Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Kilka pytań odnośnie Camino

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-06-14 10:12:27


Hej. Wybieram się do Camino we wrześniu i kilka rzeczy chodzi mi po głowie. Może ktoś, kto już był będzie w stanie mi doradzić.

1) Jak dbać o bezpieczeństwo swoich rzeczy? Cześti zdarzają się kradzieże na Camino? Raczej nie wyobrażam sobie chodzenia pod prysznic z całym plecakiem. Gdy ładujecie telefon, to koczujecie przy nim cały czas? Zastanawiam się, czy nie wziąć smartfona - z jednej strony otaczanie się technologią to trochę zabijanie ducha tej pielgrzymki, ale smartfon pozwala zaoszczędzić chociażby na aparacie. No i łatwiej podładować wieczorem jedno urządzenie, niż kilka. Żal tylko byłoby go stracić. Co do kradzieży jeszcze, to jak załatwiacie sprawę pieniędzy? Tylko karta kredytowa i parę euro w kieszeni, czy nosicie całość? Jeden portfel, czy dwa (znajomy polecał mieć całość kasy w portfelu na dnie plecaka, a przy sobie w drugim tylko parę zaskurniaków)

2) Jak radzić sobie z pęcherzami? Jest jakiś dobry lek na nie? Sposób na unikanie? Przebijać je jak się pojawią (na jednej ze stron z poradami czytałem , żeby zabrać "igłę - do przebijania pęcherzy")?

3) Jak często jeżdzą autobusy z Finistere do Santiago? Mam samolot powrotny z Santiago do Polski i chciałbym 2-3 dni wcześniej wybrać się do Finistere, jak czas pozwoli. Niechciałbym jednak utknąć tam na kilka przed odlotem, bo mi jedyny autobus ucieknie.

4) Wybrabiacie sobie ubezpieczenie? Kartę zdrowia? Sama karta Euro26 wystarczy?

5) Ktoś wie o której odjeżdza ostatni autobus z Bayonne do Saint Jean? W Bayonne będę o 20.44 i nie wiem, czy jechać do SJ tego samego dnia, czy nocować na miejscu.

6) Jest możwilość kupienia na miejscu kija z prawdziwą tykwą? Z tego co widzę, to tykwa dziś jest tylko niewielkim symbolem przy kiju. Jednak iście z prawdziwą, np. litrową tykwą przy kiju wydaje mi się i wygodniejsze (woda po ręką) i odciążające plecak (ciężar wody przenoszony jest na kij). Nie wiem tylko jak z odpadaniem takiej coś ciężkiej tykwy. Swoją drogą jakiej jakości są te kije pielgrzymie i jaka jest ich cena? Pamiętam, gdy jako dzieciak kupiłem sobie cipuagę w Zakopcu - nie doszła ze mną do połowy Giewontu w całości. Da się ten kij zabrać z powrotem samolotem do Polski? Żal wyrzucać taką pamiątkę.

 

Jak mi sie coś jeszcze przypomni to będę pytał w tym temacie :)

NOWY! Autor: J | Dodano: 2015-06-14 10:40:35


Daniel,

na tym forum znajdziesz odpowiedzi na wszystkie  nurtujące świeżego pielgrzyma pytania,nawet te ,które jeszcze mogą Ci przyjść do głowy.

Poświęć trochę czasu na czytanie,posłuż się wyszukiwarką w prawym górnym rogu tej strony,pociągnij kilka łyków z kalebasy (potem zostaw ją w spokoju,bo na Camino to jest raczej dekoracja niż przedmiot użytkowy) i czytaj aż ..................................... się dowiesz  wszystkiego.

Zapytaj tylko wtedy,kiedy czegoś nie zrozumiesz.

Chyba Ci nie zalazłem za skórę??

Miłej niedzieli z lekturą życzę

Jago

NOWY! Autor: On57 | Dodano: 2015-06-14 11:02:43


@Jago

 

nic dodać nic ująć:))

NOWY! Autor: Joanna | Dodano: 2015-06-14 12:30:36


Do Daniela. Nie wiem którą drogą chcesz iść. Ja szłam francuską - więc mogę Ci napisać.

 

Co do kradzieży - nie zdarzyło się. Dokumenty, karty, pieniądze zawsze miałam przy sobie w ubranku - akurat miało trzy kieszenie. Miałam iPhona, którego co drugi dzień musiałam ładować - nie zginął, to samo z aparatem i czołówką.

Jeśli chodzi o karty i gotówkę - to musisz rozważyć. Kartą na trasie prawie nigdzie nie zapłacisz - preferowana jest tylko gotówka. Bankomaty są - ale tam pobierają prowizję - zwyczajowo 3%, aczkolwiek jest bank, już nie pamiętam nazwy - który oferuje tylko 2% prowizji.

Jeśli chodzi o Finisterrę - bardzo dogodne połączenia. Ja z Santiago ok. godz. 10:00 wyjechałam, ale na miejscu musisz sprawdzić, nie pamiętam dokładnie godziny. Powrót miałam ok. godz. 11:00 z Finisterry.  Ale były też póżniejsze połączenia. Jest kilka dziennie w jedną i drugą stronę. Możesz kupić w kasie od razu bilet we dwie strony, z otwartym powrotem, będzie kilka Euro taniej. 

Jeśli chodzi o kije - to zależy czym wracasz. Ja leciałam tanimi liniami tylko z bagażem podręcznym, opłaciło mi się wysłać kijki w jedną i drugą stronę pocztą. Było taniej niżbym miała kupić rejestrowany bagaż.

Jeśli chodzi o ostatnie połączenie z Bajony - tutaj Ci nie pomogę, ja jechałam rano.

 

Gdybyś miał pytania, pytaj, chętnie odpowiem.

Pozdrawiam

 

NOWY! Autor: Joanna | Dodano: 2015-06-14 12:36:51


Jeszcze do Daniela.

Trochę Cię w błąd wprowadziłam. Pisząc, że nigdzie nie zapłacisz karta, miałam na myśli jedzenie po drodze w barach, tak samo opłaty za albergi oraz jedzenie wieczorem tzw. menu pielgrzyma. W sklepach jak najbardziej, kartą wszędzie. Chociaż kilka razy w aptece kupowałam leki [niestety przeziębienie ostre mnie chwyciło], to raczej przy niskich rachunkach do ok. 5,00 Euro, niechętnie kartą. 

Pozdrawiam 

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-06-14 15:02:11


Cenne rzeczy najlepiej mieć w saszetce, którą zabierasz ze soba pod prysznic. Ja brałam ze sobą jakies 300€, resztę pobierałam z bankomatów, ze zwykłej, polskiej karty MasterCard. Ponieważ jednak sporo sie traci na kursie wymiany (jakieś 30zł na każde 100€) w tym roku załozyłam sobie konto walutowe i mam do niego kartę.

Jeśli chodzi o ubezpieczenie, to nie biorę nic dodatkowego oprócz karty EKUZ, która zapewnia podstawową opiekę medyczną na terenie Unii.

O smartfona nigdy sie nie martwiłam, a ładowałm codziennie, bo szłam z Endomondo. Starałam się wybierać łóżka koło gniazdek elektrycznych. W schroniskach jest się dosyć szybko, więc jest sporo czasu na odpoczynek i wtedy mozna z łóżka mieć oko na swoje rzeczy.

Co do kija z tykwą, to wiadziałam tylko  takie w schroniskach, raczej porzucone i zostawione jako dekoracja. Jak sądzę raczej taki dyndający, kilogramowy przedmiot na kiju to raczej na jakiś spacerek, a nie na kilkaset kilometrów.

Co do wpisów powyżej, to się nie przejmuj tylko pytaj. Jest na forum wyszukiwarka, ale ponieważ niektóre wątki rozrosły się do pokaźnych rozmiarów a struktura forum nie jest zbyt przyjazna, znalezienie tu konkretnych odpowiedzi jest bardzo trudne i czasochłonne. Poza tym chyba jeszcze nikt o tykwę nie pytał... A nawet jeśli, to forum jest po to, by pytać. Inaczej możnaby je zamknąc i zostawić napis "użyj wyszukiwarki".

