Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Blaski i cienie Camino

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-11-29 16:54:03


 

Witam

Zatytułowałem ten wątek „Blaski i cienie Camino” – ponieważ blask tworzy i podkreśla cień a cień wzmacnia światło.

Otwieram ten wątek bo już wiem z własnego doświadczenia, że w Camino rzeczywiście jest jakaś magia, że Camino żyje we mnie dalej swoim życiem, chociaż minął już ponad miesiąc od zakończenia wędrówki. Chciałbym odkryć co jest tego przyczyną. Liczę na waszą pomoc. Dla informacji podaję, że wędrowałem po Camino Frances od 7 września do 15 października 2015.

Może odmienność Camino polega na tym, że ludzie wkraczając na caminową drogę zmieniają się i robią się zwyczajnie dobrzy? A może w czasie tej wędrówki dotykamy tego co nazywamy w religii chrześcijańskiej Bogiem?

Ale wobec określenia Bóg narosło już tak wiele negatywnych konotacji, że zamiast słowa Bóg wolę słowo TO pisane dużymi literami. TO nie ma żadnych atrybutów. TO wymyka się każdym określeniom. TO mogę opisać jedynie w sposób przeczący. TO nie jest duchem chociaż przejawia się jako istność duchowa, TO nie jest materią chociaż wszystko co materialne też jest TO. Jest poza wszelkim opisem gdyż jest wszystkim co jest znane i nieznane. Jest światłem i brakiem światła, jest radością i brakiem radości, jest pełnią i brakiem pełni, jest istnieniem i brakiem istnienia, jest wiarą i brakiem wiary, jest Bogiem i brakiem Boga, jest miłością i brakiem miłości, jest czasem i brakiem czasu, jest wiedzą i brakiem wiedzy. Jest tym i nie jest tym. Nieopisywalne, poza wszelkim poznaniem, z siebie wywodzi wszystko co jest i w sobie wszystko rozpuszcza. Żywe, świadome swego istnienia tylko TO jest.

Czasami podczas wędrówki na camino TO wędrowało razem ze mną będąc bolącym kolanem i siłą do wędrówki. I może TO jest tą tęsknotą?

Oprócz wzlotów ducha camino składa się z rzeczy prozaicznych jak np. noclegi, jedzenie i zmęczenie. I o tym też chciałbym porozmawiać.

Spróbuję, może się uda zajrzeć za zasłonę magii.


 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: Mietek | Dodano: 2015-11-29 22:23:06


Rico!

Tak dokładnie i skrupulastnie  przygotowywałeś się do wyruszernia, zamartwiałeś się gdzie będziesz nocował co będziesz jadł itp. A czy te plany, wyobrażenia o Camino potwierdziły  i spełniły się? Czy obraz Drogi po powrocie z niej był inny niż przed wyruszeniem i co byś zmienił w przygotowaniach jeśli wyruszysz na swoje drugie Camino?  Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie życząc Buen Camino i nie zapominaj o polskich drogach caminowych, które możesz przemierzać bez zbytnich przygotowań.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-11-30 18:40:30


 

@Mietek

Witaj Mietku.

Dziękuję za świetne pytania. Pozwól, że będę na nie odpowiadał stopniowo. Na początek małe sprostowanie. Tak dla porządku myślowego a nie żeby z tobą polemizować czy chwytać za słówka. Nigdy się niczym nie martwię. Nasz przepiękny i wspaniały język polski jest tak celny i opisowy, że zupełnie o tym zapominamy w codziennych rozmowach. Słowo martwić pochodzi od słowa martwy. Czyli jeżeli się martwię lub zamartwiam czymś to oznacza że umiera to o co się martwię. Gdy się o coś martwię to to zabijam, czynię to martwym. Dlatego zamiast się czymś martwić planuję, rozważam, daję danemu zamierzeniu dobrą energię. Nawet jak się dzieje coś niedobrego szukam najlepszych rozwiązań zamiast się martwić. Ponieważ to co się dzieje już jest i wszelkie martwienie się jest bez sensu.

Czy moje plany, wyobrażenia o Camino potwierdziły i spełniły się?

Wyobrażeń na temat Camino nie miałem, bo staram się być tu i teraz a wszelkie wyobrażenia są jedynie imaginacją umysłu i nie mają się nijak do rzeczywistości. Dlatego przyjmowałem wszystko w czasie wędrówki takim jakie jest. Camino ma tyle odcieni, że trudno jednoznacznie je określić. Może całościowy obraz wyłoni się z tego wątku? Tego jeszcze nie wiem.

Co bym zmienił w przygotowaniach do drugiego Camino? Właśnie rozpoczynam przygotowania do camino portugalskiego nadbrzeżnego. Sprawy wyposażenia mam już rozpracowane więc nie zawracam sobie  tym głowy. Jedyne co mi pozostało to „dopieszczenie” trasy. Nie, niczego bym nie zmieniał. Dla mnie dobre przygotowanie wędrówki jest podstawą, bo gdy odpadają  zmartwienia o sprawy bytowe, mogę w pełni zająć się duchem. A to jest moim celem.

Polskie Camino? Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem ale widzę, że jest dobra energia w tym kierunku. Zacznę badać temat. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

Pozdrawiam serdecznie

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-11-30 20:22:36


 

Blaski i cienie Camino.

Od czego by zacząć. Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Niestety, camino wymaga piniędzy. I to wcale nie tak mało jak by się wydawało. Przed wyruszeniem na camino ambitnie założyłem budżet w wysokości 25 eur dziennie, bo inni caminowicze się chwalili, że potrafią przeżyć za 15 eur. I jak zwykle bywa, rzeczywistość pokazała w moim przypadku, że i 30 eur to jest mało. Ostatecznie średnia mi wyszła na prawie 40 eur/dzień. I to bez wielkich fanaberii. Jak to możliwe?

Policzmy.

Marne poranne śniadanie w barze 3 eur, kawa po drodze 1,2 – 1,5 eur, jakaś cola 1,2 – 1,5 eur, przegryzka w stylu tortilla w południe 3-4 eur, piwo 3 eur, menu peregrino 10-12 eur, nocleg średnio 15 eur ( spałem w albergach, oraz sporadycznie w pensionatach i hotelach), wydatki nieprzewidziane takie jak np. leki itp. 2 eur. Razem wychodzi 40,5 eur/dzień bez kosztów podróży.

Oczywiście, że można taniej, tylko pytanie czy taniej to znaczy lepiej? Może być taniej, ale wtedy nosimy prowiant na plecach, gotujemy sobie sami, robimy kawę sami itd. Bary po drodze omijamy szerokim łukiem, być może z odrobiną zazdrości patrząc na siedzących w nich pielgrzymów.

Dla mnie koszty camino są zdecydowanie mocnym cieniem. Nie ma co się oszukiwać. Camino to jest niezły biznes robiony na pielgrzymach i nie przykryją tego nawet najbardziej wzniosłe opowiastki. Koszty 10 dniowego camino są porównywalne z kosztem 10 dniowych wczasów np. na Costa Brava.

Moja rada jest taka. Przed wyruszeniem na wędrówkę, należy się dobrze zastanowić po co chcę iść i odpowiednio przygotować się finansowo aby nie było rozczarowań.


 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Krzychu | Dodano: 2015-11-30 22:23:13


Koszty sa dla ciebie cieniem bo sam wybrales isc za taka stawke. Wielu idzie za polowe twojej i mniej i cienia nie ma. Przetestowane na wlasnej skorze przez tysiace pilegrzymow. Unikales zbiorowych alberg, ale dla wiekszosci spanie w tych albergach to najwazniejsza sprawa. Tam jest klimat. Na Camino sie idzie, zeby troche ponosic i troche pobolalo. Nikomu w portfel nie zagladam, kazdy niech idzie za ile chce, ale nie mow, ze Camino jest drogie, sam tak wybrales. Po co sie uzalac.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-11-30 23:06:11


 

@Krzychu

Nic sobie nie wybierałem, nie narzekam i się nie użalam. Podaję fakty a one mówią same za siebie. W 90% spałem w albergach. W hotelu raz czy dwa, w pensjonatach 2razy, w casa rural chyba raz. Albergi też mają różne ceny. Skąd wysnuwasz wniosek, że unikałem zbiorowych alberg? A może nie było innej możliwości noclegu? A może miałem słabszy dzień i musiałem zanocować tam gdzie mi było najbliżej? Tych a może mogę wymienić jeszcze kilka. Jak napisałem wcześniej, planowałem 25 eur na dzień i myślałem, że jeszcze mi zostanie. Ale wyszło jak wyszło.

Dziękuję za twój wpis. Podsunąłeś mi następny temat do rozważań.


 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-01 00:27:42


Z tymi kosztami to jest faktycznie różnie. Ja należę do tych osób, które "potrafiły przeżyć za 15 euro", ale wcale nie było to dla mnie nijak męczące czy doskwierające. Po prostu wystarczało mi to. Fakt - szliśmy w kilka osób i gotowaliśmy sami, ale na codzienną kawę w barze czy colę po drodze też mi wystarczało. A i menu peregrino też zdarzało mi się zjeść ;-) Dla mnie to nie budżet jest największym problemem, ale może to dlatego, że będąc jeszcze przed maturą 60zł na przeżycie dziennie i tak było sporą sumą, tym bardziej, że odkładałam pieniądze na Camino już kilka lat wcześniej. Pewnie gdybym miała przy sobie więcej pieniędzy to wydawałabym też więcej. W zasadzie to teraz - na studiach - 15 euro jest dla mnie ciągle pokaźną kwotą, ale na kolejne Camino przewiduję taką samą ilość pieniędzy. Swoją drogą to lepiej wspominam wspólne śniadania pod drzewem z bagietką w jednej i pomidorem w drugiej ręce niż gotowe jedzenie w barze ;-)

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-01 11:08:27


Jesli tematem sa blaski i cienie Camino, to osobiscie cieni nie widze. Jedynym widocznym dlugim cieniem byl moj wlasny przy wschodzie slonca.
Wybierajac sie na Camino decydujemy sie na cos wyjatkowego i szukanie w tym cieni uwazam za blad. Cos tak wyjatkowego ma swe cienie, ktore musza byc i sa wkalkulowane przez kazdego. Jesli ktos wychodzac szuka i oczekuje tylko blaskow bedzie rozczarowanym. A wiec cieniem moga byc tylko niespelnione oczekiwania. Wolalbym, by w tej ciekawie zapowiadajacej sie dyskusji zajac sie blaskami, bo tylko one sa istotne i naprawde ciekawe.

 

Koszty wyprawy nie sa cieniem. Naleza do przedsiewziecia i zaleza od indywidualnych mozliwosci. Camino nie jest za darmo i tu nie nalezy dyskutowac, czy licytowac sie, kto lepiej, kto taniej. Uwazam, ze ktos, kto wydal dziennie 40 € wcale nie ma gorszych, czy ubozszych doswiadczen od tego, kto zmiescil sie w 15 €

 

Bagietka z pomidorem, popijana wada z butelki na przydroznym kamieniu smakuje jednakowo kazdemu i chyba kazdy bez wzgledu na posiadamy budget ja w dorodze zjadl.

 

Rozumie Rico, bo on jest z mojego „semestru” i jego doswiadczenia mam rowniez. To prawo wieku, kiedy nie ma sie ochoty, by z pewnych rzeczy rezygnowac.

