Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Camino Vasco

NOWY! Autor: Andrzej F. | Dodano: 2015-01-07 15:59:05


Witam.

Wczoraj wróciłem z Camino Vasco. Z Irun do Santo Domingo de Calzada. Wyszedłem z Irun 4 grudnia 2014 roku. Mając dużo czasu szedłem 9 dni. Łącznie do Santiago 31 dni. Pogoda jak na grudzień i początek stycznia bardzo dobra. Trzy dni deszczowe (przelotne) w kraju Basków i dwa dni z przelotnymi opadami na Camino Francuskim. W Galicji ani jednego dnia z deszczem. Prawie codziennie pełne słońce. Takiej bezdeszczowej pogody w Galicji nie miałem w różnych miesiącach roku na poprzednich trasach camino.

Trasa przez Kraj Basków ładna widokowo. Cała zielona (dużo deszczu), jak u nas na wiosnę. W grudniu ludzie na polu zbierali warzywa. Trudności praktycznie żadne. Ciężki do przejścia był odcinek od kaplicy Sancti Espíritu do Tunelu de San Adrian i od tunelu na szczyt  i dalej ścieżkami w dół do drogi utwardzonej. Odcinek, może niezbyt długi około 3 km, ale dla mnie dość ciężki,  warunki zimowe.  Śnieg lepiący się do butów, nasiąknięty wodą, gdyż padał deszcz. Śniegu jak na zimę do kolan to niewiele, ale trasa dość trudna. Zejście ze szczytu do drogi utwardzonej szlakiem camino, niby ścieżkami leśnymi okazało że tu gdzie biegło camino to była płynący z góry rzeka, a ja po śniegu bokami jakoś przeszedłem. Piszę to jak było w moim czasie. Tydzień przed lub po może być inaczej. W lecie to bez problemu. Z noclegami na trasie żadnych problemów. Całą trasę szedłem sam. Pielgrzymów w zimie na Camino Vasco mało (widziałem wpisy w albergue)

Spałem w 8 albergue ( jest ich więcej na trasie ). Krótki ich opis:

1) Albergue Juvevenil de Santiagomendi – bardzo dobre, cena 10 euro, kuchnia z wyposażeniem, czysto. Spałem w pokoju 2 – osobowym.

2) Tolosa - Albergue Zuloaga Txiki cena 5,95 euro poniżej 26 lat, 7.70 powyżej 26 lat. Śniadanie 2.20  Spałem w pokoju 6 – osobowym. Kuchni brak. Wi-fi.

3) Beasain - Hospital de Peregrinos de Besain. Bardzo dobre i czyste. Donativo. Wi –fi.

4) Zegama – Albergue de Zegama. Nowe, czyste, 10 miejsc, kuchnia z wyposażeniem, 3 klimatyzatory,. Dobre w lecie i zimie. Albergue bezpłatne. Trzeba w barze Ostatu pobrać klucze i wykupić jednorazową pościel – cena 3 euro. Nie wiem czy nadal  można spać w obiekcie sportowym jak jest nowe albergue. Położone jest okoł 400 metrów dalej od Baru idąc szlakiem, skręcając w prawo na moście na rzece za dwoma budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi. Albergue jest za tymi budynkami. Jest to albergue kontenerowe z blachy.

5) Agurain/Salvatierra - Albergue de peregrinos. Położone na Calle Fueros nr 11, 100 metrów przed stacją benzynową (na której można zrobić drobne zakupy spożywcze – zwłaszcza w niedzielę) po tej samej stronie ulicy. Nowe, czyste, spałem w pokoju 4 – osobowym. Cena 5 euro. Kuchni brak. Jest mikrofala i wyposażenie. Ogrzewania centralnego brak. Dostałem piecyk na prąd, który spokojnie ogrzał mały pokój.

6) Vitoria-Gasteiz - Albergue de la Catedral przy calle Cuchilleria nr 87. Cena 10 euro. Wi –fi. Warunki hotelowe.

7) Puebla de Arganzón – Albergue de peregrinos, donativo. Klucze w Ayutamieno w godz. 9 – 14. Po 14 godzinie w barze koło kościoła i urzędu momentalnie pokierują do hospitaliero. W kuchni mikrofala i wyposażenie, ale gotować nie ma na czym. Dwie łazienki. Miejsc więcej niż w przewodniku. Dostawili więcej łóżek. Naliczyłem aż 22 łóżka. Nie ma to znaczenia – mało pielgrzymów.

8) Haro - Albergue de Pelegrinos – bardzo dobre, czyste, ogrzewanie, kuchnia jest. Cena 5 euro. 200 metrów od albergue duży supermarket Merkadona.

