość. Tak, że tylko dorzucam się z moją wersją tego co widziałem na trasie francuskiej, nie traktuj tego jako mocny argument w waszym przypadku, bo za mało wiem jak to chcecie w szczegółach zrealizować. Słońce jest na pewno największym problemem, z którym trzeba się uporać, ale nie jedynym. Są etapy górskie, dla piechura nie są one bardzo trudne, ale dla przyczepki mogą być. Na pewno kilkuletnie dzieciaki radzą sobie na Camino super, a 7-8 latki lepiej niż niejeden dorosły, ale 6 miesięcy to inna bajka. Pzdr

NOWY! Autor: Monika | Dodano: 2014-07-06 19:23:50


Dzięki za odpowiedź, podrążę temat ;)

Pytam właśnie pod kątem możliwości zrealizowania szlaku z przyczepką z dzieckiem, trudno mi wyobrazić sobie to, nie przeszedłszy jej, na podstawie kilku czy kilkuset zdjęć z trasy. Jeśli chodzi o słońce i niekorzystne warunki pogodowe, to myślę, że można je zminimalizować, idąc w odpowiednim miesiącu roku? No i najważniejsze moje wątpliwości, czy zarówno camino del norte i camino frances mają etapy górskie? Która z tras byłaby bardziej przyjazna przyczepce? Czy którąś ktoś by stanowczo odradził? No i czy duża część obu szlaków wiedzie np. uczęszczanymi szosami? Dzięki z góry za odpowiedzi, pozdrawiam

NOWY! Autor: dobrylibero | Dodano: 2014-07-06 21:02:30


Dorzucę się jeszcze z paroma obserwacjami, ale za dużo sensowanych w tym temacie nie mam więc na więcej poczekaj, aż się inni forumowicze uaktywnią.

Ogólnie musicie mieć świadomość, że raczej tłumów ludzi w podobnej sytuacji jak wy to na Camino nie spotkacie. Ale pewnie macie. Nie piszę Ci tego żeby zniechęcić, tylko żebyś nie spodziewała się, że spotkasz tłumy wędrowców w podobnej sytuacji, infrastrukturę do przewijania dzieci, kojce itp. (mówię o tych najtańszych albergach, nie prywatnych) i będzie w związku z tym łatwiej i raźniej. Ogólnie na Camino nie ma takiej atmosfery, żeby masowo ludzie chodzili tam rodzinami, jak na przykład na pielgrzymkach w Polsce. Owszem są małżeństwa, pary, rodziny, ale nie ma ich tak dużo, a jak już to bliżej Santiago. Ogólnie zauważyłem, że wschodnia Europa częściej rodzinnie, albo parki gruchających gołąbków (tak zwane "Camino couples"), niż zachodnia. Spotkałem łącznie może 20 dzieciaków, większość na ostatnich 100km, na setki pielgrzymów, które się przewinęły to niewiele. Wydaje mi się, że to natura tej wędrówki sprawia, że ludzie bardziej wychodzą samotnie lub z poznanym towarzyszem.

Z takich malutkich dzieciaszków to widziałem tylko jednego, tego co wspomniałem. To był Francuz, na pewno było to ponad 100km od Santiago (ale dokładnie nie pamiętam czy dużo więcej, czy tylko trochę ponad 100). Pamiętam, tylko, że maluch miał taki prawie namiot zbudowany nad głową ojca, więc mógł być tam cały schowany przed słońcem i deszczem, Akurat go tata wyjął do pokazania, tak, że na moje oko (i wiek - tu mrugam do Anii z innego wątku:-) ), mniej niż roczek.

Co do trasy - tylko znam Francuską, pierwsza i ostatnia część są górzyste (łącznie ponad połowa dystansu), ale przez większość czasu sama trasa to nie są typowo górskie trasy - raczej wzgórza. Camino raczej omija te najbardziej strome podejścia. Jest kilka etapów, gdzie są typowe góry. Pamiętam, że spotkałem też ludzi podróżujących na hulajnodze, wózku inwalidzkim i czymś napędzanym na pedały, co wyglądało jak bolid wyścigowy. Oni na pewno przez typowe góry się nie przedzierali. Zawsze jak jest stromo dla wózka, można trochę zejść ze szlaku i znaleźć alternatywę szosą, ale to dla bejbika spaliny (jak w nadmiarze) no i potrzebujecie dobre mapy i w ogóle dużo lepsze rozeznanie trasy przed. Bo typowy wędrowiec to idzie za strzałkami i innymi wędrowcami (a więc nie martwi się o kierunek), a wy byście musieli ciągle z mapą na takich alternatywnych odcinkach. Może pomyślcie o jakimś nosidełku, tylko może trochę przerobionym na dłuższ noszenie. Też jakaś opcja.