 

Kilkakrotnie w drodze jedlismy skladkowe posilki i te zostaja w pamieci, jako te wyjatkowe. Tak pansko nie jadlem w restauracjach. W 6 osob robilismy skladke i Wloch Mauro gotowal. Za 3€ mozna bylo zjesc cos fantastycznego i napic sie naprawde dobrego wina. Poniewaz ja organizowalem wino do kolacji, wiec kupilem te z wyzszej polki, placac za butelke 4€. Dolozylem od siebie i kupilem 3 wina na szesc osob. To bylo cos wspanialego. Wino marki „wino” w Hiszpanii kosztuje mniej od kazdego litrowego napoju. Wino powyzej 3€ jest juz bardzo dobre. To samo wino kupione juz w domu smakuje inaczej, niz tam na plastykowym krzesle. To wie kazdy, kto sprobowal.

 

Porozmawiajmy wiec o blaskach Camino, bo cieni szukac nie warto.

 

Pozdrawiam serdecznie

NOWY! Autor: zefiruisz | Dodano: 2015-12-01 11:14:08


Też sądzę ,że kwota 40 EURO jest zbyt "wypasiona" i zawyżona. Nie ukrywam,że lubię wygody i piwko i sobie nie żałuję spokojnie w 30 mozna sie zmescic    Nawetz dwoma posiłakami w barach czy restauracjach. Max cena za lunch (obiad) jaką płaciłem to 7,8 E, za piwo nigdy powyzej 1,5. Espresso 0,8 -1 E. Kawał bagietki obłożony pieczoną szynką (albo inne boccadilo) max 3.

 

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-01 11:20:27


Dla mnie największym blaskiem jest to, że moje jedyne zadanie w ciągu całego dnia to WSTAĆ, SPAKOWAĆ PLECAK I IŚĆ. Nie muszę martwić się rachunkami, pracą, studiami, samochodem u mechanika... Tylko i wyłącznie IDĘ i to jest dla mnie najważniejsze. Napawam się wschodzącym słońcem, odgłosem świerszcza w trawie, krążącym nade mną jastrzębiem, cieniem przydrożnego drzewa. Żadnych zmartwień, tylko iść do przodu

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-12-01 12:54:28


Najjaśniejsze blaski  to ludzie spotkani na Camino , i Ci  wędrowcy i miejscowi i ich beziinteresowna pomoc.

MiSz

Buen Camino

NOWY! Autor: Wiesław 60+ | Dodano: 2015-12-01 13:31:14


Zgodnie z tym co piszą na forum załozyłem budżet na 25 E dziennie. Zamknęło sie w ok 18-20. Spałem w albergach jakie były czyli municypialne, kościelne i te drogie prywatne. 1x nocleg w hostalu 25 E ,a to dlatego, że dojechałem do Pampeluny ok 21 żadna alberga nie przyjmie o tej porze, tym bardziej ,że jeszcze nie miałem paszpoprtu.Co do kosztów 1- 2 kawy, często piwo kupowane w sklepie po przyjściu do miejsca docelowego ,a nie w barze , do kolacji zawsze butelka wina. Gotowałem sam lub jeżeli było z kim to wspólnie.Obiad gotowałem zaraz po przyjściu na miejce oczywiście po załatwieniu spraw "życiowych" czyli kąpieli, praniu. O tej porze kuchnie były puste i spokojnie można było gotować.  Jeżeli gotowałem sam to to co pozostało zjadałem na kolacje lub dzieliłem się z innymi pielgrzymami. Sama radość widzieć ich miny jak siadali zmęczeni i ktoś im podał darmowe jedzonko pod nos. śniadania robione na postojach z produktów zakupionych w napotkanych sklepach. Oczywiście w było też menu od czasu do czasu, codziennie jakieś owoce i warzywa. Najtaniej wychodzi gotowanie w 2-3 osoby. Tak jak pisze Staszek cena obiadu  sytego zamyka się w ok 3 E na głowę i można  sobie pozwolić na dobre winko. jak były muzea to oczywiscie zwiedzałem je , płacąc pielgrzymią stawkę. Co do wagi plecaka z wodą, jedzeniem zamykał się w ok 10-10,5 kg. Co do blasków to napewno życzliwość ludzka , której tak brakuje w życiu codzinnym. Dziesiątki poznanych osób  , z których większość pozostanie w sercu do końca życia. Co do cieni to ostatnie 100 km. Niestety dla mnie to jest całkowita porażka. Z pielgrzymki robi się piknik i to w kiepskim wydaniu. Więcej nie będę się na ten temat rozpisywał bo kto był to wie , a kto będzie to zobaczy. Wszystkim ,życzę Buen Camino

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-12-01 13:52:54


@Wiesław

Piknik piknikiem , im bliżej Santiago to więcej pielgrzymów ,i więcej  hiszpańskich pielgrzymów. Hiszpanie maja trochę inne podejście do religi (nie twierdzę ,że gorsze) .Mieliśmy okazję uczestniczyć na Fisterze we mszy I Komunijnej  , a potem przypadkiem być na imprezie w knajpce  gdzie przygrywała pani "Didżejka" były tańce , i nie wszyscy  faceci byli pod krawatem .

Na perwszy rzut oka to impreza wyglądała jak wieczór panieński.

Modlitwa to nie tylko "klepanie pacierzy"  Może my za mało słuchamy papieża Franciszka , albo oni inaczej go interpretują.

MiSz

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-01 17:32:53


 

Blaski i cienie Camino


 

Witam


 

U mnie wyszło 40 eur a może trochę więcej. Na co wydawałem, napisałem. Nie twierdzę, że nie można taniej. Od początku podróży założyłem, że nie będę gotował i się tego trzymałem. Przynajmniej mam teraz w miarę pełny obraz rzeczywistych kosztów Camino France na jedną osobę. Argumenty typu „ na jednej bagietce” itp. są rzeczowe ale nie każdy chce tak podróżować, zwłaszcza w długim dystansie. Podobnie jest z noclegami.

Dziękuję wszystkim wypowiadającym się. Pokazałem cień i proszę, ile od razu przybyło światła.


Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-01 18:55:02


 

@Staszek

Staszku, twoja wypowiedź odnośnie wina przypomniała mi takie zdarzenie. Na Monte da Gozo w polskiej alberdze spałem w jednym pokoju z Jorzicą i Marianem – małżeństwem ze Słowenii. On w moim wieku, ona trochę młodsza. Właśnie skończyli Camino Primitivo. To było ich trzecie. I jak to w albergach bywa, zaczęliśmy rozmawiać w trzech czy też czterech językach naraz. Trochę pogadaliśmy, potem oni poszli na zakupy do sklepiku a ja razem z nimi. Tam Marian powiedział, że szuka wina z napisem wino tinto bo mu smakuje. Na to ja jemu, że wino tinto oznacza wino czerwone a nie jakąś markę. Zrobili zakupy i wrócili do albergi. A ja pod wpływem naszej rozmowy kupiłem wino (10 eur). Najdroższe jakie w sklepie mieli. (Cenę podaję aby nawiązać do nieprzewidywalnych kosztów, a nie po to aby się chwalić). Zjadłem coś w barze obok, wróciłem do albergi i razem osuszyliśmy tę butelkę. Oni na drugi dzień pojechali na nocleg do Seminario Menor a ja do Hospoderii San Martin Pinario. Następnego dnia okazało się, że nie mogę dalej nocować w Hospoderii bo mają wszystko zarezerwowane. Ale ponieważ musiałem opuścić pokój dopiero o 14 więc zostawiłem plecak i hajda na miasto. Tam oczywiście spotkałem Jorzicę i Mariana. Robili ostatnie zakupy bo wieczorem wracali do Słowenii. Powiedziałem, że muszę poszukać noclegu na co oni, że pokażą mi drogę do Seminario Manor. Pokazali i tak się rozstaliśmy. Wziąłem plecak i powędrowałem do Seminario. Zaklepałem nocleg i wróciłem na stare miasto. Po drodze kupiłem coś do pogryzienia i ponownie spotkałem koło bocznego wejścia do katedry „swoich” Słoweńców. Mówię do nich, że kupiłem przegryzkę więc może siądziemy na murku i zjemy to co mam. Jorzica usiadła ze mną a Marian poszedł jeszcze kupić znaczki na kartki pocztowe. Wrócił za dziesięć minut ze znaczkami, winem i trzema plastikowymi kubkami. Musimy się napić z tobą i ze świętym oznajmił. Trochę protestowałem bo wkoło pełno ludzi ale Marian nie zważając na nic zaczął otwierać butelkę. Jedyne co mogłem zrobić to śmiać się w głos, bo Marian otwierał to wino stosując technikę wpychania korka do butelki, palcem. Śmiałem się bo jak to zobaczyłem to zaraz przypomniała mi się zajmująca dyskusja toczona na tym forum na temat otwierania butelek na camino. Wreszcie po dłuższej szamotaninie uwolnił swój palec z szyjki butelki i mogliśmy triumfalnie to wino wypić razem ze świętym. Hiszpanie którzy te nasze wyczyny obserwowali, ze śmiechem wykonywali w naszym kierunku charakterystyczny gest i krzyczeli Salut! Po tej jakże zajmującej wspólnej konsumpcji wyściskaliśmy się i pożegnali, bo oni mieli jeszcze do zaliczenia zakupy a ja miałem jeszcze siły na zwiedzanie.

Oczywiście to wspólne popijanie ze świętym zostało uwiecznione na zdjęciu i służy jako ilustracja tej wspominki wnosząc ze sobą przynajmniej dla mnie, dużo światła do caminowej wędrówki.


 

Buen Camino

Rico 

NOWY! Autor: jm | Dodano: 2015-12-02 01:11:44


Dobry wieczór Rico !

Spotkaliśmy sie w Monte.Dzięki za dwie saszetki smecty.Trzykrotnie przeszliśmy z żoną CF.Nie da sie opisać camino w żaden sposób.W sumie to jest coś takiego jak narkotyk i bardzo mocno wciąga.Opis jakiegokolwiek zjawiska w jezyku angielskim będzie stanowił 60-70% opisu w naszym języku,czyli angielski jest znacznie bogatszy.Nawet Chińczycy uznali,ze jest to język numer jeden.Wydaje mi się,że to dla Ciebie oczywiste.My dopiero zaczynamy wychodzić zza żelaznej kurtyny i korzystamy z możliwości podróżowania.Ciekawe ile będziesz czekał na hiszpańską lub portugalską wizę jak wizja Brexit się spełni.Trochę czasem żałuję, że po kilku ładnych latach wróciłem z United Queengdom ( faktycznie jest królowa ).Zawsze gdy pomyśle o camino czuję się zrelaksowany i pozytywnie nastawiony.Jest to doświadczenie uniwersalne.Stąd napisy jak np. keep going,don't give up,don't stop walking,you'll never walk alone są nieprzypadkowe.Trasa atlantycka w Portugalii prawdopodobnie jest ładna,ale może brakować atmosfery,czyli przysłowiowego wina tinto ( tanie wino stołowe,czerwone ) a to robi różnicę.Mimo wszystko brakuje na codzień takiej socjalnej atmosfery,którą skutecznie niszczą relacje codziennych kontaktów w skomplkowanej rzeczywistości.Pozdrawiam !

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-02 10:49:17


 

@jm

Witaj @jm

Sprawiłeś mi ogromną radość swoim wpisem. Od razu napłynęły wspomnienia. Chociaż widzieliśmy się krótko, doskonale pamiętam spotkanie z wami. Zakończyliście swoje Camino i szykowaliście się z żoną do powrotu. Było w Was tyle światła i spokoju.... Byliście tacy piękni...trudno to opisać. Ach, wspomnienia, wspomnienia...Mnie chyba też wciągnął ten caminowy narkotyk o którym wspominasz. Ten luz i pozytywne nastawienie o którym piszesz. Tak, to jest bardzo ważne aby zachować w sobie te wszystkie wartości po powrocie. Wtedy Camino żyje w nas.