 

Odnośnie przebiegu szlaku przez Vitoria-Gasteiz.

Szlak do Puebla Arcaia jak w przewodniku Pana Macieja. Dalej idziemy przez miejscowość, mijamy kościół po prawej. Na końcu ulicy skręcamy w prawo, idziemy do końca miejscowości. Tam zaczyna się nowa ulica, z nowymi chodnikami i latarniami po obu stronach drogi. Idąc chodnikiem po lewej stronie drogi około 20 metrów szlak skręca w polną ścieżkę. Idąc nią, cały czas wzdłuż rzeki, przechodzimy tunelem pod torami, drogą i dochodzimy do chodnika, który prowadzi do nowych bloków przy głównej alei rozdzielonej trawnikiem. Szlak na powyżej opisanym odcinku bardzo dobrze oznakowany. Przy pierwszym nowym budynku na latarni widziałem ostatnią strzałkę oznaczającą szlak. Idąc dalej tą aleją dochodzimy do dużego ronda i idziemy dalej prosto. Za rondem po lewej stronie głównej drogi na chodniku pojawia się pierwsza płytka w chodniku z muszelką w kolorze żółtym wielkości około 0,5metra na 0.5 metra. To pierwsza, którą ja zauważyłem. Może gdzieś była ale ja nie widziałem. Następna w chodniku koło stacji paliw Repsol, przy przejściu dla pieszych. Dalej szlak ma tylko oznakowanie poziome w granicach miasta. Znaków pionowych nie widziałem. Znaki w chodnikach doprowadzą do Katedry  i dalej poza miasto. Na dużych rondach i dużych ulicach muszelka w chodniku jest przed rondem lub drogą i za jest powtórzona. Na małych ulicach znak tylko przed ulicą. Wychodząc z miasta na końcu deptaka dla pieszych i rowerzystów widziałem ostatnią strzałkę w chodniku i pierwszą strzałkę na latarni. Dalej szlak oznakowany znakami pionowymi.

Pozdrawiam. Andrzej

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2015-01-07 17:31:09


Gratuluję Andrzej! Dziękuję, że chciało Ci się napisać swoje spostrzeżenia z Camino Vasco! Jesteś pierwszym, który odezwał się na forum po przejściu tej trasy od ukazania się przewodnika. Postaram się zaktualizować przewodnik w oparciu o to co napisałeś na forum.

Tak to miało działać, a działa bardzo rzadko!

Pozdrawiam serdecznie! Buen camino!

NOWY! Autor: Andrzej F. | Dodano: 2015-01-07 21:10:16


Dzięki Macieju. Korzystałem z Twego przewodnika i jest on aktualny. To, że dostawili 2 łóżka, zepsuła się mikrofalówka, przepalił grzejnik elektryczny, cena wzrosła o 1 euro - to się zawsze będzie zmieniać. Dodam, że szlak jest cały dobrze oznakowany i nie ma żadnych problemów. Z wyżywieniem też. Są sklepy, bary i restauracje. Zwykle za obiad  3 - daniowy płaciłem 10 - 12 euro.           Pozdrawiam Andrzej

 

NOWY! Autor: Andrzej F. | Dodano: 2015-01-08 09:58:10


Dodam może jeszcze, że generalnie w zimie wszystkie albergue na mało popularnych szlakach typu Camino Vasco, de Madrid, San Salvador albergue są zamknięte. Trzeba dzwonić na numery telefonów podanych na drzwiach albergue. Nigdy nie czekałem na hospitaliero dłużej niż 10 minut. W zimie nie są aktualne informacje, że klucze można pobrać w informacji turystycznej, a w małych miejscowościach w barze. Generalnie są zamknięte i działają w okresie poza zimą. Nie stanowi to problemu. Wystarczy spytać się dowolnej osoby w pobliżu albergue i pokierują gdzie są klucze do albergue.    Pozdrawiam Andrzej

NOWY! Autor: Artur | Dodano: 2018-10-02 17:36:23


Witam!