NOWY! Autor: Magda | Dodano: 2015-06-15 12:41:44


Co do karty Ekuz, oczywiście dobrze ją mieć, natomiast gwarantuje nam ona takie same prawa jak Hiszpanom i nic ponadto. Jeżeli więc podstawowe ubezpieczenie nie obejmuje np.  transportu do szpitala, to musimy je opłacić z własnych pieniędzy. Koszty są olbrzymie w takich wypadka, kilka tysięcy euro. Podobnie jest w wypadku śmierci i transportu zwłok :) Wiem, wiem,... nie ma co siać czarnych wizji, ale wypadki chodzą po ludziach. Ja w zeszłym roku dodatkowo ubezpieczyłam się w PZU na 5 tygodni i zapłaciłam ok 240 zł. To nie jest majątek, a przynajmniej idziesz ze spokojną głową. Pozdrawiam

NOWY! Autor: B.i M. | Dodano: 2015-06-15 17:50:59


Do Daniela

Pkt. 2. Pęcherze. Podczas wędrówki codziennie przed snem smaruj stopy wazeliną (zwykłą z apteki za grosze w białym pudełeczku).Swietnie zabezpiecza stopy, co nie znaczy że pęcherzy unikniesz. Jeśli już się taki pojawi, przebijasz go igłą lekarską, dezynfekujesz np. Okteniseptem( jest w opakowaniach 50 ml)  i posypujesz Dermatolem (jest w maleńkich torebeczkach), po którym wszystko goi się błyskawicznie. Następnego dnia można iść dalej.Używane przeze mnie medykamenty ważyły naprawdę niewiele, a zapewniły trochę komfortu zmęczonym stopom. Podczas przerw w wędrówce ściągaj buty. Mi bardzo sprawdziły sie buty o rozmiar za duże. Pozdrawiam, buen Camino. Basia

NOWY! Autor: kaemka | Dodano: 2015-06-15 19:49:25


Odnośnie pęcherzy cd.

ja żeby nie miec pęcherzy chodzę tylko w sandałach ​i bez skarpet, tak przeszłam ładnych kilka tysięcy kilometrów i żadnego pęcherza. Na camino biorę tylko sandały, na pielgrzymki w Polsce zresztą też, dobrze jak sprawdzisz swoje nogi na długich dystansach i sam zadecydujesz. Na pierwsze swoje camino wzięłam dobrze rozchodzone pełne buty i po 100 km zwijałam sie z bólu, kolejne 800 km przeszłam tanich sandałach z Decathlonu i bylo super. Tez Ci radze weź sandały

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-06-15 20:37:56


też myślę, że na pęcherze najlepsza jest profilaktyka. Ja miałam wygodne buty (sandały Keen) i to wystarczyło, miałam 2 małe pęcherze, bo po ciemku ubrałam źle skarpety. Najlepsze buty to takie, w których czujesz się dobrze. Nie ma co słuchać tych, co mówią "tylko takie buty", "tylko za kostkę", "tylko sandały". Ja byłam na Primitivo, gdzie wielu krzyczy, że koniecznie tam trzeba mieć buty trekkingowe za kostkę, a ze mną szedł Włoch, który miał takie buty... przypięte do plecaka i szedł boso.

Do takich fajnych gadżetów dopiszę 2 rzeczy. Nie chciałam zabierać ani wody utlenionej ani spirytusu, bo wszystko waży. Kupiłam więc wodę utlenioną w żelu (Peroxygel) oraz jałowe gaziki nasączone alkoholem (Leko), wszystko razem kilkanaście gramów. Do tego igły lekarskie kilka sztuk. Fajne też są plastry Compeed na pęcherze. Przyspieszaja gojenie, a w miejscu, gdzie but uciska najbardziej tworzy się taka fajne pogrubienie, że w ogóle nie czuć bólu w miejscu pęcherza.

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-06-16 10:55:57


Musisz pamiętać, że każdy będzie Ci podpowiadał co mu pomagało, ale to nie znaczy, że Tobie na pewno też pomoże. Każdy jest inny i każdy może inaczej reagować na różnie działania. Asia poleciła Ci plastry Compeed i mnie kilka lat temu także je polecono. I to był mój największy błąd, że tej rady posłuchałam ;) W moim przypadku to "fajne pogrubienie" było dla mnie utrapieniem i uciskało mnie jeszcze bardziej niż sam pęcherz, więc gdy wreszcie udało mi się pozbyć tego plastra (co też nie jest łatwe, bo są to plastry trwałe, które można łatwo zdjąć dopiero po kilku dniach, gdy pęcherz jest już zaleczony) wróciłam do starej, dobrej (DLA MNIE) metody przebijania... A pudełeczko z plastrami Compeed schowałam głęboko do plecaka i nigdy więcej nie użyłam. Ile osób tyle opinii, warto jednak przetestować różne rady - jedne będą lepsze, inne gorsze.

A moja rada - ja miałam ze sobą buffkę na szyi, rano było mi zwyczajnie cieplej, a gdy słońce zaczynało przypiekać chroniła mnie przed oparzeniem karku. Co do oparzeń - pamiętaj o kremie z filtrem UV, szczególnie na łydki ;) ja tak sobie je poparzyłam, że czułam każdy jeden krok i chętnie zamieniłabym ten ból na pęcherze

 

Buen Camino!

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-06-19 15:42:30


Dzięki wielkie za pomoc :). Jeszcze kilka rzeczy mnie zastanawia:

1) Brać krótkie spodnie? Mam świetne spodnie treckingowe firmy Milo, tyle że nie mają odpinanych nogawek. Nie wiem czy jest sens brać specjalnie krótkie spodnie. Na razie jedyny argument jaki wyczytałem to ten, że w krótkich spodniach nogawki w deszczu tak nie mokną. Ale to za to dodatkowe gramy w plecaku i dodatkowe mililitry olejku do opalania na nogi.

2) Jak chroniliście głowę? Kapelusz, czapka, chusta? Osobiście marzy mi sie pójście w kapeluszu słomkowym jak w czasach średniowiecza, ale może taki wybór jest dużo gorszy od np. czapka + chusta. Szedł ktoś może w tradycyjnym kapeluszu? Czy rondo chroni skutecznie twarz i kark przed słońcem, czy mimo to trzeba sie smarować?

3) Może głupie pytanie, ale idąc w sandałach ubieracie skarpety do nich :)?

NOWY! Autor: Marcin (mojecamino.blogspot.de) | Dodano: 2015-06-19 16:55:25


Zdecydowanie doradzam spodnie z odpinanymi nogawkami. Można kupić niedrogo np. w Decathlonie. Najlepiej takie z dodatkowym suwakiem/rozcięciem na dole, wtedy można dolne nogawki przesynąć przez założone buty. Dlaczego? Wcześnie rano bywa chłodno, potem gorąco, a wchodząc po drodze do kościoła też należy mieć długie nogawki (moim zdaniem).

Ale spotkałem też pielgrzyma w szkockiej spódnicy - ten to miał fajny przewiew :)

Kapelusz "normalny" ma za małe rondo, nie chroni przed słońcem. Podobnie zresztą jak czapka basebolowa, która chroni tylko czoło. Na moje pierwsze Camino wybrałem się w ogóle bez czapki (nie pomyślałem). W pierwszym miasteczku kupiłem w chińskim sklepie za grosze słomkowe sombrero, sprawdziło się świetnie przeciw słońcu, a w Santiago poprostu je zostawiłem, bo było nieźle sfatygowane. Od tej pory zabieram albo szeroki kapelusz trekkingowy albo czapkę - zależnie od pory roku.