 

Pozdrawiam serdecznie

Buen Camino

Rico   

NOWY! Autor: J | Dodano: 2015-12-02 10:52:05


To jest chyba tak,że w życiu tęskni się za tym,czego nie doświadcza się na codzień.Gdyby atmosfera Camino była obecna w naszym życiu codziennym-spowszedniałby jej blask i nie wyzwalałaby tylu emocji (blasków?),a tak jest za czym tęsknić.

Wielu z nas odkrywa u siebie po tzw. pierwszym razie uzależnienie od niej i pozwala się porwać  na kolejny raz,by przeżyć coś,czego nie dostrzega się w gonitwie dnia powszedniego.A mamy teraz większe możliwości niż ćwierć wieku temu,tylko lat zbyt  szybko przybywa...............

Zdrówka i zdrowych emocji w planach na kolejne Drogi.

Jago

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-02 12:49:04


Chcialbym tu podzielic sie pewnym przezyciem z mojego pierwszego Camino z SjpdP. Byc moze banalne dla innych, jednak dla mnie ma to doswiadczenie do dzis ogromnie pozytywne znaczenie.

 

Zostalem na nocleg w Alto do Poio i tak odzielilem sie od znajomych, ktorzy w wilgotnym albergue zostac nie chcieli. Nocleg nalezal do nienajciekawszych i tak tez spalem. Rano, po dobrym sniadaniu i solidnej porcji kawy  w knajpce wyszedlem samotnie, by zejsc w doline, opuszczajac mgliste chmury wilgoci i zimna. Wyruszylem samotnie o 8,15.
Mysli moje krazyly wokol znajomych, ktorych stracilem zostajac w tym miejscu na nocleg. Szybko jednak zdalem sobie sprawe z faktu, ze nic nie dzieje sie przypadkowo i pewnie poznam nastepnych, nie mniej ciekawych pielgrzymow. Pogodzony z soba wpadlem w trans i szedlem na dol bezmyslnie.

 

Ten stan znam i zdarzal mi sie czasem w drodze na krotko zupelnie samoistnie. Wczesniej trenowalem te zdolnosc dosyc intensywnie, jednak ze znikomym skutkiem Tym razem bylo jednak zupelnie inaczej.

 

My zawsze cos soba wyrazamy, obojetnie czy to slowem,  gestem ciala, mimika, czy tylko mysla. Podswiadomie robimy to zawsze, jakbysmy sie bali, ze nie wyrazajac niczego przestajemy istniec. Wyrazajac sie wywieramy zawsze wrazenie. Nawet wlasne mysli wywieraja wrazenie, bo to rowniez wysylana energia. Jesli myslimy, to potrafimy siebie samych zdolowac, albo uskrzydlic. Ale tak zupelnie nic nie myslec ( w naszym kregu kulturowym) nie umiemy.

 

Ocknalem sie z tego stanu o godzinie 10, 50 nie wiedzac zupelnie gdzie jestem. Doszedlem do skrzyzowania drog bez jakiegokolwiek znaku. Zupelnie nic. Ten brak oznaczenia wyrwal mnie z mego blogiego stanu nie myslenia, nie wyrazania sie i nie rejestrowania wrazen.
Liczac miniony czas, czyli ponad  3,5 godziny musialem przejsc nieswiadomie jakies 15-17 kilometrow.
Usiadlem przy drodze, realizujac, co sie wydarzylo. Biorac pod uwage czas i zakladajac, ze nie poszedlem w innym kierunku, powinienem byc gdzies w okolicy Pasantes.

 

Bylem wyjatkowo spokojny. Zapalilem pierwszego papierosa, zjadlem jablko, czekajac na rozwiazanie, nie ingerujac zupelnie. Po 20 minutach pojawil sie samochod smieciarka i zapytalem o szlak. Pokazano mi kierunek zupelnie inny niz podejrzewalem. Po krotkim czasie dotarlem do Fillobal i znalazlem strzalke z kierunkiem. Bylem jakies dwa kilometry przed Passantes.
A wiec kierunku nie zgubilem. Nie zauwazylem tylko jednego znaku przed wioska. Moja nawigacja intuicyjna nie zarejestrowala go i poszedlem prosto.
Okazalo sie, ze przeszedlem 16 kilometrow, mijajac Fonfria, Biduedo, ominalem wioske Fillobal, nie rejestrujac zupelnie nic. Moja podswiadomosc popelnila tylko jeden blad, by za kilkaset metrow od razu go skorygowac.

 

Uczucie, jakie mialem jest trudne do opisania. Bylem po prostu bardzo szczesliwy. Mialem wrazenie, ze jestem mentalnie bardzo sprawny, bardziej swiadomy i logiczny. Do dzis mysle czesto o tym  doswiadczeniu.

Gdybym mial to krotko slowami okreslic, to powiedzialbym, ze przez jakis tam czas po tym zylem jakby w innym wymiarze swiadomosci, ktorego wczesniej nie znalem. To, ze ten inny wymiar istnieje i jest realny juz wiem.

Moze prawda jest powiedzenie, ze by doswiadczyc Boga w sobie, trzeba zrobic mu najpierw miejsce?

 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-02 12:56:06


Zdarzyla mi sie literowka,

Wyszedlem o 7, 15

przepraszam Staszek

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-02 19:19:08


 

Witam

Po ostatnich wpisach zrobiło się już tak słodko, miło i świetliście, że chyba już czas wejść w kolejny cień. Tym cieniem są dla mnie albergi.

W czasie mojej wędrówki na szlaku było dużo ludzi z USA, Kanady, Australii, Korei. Często z nimi rozmawiałem. Ich dzienny budżet oscylował w granicach 100 eur i było to dla nich czymś normalnym, że spali w przyzwoitych hotelach, jedli dobre posiłki, nie targali plecaków bo woziły im je firmy przewozowe. Nigdzie się nie śpieszyli, byli wypoczęci i zrelaksowani. I można było z nimi porozmawiać na naprawdę głębokie tematy duchowe. Mieli czas i siły na zwiedzanie i podziwianie zabytków. Jednym słowem byli dobrze przygotowani do tej podróży i wiedzieli po co przyjechali. Na drugim biegunie byli ludzie dysponujący niskim budżetem. Takim na poziomie 15 – 20 eur/dzień. Wiecznie się śpieszący, bo przecież trzeba zaklepać nocleg w najtańszej alberdze, targający wypchane plecaki z półproduktami bo przecież nie wszędzie po drodze były sklepy. Nie będę się teraz na ten temat rozpisywał bo nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że jak piszecie, że mi wystarczyło np. 20 eur/dzień to napiszcie przynajmniej, że musiałem egzystować na suchym prowiancie, odmawiać sobie wielu rzeczy, że kupowałem najtańsze jedzenie w lokalnych sklepach, że pomimo zmęczenia musiałem gotować, chodzić na zakupy, spać w podłych warunkach na piętrowych pryczach bez pościeli, w dusznych wypełnionych po brzegi salach itd. Że była jedna toaleta i natrysk na 20 ludzi. Nie oceniam nikogo. Nie różnicuję ludzi wg. zasobności portfela. Dla mnie ważne jest to, aby ktoś czytający i zbierający informacje o Camino uzyskał rzetelną wiedzę o wszystkich elementach, które się na nie składają, bo jak tą wiedzę posiądzie to będzie się mógł/mogła odpowiednio przygotować i zadecydować na jakim standardzie chce podróżować.

 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: hmmm | Dodano: 2015-12-02 20:31:16


Rico czy oni byli na pielgrzymce? , czy Ty byłeś na pielgrzymce? czy na pieszej wycieczce po Hiszpanii , a może na obozie wędrownym? Kiedyś pielgrzymi szli o chlebie żebraczym , teraz czasy się zmieniły , zaczynamy liczyć gramy , kasę, nocować w hotelach bo tak trzeba po kilku godz wędrówki, wymoczyć nóżki w wannie z ciepłą wodą, odpocząć w godnych pielgrzyma warunkach. Proponuję idź na Via la Plata tam poznasz trudy pielgrzymki, albo rusz z domu zwiedzisz kawał świata, będziesz miał czas na przemyślenia. Smutny jesteś. Swoim postem obraższ wielu takich co poszli z potrzeby serca, na pielgrzymkę , a nie na wycieczkę turystyczno krajoznawczą. Powiedz mi co robiłeś na Monte w jednej z bardziej kiepskich alberg jakie spotkałem na swojej drodze. Nie prościej było wynajać pokój w Seminario Major, albo w innym hotelu

NOWY! Autor: Wiola | Dodano: 2015-12-02 21:52:08


Rico,

jak to dobrze, że byłam na Camino zanim zacząłeś wypisywać takie rzeczy. Niby deklarujesz chęć pomocy innym, aby wszystko dobrze wiedzieli, ale czy to przyniesie na pewno taki skutek? Oby nie odwrotny. Zresztą piękno Camino to również jakiś aspekt Nieznanego. Nie da się przewidzieć i zaplanować wszystkiego. Na szczęście się nie da :)

Najpierw przez kilka miesięcy wałkowałeś temat zakupów i przygotowań, conajmniej jakbyś szedł na wyprawę dookoła świata. Czy teraz przez kolejne kilka miesięcy będziesz się kręcił wokół pieniędzy?

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-02 22:39:08


 

@hmmm

Dziękuję. Poruszyłeś bardzo ważny temat do rozważań. Czy pielgrzymki w obecnych czasach to są jeszcze pielgrzymki w rozumieniu pielgrzymów sprzed np. 300 lat, czy to jest tylko turystyka ubrana w szaty pielgrzyma? Czy pielgrzym dojeżdżający autokarem lub samolotem do miejsca startowego np. do SJPdP zasługuje jeszcze na miano pielgrzyma? Czy możliwy jest do przyjęcia pielgrzym szczęśliwy, czy raczej pielgrzymem jest ten kto cierpi możliwie jak najwięcej w czasie pielgrzymki? Czy prawdziwym pielgrzymem jest ten który się modli w kościołach czy może ten który modli się na drodze w szczerym polu? Kto jest tym prawdziwym? Czy są jakieś jasne kryteria?

Jeszcze raz dziękuję.

@ Wiola

Zgadzam się z tobą w 100%. Nie da się przewidzieć i zaplanować wszystkiego. Ale moim zdaniem da się zaplanować ile pieniędzy potrzeba na wędrówkę jak również i to, gdzie i w jakich warunkach się będzie spało.

Dziękuję. Uświadomiłaś mi jak bardzo temat pieniędzy jest dla niektórych ludzi tematem drażliwym. Ale cóż począć, trzeba go przewałkować i mieć go z głowy, tak jak przewałkowałem temat co zabrać na Camino i teraz już nie muszę się tym zajmować. Dzięki twojej wypowiedzi będę mógł bardziej rozwinąć ten temat.