Nie zniechęcam, urealniam. Powodzenia, pomysł fajny, ale jak każdy szalony wymaga dużo wyobraźni i niekonwencjonalnych rozwiązań. Tego życzę i pozdrawiam. Buen Camino

 

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2014-07-06 21:36:01


Pamiętam, że na forum była informacja o dziewczynie z Dolnego Śląska powędrowała chyba z Jeleniej Góry do Santiago i dalej do Fatimy z dzieckiem w wózku. Może ktoś pamięta coś więcej.

W Hiszpanii widziałem całe rodziny maszerujące do Santiago ale zwykle najmłodsze dziecko ma kilka lat i niesie swój miniaturowy plecaczek. Ale z niemowlakiem to chyba duże ryzyko. Ja nie odważyłbym się na coś takiego. No ale mam już swoje lata i doświadczenie, które tak mi podpowiada. Mam nadzieję, że nie chodzi tu o jakiś rekord ale są inne ważne powody takiej wyprawy.

Pozdrawiam! Buen camino!

NOWY! Autor: dobrylibero | Dodano: 2014-07-06 21:46:30


Też się zgodzę z Maciejem, że dla maludy to może być jednak ryzyko. Ogólnie lubię dziwne, niekonwencjonalne pomysły, i nigdy mnie nie trzeba namawiać dwa razy na pójście tam, gdzie jeszcze nikt nie był, ale ten jest baaardzo nietypowy. Wy wiecie dlaczego tak chcecie iść, więc nie wściubiam nosa, ale z Elbląga do Santiago dla takiego szkraba to niemal wyprawa dookoła świata. Powodzenia w planowaniu

NOWY! Autor: dobrylibero | Dodano: 2014-07-06 22:30:24


Włączę się raz jeszcze - bo zaskoczyłaś mnie tym pomysłem i mi chodzi po głowie. Napisałem z marszu co widziałem, ale teraz przyszła refleksja - wycofuję się z ostrożnego, ale poparcia. Jestem na nie. Chciałaś opinie - to taka jest moja. Argumenty. Ryzyko duże można i warto podejmować we własnym zakresie, ale osobiście nie wystawiłbym na takie ryzyko tak małego dziecka. Jak pomyślę o upałach (nawet po 40 stopni), kurzu (który się zawsze wciska), jeszcze w tym wieku organizm jest nie w pełni uodporniony, a tam jednak inny klimat, inne bakterie w powietrzu. Za min. 2-3 lata - dla dorosłego człowieka niewiele, dla takiego malca zasadnicza różnica. Takie moje zdanie (i ostatni już post do Ciebie). Pozdr

 

NOWY! Autor: Gosia | Dodano: 2014-07-07 10:18:32


Monika, myślę o Twoim maleństwie i jego bezpieczeństwie i  komforcie i zastanawia mnie kilka spraw.

Np. aki wpływ na maleństwo ma kilkugodzinna przejażdżka w wózku? Na szosie jest wystawione na spaliny i hałas, w terenie być może na duże nierowności. Trudno liczyć na to, że cały czas będzie spało albo spokojnie leżało tyle godzin.Jak zamierzasz z nim spać w albergach? Może być tak, że śpiąc razem z nim na wąskim łóżku i Ty się nie wyśpisz i maleństwo. Jak zamierzasz sobie radzić z jego kąpielą, przewijaniem, karmieniem,  ewentualnym płaczem w nocy? Inaczje sytuacja wygląda, gdy idziesz z maluchem 1 lub 2 dni, po których wracasz do domu do komfortowych warunków. To jednak jest kilka tygodni dużego wysiłku.

Gdybym miała taką decyzję przed sobą, to bałabym się narażać swoje dziecko na niewygody tak długiej podróży i nie zdecydowałabym się na to. Podzielam opinię Libero.