O sandałach nie piszę bo nie używam. Tylko lekkie klapki w alberge - bardzo ważne. Słyszałem, że chodzenie w sandałach w skarpetach to obciach :)

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-06-19 17:39:59


@Marcin. No właśnie dlatego pytałem o te skarpety :). Może obciach, ale moim zdaniem pomagają przeciwko otarciom (no i znowu nie trzeba stosować olejku). Mam właśnie nowe sandały trekingowe i może to kwestia nierozchodzenia, albo złego zapięcia, ale obierają mnie w miejscu łączenia się pasków. Mam wrażenie, że grube skarpety trekingowe by na to pomogły. No i jak masz sandały, to nie musisz już klapek pod prysznic brać.

Co do spodni, to rozumiem, że kolejnym argumentem na krótkie spodnie jest upał w ciągu dnia. Kupując spodnie miałem do wyboru albo odpinaną nogawkę albo dobrę jakość i konstrukcję bez tej opcji. Wybrałem to drugie, także drugich raczej nie kupię, ewentualnie mógłbym wziąć normalne, krótkie spodnie. Zastanawiam się tylko czy warto - żąglerka spodniami w ciągu dnia wraz ze zmianą temperatury..

 

NOWY! Autor: B.P. | Dodano: 2015-06-19 18:01:07


Jak każdy tutaj mam swoje spostrzeżenia i doświadczenia. Pęcherze jak się pojawią ( u mnie niestety 2 z powodu upału) potraktowałam igłą i wracały i wtedy przypomniałam sobie rady doświadczonych piechurów. Należy przeszyć je igłą z nitką i zostawić nitkę w pęcherzu w charakterze drenu. To działa! Szybko pomaga. Plastry polecam te sensitiv z opatrunkiem, no i oczywiście wietrzenie stóp, ile się da po drodze, nawet co godzinę. Wiem, że obciach, ale chodziłam w sandałach, w skarpetach i było super:)

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-06-20 18:53:07


Daniel, z jedna parą spodni to raczej ekstremalnie na całe camino. Poranki bywają chłodne, ale bez przesady. Zawsze wychodziłam w krótkich spodenkach i było OK, nawet w deszczu. Długich spodni nie miałam wcale, tylko takie 3/4 długości do łydki. Musisz mieć coś na przebranie, bo na camino może być różnie i trzeba spodnie prać, wtedy przydaje się druga para.

Co do skarpet i sandałów, mnóstwo ludzi na camino chodzi w skarpetach i nikt się temu nie dziwi, nie jest to obciach. Miałam na camino 3 różne pary skarpet, ale najczęściej chodziłam w "stopkach" ze skarpetkowo.pl. takie z dodatkową warstwą na podeszwie. W tym roku biorę tylko takie.

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-06-20 19:44:55


Co to znaczy obciach? Każdy powinien czuć się swobodnie i nie ulegać jakimś jakimś sugestią. Ja chyba cztery dni szedłem w dwóch różnych butach. Spotkani kilkukrotnie "znajomi" Amerykanie spytali mnie jedynie z troski , czy ukradli mi buty. Na lewej nodze miałem pęcherze i chiński "adidas"  był wygodniejszy dla tej stopy..

pozdrawiamy

M i Sz

NOWY! Autor: Aneta | Dodano: 2015-06-22 08:01:37


Nie wyobrażam sobie camino bez skarpet w sandałach. Troska o nogi jest najważniejsza, bo przecież to nasz środek lokomocji, po co ryzykować dodatkowy pęcherz czy otarcie. A wygląd? To właśnie lubię na camino: widok pielgrzymów obładowanych plecakiem, z przypiętymi skarpetami suszacymi się na plecaku (czasami są to tez inne części garderoby), w skarpetach w sandałach, w deszczu czy w słońcu, z czapką, chustką na głowie, albo w pelerynach przeciwdeszczowych, poncho, długich po kostki. Idą. Nic nie muszą, wszystko mogą:) A świat się do nich uśmiecha:)

NOWY! Autor: Bogdan | Dodano: 2015-06-25 22:34:31


Ja miałem na DRODZE FRANCUSKIEJ długie spodnie bo popaliłbym słońcem łydki zwłaszcza lewą bo prawie przez cały czas wędrówki słońce świeciło z lewej strony.Na głowie miałem czapeczkę z daszkiem i...tetrową pieluchę,z takiego materiału jak zwykłe bandaże.Tą pieluche zakladałem na glowę,oslanialem kark i na to czapeczkę.Było to lekkie,przewiewne i co naważniejsze skutecznie chroniło od spalenia karku i szyi.Odpadł dzięki temu dodatkowy "ciężarek" do niesienia czyli krem przeciwsłoneczny.

Buen Camino

NOWY! Autor: hlin | Dodano: 2015-06-26 20:12:17


Co się tyczy pęcherzy..

Tak się jakos złożyło że od Larasoany aż po ostatnie dni Camino miałem przyjemnośc leczyć stopy pielgrzymów codziennie - i te po plastrach Compeed i te z infekcjami po pozostawieniu w pęcherzu nitki - wszystko zależy od przypadku, kombinacji warunków i człowieka.

To co Ci mogę doradzić to po pierwsze: poznaj swoje stopy. Wybierz się na25-30 km marsz z plecakiem spakowanym tak jak na camino i w butach w których będziesz chodził. Jeśli zrobia ci się pęcherze - doskonale - zapamietaj te miejsca. Zaopatrz się w piochtaninę/gencjanę plastry wodoodporne salvequick(najlepsze) oraz taśmę kinezjologiczną - minimum 2 rolki. W Polsce jest tania, w Hiszpanii potrafi zrujnować. Mając pęcherz nacinasz go delikatnie - nie przekłuwasz, bo dziurka za chwilę się zamknie a pęcherz odnowi. Każdy pęcherz ma swój kierunek powstawania: te pod  podeszwą, poniżej linni palców - poprzeczny, te na krawędzi pięty - pionowy lub wzdłuzny wobec stopy więc nacięcie wykonujesz tak, by było zgodne z kierunkiem powstawania pęcherza - w ten sposób zawsze zostanie suchy. Nacięcie ma mieć około 2-3 mm robisz je zwykle z dwóch stron pęcherza (przód i tył). Przez nacięcie (doskonale sprawdzają się nożyczki do paznokci, małe scyzoryki lub cążki do manicure) aplikujesz piochtaninę. piecze jak cholera, ale błyskawicznie osusza pęcherz. Zostawiasz tak na resztę dnia i całą noc. Rano przed wędrówką zaklejasz plastrem w kierunku poprzecznym wobec pęcherza. Całość zabezpieczasz taśmą kinezjologiczną, Po zakończeniu wędrówki zdejmujesz całość iponawiasz aplikację piochtaniny. Zostawiasz otwarte na resztę dnia i całą noc. Kolejnego dnia to samo - trzeciego dnia zwykle zakladasz tylko taśmę.

Jeżeli chcesz zapobiec pęcherzom nie sparujesz stóp niczym, poza żelem na zmęczone stopu (ja polecam z kasztanowca - polski, tani, lekki i mały - starczył mi na 34 dni. Rano zakładasz na stopę taśmę w miejscach gdzie zwykle robią ci się pęcherze - polecam poniżej linni palców w poprzek stopy i/oraz na pięcie -wzdłuż ścięgna achillesa oraz/lubw poprzek, Miałem w ciągu całego camino wyłącznie jeden pęcherz - pierwszego dnia poniewarz w starciu ze śniegiem, gradem, deszczem i mgłą po prostu ustąpiła niezabezpieczona skóra. Wieczorem zakładałem się że rano wyjdę na szlak. Wyszedłem i tego samego wieczora miałem pierwszych pacjentów.

Pozdrawiam

maciek

NOWY! Autor: Gosia | Dodano: 2015-06-26 21:01:27


Maciek, dziękuję za podzielenie się "przepisem". Podczas mojego camino widziałam, że jeden Niemiec wycinał całą skórę z pęcherzy. Miałam ze sobą tape'a, ale nie wiedziałam, że mogę go użyć również w taki sposób. 

NOWY! Autor: J | Dodano: 2015-06-26 23:07:17


Czytając Wasze wpisy zdałem sobie sprawę z tego,ile miałem szczęścia wędrując w tym roku na szlakach w Hiszpanii.