 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-02 23:53:59


@Rico,

piszesz: "Na drugim biegunie byli ludzie dysponujący niskim budżetem. Takim na poziomie 15 – 20 eur/dzień. Wiecznie się śpieszący, bo przecież trzeba zaklepać nocleg w najtańszej alberdze, targający wypchane plecaki z półproduktami bo przecież nie wszędzie po drodze były sklepy. Nie będę się teraz na ten temat rozpisywał bo nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że jak piszecie, że mi wystarczyło np. 20 eur/dzień to napiszcie przynajmniej, że musiałem egzystować na suchym prowiancie, odmawiać sobie wielu rzeczy, że kupowałem najtańsze jedzenie w lokalnych sklepach, że pomimo zmęczenia musiałem gotować, chodzić na zakupy, spać w podłych warunkach na piętrowych pryczach bez pościeli, w dusznych wypełnionych po brzegi salach itd. Że była jedna toaleta i natrysk na 20 ludzi. Nie oceniam nikogo."

 

Może i nie oceniasz, ale na pewno się w tym stwierdzeniu mylisz i to grubo. Zaraz postaram się sprostować Twoją "nie ocenę":

  • "Wiecznie się śpieszący, bo przecież trzeba zaklepać nocleg w najtańszej alberdze" - ani razu nie spieszyłam się, żeby zająć sobie szybko miejsce w alberdze. Wychodziłam z założenia, że jak dostanę miejsce to fajnie, a jak nie dostanę to będę sobie musiała poradzić inaczej i też fajnie. Wyruszałam na szlak wcześnie, bo szłam w upalnym lipcu - im więcej przejdziesz w chłodzie, tym krócej będziesz się smażyć w słońcu. Poza tym albergi są przeważnie na tak zbliżonym poziomie cenowym, że nie ma potrzeby zaklepywania noclegu w najtańszej, bo 2-3 euro różnicy to praktycznie nie różnica
  • "targający wypchane plecaki z półproduktami bo przecież nie wszędzie po drodze były sklepy" - gotowaliśmy w kilka osób razem, ale nie uważam, żeby niesienie rozłożonych na kilka plecaków jednej paczki makaronu, puszki kukurydzy i sosu pomidorowego zasługiwało na miano "targania"
  • "egzystować na suchym prowiancie" - w większości alberg jest wyposażona kuchnia, kto nie chce egzystować na suchym prowiancie może sobie zawsze coś ugotować
  • "odmawiać sobie wielu rzeczy" - po drodze nie odmawiałam sobie ani kawy w przydrożnym barze, ani wstępu do muzeów, ani wieczornego piwa czy wina ze znajomymi
  • "kupowałem najtańsze jedzenie w lokalnych sklepach" - tutaj to już w ogóle nie rozumiem w czym jest problem? Czy bagietka, którą kupię w sklepie będzie smakowała inaczej od tej, którą kupię w barze?
  • "że pomimo zmęczenia musiałem gotować, chodzić na zakupy" - ugotowanie przyzwoitego obiadu dla kilku osób nie zajmuje więcej niż 20 minut, chyba że ugotowanie makaronu i polanie go sosem to za duży wysiłek... A na zakupy zawsze można wstąpić przy okazji, kiedy wychodzisz pozwiedzać okolicę
  • "spać w podłych warunkach na piętrowych pryczach bez pościeli, w dusznych wypełnionych po brzegi salach" - brzmi jak opis obozu dla jeńców. A ja teraz napiszę dokładnie to samo, tylko w mniej drastycznych słowach: spać w suchym i czystym miejscu, pod dachem, na piętrowych łóżkach w własnym śpiworze, w pomieszczeniach, w których śpią Twoi znajomi ze szlaku, którzy są pewnie tak samo zmęczeni jak Ty i jedyne czego im trzeba to ten kawałek miejsca do odpoczynku
  • "Że była jedna toaleta i natrysk na 20 ludzi" - to się akurat rzadko zdarza, a nawet jeśli to szybki prysznic trwa 10 minut, raz Ty staniesz w kolejce za kimś, raz ktoś za Tobą

Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Nie twierdzę, że w wydawaniu 25 czy 40 euro jest cokolwiek złego, ale tak samo nie ma nic złego jeśli ktoś sobie założy budżet 15 euro, bo wcale nie musi na tym ucierpieć

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-12-03 00:29:54


Hej Rico,

 

Dobre ujęcie tematu, bo faktycznie rozmowy o Camino można przesłodzić. Irlandczycy piszą najlepsze książki i robią najlepsze filmy, bo zawsze jest to dramat z domieszką komedii, albo komedia z domieszką dramatu. Czyli znają życie. Zresztą na Camino nie zawsze jest słodko (podobnie jak na tym forum), a słodkie wspomnienia pozostają tylko dlatego, bo w czasie wędrówki udało się przełkąć parę gorzkich pigułek bez popitki i system je szczęśliwie wydalił. No i czasami udało się wpaść na kogoś kto swoją obecnością potrafił osłodzić największą gorycz i rozjaśnić największą ciemność.

 

Odpowiadając na Twoje pytanie o realizm Camino za 18 euro na dzień (tyle mniej więcej mi wyszło), powiem tak: wyrzeczenia – były, ale bez przesadnej ascezy i biczowania, duszne sale – owszem, ze 3 razy (w tym ta najbardziej duszna to 4 osobowa, więc nie zawsze to idzie w parze z rozmiarem sypialni). Były ufajdane klapy w łazienkach – ale o dziwo bardzo mało (to mnie do dzisiaj zadziwia). Byli chrapiący współpielgrzymi, były okazjonalne bąki w ciemnościach. Tyle, że człowiek śpiący w hotelu też je puszcza, nie oszukujmy się. Człowiek to nie tylko wzniosłe czyny i piękne gesty. W tym względzie panuje pełna demokracja, niezależnie od grubości portfela. A zresztą na dużej sali łatwiej bąka ukryć.

 

Ale nie będę Ci pisał jak w szczegółach przeżyć za 2 dychy, bo są ludzie, którzy szli za mniej, oni mają w tym względzie więcej ciekawych rozwiązań. Napiszę tylko dlaczego ja za tyle szedłem i co by mnie ominęło (patrząc z perspektywy czasu) gdybym szedł za wiecej, bo jak mam to nie oszczędzam.

 

Szedłem bo tylko tyle pieniędzy spadło mi z nieba tuż przed Camino, a jako wówczas świeżo upieczony w realu bankrut z długami, te 20 dychy wydawały mi się nawet górną półką (oczywiście myliłem się – okazało się to caminową średnią półką).

 

I historyjka co by mnie ominęło gdybym na Camino miał kartę z dostępem do wyładowanego konta:

 

Godzina 18, mimo to 36stopni nadal wskazuje termometr na jednym ze sklepów na przedmieściach Burgos. Docieram po 30-tu paru km, dosyć zmęczony i pierwsza porażka – municypalna alberga zapełniona. Kolejna, również brak miejsc. I tu alternatywny scenariusz – mam pieniądze, naturalnie idę szukać hotelu, robię sobie dzień wakacji na Camino. Skończyłbym w pościeli z własną łazienką, potem wyszedł na pyszny posiłek do fajnej restauracji i pokontemplował drogę z Amerykanami. Ktoś mnie jednak informuje, że jest w centrum jeszcze trzecia alberga. Wchodzą po schodkach, a hospitaliera o stroskanym spojrzeniu informuje, że również nie ma miejsc. Ruszam do drzwi, a wtedy ona wychodzi z ofertą ostatniej szansy. Mogę cię położyć pod stołem, na podłodze. Ok, dobre i to.

 

Tego wieczora jeszcze kilka rzeczy się wydarza. Gdy jestem na mieście, wywieszone pranie niszczy mi burza z gradobiciem. Po powrocie obok mnie pod stołem spotykam Cypryjczyka. Łapiemy szybko wspólny żarcik. Dopiero po pół godziny orientuję się, że autoironia chłopaka bierze się stąd, że wysiadło mu kolano i jutro planuje zakończyć Camino. Jest tak załamany, że już mu tylko żarcik pozostał. Po burzliwych namowach wyruszamy małymi kroczkami do szpitala. Tam odmawiają mu zabiegu. Łapiemy podwózkę na mieście – dwójka lokalnych tubylców wiezie nas do prywatnej lecznicy. Cypryjczyk jest przestraszony potencjalnymi kosztami i chce się wycofać. Do recepcji wchodzi lekarka, mówi dobrze po angielsku (tak jak Cypryjczyk). Słucha jego opowieści o przebytej drodze i daje mu ze zniżkę dwa zastrzyki, które (jak się rano okaże) postawią go całkowicie na nogi. Chłopak kupuje mi wypasioną kolację – kebab, pierwsza taka porządna na moim Camino. Kiedy docieramy do schroniska, wielu już śpi. Okazuje się, że zwolniło się jedno łóżko. Cypryjczyk jeszcze nie jest w stanie się wdrapać. Ląduję na mięciutkim materacu za zniżkową cenę noclegu pod stołem. Nie wiem jakby potoczył się scenariusz z hotelem, ale ten mnie zadowolił i uczynił ten poorany dzień wędrówki, scenariuszem z fajnym zakończeniem.

 

Acha, wcale nie piszę Ci Rico tego, żeby się porównywać czy żebyś poczuł się jak burżuj, a nie pielgrzym. Piszę informacyjnie, bo skierowałeś pytanie do tych co szli za mniej. W sumie to nawet uważam, że wcale wielce nie szastałeś, zresztą Twoje, kto Ci zabroni. Jak sam zauważyłeś Amerykanie idą za więcej (i nie tylko oni). Jedyne co budzi mój sprzeciw w Twoim wpisie, to fragment kiedy piszesz o “wzniosłych opowiastkach”. W wielu przypadkach to są prawdziwe opowiastki, a nie tylko wzniosłe. Ludzie, którzy piszą tu, że idzie przeżyć za 15 zostawiają po prostu informację dla wybierających się, że i tak można, a nie po to, żeby się chwalić. I wcale nie jest to survival, ale pełnokrwiste Camino.

 

Nie wiem czy zgodzisz się ze mną, ale nawet jak dysponowałeś większą ilością gotówki, to najlepsze momenty Camino działy się wtedy, kiedy pieniądze nie odgrywały większej roli. Jesteś ode mnie starszy więc nie do końca mogę sobie jeszcze wyobrazić Twój cel tej wyprawy. Może jak będę w Twoim wieku, będę spełniony życiowo, to wrócę na Camino już nie po to żeby rozganiać ciemności życia by szukać w nich światła i nowego pomysłu na siebie, ale żeby się nim najzwyczajniej raczyć. Będę zatrzywywał się w barach w każdej większej wsi i grał z tubylcami w domino, popijając pinacoladę i paląc cygaretki. A na to bedę potrzebował oczywiście więcej forsy. Póki co mówię, błogosławione dwie dychy na dzień AD 2013. Trochę (ale niewiele) się przez nie przepościłem, ale i trochę fajnych przygód mnie spotkało, bo proste rozwiązania budżetowe nie były w moim zasięgu. A spotkałem takich co szli za 10euro, a nawet dwójkę bezdomych, co szli tylko za tyle co wypracowali z dorywczych prac po drodze (sprzatanie kościoła itp.). No ale to nie żaden wzór do wybierających się – to historia z zupełnie innej półki.

 

 

Dzięki za spoko wątek. Pozdrawiam

 

NOWY! Autor: zefirka | Dodano: 2015-12-03 08:17:16


Na szczęscie są tysiace "bezimiennych" tutaj pielgrzymów,  mają w d... wasze dyskusje, wynurzenia, którymi sami sie "nakręcacie". Ciagle te same osoby, ci sami caminowi "eksperci",

mający zawsze cos do powiedzenia, na kazdy temat. Nowicjuszom zalecam aby tego  nigdy nie czytali, nie sugerowali się sprzeczny i opiniami tych samych liberów czy riców, którzy w zaleznosci od tematu potrafią ferować różne opinie.