W czasie gdy Krystian i Maciej przemierzali Camino Aragońskie, ja postanowiłem przejść szlakiem innego mniej znanego Camino, mianowicie Camino Vasco de Interior, czyli Camino Baskijskiego. Jest ono również nazywane Camino del Tunel de San Adrián, ponieważ kulminacyjnym punktem jest przejście Gór Baskijskich przez naturalny tunel w skałach który wyrzeźbiła woda.
Camino Baskijskie prowadzi z Irun do Santo Domingo de la Calzada i pokrywa się częściowo ze szlakiem Via de Baiona, która to prowadzi z Bayonne do Burgos.
Tutaj jest mapka którą sobie przygotowałem przed wyjazdem: LINK

Camino jest dobrze oznakowane, w mojej opinii łatwiejsze niż sądziłem, jednakże (niestety!) w dużej części przebiega w pobliżu drogi ekspresowej N-1, a czasami również autostrady A-1. Te "jedynki" nie są przypadkowe - są to najważniejsze i najruchliwsze drogi tranzytowe prowadzące z całej Europy do Hiszpanii, co oznacza mnóstwo TIRów i duży hałas, który niestety na wielu etapach nam towarzyszy.

Camino przeszedłem głównie korzystając z mapy w telefonie i choć pierwotnie planowałem iść z Irun do Santo Domingo, wybrałem jednak dłuższą opcję aż do Burgos. Mapkę sobie zrobiłem na podstawie przewodnika Gronze - LINK -  i przewodnika Macieja który można ściągnąć sobie ze strony głównej LINK - za co mu bardzo dziękuję!

Najpierw podam przebieg etapów:

  1.  Irun - Andoain - 32 km
  2.  Andoain - Beasain - 32 km
  3.  Beasain - Zegama - 17 km
  4.  Zegama - Alegria - 34 km
  5.  Alegria - Puebla de Arganzon - 34 km
  6.  Puebla de Arganzon - Pancorbo - 34 km
  7.  Pancorbo - Briviesca - 23 km
  8.  Briviesca - Monasterio de Rodilla - 19 km
  9.  Monasterio de Rodilla - Burgos - 28 km


Uwaga - te wszystkie etapy powyżej 30 km to był mój wybór, pogoda była wyśmienita, ja byłem w dobrej kondycji, a na całym szlaku spotkałem (w albergach) raptem 3 osoby, więc nie mając nic innego do roboty miło było iść od rana do wieczora. Albergi były puste, a jeśli była druga osoba to i tak mieliśmy swoje pokoje. Co do bazy noclegowej nie mam żadnych zarzutów. Oznakowanie szlaku jest również bardzo dobre, choć mapka w telefonie zapewniała spokój ducha (raz udało mi się zgubić, w lesie po przejściu tunelu San Adrián - gps w telefonie szybko odnalazł właściwą drogę).

W kolejnym poście opiszę bardziej szczegółowo poszczególne etapy.
 

 

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2018-10-02 17:52:02


Gratuluję Artur!!! Chyba wyczułeś moje intencje aby w przyszłym roku przejść tę trasę dodając na początek Camino Baztan z Bayona do Pamplona. Wstępnie już uzgodniłem tę trasę z Angelo. Przyszła mi do głowy podczas wędrowania szlakiem Camino Aragón (Camino Levante musi znów poczekać). Ciekaw jestem jak dostałeś się do Irun.

Pozdrawiam serdecznie! Buen camino!

NOWY! Autor: Artur | Dodano: 2018-10-02 18:00:55


Szczegółowy przebieg mojej podróży.

Dzień "zero" (16 wrzesień) - przelot samolotem z Krakowa do Lourdes (koszt poniżej 100 zł kupując odpowiednio wcześniej), wylot 7:10 przylot ok. godz. 10, przejazd autobusem z lotniska nad rzekę na Av. Paradis (2 euro, trasa autobusu), Wizyta przy Grocie, przejście pieszo na dworzec kolejowy, przejazd do Hendaya z przesiadką w Bayonne (koszt 16 euro przy zakupie z wyprzedzeniem), przejście pieszo z dworca Hendaya do albergi w Irun (ok. 40 minut). Zakup paszportu pielgrzyma i nocleg w albergue w Irun (w sumie za credenencjal, nocleg i poranną kawę zostawiłem donativo 10 euro)

Dzień 1. (Irun - Andoain)  Piękny 20 km odcinek szlaku z Irun do kościółka Santiagomendi gdzie jest też albergue (koszt 10 euro). Ponieważ byłem tam bardzo wcześnie, kontynuowałem do Hernani (zabudowa miejska, w Hernani brak albergue), i dalej ścieżką dla pieszych i rowerzystów do Andoain. Tam w alberdze czekało na pierwszego pielgrzyma dwóch hospitaleros którzy bardzo się ucieszyli moim przybyciem, jeden nawet zaprowadził mnie na policję w celach meldunkowych (nie wzbraniałem się, choć dobrze wiedziałem gdzie mam iść). Blisko albergue supermarket, ale w albergue nie ma kuchni. Jako donativo zostawiłem 10 euro - cała alberga dla mnie, super łazienka!