 

 

 

 

 

NOWY! Autor: KubaKR | Dodano: 2014-07-07 10:23:39


Moniko zgadzam się z powyższymi postami, oczywiście wszystko jest możliwe tylko czy aby napewno z tak małym dzieckiem. Ważne jest przedewszystkim to że regularnie pojawiające się schroniska które są ogólno dostępne dla pielgrzymów zaczynają się prawdopodobnie od Le Puy czyli ok. 1500km przed Santiago a z Elbląga masz ok. 4000-4300 km.

Zatem do Francji musisz liczyć na to że gdzieś uda Ci się przenocować, no można mieć namiot ale w wielu miejscach to będzie spanie na dziko bez jakiejkolwiek infrastruktury. Może uda się że trafisz do jakiejś parafi lub ktoś Cie przyjmie na nocleg do domu....może, jeśli nie to czasem pozostanie spanie gdzie kolwiek - przystanek, pod jakimś daszkiem lub poprostu w lesie pod drzewem. Kolejna sprawa to pogoda, upały to jedno a czy myślałaś o deszczu ? Ja miałem dni kiedy lało bezprzerwy, to nie jest komfortowe dla osoby idącej a z małym dzieckiem to kolejny duży kłopot. Tym bardziej jak w tym dniu trafisz na leśne drogi i będzie mnóstwo błota.

Droga, nie zawsze jest płaska i utwardzona. W wielu przypadkach są to ścieżki w lesie czy też wiele górskich odcinków zarówno tych pod góre ale i w dół (co z doświadczenia wiem że jest trudniejsze niż chodzenie pod górę)

Ale ale, oczywiście możesz byc bardzo wprawiona w tego typu wyprawy i możliwe że masz duże doświadczenie. Powinnaś wiedzieć że będziesz wielokrotnie się zmagać ze zmęczeniem ( to 3-4 miesiące marszu, codziennie po 30-35km) zatem chwil słabości sama będziesz mieć co nie miara a Ty będziesz odpowiedzialna jeszcze za dziecko. Oczywiście nie ma nie możliwego tylko czy to jest teraz najlepszy pomysł ? Odpowiedź znajdziesz w sobie :) Czytaem kiedyś o małżeństwie któe jechało dookoła świata na rowerach - po drodze urodziła się im dwójka dzieci, więc zostawali w miejscu gdzie ona już nie była wstanie jechać po odchowaniu ;) niemowlęcia ruszali dalej. Szukałem tego artykułu ale nie znalazłem, jak mi się uda to podeśle link. Zatem można wszystko tylko czy tego bardzo checsz, właśnie teraz i w takiej formie ? A może lepiej na razie zrobić bezpieczny dystans ostatnich 100km. Gwarantuje że w przyszłości razem jeszcze wrócicie i może wtedt będzie możliwośc na całą trase.... 

Poczytaj też relację z drogi człowika który szedł z Warszawy:

http://www.lukaszsupergan.com/jak-przejsc-z-polski-do-santiago-de-compostela-podsumowanie/#Kiedy_wyruszy

NOWY! Autor: wędrowiec | Dodano: 2014-07-07 11:36:54


Wydaje mi się,że planowanie takiej  wędrówki należy rozpocząć od gabinetu pediatry,

to kondycja w jakiej znajduje się obecnie maluch o wszystkim decyduje. Ta wędrówka chyba jest

tylko Tobie potrzebna , maluchowi niekoniecznie. Może dzieckiem na ten czas chętnie zaopiekują się babcie, o dziadkach też należy pamiętać.

NOWY! Autor: Monika | Dodano: 2014-07-07 18:26:16


Dziękuję wszystkim za opinie, argumenty, które potwierdziły nasze obawy (jak się zresztą spodziewałam).