Pozdrowienia

Jago

NOWY! Autor: Agata | Dodano: 2015-06-27 19:28:21


Maćku na przelomie maja i czerwca byłam na camino francuskim i w jednej a alberg słyszałam od Amerykamina z Newady o twoich "pęcherzowych wyczynach".

NOWY! Autor: hlin | Dodano: 2015-06-28 11:32:27


Do: Gosia

Tak, niekiedy można, ale to zależy gdzie pęcherz się zrobi.W ten sposób naskórek zdecydowanie szybciej zacyna zamykać ranę pod pęcherzem, aleniekiedy jest to zbyt bolesne.Częśćosób pozostawia stary,martwy naskórek w celu ochrony bolesnego miejsca, ale w rzeczywistości po każdym prysznicu gromadzi się tam woda i potrafi się paprać całe dnie. Moim zdaniem po każdym prysznicu należy usuwać stopniowo te kawałki naskórka, które  łatwością sę unoszą.

Taśma jest naprawdę nezastąpiona - jest wodoodporna, oddycha i ozostaje wysoce elastyczna. Jak wspomniałem cały szlak okupiłem w sumie jednym pęcherzem i to pierwszego dnia. Ten sposob stosowany prawidłowo (brak zmarszczek,krawędź taśmy poniżej linii palców, niezbyt mocne naciąganie) dje 100% gwarancję zapobiegania pęcherzom. Osobiście najbardziej zadowolony jestem z taśmy firmy Nasara. W Hiszpanii niekiedy dostępna taśma była zbyt gruba, albo kompletnie niewodoodporna.

Do: Agata

Jeśli to wesoły, niewysoki ciemnoopalony gość z Las Vegas - to jeden na moich najbardziej hardcorowych pacjentów -  stracił kompletnie całą piętę, dotarł do mnie zbyt późno i pęcherz wypełnił się całkowicie krwią. Następnego dnia ruszył w drogę, ale to najtwardszy z ludzi jakich poznałem na szlaku.

Pozdrawiam

maciek

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-07-16 12:26:16


Szukałem na forum i nie znalazłem. Listy rzeczy do zabrania na camino można liczyć w setkach na internecie i w poradnikach. Większość z nich nie zawiera jednak elementu, który w średniowieczu był wręcz obowiązkowy - kamienia spod domu. Podobno rozmiar i waga takiego kamienia powinna być adekwatna do naszych grzechów, o odpuszczenie których wędruje się tę całą trasę. Ktoś z was brał kamień ze sobą? Adekwatny, czy symboliczy? Jak do tego podchodzicie? Osobiście zamiast kamienia planuję zabrać coś, czego normalnie bym nie brał - "Wyznania" świętego Augustyna. Dodatkowe pół kilo, specjalnie zabrane w formie grubszej książki. Byłem w tym roku na Erasmusie w Belgii i niefortunnie wpakowałem się na egzamin z filozofii średniowiecza (na zajęciach przerabialiśmy między innymi Augustyna). Obiecałem sobie, że jak jakimś cudem go zdam, to przeczytam całą tę książkę w drodze do Santago. Udało się, tak więc obietnicy trzeba dotrzymać. Będzie dodatkowy klimat średniowieczny :). A wy, zabieraliście jakieś dodatkowe kilogramy?

NOWY! Autor: Agata | Dodano: 2015-07-16 14:11:18


Maćku to ten sam człowiek, o którym piszesz.

NOWY! Autor: Krystyna K | Dodano: 2015-07-16 14:56:48


Kamień koniecznie trzeba zabrać, zostawia się go pod Cruz de Ferro. Ja osobiście nie odczułam zmniejszenia ciężaru grzechów po zostawieniu kamienia, ale stało się to w Katedrze w Santiago, jakbym rozpoczęła nowe życie 05.07 z czystą kartą. 

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-07-16 17:04:53


@Daniel

Tych tradycji związanych z Camino jest dużo. Wybierz sobie takie, które czujesz, że ci pasują. Czasami instynkt wyprzedza ich znajomość. Tego ranka szliśmy na Cruz de Ferro w mieszanej grupie polsko-włosko-meksykańskiej. Oczywiście nikt z nas nie miał kamienia ze sobą, nawet nie wiedzieliśmy, że tam się jakieś kamienie zostawia. Na ok. 2km przed krzyżem spontanicznie chwyciliśmy kilkudziesięcio kilogramowe głazy na zasadzie kto doniesie bez upuszczenia. Wytrzymaliśmy tylko jeden Włoch i ja. Nie powiem na ostatnich 300m było ciężko. Meksykanka musiała mi dmuchać na ręce. A potem na "three-four" zrzuciliśmy je razem pod krzyżem. Piękny moment. "Wyznania" też mogą robić za głaz, tylko ich tam nie zrzucaj. Warto je doczytać do końca. Ale na Camino pasują. Pzdr

NOWY! Autor: krzysztof kiełek | Dodano: 2015-07-20 19:33:02


Daniel jaki wezmiesz kamień spod domu to już zależy od ciebie ,ja ci powiem o swoim znalazlem kamień koło jednego klilograma pomalowalem na biało czerwono napisałem na nim Starachowice 2013 i zostawilem ten kamyk pod Cruz de Ferro .Ten kamień jak się przypatrzyłem miał kształt Polski bez Helu i pomalowalem go odwrotnie ale liczy się intencja ,ja zacząłem swoie pierwsze camino w 2013 roku w lipcu od Atapuerca kamyk doniosłem i nawet nie zauwazyłem żeby mnie przeszkadzał zreszta po to go wziąłem bo miałem trochę grzechów kamień położylem pod krzyżem i nic lepiej się nie poczułem ale tradycij stało się zadość .Dopiero po dotarciu do Santiago i obięciu św Jakuba i pomodleniu się w krypcie z jego szczątkami poczółem że coś mnie odpuszcza że jest mnie lżej na duszy ,a kamyk mam nadzieję sobie lezy dalej pod Cruz de Ferro .Nadmieniam że w Foncebadon gdzie nocowalem współpielgrzymi jak zobaczyli jaki kamyk niosę to zaczeli żartować że musiałem nieźle nagrzeszyć ,ale ja miałem taką potrzebę i taki kamień doniosłem a ty zrobisz jak uwazasz możesz wziąść mały kamyczek albo coś innego taki polonus z Australii złozył pod krzyżem muszelkę którą wziął zesbą z Sydnei bo tam mieszkał a ty już musisz podiąć decyzję we własnym sumieniu ale i tal życzę ci BUEN CAMINO 

 

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-07-20 21:14:55


Cieszy mnie fakt, ze temat Cruz de Ferro wrocil na nasze forum.

Kiedys napisalem o tym i niechcacy wywolalem burze w szklance wody, ze wyznaje zabobony.
O tej tradycji dowiedzialem sie jakis miesiac przed moim pierwszym wyjsciem. Przedstawiona byla ta tradycja w dwuch wersjach. A wiec kiedys wierzono, ze zaniesiony kamien bedzie polozony na wadze w dniu sadu po stronie pozytywnej, by pomodz grzesznikowi, kiedy wazone beda jego uczynki. W wersji drugiej, kamien symbolizowac ma troski, zmartwienia i negatywne przezycia, ktore symbolicznie tam zlozone zanikaja.

 

Tradycje, obrzedy, rytualy funkcjonuja, jesli sie w nie wierzy. To stara prawda. Przed wyjsciem zainteresowalem sie troche tym miejscem i dotarlem do oficjalnej strony hiszpanskiej o Camino. Tam, po przetlumaczeniu otrzymalem  dosyc duzo  istotnych  informacji o tym szczycie, czczonym w przeszlosci przez Celtow, Maurow, Rzymian, a potem Chrzescijan. ( niestety nie potrafie tego tekstu znalesc) To miejsce jest wiec magiczne.