Idzcie Drogą czysci, " mnieskalani" opiniami caminowych mądralów.

 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-03 09:56:12


 

Witam

To o czym piszę poniżej jest wyłącznie moim punktem widzenia i nie oczekuję od nikogo aby się z nim zgadzał.

W czasie swojej wędrówki spałem w różnego rodzaju albergach, hostelach, pensjonatach i hotelach.

Najwyżej oceniam noclegi w hotelach, potem w pensjonatach, potem w hostelach następnie noclegi w albergach przy hotelach, albergach prywatnych, albergach municypalnych i stowarzyszeniowych i na końcu noclegi w albergach parafialnych. Najniżej oceniam albergi prowadzone przez różnych dewiantów religijnych.

Jak pisałem wcześniej 90% moich noclegów było w albergach więc jakieś wyobrażenie na ich temat już mam. Przed podjęciem wędrówki miałem bardziej idealistyczne wyobrażenia ale to już nie ma znaczenia.

Jak ważny jest dobry nocleg do zregenerowania ciała, zwłaszcza dla ludzi w wieku od 50-tki wzwyż nie muszę chyba nikogo przekonywać. Wbrew pozorom, wędrowiec na szlaku nie ma zbyt wielkiego wyboru. Dlatego, że szlak jest jak koryto rzeki. Rzeka po prostu musi nim płynąć. Podobnie jest ze strumieniem ludzkim. Strzałki nas prowadzą i posłusznie za nimi podążamy. Nie ma znaczenia długość szlaku, wszędzie jest tak samo. I bez względu na to czy to jest hotel, bar, alberga, wszystkie te instytucje są nastawione na maksymalny zysk. Prawie wszystkie albergi mają podobny koszarowy, żeby nie powiedzieć więzienny standard. Maksymalnie upchane prycze piętrowe, metalowe lub drewniane. Bez pościeli. Pościel z fizeliny kupuje się za dodatkową opłatą w wys. 1-2 eur. Materace są zwykle obciągnięte jakąś dermą w dotyku przypominającą gumę. Coś jak kozetka w szpitalu. Jak się na tym śpi a raczej drzemie, zwłaszcza w dusznej sali, wiedzą ci co próbowali w takich warunkach spokojnie przespać noc. Jest duszno bo wentylacji nie ma a drzwi do sali są zamykane bo na korytarzu pali się światło ze względów bezpieczeństwa. Tak naprawdę to oddychamy powietrzem wydychanym przez śpiących w tym samym pomieszczeniu. Często zdarza się tak, że prycze są zsunięte razem, co nie było takie złe gdy jakaś pani spała obok mnie, ale nie wiem jakie były odczucia tej pani. Zwykle na całe piętro albergi są dwie toalety i dwie kabiny prysznicowe. Czasami trochę więcej, ale bez przesady. Chrapiące osoby są zawsze, wydalający swoje gazy jelitowe też. Poranna pobudka też jest zapewniona, bez względu na to czy jej chcemy czy nie. W świeżo remontowanych albergach, zwłaszcza municypalnych wprowadzono reżimy oszczędnościowe dotyczące prądu i wody. Polega to na tym, że na przykład podczas siedzenia na toalecie co 20 sek. wyłącza się światło i musimy wymachiwać rękami lub wykonywać jakieś magiczne ruchy aby czujka zaskoczyła i na powrót włączyła swiatło. Jest z tym niezła rozrywka. Z kolei pod prysznicem musimy co 5 czy 10 sekund naciskać przycisk bo nam się woda wyłącza. Też niezła zabawa.

I za te luksusy w zależności od albergi płacimy 8-10 eur. Raz udało mi się nawet za 5 eur. To znaczy zapłaciłem, ale jak wszedłem na pokoje to zostawiłem plecak i szybko pomimo bolącego kolana pognałem szukać innego noclegu w pensjonacie. Hospitalero nawet chciał mi zwrócić tę piątkę ale mu ją podarowałem, z prośbą aby kupił jakieś środki czystości (znów nieplanowany wydatek).

Jeśli chodzi o gotowanie to przeważnie wygląda to tak. Kuchnie są zwykle w albergach municypalnych. Ale tu są też takie sztuczki. Np. jest tylko mikrofalówka a obok stoi szafa automat z gotowymi daniami do podgrzania i napojami. O zaopatrzenie tego automatu dba hospitalero. Wszystko by było ok. ale dlaczego ceny w tym automacie są zbliżone do cen w barach? Gdy są jakieś kuchnie elektryczne, sprawa wygląda podobnie.

Albergi prywatne też mają swoje metody. Zwykle jest to bar który prowadzi albergę lub na odwrót. I w tych albergach nie uświadczy się kuchni. Ale nawet jeśli ona jest to stosuje się podobne techniki jak opisałem powyżej.

Dla porównania jak to wygląda w hotelach, hostelach czy pensjonatach.

Przeciętna cena za pokój dwuosobowy w pensjonacie 20-25 eur. Do dyspozycji jest łazienka z ręcznikami, (chociaż nie zawsze jest w pokoju) i normalna czysta pościel . Zwykle jest też tam telewizor. Jeżeli śpią dwie osoby to wychodzi po 12,5 eur. na osobę.

Hotele są droższe ale mają lepszy standard. Ceny 30- 40 eur. Za pokój. W zależności od standardu. I znów cenę tę można podzielić w zależności od ilości łóżek.

Za pokój jednoosobowy z łazienką, ręcznikami, czystą pościelą i śniadaniem typu szwedzki stół w hostalu parafialnym San Martin Pinario w centrum Santiago obok katedry, zapłaciłem 23 eur.

W alberdze parafialnej Seminario Manor za pokój bez łazienki zapłaciłem 13 eur + 1 eur. za pościel jednorazową. Bez śniadania.

Na koniec jeszcze małe spostrzeżenie. Do standardowego pokoju w pensjonacie czy hotelu dla dwóch osób wstawiono by spokojnie 3 piętrowe prycze. Ponieważ jak na albergę to jest luksus skasowano by po 12-14 eur od osoby. Czyli za pokój bez pościeli wyszło by70-80 eur .

Teraz niech już każdy sobie sam wyciąga wnioski jakie chce.

Nie mam nic przeciwko albergom. Są bardzo potrzebne i mają różne standardy ale nie zapewniają prywaności i godziwego wypoczynku, która dla wielu osób, w tym dla mnie jest bardzo ważny.

Tyle w tym temacie.

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: zefirka | Dodano: 2015-12-03 11:38:08


Rico, chyba po to utworzyłes ten wątek, zeby sie nie nudzic i wypisywac rózne dyrdymały w stylu ,że w hotelu lepszy komfort niż w schronisku. Bardzo odkrywcze...

Chyba się bardzo nudzisz i amsz dużo czasu? Daj już na luz

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-03 11:45:03


u@Rico, jak tak czytam te Twoje wpisy to mam wrażenie, że byłeś na innym Camino Frances niż ja. Nie wierzę, żeby infrastruktura tego szlaku tak podupadła w ciągu dwóch lat. Gdybym kilka lat temu, przeglądając to forum, trafiła na takie krytyczne wpisy jak Twoje, to chyba bym się nie zdecydowała na camino. Ale na szczęście nie trafiłam i miałam szansę na własnej skórze poczuć atmosferę szlaku

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-03 12:41:25


Pomyłka - nie w ciągu dwóch, a trzech lat. Czas jednak płynie szybciej niż mi się wydaje. Żeby nie było, że się mieszam w zeznaniach ;-)

NOWY! Autor: Ak. | Dodano: 2015-12-03 13:06:44


Dla mnie wszystkie szlaki Camina w Hiszpanii mają tylko blaski, Bo wymagania i oczekiwania są małe.

1.Mój rower to "kabiolet"

2.Dwie sakwy, śpiwór i namiocik mały.

3. 20 Eu dziennie  max

4,Apo-Zolpin na spanie ,bo dobry sen regeneruje siły  czy to w alberdze na podłodze czy pod chmurką.

5. Radośc z każdego dnia  bez myślenia o swoim wieku 78;)

Camino jest proste!   .W planach Walencja  a za dwa lata  Camino z Girone do Santiago

 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-03 13:35:37


 

@Agnieszka

Witaj

Agnieszko, nic nie podupadło. Wszystko jest po prostu takie jakie jest. Realia są takie jakie są. To do nas należy ich poznanie i dostosowanie się do nich. Rozmawiamy o blaskach i cieniach Camino. Dla mnie nocleg w niezbyt komfortowych warunkach jest cieniem bo już mam stare ciało, ale dla kogoś innego będzie super. Nie w tym rzecz żeby się spierać a w tym aby mieć jasny ogląd. Dla ludzi młodych najważniejsze jest towarzystwo i dobra zabawa do rana a dla ludzi starszych spokój, wygoda i bezpieczeństwo. Pisząc o albergach skupiałem się na ogólnym oglądzie. Są też albergi miłe memu sercu, ale takich spotkałem niestety niewiele. Wszystko ma swoje blaski i cienie. Jak wiesz CF prowadzi przede wszystkim przez małe zapuszczone i wyludnione wioseczki i tam jest bardzo różnie. Od czasu do czasu są większe mieściny i te żyją głównie z turystów i pielgrzymów. Miasta też mają swoją odrębną specyfikę. To jest ta różnorodność i trzeba sobie z niej zdawać sprawę bo wtedy nasze wędrowanie będzie łatwiejsze.

Pozdrawiam serdecznie

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Wiesław 60+ | Dodano: 2015-12-03 14:25:55


Rico Chcesz miec spokój , bezpieczeństwo to nie idź na camino francuskie ,a np na Primitivo, la Plata, San Salwador czy del Norte cicho spokojnie malo ludzi atmosfera pielgrzymkowa nikt nigdzie nie goni , a napotkani towarzysze drogi super . Coś za coś spokój i możliwość skupienia się na pielgrzymce lub dobra infrastruktura ( wtedy masz masę ludzi) młodzieży, bogatych pielgrzymów dowożących plecaki i własne ciała taksówkami i autobusami i tzw. komercję ,o której piszesz. Pamietaj wszedzie tam gdzie jest towar ( pielgrzymi) i popyt ( jedzenie, noclegi, pamiątki, transport) mozesz kolejność towaru i popytu zamienić wg uznania jest zawsze komercja i nie da się inaczej. Ja ponownie w przyszłym roku ruszam na szlak , ten "dziki" trudniejszy, mniej wygodny ,ale dający mi mozliwość spokojnego bycia z sobą. W wieku jesteśmy podobnym więc troszkę bzdury piszesz o wymaganiach związanych z wiekiem. Spotykałem na trasie ludzi dobrze po 70  nie było to Camino Frances i nie mieli wymagań dotyczacych infrastruktury. Drogę przyjmowali taką jaka była.

Buen Camino

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-03 17:01:08


 

@libero

Dzięki. :-)

@zefirka

Ja też cię kocham, ale czy wszyscy zaraz o tym muszą wiedzieć? ;-)

@Ak.

Jesteś wielki i nie ma co ukrywać, jesteś z tych nielicznych, jedyny w swoim rodzaju.

@Wiesław 60+

Całkowicie się z tobą zgadzam. I dlatego klepię na klawiaturze te wszystkie „bulwersujące” dla wielu spostrzeżenia. Tylko miej proszę gdzieś w tyle głowy to, że nie piszę tego dla siebie ani dla ciebie, tylko dla tych którzy pójdą pierwszy raz. Więc zamiast mnie kopać, zacznijcie pisać coś bardziej konstruktywnego. Nawiasem mówiąc też chcę się wybrać w przyszłym roku na Primitivo ale najpierw sprawdzę swoje kolano na portugalskim nadbrzeżnym.