Dobrylibero - Jeśli chodzi o "infrastrukturę dziecięcą" na szlaku, myślę, że nie stanowiłby problemu jej brak, ponieważ kiedyś rodzice radzili sobie i bez kojców, przewijaków. Czytając o podróżujących z niemowlaczkami zaskoczyły mnie ich sposoby radzenia sobie z dostosowaniem otoczenia dla komfortu dziecka ;) Jednak z opisu trasy (przynajmniej francuskiej) wynika, że mogłoby być sporo trudności z przyczepką, jednak przykład ludzi na wózkach i hulajnogach (!) pokazuje, że wszystko zależy od indywidualnej chęci pokonania trudności terenu.. Zawsze można ominąć te strome odcinki szosą, jak piszecie, ale trudno mi wyobrazić sobie, jak ruchliwe są to szosy, bo na zdjęciach widuję zazwyczaj puste, szerokie ulice :) Kurczę łatwiej byłoby ocenić możliwości takiej podróży przeszedłszy Camino wcześniej samemu, ale wtedy już podejrzewam nie mielibyśmy takiej potrzeby iść kolejny raz. Jeśli chodzi o upały, myśleliśmy raczej o ominięciu najgorętszych miesięcy, ale podejrzewam, że i w tym wypadku ciężko by było uniknąć ostrego słońca, z tego co piszesz..

Gosiu - Dziecko czy na takiej wyprawie czy w "domowych" warunkach spędzałoby sporo czasu w wózku, a spaliny są wszędzie, mieszkam w mieście, gdzie ich nie brakuje ;) Nie chcielibyśmy też dużo camino przejść szosami, dlatego zdałam się trochę na opinie osób, które przeszły trasę, bo wydaje mi się, że większość to drogi polne i leśne. Ale mogę się mylić. Oczywiście ułożylibyśmy trasę tak, żeby w ciągu dnia przejść ok. 20 km, czyli max 5 h, możliwie w czasie, kiedy dziecko by akurat spało tak samo jak w domu w wózeczku.. Przyczepka tylko mocno amortyzowana, więc podejrzewam, że dziecko czułoby się podobnie jak podróżując w samochodzie czy pociągu, tyle że na świeżym powietrzu. W pozostałe 19 h doby mielibyśmy czas na sen (planowaliśmy namiot w trójkę - tylko dochodzi wątek pogodowy), gotowanie na trasie/zakupy, zapewnienie dziecku rozrywki i rozwoju poza przyczepką i obowiązki. Spanie w albergach raczej by odpadło, przynajmniej tych miejskich z powodu warunków, o jakich się czyta i na jakie narazilibyśmy innych pielgrzymów ;)

KuboRR - Trasa, o której myśleliśmy ma ok. 3300 km. Jeśli chodzi o załamania pogody typu ulewy dopuszczamy opcję przerwy dnia lub kilku, zresztą cała podróż byłaby dostosowana najbardziej możliwie do dziecka i jego bezpieczeństwa. Dzięki za uwagi o błocie, z pewnością byłoby to spore utrudnienie dodając stromizny, więc daje nam jakiś obraz terenu, którego brakowało ;) Zakładaliśmy jak pisałam Gosi max. 20 km dziennie, stąd podróż z dzieckiem trwałaby minimum 5 miesięcy. Opcja rowerem byłaby szybsza, ale podobnie trudna logistycznie z przyczepką i myślę mniej komfortowa dla dziecka. Samemu możnaby iść trochę więcej dziennie, jak piszesz, co skróciłoby czas podróży. Są pary, które podróżują z niemowlakiem przez cały świat, włączając w to Azję czy Amerykę Płd., która kojarzy się z brudem i ryzykiem, jednak te przykłady pokazują, że nasz pomysł jest możliwy do zrealizowania, szukamy tylko podpowiedzi, jak połączyć to z Camino. Dzięki za linka.

Wędrowcu - Przy całym pomyśle podróży jest jeden najważniejszy i podstawowy warunek - dobro dziecka. Jest to sprawa oczywista, tym bardziej że należę do służby zdrowia i pojęcie na temat medycyny mam. Rzecz jasna, że zakładamy, iż podróż taką możnaby zrealizować i planować po upewnieniu się, że nie zaszkodzi to w żaden sposób dziecku bardziej niż spędzanie przez nie w tym czasie życia w domku ;) Rzecz jasna, że możliwe byłoby to przy zupełnie zdrowym maluchu, pozytywnych lub przynajmniej neutralnych opiniach pediatrów i położnych, a ostatecznie naszej pełnej świadomości możliwych zagrożeń, której i tak nigdy nie ma, czy w czasie podróży czy będąc w tym czasie z dzieckiem w domu. Pytam tutaj o opinię tylko pod kątem doświadczeń, czy ktoś już się spotkał z takim pomysłem, czy trasa fizycznie pozwoliłaby na pokonanie jej z przyczepką z dzieckiem oraz czy klimat w pewnych miesiącach w tym rejonie Hiszpanii byłby lagodniejszy dla naszego pomysłu ;)