 

Organizatorzy apeluja jednak, by nie zostawiac tam nic, oprocz kamieni, by nie urzadzac tam smietnika. Jak to wyglada, wiedza ci, ktorzy sie w tym miejscu zatrzymali. Co jakis czas musi byc to miejsce sprzatane, bo caminowicze nie respektuja tych prosb i zalecen organizatora. Dlatego wzialem z domu kamien wielkosci mojej piesci , wiedzac, ze jesli go tam zaniose i poloze, to nikt go nie sprzatnie po tygodniu z innymi smieciami.

 

Osobiscie wybralem te druga wersje i zanioslem tam symbolicznie moja przeszlosc. Tam, po zlozeniu kamienia nie poczulem nic, oprocz pustki. Nie bylo ani lzej, ani ciezej. Zostalem tam jednak pod wiata cztery godziny, spedzajac je na rozmowie z bardzo ciekawym pielgrzymem. To jeden z ciekawszych momentow mojego Camino.Po dotarciu do Santiago rowniez nie poczulem czegos, czego wielu wspolpielgrzymow oczekiwalo., oprocz ogromnej radosci, ze jednak doszedlem.

 

Dopiero po powrocie poczulem to, czego chyba kazdy z nas po Camino oczekuje, czyli wielkiej zmiany. Zmiany wielu, bardzo wielu wartosci w zyciu.

 

Osobiscie uwazam, ze zaniesienie kamienaia pod Cruz de Ferro nie niweluje naszych grzechow. Mozna w to wierzyc lub nie, to sprawa wiary, czyli osobista. Nie chce tym nikogo ani krytykowac, ani urazic.
Wyznaje zasade dosyc uniwersalna, ze najwieksze grzechy popelniamy jednak wobec naszych bliznich. To blizniego musze przeprosic i prosic o przebaczenie. Jesli mi wybaczy, poczuje sie lzej.

 

Sam kamien zaniesiony gdzies tam, niczego za mnie nie zalatwi. Podejrzewam jednak, ze wielu  z nas mocno  w to wierzy, tylko, ze uraza noszona przez blizniego w sercu z naszego powodu, bez wybaczenia, uraza pozostaje i ani kamien, ani konfesjonal za mnie krzywdy nie zalatwi. To moze byc dodatkiem, a nie metoda.

 

@Daniel,
zrobisz tak, jak uwazasz, ale cos w formie papierowej ( ksiazka) najpierw zmoknie, a potem  zniknie  po tygodniu, dwuch w smietniku, Obojetnie , jak wazna byla ona dla Ciebie. Dlatego przemysl, co zabierzesz ze soba. Moze jednak warto wziasc cos, co tam po Tobie pozostanie na dluzej!

 

Buen Camino

NOWY! Autor: andrzej k | Dodano: 2015-07-20 23:42:44


Bez żadnego powodu,ku zdziwieniu towarzyszy zabrałem do plecaka kamień mieszczący się w dłoni znaleziony nad brzegiem Kali Gandaki .Taką miałem potrzebę na samym początku zaczynającej się wyprawy.Może dlatego,że ten kamyk jest podobny do górnego szczytu Mount Everestu.Tak czy inaczej zabiorę ze sobą ten kamyk na Camino w 2018 i położę pod krzyżem.I nic to nie załatwi jak napisał Stanisław.Pan Bór nie oczekuje od nas klepania pacierzy ,ale tego by być życzliwym,dobrym i pomocnym dla drugiego człowieka nie tylko na Camino lecz w codziennym życiu.Takie jest moje subiektywnie odczucie.

Buen Camino 

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-07-21 11:20:54


@Krzysztof Kiełek

Hej Krzysiu fajna historia. Pewnie zrzuciliśmy kamienie w podobnym czasie (ja 24 lipca). Mój nie był niestety pomalowany, ale super pomysł. Pozdrawiam

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-03 09:47:24


Zastanawiam się nad zasadnością brania kilku rzeczy, jako że słyszałem różne opinie. Mianowicie:

1) Karimata. Idę trasą francuską, także zamierzam spać w albergach. Czy karimata będzie mi w takim razie potrzebna? Część ludzi bierze jakieś prześcieradła przeciwko pluskwom. Czy karimata nie będzie spełniać podobnego zadania?

2) Kubek turystyczny i grzałka. Do końca nie wiem jak wygląda jedzie w trakcie camino. Po obudzeniu się człowiek idzie na zakupy do sklepu, kupuje bułki, serek, herbate, kawe, cukier i idzie do kuchni w aberdze i robi sobie śniadanie? Jak tak, to kubek i grzałka rzeczywiście mogą się przydać. A może po prostu pakuje się i idzie na śniadanie do pierwszego, mijanego baru? Jak to  wygląda? Kolacje słyszałem łączy się z obiadem w barze po zameldowaniu się w nowej alberdze. Przy okazji zapytam. Przychodzicie do albergi, kładziecie plecak na łózko, żeby je zająć i wychodzicie na miasto? Plecak zostaje w alberdze? Nie ma żadnego problemu z pilnowaniem go?

 

NOWY! Autor: Jaga | Dodano: 2015-08-03 10:03:31


Kubek bedzie jak najbardziej przydatny,ale grzalka to raczej nie.W alberge sa miejsca do gotowania lub nie,ale sa automaty do kawy,Poza tym rano nie idziemy do sklepu po zakupy na sniadanko,te robi sie wieczorem ,sa lodowki.Inne mozliwosci,to sa alberge gdzie proponuja sniadania.Po wyruszeniu rano jest mozliwosc zjedzenia sniadania w tzw barach ,oni juz sa nastawieni na camionowiczow. W alberge po zameldowaniu sie spokojnie zostawiami swoje rzeczy,oczywiscie nie te cenne i pieniadze.Co do przescieradel na pluskwy,to nie mam pojecia czy takie sa,nas w ubieglym roku pogryzly.Kalimata raczej nie przydatna,chociaz wiekszosc z nimi maszeruje.Co do obiadokolacji-sa albegre gdzie mozna zamowic,ale z tym nie ma problemu-wszedzie wkolo sa restauracje ,gdzie sa menu pielgrzyma-cena bardzo przystepna i nie do przejedzenia.pozdrawiam Buen camino.

NOWY! Autor: Agata | Dodano: 2015-08-03 10:27:48


Na szlaku francuskim carimata nie jest potrzebna, choć ja ją niosłam. Następnym razem zrezygnuję z niej.Kubek będzie potrzebny zwłaszcza w Galicji, bo tam kuchnie są bez wyposażenia. Większośc alberg należy opuścić do godz. 8:00, więc nie zrobisz zakupów rano aby zjeść śniadanie. Tak na marginesie wiele osób wychodzi na szlak o brzsku lub jeszcze wcześniej. Nie liczą się z innymi śpiącymi jeszcze pielgrzymami, szeleszczą, świecą latarkami czołówkami po oczach. Najlepiej spakuj się wieczorem a rano weź tylko plecak i śpiwór, wyjdź cichutko na zewnątrz lub tam gdzie nie będziesz nikomu przeszkadzać(np. kuchnia), przepakuj się i zjedz.

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-03 10:28:05


Ktoś mówił, że zabrał grzałkę i była hitem sezonu, jako że nie w każdej alberdze były czajniki. Co w takim razie bardziej sie opłaca - jeść wszystkie posiłki w barach, czy robić je sobie samemu (przynajmniej śniadania)? Jeżeli sniadania robi się samemu, to zgaduję że w sklepach dla pielgrzymów są jednorazowe porcje wszystkiego. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić targanie ze sobą kilo cukru i pudełko masła i niedojedzony serek. 

Przy okazji zapytam jeszcze o bankomaty. Mam konto walutowe w mBanku. Zakładając je mówili mi, że mBank nie pobiera prowizji za pobieranie pieniędzy z bankomatów za granicą, ale poszczególne banki hiszpańskie mogą coś naliczać. Ktoś zgłębiał temat? Są jakieś bankomaty, których należy unikać?