Dzień 2. (Andoain - Beasain)  Monotonny choć niebrzydki, wzdłuż rzeki a więc totalnie płaski, bardzo łatwy etap ścieżką dla rowerzystów i pieszych do Beasain. Przydała się mp-trójka do słuchania muzyki bo co prawda ścieżka rowerowa (bidegorri) wije się wzdłuż rzeki, jednakże w pobliżu tejże rzeki przebiega też słynna droga N1 która nam trochę hałasuje. Ponieważ szedłem w sandałach więc po tej ścieżce rowerowej szło mi się bardzo wygodnie, ale jeśli ktoś się tam wybierze w trekingach to chyba nie będzie szczęśliwy. Po drodze mijamy spore i ładne miasteczko Tolosa, w pobliżu którego jest albergue (1,5 km przed). Ja dotarłem do Beasain do przepięknej albergue którą miałem znów dla samego siebie, więc znów jako donativo zostawiłem 10 euro. W pobliżu supermarket, w alberdze kuchnia, wirówka, łóżka na parterze i na piętrze, super widok z okna!

Dzień 3. (Beasain - Zegama) Etap krótki, odpoczynkowy, bo musimy się obowiązkowo zatrzymać na noc w Zegama przed najtrudniejszym - i najciekawszym - etapem następnego dnia przez tunel na drugą stronę gór. Z Beasain wspinamy się ponad miasteczko i pięknymi, spokojnymi okolicami oddalamy się od szumu N1 która została w dolinie. Po jakimś czasie musimy ją przeciąć jeszcze raz, ale potem już cichymi ścieżkami rowerowym docieramy do podgórskiej miejscowości Zegama (skojarzyła mi się nie wiem czemu z naszą Rabką...) gdzie na sali gimnastycznej ustawiono łóżka dla pielgrzymów, a miasteczko pobiera symboliczne 3 euro za nocleg. Uwaga praktyczna: idąc pod prysznic należy zamknąć się na klucz, inaczej możemy zostać zaskoczeni przez dzieciaki które mają obok WF! Warto też zachować jednorazową pościel bo w następnych schroniskach już chyba jej nie dostaniemy. W miasteczku dwa raczej słabo zaopatrzone supermarkety, na sali gdzie nocujemy mikrofalówka.

Dzień 4. (Zegama - Alegría) Sztandarowy etap tego Camino - wspinaczka ścieżkami w górę (przewyższenie ok. 700 m) i przekroczenie Gór Baskijskich przez Tunel San Adrián! Wyobrażałem sobie jakiś wąski ciemny tunel i przygotowałem latarkę, z czego potem się śmiałem, bo jest to ogromne przejście którym można byłoby przepędzić stado słoni, a we wnętrzu tego "tunelu" nawet znajduje się domek (kapliczka). Zaskoczeniem dla mnie było że po drugiej stronie tunelu trzeba było dalej iść pod górę. Pejzaże przepiękne, cisza, natura, na odcinku z Zegama do Tunelu nie spotkałem nikogo, potem pojedyncze osoby. Trzeba mieć wodę na cały etap bo źródełko koło tunelu czasami wysycha (ja niosłem 1,5 litra wody, idąc z samego rana było chłodno, wystarczyło). Po drugiej stronie tunelu kompletna zmiana krajobrazu - zaczynają się płaskie tereny rolnicze. Zazwyczaj etap ten pielgrzymi kończą w Salvatierra, ale ja poszedłem dalej do Alegría (wymawia się Alegrija), do bardzo sympatycznej miejskiej albergi. Niedaleko supermarket, w alberdze mikrofala. Koszt noclegu 6 euro.

Dzień 5. (Alegría - Puebla de Arganzon) Ten etap prowadzi spokojnymi, wiejskimi okolicami do stolicy Kraju Basków, pięknego miasta Vitoria, ale dotarłem tam dość wcześnie, więc trochę pochodziłem po zabytkowym centrum, porobiłem zdjęcia, zjadłem posiłek, zaopatrzyłem się w wodę i poszedłem dalej aż do Puebla de Arganzon. Dojście do Puebla było bardzo przyjemne, przez jakiś chyba park krajobrazowy, ale ponieważ spędziłem sporo czasu kręcąc się po Vitorii, więc do albergue dotarłem już po zmroku i musiałem szukać hospitalero któryby mi otworzył albergue. Jest dużo pokoi, moim zdaniem lepiej spać na piętrze (okna). Chyba jest mikrofala z której nie miałem siły ani potrzeby korzystać. Jako donativo zostawiłem 8 euro.