Na końcu dodam intencje, motywacje, dzięki którym powstał pomysł, bo wielu z was jest ciekawych, a to żadna tajemnica. Marzenie o przejściu Santiago ciągnie się za mną od kilku długich lat, obecnie jesteśmy rok po ślubie z mężem i planujemy powiększenie rodziny ;) Marzenie bardzo przypomniało o sobie kilka dni temu, kiedy zauważyliśmy w Gdańsku Oliwie muszelkę na słupku i oboje pomyśleliśmy o tym samym, chcemy przejść do Santiago z Polski. Wyprawa wymagałaby jednak 3 - 5,5 miesiąca wolnego czasu, co dla kobiety wiąże się z bezpłatnym urlopem, zwolnieniem na czas ciąży lub macierzyńskim. Jest opcja bezpłatnego urlopu, dochodzi wolne męża, który może już niedługo takie wolne sobie zrobić. Więc być może, gdyby przez jakiś jeszcze czas była nas dwójka, pielgrzymkę możemy zrealizować samodzielnie, trwałaby też mniej czasu. Pojawiła się jednak "opcja zapasowa", gdyby w niedługim czasie pojawiło się maleństwo ;) Stąd pomysł i luźne rozważania, czy byłoby możliwe zrealizowanie tego planu także z dzidzią, minimum 6 miesięczną.

Dzięki jeszcze raz za wszystkie podpowiedzi, argumenty i pozdrawiamy, jesteśmy otwarci na kolejne

NOWY! Autor: Tamara | Dodano: 2015-11-18 07:46:12


Moniko z Elbląga :) Czy udało Ci się zrealizować przejście Camino z dzieckiem? Proszę odezwij się. Bardzo chciałabym nawiązać z Tobą kontakt. Jestem też z Elbląga i właśnie współtworzę Elbląski Klub Pomorskiej Drogi Św. Jakuba. Pozdrawiam serdecznie.

NOWY! Autor: sebastian | Dodano: 2015-11-18 20:14:27


jak mi sie położysz z ryczącym  '' niemowlaczkiem'' na sąsiednim łóżku w albergue to cię wyeksmituję w trybie turbo chora kobieto! 

NOWY! Autor: Pielgrzym | Dodano: 2015-11-18 20:16:03


Sebastian ma rację - jestes chora !!!

NOWY! Autor: Monika | Dodano: 2016-03-06 21:11:07


Witam :) Do Tamary: Nie jesteśmy z Elbląga, ale trójmiasta i teraz ponownie zastanawiamy się nad wyjściem na szlak w trójkę, dziecko ma prawie rok. Jest całkiem rozumne, lubi się przemieszczać i nie ryczy dużo, jak to ktoś delikatnie napisał.. Mam nadzieję, że podróż do Santiago, a może własne dziecko nauczy was tolerancji i cierpliwości, bo dziecko jest cudem, a droga do Santiago to pielgrzymka i trudności powinny być przez was brane pod uwagę. Polecam zatyczki do uszu, a "ryczące dziecko" i chrapiący sąsiad nie będą wam tak przeszkadzać.. Myślimy nad podróżą nadal, a ponawiam pytanie.. Czy ktoś z was szedł lub spotkał się z dziećmi w drodze i jak to wyglądało? :)

NOWY! Autor: Monika | Dodano: 2016-03-06 21:16:50


P.s. Ty, co chcesz eksmitować. Mój mąż powiedział, że od razu da Ci w mordę i zrobi z dupy pielgrzyma jak będziesz chciał nas eksmitować :) Ty niemiły człowieku!

NOWY! Autor: Aneta | Dodano: 2016-03-07 08:23:22


Na camino Frances w drodze na O Cebreiro spotkaliśmy dwa małżeństwa hiszpańskie na rowerach z dziećmi 1,5-2,5? latek. Dzieci nie płakały, tylko może przy zasypianiu. Ale u większości pielgrzymów ich bieganie po albergue budziło uśmiech na twarzy. Powodzenia na camino!

NOWY! Autor: ixi | Dodano: 2016-03-12 13:39:12


Moniko.....poruszyłaś bardzo trudny temat,już przejście samemu z Polski do Santiago nie jest łatwe a co dopiero z tak małym dzieckiem !