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-08-03 11:03:17


@Daniel

Przygotowywać posiłki w albergach "opłaca" się dla przeżycia - to gotowanie z innymi w kuchniach jest częścią Drogi. W większości schronisk pielgrzymi zostawiają też rzeczy w stylu oliwa, sól, cukier, ocet - takie podstawowe, żeby inni mogli korzystać. Możesz zrobić to samo - gdzieś coś zostawić, w innych miejscach skorzystać z tego co inni zostawili. Większość z tych co gotuje nosi zapas jedzenia na jeden dzień do przodu w plecaku. No i wiadomo, że żywisz się trochę inaczej - prościej, nie kupujesz wielu produktów (chleb, owoce, konserwa, woda). Nie ma sklepów specjalnych dla pielgrzymów, są po prostu sklepy. Jedynie w restauracjach, barach masz coś takiego jak menu peregrino, przeważnie jest trochę tańsze niż inne.

 

Bankomaty, prowizje zależą głównie od tego czy pobiera je Twój bank. Jak korzystasz z bankomatów regularnych banków nic Ci raczej więcej nie doliczą. Chyba, że jest to bankomat prywatnej sieci, ale to doliczają wszędzie, również w Polsce. Najlepiej wyciągać pieniądze raz na kilkanaście dni, wtedy te prowizje będą znikome.

 

Pozdrawiam

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-08-03 16:10:12


@Daniel

Jak weźmiesz grzałkę będziesz niezależny , zrobisz sobie herbatę , a i inym możesz pomóc.

Weź też rozgałęźnik  (złodziejkę) w alberdze jest zawsze więcej telefonów niż gniazdek.

Kup tyle jedzenia i abyś miał co jeść na śnaiadanie. Wyjdziesz  z albergi to pewnie gdzieś trafisz na "kofi , kofi" . Jeśli pijesz słodką kawę i herbatę w kawiarniach  dają cukier w saszetkach. Pewnie jak poprosisz o dwie więcej bedziesz miał do herbaty śniadaniowej. Ja mam to szzcęście ,że piję gorzką więc zawsze mój cukier zostawiam w kawiarni , więc będzie tak  jak byś  wzioł ten mój już zapłacony.:)

pozdrawiamy

 

M i Sz

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-09 20:44:47


Jak wygląda dostęp do internetu w Hiszpanii? Zastanawiam się nad zasadnością brania smartphona ze sobą. Z jednej strony chcę się odciąć od neta na miesiąc, z drugiej będę musiał jakoś dokonać odprawy lotniskowej tydzień przed. Mając smartphona mógłbym zrobić to z każdego miejsca gdzie jest wi-fi. Są jakieś kafejki internetowe po drodze? Można jakoś bilet wydrukować?

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-08-09 21:12:39


@Daniel

Wi-fi masz  prawie w każdym barze , knajpce. Drukarka to nie wiem , ale  jesli lecisz "Ryanerem"  to jest aplikacja , gdzie kartę pokładową  możesz mieć na smartfonie. Ale pewnie w albergach , czy hostelach  pomogą Ci wydrukować bilet.Na Camino spotyka się ludzi , którzy chętnie Ci pomogą.

pozdrawiamy

 

M i Sz

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-09 21:23:23


No dobrze, ale załóżmy że nie biorę smartphona. Są gdzieś komputery z dostępem do internetu? Na dwa dni przed powrotem (czyli okolice Arzúa) muszę jeszcze zabukować kilka rzeczy.

NOWY! Autor: Ola:) | Dodano: 2015-08-09 21:28:21


Odprawiałam się na Ryanair jak przyszłam do Santiago. W tej samej bramie gdzie jest biuro pielgrzyma jest poczta (Correo) i tam możesz się odprawić i wydrukować bilet (0.15E za stronę), ewentualnie w polskim albergue, ale ja miałam to 'szczęscie' że akurat skończył się tusz i nie można było drukować.

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-10 18:53:31


Ja jeszcze raz wrócę do tematu ubezpieczenia. Czym się różnic EKUZ od Euro26? Muszę mieć obie karty, czy jedna mi wystarczy? Słyszałem, że Euro26 zapewnia przez jeden rok pokrycie Kosztów Leczenia za granicą (cały świat, 250.000 zł) oraz ubezpieczenie od Następstw Nieszczęśliwych Wypadków (cały świat, 20.000 zł). Czy w takim razie skoro mam ją, to EKUZ już mi nie potrzebny?

NOWY! Autor: Wiesław 60+ | Dodano: 2015-08-10 19:12:53


http://euro26.pl/ubezpieczenie/

Do Daniela

tu masz link do Euro 26  tam jest zakres ubezpieczenia koszty itd wejdź na stronę EKUZ poczytaj  i poznasz różnice między jedną ,a drugą Buen Camino

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-15 16:53:23


Jak na camino wygląda sprawa językowa? Sam angielski wystarcza, czy mogą być problemy z dogadaniem się? Domyślam się, że do Santiago chodzą nie tylko osoby sprawnie posługujące się językami, ale również takie, które znają tylko polski. Jak radziliście sobie po drodze?

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-08-15 17:48:56


Jak dobrze znasz angielski to będziesz zawstydzał Hiszpanów bo oni słabo znają. Z nimi za to dogadasz się na migi - są do tego b. chętni. Angielski przyda się w rozmowach z innymi pielgrzymami, więcej wyciągniesz ze swojego Camino. Ale ogolnie to Camino idzie przejść zupełnie bez języka, bo jest b. pozytywna atmosfera i chęć dogadania się. Pzdr

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-08-16 10:17:58


@Daniel

Też się obawiałem wyjazdu , bo "język" Dziś mogę śmiało powiedzieć:

"Język" nie jest żadną przeszkodą , nam pomagała aplikacja na "komórce" , znajomość podstawowych zwrotów , słów.

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-31 21:41:55


Niektórzy polecają nie brać trzech par butów (trekingowe, sandały, pod prysznic), tylko dwie (trekingowe i sandały, służące pod prysznic). Nie ma problemu z takim rozwiązaniem? Nie ukrywam, że ja w sandałach planuję normalnie chodzić, chociażby po zameledowaniu się w alberdze. Nie będzie problemu z tym, że w sandałach, w których chodzę po dworzu idę pod prysznic?

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-08-31 21:59:15


Ja bym Ci polecił buty trekingowe i klapki pod prysznic i to wystarczy

NOWY! Autor: Gosia | Dodano: 2015-08-31 22:02:22


W tym roku szłam w sandałach i byłam pozytywnie zaskoczona, jak wygodnie mi się szło. Minusem jest to, że po prysznicu i wyszorowaniu sandałów z całodniowego kurzu, chodzisz w mokrych sandałach (paski). A w przypadku chłodnej nocy, rano ubierasz nadal mokre sandały.

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-08-31 22:49:23


@szymek

Ja ze swoich sandałów nie mam zamiaru rezygnować, są bardzo wygodne. Wprawdzie obcierały, jak je na początku wakacji kupiłem, ale przez te dwa miesiące się dopasowały

@Gosia

Czyli wchodziłaś do albergi w sandałach, kładłać plecak na łóżko i w tych samych butach szłaś pod prysznic? Nikt nic nie mówił? PS: Miałas tylko sandały, przez całe Camino?

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-09-01 07:38:57


Ja miałam 2 pary sandałów  klapki. Jedne sandały do marszu, trekkingowe, zabudowane. Drugie "na miasto", do spacerowania, lekkie. I superlekkie klapki od prysznic.

@Daniel pamiętaj, że możesz mieć różną pogodę, różne warunki marszu. Może być tak, że będziesz szedł po błocie. Nie wyobrażam sobie, żebyś po taim marszu szedł pod prysznic. Chyba tż dla własnej wygody jest lepiej wziąć jakiekolwiek inne obuwie.

NOWY! Autor: Aldona | Dodano: 2015-09-01 09:54:38


Ja miałam buty trekingowe, sandały i piankowe bardzo lekkie japonki pod prysznic, wszystko sprawdziło się doskonale (trekingi i sandały rozchodzone). Japonki były w bocznej kieszeni plecaka. Po wejściu do alberge zawsze zdejmowałam buty i zakładałam japonki w których później szłam pod prysznic. A na zakupy i jedzonko zakładałam sandały. Przeszłam Camino San Salvador, Primitivo i dalej do Fisterry i Muxii bez większych babli na stopach. Buen camino.