 

Pozdrawiam wszystkich

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: AK. | Dodano: 2015-12-03 20:16:01


@Rico

Dzięki :)  Ale takich zakręconych  po róznych drogach to setki osób .To szczęśliwa choroba zwana cyklozą.

Pozdrawiam  i Buen Camino dla Wszystkich w 2016 r 

Andrzej

 

NOWY! Autor: jm | Dodano: 2015-12-03 23:00:21


@Rico

Noclegi na camino mogą być różne.Czasem albergi parafialne lub funkcjonujące jako donativo są tymi które się pamięta.Wszystko zależy od ludzi których spotykamy.Wszysto związane z noclegiem to  otoczka,ważne jest tylko to co odczuwamy podczas drogi i w czasie popołudniowych i wieczornych spotkań.Bez wina nie ma camino,tkwi to w tradycji i kulturze.Nawet nie zdajemy sobie sprawy ,że w Europie mamy jednakowe przesądy,przysłowia.Posługujemy się stereotypami dotyczącymi różnych narodowości,często oceniamy innych po paru chwilach a jeszcze częściej sie mylimy.Na camino trzeba być w dobrej formie fizycznej,trzeba być zrelaksowanym i zdystansowanym, Wokół jest przyjazne otoczenie i najlepiej śmiać się z samego siebie.Czy to jest hiking jak w wykonaniu Foresta Gumpa czy arcypoważne pielgrzymowanie z ascezą,nie ma to żadnego znaczenia.Sama droga jest celem w sobie,gdyż nas odswieża fizycznie i mentalnie.Sprawy etyki religii kultury i tak każdy rozumie po swojemu.Są czasem trudne dni tak jak w życiu,ale po nich mamy dobry okres i to zostaje nam w pamięci.Czym różni się pieczątka w schronisku górskim od pieczątki w credencialu na camino,czym różni się crossant i caffe con leche w pierwszym barze rano po wyjściu z albergi od szarlotki i herbaty w schronisku.

Pozdrawiam wszystkich "uzależnionych" od camino.

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-12-04 01:36:07


@Rico
Z ciekawości, trafiłeś ostatecznie do schroniska Anfas w Estella, o którym Ci pisałem? Ciekaw jestem wrażeń.

 

Co do Zefirki, a raczej Zefirka (bo to on) to przedwcześnie mu nie wyznawaj miłości. Ja już to kiedyś zrobiłem i on tego nie szanuje. Zobacz - staje w obronie "nieskalanych" na tym forum (a kto to w ogóle jest nieskalany?), ale nawet nie potrafi nazwy swojej drużyny wpisać bez błędu.

 

Żyjemy w świecie, których serca wielu są pełne luster, ci ludzie nie potrafią być sobą i każdego dnia są projekcją kogoś innego. Ale to złudzenia, nie ludzie. A internet tej autokreacji sprzyja.

 

Oprócz tego aktora w masce nikt Cię tu nie kopie. Najwyżej się z Tobą nie zgadza, bo faktycznie o municypalnych albergach, kuchniach masz wykrzywiony obraz. Ja w nich prawie wyłącznie spałem, prawie co wieczór gotowałem i kuchnie w wielu były lepiej wyposażone niż moja własna. I po większości było czysto.

 

A w ogóle to zalecam trochę grubszej skóry na forum. Bez niej w internecie trudno funkcjonować i się mogą jakieś niestrawności przyplątać.


Pozdrawiam

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-04 09:22:23


Też się dorzucę do tematu.

Zacznę od blasków. Jest ich mnóstwo, ale chcę wyróżnić jeden - pieniądze (jakby wbrew temu, co mówi Rico, ale mam po prostu takie obserwacje). Totalnie się nie zgadzam z twierdzeniem, że Camino jest drogie. Tak mówią chyba ci, którzy nie wyjechali nad polskie morze czy w góry.

 

Moje pierwsze camino wyniosło mnie 15€ dziennie, a robiłam i jadłam co chciałam i kiedy chciałam. Nie zawsze jadłam ciepły posiłek, ale też nawet w domu nie mam takiej potrzeby. To było Primitivo więc noclegi zazwyczaj 5-6€, raz zapłaciłam 13€. Nie wyobrażam sobie jechać do Zakopanego czy Karpacza i wydać 60zł dziennie. Może za sam nocleg.

 

Drugie moje camino to wydatej ok. 30€ dziennie. Niby dużo więcej, ale w tym sporo pieniędzy wydałam na różne atrakcje, bo 5 dni miałam na zwiedzanie Lizbony, Porto i Fatimy. W sumie, łącznie z podróżą,  wydałam trocę ponad 4tys. zł na ponad miesięczne wakacje w Portugalii i Hiszpanii. 

 

Jeśli chodzi o cienie, to dla mnie ewidentnie jest taką skazą ostatnie 100km camino. Rok temu z cichego Primitivo weszłam do gwarnej Arzua i doznałam szoku. Za dużo hałasu, tłumu, zgiełku, bieganiny. Zawsze wychodziłam szybko, ale doznałam szoku, kiedy w ostatni dzień wstałm o godz. 6 rano i w pokoju już nikogo nie było. Pierwsi pielgrzymi wychodzili o czwartej rano, choć padał deszcz.

 

 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-04 11:54:36


 

Kochani caminowicze.

Też jestem zauroczony camino ale nie na tyle aby zaprzeczać rzeczywistości jaka mnie otacza. Ja o kozie wy o wozie.

Jeśli napiszę, że jak się wejdzie do Galicji to od razu to czuć bo śmierdzi a śmierdzi bardzo mocno krowimi odchodami i uryną i to prawie na całym odcinku aż do Santiago to wy mi będziecie mówić, że to jest naturalny piękny zapach wiejski. Albo, że mam skrzywione spojrzenie.

Na Camino składają się wszystkie elementy. Ono jest jak rozkwiecona łąka. Rosną tam trawy, osty, kwiaty ładniejsze i brzydsze, chwasty itd. Ale jak patrzymy na nią jako całość to wpadamy w zachwyt. Każda roślinka na tej łące nawet nie wiem jak brzydka w naszym rozumieniu jest dopełnieniem tego piękna.

Jeśli napisałem, że średnia dzienna mi wyszła 40 eur. i to uzasadniam, to jako argument słyszę a ja wydałem o połowę mniej. Nie wydaje mi się abym miał jakieś braki intelektualne, które nie pozwalają mi zrozumieć, że można wydać mniej. Zawsze można. Jak będę spał w namiocie i sobie gotował to jest naturalne, że wydam mniej. Czy tak trudno to napisać aby nie robić ludziom wody z mózgu?

Podobnie jest z albergami. Niektórym jest w nich fajnie niektórym nie. Mi nie było fajnie bo nie przespałem w żadnej, spokojnie ani jednej nocy i wstawałem niewypoczęty. Argumenty typu, że w Zakopanem nie jest taniej zwalają mnie z nóg. (Asiu, nie poczuj się urażona. To tylko przykład. Nic personalnego). Spokojnie znajdę nocleg za 20 zł i to nie w łóżku piętrowym na zbiorowej sali i spokojnie zjem obiad za 15 zł a nie jakąś ciapaję za 10 eur. Wystarczy wejść w internet. Ofert jest mnóstwo. Podobnie jest w Czechach i na Słowacji.

Ale nie w tym rzecz. Ktoś tę stronę na której piszemy założył i ją finansuje. Miał w tym jakiś cel. Ale nie wiem do końca czy celem tej strony jest naganianie za wszelką cenę pielgrzymów i turystów na Camino czy celem jest misja informacyjna. Ponieważ cel jest dla mnie niejasny to zaczynam mieć nieodparte wrażenie, że wszyscy tu piszący w tym ja również, służymy za tzw. pożytecznych idiotów. Nie będę się rozpisywał dlaczego tak myślę, bo nie o tym temat. Wystarczy, że zebranie prostych informacji dotyczących tego co zabrać na Camino zabrało mi 3 miesiące. Oczywiście dzięki temu poznałem wirtualnie Was, nietuzinkowe osoby, ale jest jedno ale. Dyskutantów jest kilku.

Popatrzcie na ilość wejść na jakiś temat. Na stronę wchodzą przede wszystkim setki osób, które się nie wypowiadają a szukają rzetelnej informacji. I to powinno być priorytetem tego forum w moim rozumieniu. Rzetelna informacja to pokazanie wszystkich blasków i cieni Camino. Jeżeli robimy to jednostronnie to jest to tylko reklama.

Nie oczekuję żadnej polemiki z tym co napisałem. I mam prośbę. Jeżeli ktoś koniecznie chce polemizować to niech nie robi tego personalnie jako kontra do mnie, tylko niech sensownie przedstawia swoje racje w sposób wyważony i przemyślany.


 

Pozdrawiam serdecznie

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-04 22:31:25


@Rico,

nie wiem jak inni, ale ja na pewno nie chce wchodzić tu w żadne dyskusje. Każdy patrzy na świat inaczej. Dla Ciebie coś może być blaskiem, dla kogoś coś jest cieniem. Dla mieszczucha krowie zapachy, placki na drodze, krowy, które przechodzą tuż obok ciebie, to często może być super zabawa. Ja to wszystko mile wspominam. To nie jest sprawa obiektywna, ale kwestia gustu, upodobań, stylu życia itp.

 

Dla Ciebie sprawy finansowe to cień, dla mnie blask. Nie lubię sobie odmawiać rzeczy na wakacjach i więcej wydawałam dziennie u nas w górach czy nad morzem niż na camino. To jest fakt.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-05 10:26:28


 

Witam

Facet ma mózg jak maszyna. Wszystko musi mieć poukładane i poszufladkowane. Trybiki kręcą się równo otwierając jedną zapadkę po drugiej. Jak się jedna zamknie dopiero otwiera się druga. A u pań? Tam nie ma maszyny. Jest totalna twórczość. Jest radość tworzenia. Wystarczy popatrzeć ile fantazji jest w ich ubiorach, fryzurach, zachowaniu. I równie fantazyjnie potrafią w czasie rozmowy przeskakiwać z jednego niedokończonego tematu na temat zupełnie niezwiązany z poprzednim całkowicie zapominając o czym się mówiło. Są w tym takie urocze i słodkie. I za to kocham kobiety. :-)))


 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-05 11:10:58


@Rico, o czym Ty piszesz?

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-05 11:23:08


 

Witam

Powoli zbliżam się ku końcowi w temacie alberg. Można by pisać jeszcze dużo na ten temat ale najważniejsze jest to aby planować sobie spanie w sposób bardzo uważny. Jest kilka stron internetowych w języku angielskim, niemieckim czy hiszpańskim na których pielgrzymi wymieniają się uwagami na temat alberg i warto je brać pod uwagę. Nie zawsze się uda spać w wybranych albergach ale w 70%-tach tak.

Druga sprawa to ochrona swojego ciała. Pościel jednorazowa nie stanowi żadnej ochrony przed pluskwami i bezpośrednim kontaktem z samym materacem na którym przed nami spało nie wiadomo ile osób. Dlatego warto wydać pieniądze na odpowiednie prześcieradło antypluskwowe w j. angielskim Anti bed bug sheet lub na wkład do śpiwora chroniący przed pluskwami w j. angielskim sleeping bag liner. Najlżejsze są te z naturalnego jedwabiu. Ja mam z firmy Lifeventure i mają oznaczenie EX3 co oznacza, że są anty bakteryjne, anty pluskwowe i przeciwko komarom. Pluskwy zdarzają się nie tylko w albergach (dlatego wprowadzono te gumowane materace) ale i w bardziej poślednich pensjonatach czy hostelach.