Piszesz 3 -5,5 miesiąca............... To marzenie !

Wyszedłem z Polski w marcu,w  Santiago byłem już czerwca ale szedłem sam z namiotem i to bardzo szybko całym dniem niezależnie od długich śnieżyc w Czechach,bywało że całodniowych deszczy z wiatrem we Francji i niesamowitych upałów w Hiszpanii( i Portugali ponieważ szedłem do Fatimy).Bywało że przeszedłem ponad 60 km.W tym wszystkim chorowałem łącznie 7 dni tak że nie mogłem stanąć na nogach.

Słowo "infrastruktura" tak naprawdę dla pielgrzyma zaczyna się w SJPdP.....a dotrzecie tam po kilku miesiącach....(wątpię bo najprawdopodobniej wcześniej dziecko się rozchoruje) Wcześniej będą tylko hotele jeśli Was na to stać. Pół roku takiej drogi to absolutne minimum,a spokojnie obstawiam że i 8 miesięcy jest zagrożone.

Z dzieckiem tak malutkim wydaje mi się to niewyobrażalne !

A słownictwo masz żenujące,nie wiem po co ci ta pielgrzymka....

 

NOWY! Autor: es | Dodano: 2016-03-12 15:17:01


@moniki ,nie chciałabym spotkać ciebie i twojego męża nigdzie.

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2016-03-12 15:38:07


Bzdury Ixi pleciesz. Jezeli pasem sie oblales czytajac slowo "dupa" skierowane do kogos kto grozi agresja dziecku i matce (a wiec w obronie wlasnej), ale juz sam fakt, ze ktos w ogole grozi niewinnej i bezbronnej istocie pare postow wyzej ci nie podnosi cisnienia, to musisz sie stary jeszcze raz wybrac na Camino bo twoja wedrowka byla dluga, ale malo owocna. Taki to mamy model wedrowania w erze facebooka, ze ludzie pielgrzymujac mysla tylko jacy to sa zajebiscie wytrzymali i gdzie sobie walnac fajna sweet focie coby inni podziwiali, a nie rozmyslaja o tym jaka jest ich rola w tym swiecie i jak do niej dorosnac - a twoja rola jako faceta jest stawac w obronie slabszych - najpierw musisz sie nauczyc odrozniac kto jest agresorem kto ofiara. Bo tu ci nie wyszlo. 

 

I nie ma to nic wspolnego z zamyslem Moniki. Tez uwazam, ze tak malemu dziecku Camino nie jest bardzo potrzebne. Dzieci maja to co dorosli zgubili - stad ci drudzy potrzebuja camino. Ale kazdy ma prawo pytac - Monika wlasnie to zrobila, rowniez zeby poczytac argumenty na nie. Poza tym nie znasz ich motywacji - moze chca za nie podziekowac, moze sami potrzebuja bardzo tej wedrowki, a dziecka nie maja gdzie zostawic. Forum jest od pytan, a decyzje sie podejmuje samodzielnie w realu. Z drugiej strony w albergach nie ma zakazu noclegu dla malych dzieci, stad gdybym spotkal ta parowke co to pare postow wyzej bluzgal na niemowlaczka i cos by zrobil maluchowi, to poszedlbym dalej w swojej fantazji niz tylko zrobienie mu z dupy pielgrzyma. Moze zostalby pierwszym gosciem, ktory zjadl na youtubie wlasne jaja i doczekal sie miliona odslon, albo cos w ten desen. Tu bym sobie dal czas na dobry i pomyslowy scenariusz.

 

P.S. Jeden z forumowiczow w grudniu po moim poscie zaatakowal spamem to drugie forum za pare slow prawdy (ze na forum o Camino przez 1,5 roku naciagal ludzi na lichwiarskie pozyczki). Atak trwal nieprzerwanie przez 2 miesiace (w swieta tez). Gwoli informacji - oczywiscie z tamtym forum nie mam nic wspolnego (i nigdy nie mialem), nie znam jego zalozyciela, nigdy sie z nim nie kontaktowalem nawet mailowo. Kolejny przypadek kiedy zostala zaatakowana niewinna osoba, bo agresor byl tchorzem. Podobnie jak Denise Thiem - tez gosciu wybral najbardziej bezbronnego pielgrzyma z mozliwych. Cmy sie zawsze zlatuja do swiatla. Proszek Ixi co ty na to?  