NOWY! Autor: Gosia | Dodano: 2015-09-01 19:26:29


Daniel, miałam również adidasy, ale postawiłam na sandały, które codziennie prałam. Przyda się szczoteczka i pumeks do pięt, bo stopy wymagają dodatkowej uwagi po takim marszu w kurzu i piachu (szłam bez skarpet).

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-04 08:27:05


Powiedzcie mi jeszcze na zakończenie jak z pogodą na Camino? Zawsze myślałem, że Hiszpania jest cieplejsza od Polski, więc skoro u nas jest teraz koło 25 stopni, to u nich powinno być co najmniej 30. Tymczasem monitorowałem przez wakacje temperaturę w kilku miejscowościach na trasie i temperatura nie przekraczała 20 stopni O_o. W Pampelunie jest teraz np 14. Myślałem, że całą drogę przejdę tylko w t-shircie, tymczasem zastanawiam się czy nie biorę za mało ubrań. Mam długie spodnie trekingowe, dwa t-shirty termiczne, polar i kurtkę przeciwdeszczową. To wystarczy? 

NOWY! Autor: Aldona | Dodano: 2015-09-04 08:54:17


Daniel, spodnie dobrze by były z odpinaną nogawką, wszystkie ubrania oddychające i szybko schnące. My mieliśmy swetry puchowe (z Decatlonu bardzo lekkie i zajmują mało miejsca w plecaku a były przydatne nawet w 07/08 na górskich trasach camino). Poranki są chłodne więc ubranie na "cebulkę" a jak robi się ciepło to na trasie zdejmowanie wierzchnich warstw ubrania.

Buen camino!

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-04 09:17:07


Nie mam odpinanej nogawki, ale wezmę krótkie dodatkowo. No właśnie ta "cebulka" u mnie to tylko t-shirt i polar. Zastanawiam się czy nie wziąć jeszcze jakiegoś podkoszulka pod t-shirt. Jak z temperaturą we wrześniu na camino w ciągu dnia? Średnio 10, 15, 20 stopni? Ktoś to sprawdzał dokładnie? 

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-04 14:15:07


Gdzie w Saint Jean Pied de Port mogę dostać muszlę i kij? W poniedziałek nocuję w Bayonne, a we wtorek rano łapię stopa do SJPdP. Compostelkę załatwiła mi kobieta u której będę nocował w Bayonne, ale po kij i muszlę nie wiem gdzier się udać. Są tylko w SJPDP? Ktoś pamięta cenę?

NOWY! Autor: Wiesław 60+ | Dodano: 2015-09-04 14:22:35


Compostelkę to załatwisz sobie w Santiago w Biurze Pielgrzyma :) natomiast  Credencial czyli paszport np w Informacji Turystycznej. Buen Camino

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-04 14:25:00


Pomyliłem się, chodziło mi o credencial. Wciąż jesteśmy przy temacie kija i muszli.

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-09-04 14:26:20


Muszlę - w Biurze Pielgrzyma (39 Rue de La Citadelle) - 2 lata temu co łaska

Kij nie wiem, nie bardzo zwracałem uwagę na tego typu sklepy, ale pewnie też w St Jean. A jak nie to na pewno w Pamplonie

Pzdr

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-09-04 14:26:50


Buen Camino

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-04 16:35:09


Dzięki wielkie :)

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-04 16:35:12


Dzięki wielkie :)

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-06 11:31:45


​ Mi czas już ruszać w drogę. Nocuję w warszawie, a jutro rano mam samolot. Dzięki wielkie za pomoc w tym temacie. Większość waszych rad bardzo mi się przydała. Pozdrawiam serdecznie :)

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-09-06 13:34:52


@Daniel

Buen Camino :)

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-17 19:03:28


Próbował ktoś doczepić kij do bagażu nadanego? Polecano mi wysłać go pocztą, jeśli chcę go zatrzymać jako pamiątkę, ale skoro zapłaciłem za bagaż w luku w samolotach, to nie widzę przeszkód by go dokleić do plecaka i karimaty ( tyle ze jest sporo od nich dłuższy - koło 150cm.) Są jakieś limity wymiarów bagażu do luku? Lecę Ryainairem.

NOWY! Autor: Wiesław 60+ | Dodano: 2015-09-17 20:11:47


Daniel@ Nietstety będziesz musiał za niego zapłacic i to niemało z regulaminu Ryanaira za sprzęt dużych rozmiarów opłata dodatkowa ok od 35 do 60 Euro. Buen Camino

NOWY! Autor: Aneta | Dodano: 2015-09-18 08:03:20


Przewiozłam kije Ryanairem w bagażu podręcznym, rozłożone na 2 części zawinięte w ręcznik w środku plecaka. Bez problemu.

NOWY! Autor: Peter Alex | Dodano: 2015-09-18 09:59:59


@Aneta

Daniel pisał o kiju, który się nie składa tak, jak Twój i zapewne zostanie kupiony na trasie i potem ma być pamiątką w domu.

@Daniel 

Wiesław ma rację. Będziesz musiał dopłacić za bagaż extra. Tutaj masz pytania i odp z RyanAir dotyczące bagażu, ale jest też taki zapis: "W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo pasażerów linie lotnicze Ryanair nie przyjmują do przewozu sztuk bagażu o wadze powyżej 32 kg lub o wymiarach przekraczających łącznie 81 cm wysokości, 119 cm szerokości i 119 cm głębokości. To ograniczenie wagi nie dotyczy sprzętu ułatwiającego poruszanie się."

Zawsze możesz spróbować udowodnić, że jest to sprzęt ułatwiający poruszanie się ;) Najlepiej spytaj ich na lotnisku.

 

Pax
Peter Alex

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-19 06:03:12


Dzięki za info. Na lotnisku może być już za późno, zwłaszcza ze mam przesiadkę . Wyśle go jednak pocztą. Ktoś się orientuje ile kosztuje taka usługa?

NOWY! Autor: Peter Alex | Dodano: 2015-09-19 07:56:09


@Daniel

Jest jeszcze jedno rozwiazanie. Znajdz w Santiago grupę z Polski, ktora przewiezie Ci kij do Polski. Moj kijek tak przyjechał.

Pax 

Peter Alex

NOWY! Autor: boguskrowa@op.pl | Dodano: 2015-09-19 13:02:57


Z tym Ryannerem jest trudno ale nie znaczy,ze niemozliwe.Moze sprobuj tak:

Przy odprawie powiedz,ze idziesz na PIELGRZYMKE do Santiago i od razu,ze bez tego kija nie dojdziesz do celu.Powiedz tez,zeby od razu zabrali TOBIE ten kij na plycie lotniska i razem z plecakiem wsadzili do lukow pod pasazerami, a nie w kabinie tam gdzie siedza pasazerowie.Powiedz,ze ten kij nie jest potrzebny w czasie lotu,nie jest potrzebny w kabinie,zeby STRASZYC OBSLUGE tym kijem,ale jest NIEZBEDNY w czysie TWOJEJ wedrowki.Jesli to nie dotrze do zbyt upartej sluzbistki/ty odprawiajacej/go CIE,to z tym kijem mozesz nie poleciec.Ale jeszcze probuj w czasie odprawy bezpieczenstwa przekonac do czego ten kij ma sluzyc.

Mysle,ze taka odprawa zalezy od rozsadnego i przemyslanego podejscia do sytuacji,oczywiscie,nie umniejszajac wagi BEZPICZENSTWA INNYCH PASAZEROW I ZALOGI.

Buen Camino  

 

NOWY! Autor: boguskrowa@op.pl | Dodano: 2015-09-19 13:07:31


A jeszcze jedno:czy ten TWOJ kij bedzie dluzszy niz te 119 cm,jesli tak to go nozem skroc jeszcze przed wejsciem na lotnisko i wowczas formalnie nie powinno byc klopotow z przyjeciem takiego "bagazu".