 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-12-05 12:53:14


@Asia

Rico pisze chyba na kilku forach i przedostatni wpis  wkleił nie na to forum, albo zaprzecze treści tego wpisu ( nie zgadza sie z samym sobą)  i "przeskakuje" z tematu na temat.

Rico jest kobietą? :)

Buen Camino

 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-05 17:33:24


 

@jm

Zgadzam się z tobą. Wszystko co spotykamy na camino to otoczka. Niemniej ważna i bez niej nie było by camino takiego jakim jest. Dla mnie jest istotne aby sobie jasno zdawać sprawę z tej otoczki. Wtedy wszystko jest ok.

@ libero

Niestety nie dotarłem do schroniska Anfas bo chyba nie nocowałem w Estelli. Odnośnie Zefirka czy też Zefirki. Przypomina mi mola. Mole to takie stworzenia, które muszą żreć. Bez względu na to czy tkanina jest najwyższej jakości czy też podła one i tak będą ją żreć. Taka ich natura. Czy należy się przejmować naturą mola? Jeśli chodzi o albergi municypalne to odwrotnie do ciebie na początku w nich spałem ale po kilku razach, podobnie jak parafialne omijałem szerokim łukiem stąd mój osąd może być nieobiektywny.

@Asia

Asiu bezpośrednio nad twoim wpisem znajduje się mój wpis w którym umieściłem między innymi takie zdanie. Wklejam je poniżej.

Jeśli napiszę, że jak się wejdzie do Galicji to od razu to czuć bo śmierdzi a śmierdzi bardzo mocno krowimi odchodami i uryną i to prawie na całym odcinku aż do Santiago to wy mi będziecie mówić, że to jest naturalny piękny zapach wiejski. Albo, że mam skrzywione spojrzenie.

Stąd mój wpis o różnicach w myśleniu kobiet i mężczyzn. Nie ma w tym złośliwości. Tak jest i dlatego czasami ciężko jest się porozumieć kobiecie z mężczyzną.

@szymek krusz

:-)


 

Pozdrawiam wszystkich

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: jm | Dodano: 2015-12-05 23:39:25


@Rico

Temat alberg jest o tyle istotny,że stanowi część elementu układanki naszych wspomnień o camino.O ile podczas pierwszego camino wydawało mie się,że alberga prywatna za 10-12 euro jest bliższa minimalnych standardów,to na drugim i trzecim camino przestało to być dla mnie kryterium wyboru.Oczekuję atmosfery,ducha,ulotnego uroku.To daje dobre towarzystwo.O ile w tzw.wypasionych albergach często są ludzie starsi,sfrustrowani,tzw.renciści,to oczywiste jest,że nie ma atmosfery.Często im wszystko przeszkadza,spią już o 15-16.Są schorowani,narzekają na trudy wędrówki,coś im dolega fizycznie.I po imprezie.Lepiej jak jest trochę mlodzieży,zawsze ktoś gra na jakmś banjo lub innym travel guitar.Jest potrzebne wino,są śpiewy,są też rozmowy.Wszyscy lubią Włochów w swoim towarzystwie.Zapytam przekornie dlaczego.Prawie każda grupa anglosasów,która jest socjalna,wesoła,bez hamulców finansowych ma na doczepkę Włocha,Włoszkę,Koreankę i Koreańczyka.Do nich obowiązkowo dokooptowany jest Holender i czasem młody Niemiec.Czasem ktoś z innej nacji.W sumie niewiele się różnimy,mimo,że przybywamy z różnych krajów.

Jeżeli chodzi o Galicję,to faktycznie jest to część wygaszająca pozytywne emocje począwszy od Sarii do Arzua.Zapach jest z kiszonki lub sianokiszonki.Mogę polecić ultranowoczesną albergę 5 km za Tricastellą w kierunku Samos - municypalna za 6 euro.Jest to Casa Forte de Lusio - bije na głowę sterylną czystością i pięknym stylem albergi za 12-15 euro w Galicji ( na trasie do Finistery i Muxii ).Ma 60 miejsc.Śpi tam 5-6 osób.Jest to alberga dla wtajemniczonych.Następna to Ribadiso nad rzeką.Municypalna bije na głowę prywatną - znam z autopsji dwie.Prywatna alberga - w mojej pierwszej piatce to Do Mar w Finisterze ( chyba 12e ).

NOWY! Autor: jm | Dodano: 2015-12-06 00:24:17


@Rico

Transport plecaków za posrednictwem firmy Jacotrans ( 3-5 e za etap ) jest dość powszechny.Rezerwacje też czasem są irytujące,gdy w prawie pustej alberdze są już zajete wszystkie miejsca,ale nie jest to na tyle istotne,żeby zburzyć dobre samopoczucie.Zawsze jest alternatywa.Różnica w cenach alberg 6 do 10 euro jest zauważalna,podobnie jak między ceną wina Rioja - Rioja reserva- Rioja grand reserva.Wyżlopie się dziennie 3 kawy i już nie ma róznicy,zjemy chemicznego crossanta lub równie toksycznego chocolate napolitano i też będziemy wniebowzięci.Podobnie jest z menu peregrino lub menu dia lub plato combinato.Czasem lepszy jest dinner komunalny.Czytałem kiedys fragment bloga - Łukasz Supergun czy coś takiego,średnia wyszła mu 3-4 euro dziennie z Polski,ale to już survival.To jest coś takiego jak Ameryka za osiem dolarów busem.

W Galicji najwięcej się wydaje i najbardziej przytłacza koniec camino.Jest ekscytacja w Santiago i powrót do dobrego nastroju po przejściu do Finistery i Muxii.Zredukowałem trasę Saria do Santiago z pięciu do trzech dni.Te dwa dni dłużej idę na mesecie lub w Navarze.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-06 09:45:41


 

Witam

Myślę, że prawie wszyscy którzy przeszli Camino zapamiętali pierwszy tydzień a zwłaszcza pierwszy i drugi dzień. Wszystko boli. Jednym słowem masakra. Wtedy powstaje to powiedzenie „jak boli to wiesz, że jesteś na camino”. Boli każdego. Po dotarciu do albergi wszyscy chodzą sztywni. Przejście 10-ciu metrów wydaje się nie lada wyzwaniem. A schody to już coś nieopisywalnego. Patrząc na siebie nawzajem tylko śmialiśmy się. I wtedy rodzi się ta więź. Nie trzeba nic mówić, wszyscy czujemy to samo. Nie ma równych i równiejszych. I pomimo bólu ciała jest radość, że się przeszło. Że się dało radę. Ten ból to jest cień. Ale jakże przyjemny, przynosi ulgę po spiekocie codziennego życia.


 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-06 19:38:35


 

Witam

Ból na Camino. Towarzyszył mi przez całą drogę od pierwszego dnia. 800 km wędrówki z bólem, nieodłącznym towarzyszem to było naprawdę coś. Najpierw była walka, potem przyzwyczajanie się i wreszcie akceptacja. Przed Pamploną, kilka lat wcześniej operowane kolano odezwało się na dobre. To było tak jakby wszystko się odrywało od siebie. Ledwo doszedłem do najbliższej niemieckiej albergi (super ludzie). Potem każdy dzień wyglądał podobnie. Rano po wymarszu przez około godzinę ostry ból, który pozwalał mi jedynie na to abym wlókł się krok za krokiem, tak że nawet największe śpiochy mijały mnie po drodze, a potem powolne rozkręcanie się. Jednym słowem obraz nędzy i rozpaczy. I tak mijały godziny. Ale pomimo tego, ani razu nie przyszła mi do głowy myśl aby przerwać wędrówkę. Wydaje mi się, że ten ból był częścią zadania, które miałem zrealizować i je zrealizowałem. Na swój prywatny użytek wysnułem następującą teorię. Ból który się manifestuje w ciele, jest tak naprawdę pochodną bólu psychicznego głęboko wypartego do podświadomości. Wprawdzie nie pamiętam co mnie tak głęboko raniło ale to jest i siedzi i wywiera swój wpływ na mój odbiór świata. Gdy to do mnie dotarło, ból stał się moim sprzymierzeńcem. Każdy bolesny krok był oznaką, że coś się uwalnia. Pojawiały się myślowe migawki z niepamięci. Potem całe ciągi. I wreszcie uwolnienie się od utożsamiania się z tym co było. Camino jest jak pralka. Pierze, pierze, aż wszystko będzie czyste. Dlatego czujemy się odmienieni i pełni energii, gdy je zakończymy. I tak jakoś w magiczny sposób, cień zamienia się w światło.


 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-07 08:51:07


@Rico

juz dawno nie zgadzalem sie t Toba tak, jak z Twym ostatnim wpisem o bolu.

NOWY! Autor: jm | Dodano: 2015-12-07 13:33:21


No pain no glory.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-07 18:24:40


 

@jm

Nie ma nic lepszego na caminowy ból jak dobre wino. Włoskie Barolo czy Barbaresco są niczego sobie ale nie mają tego temperamentu jak 6-cio letnia Rioja. ;-)

 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-07 18:30:58


 

 

@Staszek

Staszku mam do Ciebie pytanie. Czy spotkałeś się z przewodnikiem niemieckim z dobrym opisem i mapką camino portugalskiego nadbrzeżnego?


 

Pozdrawiam

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-07 19:21:33


@ Ricko

Znalazlem tak na szybko

www.lehmanns.de/.../28231402-9783906189055-caminho-portugues-ca...Pilgerführer / Reiseführer für die gesamte Strecke des Camino Portugues von Lissabon bis nach Santiago de Compostela. Zusätzlich mit der kompletten ...

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-07 19:28:23


@Staszek

Dziękuję Staszku.Nie śpiesz się tak. Mam zamiar wyruszyć pod koniec maja 2016 z Porto. Mam jeszcze dużo czasu. Chodzi mi o camino nad samym oceanem. Dziękuję bardzo, Popatrzę, chociaż z niemieckim mam duże problemy.

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-07 19:59:18


@Rico

Jesli choc troche znasz niemiecki wbij sobie w Google " reiseführer camino portugues" i wyskocza wszystkie propozycje. Osobiscie polecam wydawnictwo Rother Reiseführer, bo z niego korzystalem do tej pory, ale Outdoor tez jest popularny i dobry. W obydwu dobre mapy i mnostwo ciekawych informacji o regionie. Zwracaj tylko uwage na daty wydania, by kupic aktualny.

 

Pozdrawiam Staszek.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-07 21:03:52


@Staszek

Dziękuję Staszku

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-07 21:10:58


Dziękuję Staszku. :-)

Rico

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-09 08:24:18


 

 

Witam


 

Podczas wędrówki na CF spotykałem krzyże i tablice pamiątkowe, postawione przy drodze przez najbliższych, dla upamiętnienia bliskich którzy zmarli właśnie w tym miejscu podczas pielgrzymki. Statystyki nie wspominają o tych którzy nie doszli. Wielu ludzi choruje na zatrucia z powodu zanieczyszczonej wody i nie najlepszej jakości jedzenia. Wielu cierpi z powodu owadów a przede wszystkim pluskiew. Wiele osób jest osłabionych od nadmiaru słońca, niedostatku snu i nadmiernego wysiłku. Takie cienie też są na Camino i warto o tym pamiętać przed wyruszeniem.