 

NOWY! Autor: J | Dodano: 2016-03-12 17:18:06


@Libero,

za przeproszeniem zwrócę Ci uwagę,że nie masz racji wyciągając ciężkie działa wobec "ixi" .On w całkiem wyważony i kulturalny sposób ( w oparciu o swoje przeżycia  podczas długiej wędrówki do Fatimy)wyraził obawy wobec "przedsięwzięcia" pielgrzymowania z niemowlakiem.Mam zresztą podobne zdanie.

A w powyższych wpisach widać kto się dyskredytuje poprzez dobór nieodpowiedniego słownictwa.

Pozdrawiam

Jago

NOWY! Autor: ixi | Dodano: 2016-03-12 18:34:41


Bardziej chodziło o "dać w mordę" niż o dupa drogi libero.

A o owoce mojej drogi się nie martw, twoje insynuacje wobec mych odczuć i przeżycia drogi świadczą jak daleko ci do dojrzałości na którą tu z takim żenującym skutkiem pozujesz.

Smutne,że tacy udają że mają coś wspólnego z camino.

A co do meritum .Mój opis drogi nie świadczy o chęci pokazania wyniku,ani sobie ani tym bardziej takim pozerom,(o mojej pielgrzymce wiedzieli tylko ludzie opiekujący się w tym czasie domem),chodziło o powołanie się na doświadczenie.Zastanawiałem się jak ktoś,kto daje się tak łatwo sprowokować głupim wpisem (mowa o Monice) przetrwa wiele przykrych sytuacji w drodze.Ja ludzi spotkałem bardzo różnych i w tym przypadku wydaje mi się że wiele z taich będzie miało za złe matce narażanie dziecka.Bo to nie pielgrzymka do Częstochowy,krótka i pod opieką.Mogę z pewnym prawdopodobieństwem powiedzieć że w takich Niemczech to można się nawet spodziewać że ktoś zadzwoni na policję.

Co do kwestii albergi,jeśli zostali by tam przyjęci nikt nie zwróci im najmniejszejzłej uwagi a prędzej pomoże.W ogóle to jakiś prowokacyjny wpis,wszyscy wiedzą że w alberdze podstawowym wyposarzeniem są zatyczki do uszu.

NOWY! Autor: ixi | Dodano: 2016-03-12 18:38:54


ach i jeszcze jedno wyjaśnienie,droga z SJPdP do Santiago,gdzie wszyscy witają się z uśmiechem ma się nijak do tego jak jest zanim dotrze się do SJPdP...

 

doświadczenie

NOWY! Autor: J | Dodano: 2016-03-12 19:39:00


@ixi

jestem ciekaw Twojej Drogi,skąd z Polski wyruszyłeś ?

Przyznam,że jawisz się tutaj(poprzez skromne opisy trudności przejścia i listy sponsorów) jak przeciwstawny BIEGUN Marka Kamińskiego.

Pozdrawiam

Jago

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2016-03-12 19:49:43


Az sie prosi, by zapytac:

 

KTO POWIEDZIAL kASJER DUPA ?

NOWY! Autor: ixi | Dodano: 2016-03-12 20:13:25


@Jago

To było,przyznam,jedno z mniej miłych doświadczeń Drogi.Gdy wychodziło,na przykład przy stęplowaniu credencialu że idę z Polski,od razu słyszałem"aaaaaaaaaaaa to ty jesteś Marek Kamiński !!!" Nie ! Kurcze ,nie ! Nie lubiłem tego,moja Droga nie była niusem czy kolejnym biegunem.

 

NOWY! Autor: J | Dodano: 2016-03-12 20:25:36


@ixi

Ostatnie zdanie może być kwintesencją doznań w drodze dla każdego.

Gratuluję

Jago

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2016-03-13 20:46:01


Ixi

 

Czyli broniąc kobiety lub dziecka, w dolne partie jest ok, w górne to przegięcie - ok, zapamiętam.

 

Przeczytałem jeszcze raz swój wpis, który z zamysłu miał nawiązywać tylko do twojego ostatniego zdania. Podniosło mi ciśnienie i niestety przeszarżowałem - wycieczki pod adresem twojej wędrówki były nie na miejscu. Nie znam cię, nie mam prawa oceniać na podstawie jednego postu. Przepraszam i pozdrawiam