Dobrego lotu bez...turbulencji  ;-)

 

 

NOWY! Autor: Aldona | Dodano: 2015-09-19 19:24:09


Czy dobrze zrozumiałam,że ten kij chcesz po odbyciu pielgrzymki zabrać do domu? Nasz Przyjaciel taki  dłuższy kij podzielił (przepiłował) a już w domu takie pierścienie nakrętki zamontował (prawie ich na tym kiju teraz nie widać). Z tym składanym kijem bambusowym przeszedł już kilka tras Camino. Buen Camino!

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-20 14:07:28


@boguskrowa

​Raczej mi nie uwierzą ze idę na pielgrzymkę do Santiago wylatując z niego ;)

​ Przepiłowanie nie wchodzi w rachubę - nie chcę go niszczyć. Pomyślę o poszukaniu jakieś grupy Polaków, ale raczej mało prawdopodobne bym kogoś znalazł. Wysyłał ktoś ten kij pocztą?

NOWY! Autor: boguskrowa@op.pl | Dodano: 2015-09-20 22:03:23


Rzeczywiscie pisales,ze lecisz Z SANTIAGO ale przeczytalem TWOJE pytania jeszcze raz kiedy juz moja podpowiedz poszla na forum ;-))).Wiec upieram sie aby zabrac kij ze soba i nie  "kombinowac" z ludzmi z Polski,z nie wiadomo jakiego miasta i jak w Polsce od nich odebrac ??Ja bym podsunal pod Nos osobie pytajacej o tej KIJ, DOKUMENT,ktory otrzymasz w Santiago,ze nie jestes terrorysta a PRAWDZIWY PIELGRZYM.A gdzie masz te przesiadke??? Czy tam moze to sie udac????

Pozdrawiam

Buen Camino 

 

NOWY! Autor: boguskrowa@op.pl | Dodano: 2015-09-20 22:07:29


A jeszcze z ta poczta.Nie wiem jak do Polski,ale podziele sie informacja,ze np. mozna poczta wyslac swoj plecak od jednego miejsca noclegu do nastepnego.Widzialem taka reklame poczty hiszpanskiej i taka usluga kosztuje 4 Euro.

Buen Camino

NOWY! Autor: mm | Dodano: 2015-09-21 14:49:21


Wracaliśmy z Santiago 8.09. kij przyleciał do Polski z nami, w całości. Udało się zarówno z Iberią (do Madrytu) jak i z Rayanerem. Iberia przyjeła to jako oddzielny element bagażu, bez dodatkowej opłaty. Natomiast Rayaner przyjął razem z plecakiem jako bagaż "specjalnej troski", Wszystko zależy od dobrych chęci ludzi, których spotykamy na swojej drodze

Buen Camino Wszystkim

NOWY! Autor: Mina04 | Dodano: 2015-09-21 15:18:14


Dzień dobry,

początkowo planowałam swój kij pielgrzymi zostawić na przylądku Finisterra, ale po tych 600 km przywiażałam się do niego emocjonalnie i postanowiłam zabrać go ze sobą. Wracałam liniami WizzAir z Madrytu. Kij o włożyłam do plecaka, lecz częściowo z niego wystawał. Plecak miałam dłuższy niż szerszy (zwłąszcza po wypełnieniu komina), lecz i tak ok. 1/3 kija znajdowała się poza plecakiem. Wcześniej jego końcówkę owinęłam ubraniami tak, aby nie przebiła mi plecaka, natomiast resztę kija też czymś owinęłam (nie pamiętam czym - chyba wykorzystałam jednorazowe prześcieradła galicyjskie, które dostaje się w albergach). Następnie tak przygotowany kij przywiazałam do wszelkich możliwych uchwytów plecaka - nawet jakby ktoś próbował go wyjąć nie dałby rady :) Dzięki takiemu zabiegowi nikt nie miał wątpliwości, że mój nietypowych kształtów bagaż stanowi jedność. Na lotnisku nikogo o nic nie pytałam tylko nadałam plecak jakby to było zupełnie naturalne. Nikt nie zadawał żadnych pytań. Plecak przyleciał cały. Kij również, chociaż jego zabezpieczenie było porwane (albo ktoś sprawdzał, co przewożę, albo plecak sprawiał problemy w transporcie i ktoś sie z nim szarpał). Po wylądowaniu w Warszawie siostra zrobiła zdjęcie, więc po podaniu adresu mailowego mogę przesłać fotkę jak to mniej więcej wyglądało.

Życzę powodzenia

NOWY! Autor: Daniel | Dodano: 2015-09-30 14:23:30


@Mina

​Z tego co piszesz zgaduję ze ten kij miał koło metra. Mój ma ok. 150cm. Jak dojdę do Santiago to zobaczę co z nim zrobię.

​ Mam jeszcze kilka pytań przed samym dojściem.

​ Planuję być w niedziele po południu w Santiago. Jak wyglądają msze w niedziele w katedrze? Jest coś wieczorem ? Biuro pielgrzyma działa w niedziele?

​ Ile kosztują bilety do Finistere z Santiago i na lotnisko z Santiago?

Planuję tak zapełnić credencial, żeby ostatnia pieczątka była z katedry (swoją drogą, w biurze pielgrzyma dają pieczątkę? W Santiago chcę być do środy, potem mam samolot. Jak mam korzystać z alberg bez miejsca w credencialu? Albergi w Santiago przybijają pieczątki?

NOWY! Autor: B.i M. | Dodano: 2015-09-30 22:09:58


Biuro pielg. w niedzielę nieczynne. Przyspiesz by dojść w sobotę :) msza św. w niedz. o 12 w intencji pielgrzymów z wyczytaniem z jakich miejsc camino, jakiej narodowości pielgrzymi doszli dnia poprzedniego.W biurze pielg dostaniesz ostatnią pieczątkę.Spis połączeń autob na całym wybrzeżu znajdziesz na www.busescostadamorte.com .My w ub roku zatrzymaliśmy się w alb na Monte do Gozo (hospitaleros i ksiądz z Polski). Tu za donativo można było zostac kilka nocy. Do Santiago dochodzić pieszo ok 5 km lub autob lini 6 za 2 E. ta sama linia na lotnisko. Buen Camino

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-10-01 08:35:20


Ja w tym roku byłam w biurze w niedzielę i było otwarte. Mało ludzi było.

NOWY! Autor: Zbyszek | Dodano: 2015-10-01 12:29:23


1. Biuro pielgrzyma w Santiago czynne jest w niedzielę.

2. Msza w Katedrze jest o godzinie 10 i 12.

3. Bilet z Santiago na lotnisko kosztuje 3Eu

4. Bilet z Fisterra do Santiago (pewnie w drugą stronę to samo) kosztuje ok 13Eu.

5. Największy tłok w biurze pielgrzyma jest rano przed mszą o 12.

6. Msze w języku polskim w katedrze w Santiago są o 9:30 w dzień powszedni z wyłączeniem sobót.

NOWY! Autor: Zbyszek | Dodano: 2015-10-01 12:30:28


7. Każda Alberga przybija swoje pieczątki. Chyba że ktoś sobie nie życzy.

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-10-01 19:09:50


@Daniel

Bilet na Fisterę i z powrotem  kosztuje chyba 23 euro. Bilet powrotny nie jest z miejscówką więc jeśli chcesz z Fistery wrócić tym autobusem którym sobie zaplanowałeś warto być wcześniej na dworcu w Fisterze i zająć kolejkę , bo może się okazać ,że braknie miejsc a stojących nie biorą.

W czerwcu  poranny autobus zostawił chyba z osiem osób .

NOWY! Autor: Mina04 | Dodano: 2015-10-06 08:18:38


Daniel

Kij ma dokładnie 110 cm i jest ozdobą sypialni, a także stanowi pretekst do wspominania mojej wyprawy zwłaszcza, że do tej pory (a minęło już 5 lat) nie odwiązałam przytroczonych do niego podczas Camino ulepszeń (rzemieni i muszelki caminowej).

Pozdrawiam

NOWY! Autor: psz | Dodano: 2015-10-06 11:50:16


Ile można o kiju?