Dzień 6. (Puebla de Arganzon - Pancorbo) Przy wyjściu rano z Puebla de Arganzon jest czynny sklepik-kawiarnia gdzie można coś kupić na drogę. Za jakiś czas dochodzimy do punktu gdzie trzeba wybrać - Santo Domingo czy Burgos (czyli szlak przez Mirandę). Ja wybrałem Burgos. Po jakimś czasie dotałem do Mirandy nad rzeką Ebro gdzie można zostać na nocleg w albergue, natomiast ja tak jak poprzedniego dnia, zjadłem posiłek nad rzeką i poszedłem dalej do Pancorbo. Pancorbo jest śliczną miejscowością otoczoną przez góry, jednakże po dotarciu czeka nas zimny prysznic. Niestety w sensie dosłownym. W alberdze (koszt 8 euro) była tylko zimna woda - pewnie nie włączają bojlera dla jednego pielgrzyma. Zacisnąłem zęby i po 34 km wziąłem zimny prysznic. Albergue ma kilka pokoi, dla turystów. Gdy są turyści, pewnie jest też ciepła woda.

Dzień 7. (Pancorbo - Briviesca) Z Pancorbo dość monotonnie ścieżką wzdłuż torów kolejowych, i niestety w niezbyt dużej odległości od szos N1 i A1. Przydatna mp3 do zagłuszania hałasu. Dochodzimy do dość ładnego miasteczka Briviesca, które wynajmuje mieszkanie w bloku dla pielgrzymów aby tam mogło być albergue. W pobliżu sklepy, bary. Gdy tam byłem to trafiłem na jakąś fiestę ale albergue jest na tyle oddalone od centrum że w nocy nie słyszałem hałasu. Opłata za albergue 6 euro.

Dzień 8. (Briviesca - Monasterio de Rodilla) I kolejny dzień gdy Camino podąża szlakiem kolei i autostrady. Te szosy ekspresowe zazwyczaj nie są aż tak blisko, ale ja być może jestem trochę przeczulony na szum samochodów, inni może nie zwracaliby na to uwagi. Okolice rolnicze. Z Briviesca warto wziąć prowiant na całą drogę do Monasterio - po drodze mijami maleńkie wioseczki które mają po 20-30 mieszkańców, jeśli nawet jest bar to otwierają go kiedy im wygodnie, o sklepie możemy zapomnieć. W Monasterio jest super nowoczesna alberga (6 euro) i obok jest bar w którym można zjeść kolację i ewentualnie kupić coś na dzień następny. W alberdze zamontowano szczelne dwupanelowe okna - rzadkość w Hiszpanii. I chyba nie ze względu na zimno...

Dzień 9. (Monasterio - Burgos) Całkiem przyjemny etap przez dość dzikie, pustynno rolnicze tereny. Na 4 kilometrze Camino zbliża się do hotelu / restauracji - jeśli nie mamy ze sobą prowiantu koniecznie skorzystać z okazji, bo do Villimar (czyli tak de facto Burgos) nie będzie już nic. Jesteśmy już prawie na mesecie - okolice płaskie jak stół a wysokość to prawie 1000 m npm, kręcą się wiatraki. Dochodzimy do Burgos i tu zaczyna się Camino Frances czyli inny świat. Albergue na 150 miejsc które może być pełne... ja szczęśliwie po 28 km załapałem się na miejsce na ostatnim 6 piętrze. Cena 5 euro. Drzwi rano są otwierane o 6.30! Ledwo zdążyłem na mój autobus do San Sebastian...

Dzień 10. Przejazd autobusem do San Sebastian (18 euro), potem miejskim autobusem E09 do Pasaia de San Pedro. "Na deser" wspiąłem się na górkę Jaizkibel 530 m. npm, piękne widoki na morze - idąc "pod prąd" szlakiem del Norte z Pasaia do Irun. Nocleg znów w Irun (8 euro). 

Dzień 11 (czwartek 27 wrzesień). Pieszo z Irun do Hendaya, stamtąd pociąg o 9:12 do Lourdes z przesiadką w Bayonne (znów 16 euro, w przedsprzedaży), całe popołudnie w Lourdes, zwiedzanie, zakup pamiątek itp. o 18.05 autobus z Av. Paradis na lotnisko, o 20.30 odlot samolotu do Krakowa.

I to by było na tyle. Jestem bardzo zadowolony z tej wyprawy. Pogoda była wspaniała, ciepło, zero deszczu. Wszystkie przeloty i przejazdy kosztowały w sumie nie więcej niż 400 zł. Na miejscu wydawałem dziennie średnio ok. 22 euro. 

Pozdrawiam! Eskerrik asko!