 

Buen Camino

Rico 

NOWY! Autor: góral | Dodano: 2015-12-09 15:25:02


Rico-nie strasz,nie strasz bo sie ze...sz!

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-09 18:37:04


 

 

@góral

A myślałem, że górale to twarde chłopy. ;-)

 

Buen Camino

Rico 

NOWY! Autor: góral | Dodano: 2015-12-09 20:28:36


do Rico-to własnie ze względu na "grubość mojej góralskiej skóry"Twoje pesymistyczne uwagi na mnie nie działają,bo wiem jak było na C.francuskim i Norte.Twoje uwagi mają jedynie negatywny wpływ na przyszłych caminowiczów.Czyżby Twoje Camino nastawiło Cię tak pesymistycznie do życia? Pamiętam,jakTy wychodziłeś w drogę pytałeś o wszystko nawet-przepraszam-o majtki,kto tylko mógł z tego forum udzielał Tobie rad i dodawał otuchy/ja chyba też/.Wszelkie niedogodności typu- zimna woda,zimne i wilgotne pomieszczenia,pchły/których na moich pielgrzymkach nie doświadczyłem/ to Caminowa rzeczywistość to było ,jest i będzie.Jeżeli ktoś chce tego za wszelką cenę uniknąć powinien wybrać inny sposób pielgrzymowania,o ile poruszanie się pomiędzy hotelami ,najczęściej autokarem klasy lux,można jeszcze nazwać pielgrzymką.I to by było na tyle.A dla wychodzących na Camino jedna uwaga -nie zważajcie na negatywne uwagi,Camino jest OK,wiem co mówię,albo raczej piszę.

NOWY! Autor: Gosia | Dodano: 2015-12-09 22:14:47


Witajcie, Camino uzaleznia i chociaz podczas Drogi czujac niesamowity bol nog przyrzekalam sobie, ze nigdy wiecej tego bledu nie popelnie to teraz nie moge doczekac sie nastepnego razu. Na cale 2tygodnie Camino wydalam ok 200euro czyli tak naprzawde nic. Byly to najlepsze "wakacje" na jakich bylam. Swiadomie szlam sama i dzieki temu bylam otwarta na spotykanych po drodze ludzi, na wszystko inne. Bylo niesamowicie i z perspektywy czasu widze, ze ta Droga zmienila moje zycie na lepsze pelniejsze a wlasciwie zmiany nadal trwaja. W zwiazku z tym nie widze zadnych cieni Camino, same piekne rzeczy.

Buen Camino!

NOWY! Autor: marek | Dodano: 2015-12-09 23:03:45


@ Rico

Ja podczas jazdy samochodem co jakiś czas widzę krzyże w przydrożnych rowach. Jaki z tego miałbym wyciągnąć wniosek- żeby nie jeżdzić samochodem?

 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-09 23:17:20


 

@góral

Przecież jesteś mądrym człowiekiem. Dlaczego mam Tobie tłumaczyć tak oczywiste sprawy? Wyjście na ponad miesięczną wędrówkę, często w pojedynkę, w obcym kraju to nie jest wyjazd na majówkę. Do tego trzeba się odpowiednio przygotować. I aby to zrobić potrzebna jest rzetelna informacja. Informacja nie jest ani pozytywna ani negatywna. Daje jakąś wiedzę. Przezorny człowiek z tej wiedzy korzysta jeżeli ma do niej dostęp. Im więcej różnorodnej informacji tym lepiej. Wszystko o czym piszę wynika z mojego osobistego doświadczenia i może się komuś przydać. Jest to moja jedyna motywacja. Dziękuję za Twój wpis bo pośrednio sam potwierdziłeś „negatywną” rzeczywistość na Camino o której piszę.

 

Pozdrawiam

Buen Camino

Rico    

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-09 23:33:06


 

@marek

Ludzie stawiają te krzyże też po to aby ktoś się zastanowił i jeździł ostrożniej. Krzyże na Camino też dają do myślenia. Jeżeli jesteś bardzo chory to nie wybieraj się na taką wędrówkę bo możesz z niej nie wrócić. Mądrzy ludzie na tym forum zalecają aby przed wyruszeniem na Camino koniecznie się ubezpieczyć i aby to ubezpieczenie zawierało też rekompensatę za przewóz zwłok do kraju. Czy to jest negatywne nastawienie? A może to jest przezorność wynikła z doświadczenia, niekoniecznie własnego.

 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: marek | Dodano: 2015-12-10 01:26:33


@Rico

Raczej myślę, że te krzyże są po to aby w ten sposób "uczcić" miejsce w którym "odszedł" ktoś im bliski. Sprawcami wypadków są piesi i kierowcy. Być może na "Tę Wędrówkę" wybierają się ludzie chorzy właśnie ze świadomością, że mogą nie wrócić. Oni po prostu powierzają siebie i swoje sprawy  Bogu poddając się Jego woli. Patrząc na Twój tok rozumowania na Camino powinni być wszyscy zdrowi, młodzi najlepiej z książeczką szczepień i aktualnumi badaniami z Sanepidu. A może jeszcze kryterium wiekowe i wydolnościowe?   Dla niektórych będzie to niefrasobliwość a dla nich bezgraniczne zaufanie Jemu. A jeżeli chodzi o ubezpieczenie od transportu zwłok do kraju to raczej z ostrożności i chęci ewentualnego nie obciążania bliskich kosztami. Zastanawiasz się czy jest to Twoje negatywne nastawienie? Odpowiedz sobie na pytanie: czy szklanka dobrego napoju a może drinka jest w połowie pełna, czy tez w połowie pusta. Można przecież nie wychodzić z domu bo np. w komunikacji miejskiej występuje ryzyko zarażenia się różnymi chorobami, a nawet złapania jakichś insektów (czytaj wszy). Może Ci "starsi" schorowani idą na swoje Camino z nadzieją, że ta Droga odmieni ich los i oni właśnie Pielgrzymuja do Santiago zawierzając swoje cierpienie Bogu, a nie idą na długi spacer.

Marek

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-10 08:26:37


 

Witam

W swoich rozważaniach zwykle skupiamy się na drodze i na tym co ona z sobą niesie, ale to wędrowiec jest najważniejszy. Bez wędrowca nie ma drogi. Bez wędrowca nie ma trudu i wszystkich tych przeżyć związanych z Camino. To wędrowiec nadaje sens drodze bo to on doświadcza. Droga jest jedynie możliwością doświadczania. Gdy wędrowiec zaczyna odczuwać wewnętrzną potrzebę udania się w podróż, wtedy wyrusza bez względu na przeciwieństwa. Podejmuje wysiłek aby spotkać się z samym sobą. A gdy już się spotka. wtedy tęskni coraz bardziej do tych spotkań i ponownie wraca na drogę.

Życzę wszystkim jak najwięcej takich spotkań na caminowych szlakach, życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.


 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: zafirka | Dodano: 2015-12-10 11:14:46


Góral.... masz rację. Ja niedawno odniosłam się tu do tych porad, wynurzeń refleksji serwowanych przez "caminowych" weteranów . Czym dłużej  to tego więcej i w gorszym stylu. Camino to camino i tyle. Wyprawa trekkingowa jak inne, może podtekst duchowy większy. Czytanie tego smędzenia przez ludzi, którzy moze raz albo dwa pochodzili po Hiszapnii, przecierz nie kraju dzikim, ani szczególnie odległym,  w  dobie globalizacji, łatwej komunikacji i otwartosci nie jestem aż tak wielkim wyczynem. Dla mnie niczym się nie różni, ani nie jest trudniejszy od trekkingu po np. północnej Sycylii. A dużo łatwiejszym nż rumuńskie Karpaty.

"Nowicjusze" im mniej bedziecie czytać tych "refleksji" , tym lepiej dla Was, tym lepiej przeżyjecie camino, nie skażeni opioniamii innych. A etatowi "pisarze" dajcei sobie na luz...

NOWY! Autor: k. | Dodano: 2015-12-10 21:49:04


.ZAFIRKA, żyjemy w wolnym kraju. Jest wolność słowa dopóty, dopóki nikomu to nie ubliża i nie szkodzi. Nie ma żadnych podstaw i upważnień, aby zamykać komuś usta. Trochę tolerancji niektórym brakuje i to jest poważny problem. Komu się ten wątek nie podoba- nie musi tu zaglądać. A jesli ktoś szuka konkretnych porad i mierzi go odrobina refleksji, ten ma do dyspozycji wiele innych wątków, jak choćby dot. rodzaju  plecaka, połączeń komunikacyjnych  czy obuwia.

 

 

 

 

NOWY! Autor: Agata | Dodano: 2015-12-13 12:06:17


Na camino weźcie tyle euro ile planujecie przejść kilometrów. Nie będziecie biedować, ale też nie będzie luksusów. Spanie w albergach mumicypialnych, niekiedy prywatnych. Od czasu do czasu obiad w restauracji, kawa w cafejce, ciasteczko. Galicja jest dużo droższa od pozostalych rejonów (camino francuskie). Najważniejsze jest nastawienie, nie będzie lekko, ale nie pozwólcie zmęczeniu wkraść się do umysłu. Zmęczenie fizyczne znika po odpoczynku.

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-14 10:15:10


 

Dopiszę się jeszcze do postu Agaty

 

Trochę teorii. Dystans 800 km.

Na całość wędrówki przeznaczam 800 eur.

Średnio na przejście CF potrzeba 33 dni i średnio przechodzi się 24 km dziennie. Przy tym tempie przemarszu średnia dzienna wyniesie 24 eur.

Osoba młoda, silna i sprawna, może przejść ten dystans w czasie 26 dni (ok. 30 km dziennie) i średnia dzienna wyniesie ok. 26 eur.

Osoba w starszym wieku lub z jakąś kontuzją średnio przejdzie ok. 20 km dziennie, przemarsz zabierze 40 dni a średnia w wyniesie 20 eur dziennie.

Czyli ten prosty przelicznik podlega różnym uwarunkowaniom. Jak to zwykle bywa, coś za coś.

Przelicznik 1 eur na 1 km może był dobry kilka lat temu. Obecnie wg mnie, na CF przelicznik wynosi 1,5 do 2 eur na 1km. Wtedy nie ma luksusów ale się też nie trzeba przesadnie trzymać za kieszeń.

Jeszcze mała skala wartości od 1 do 10.

1 = 10 eur/dzień - spanie pod gołym niebem, jedzenie najtańszych produktów

2 = 20 eur/dzień – spanie jak najtańsze, samodzielne gotowanie, czasami „luksus”, coś do zjedzenia lub wypicia w barze

3 = 30 eur/dzień – większa możliwość w wyborze noclegów i wyżywienia

4 = 40 eur/dzień – jak wyżej ale bez specjalnych luksusów

5 = 50 eur/dzień – spokojnie podróżujemy na średnim poziomie, bez stresów i większych ograniczeń

6 – 10 = 60 – 100 eur/dzień – w zależności od naszych wymagań, pełna niezależność podróżowania.

 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-12-14 14:03:44


Rico, w koncu demokratyczny cennik, w ktorym kazdy moze sie odnalezc. Co do opcji za 10euro, to spanie pod golym niebem - niekoniecznie, ale na pewno tylko w najtanszych albergach i/lub namiot. No i nocka pod golym niebem mocno podreperuje budzet. Pisze bo poznalem takich. Z reszta opcji nie dyskutuje.

Pozdrawiam

 

 

NOWY! Autor: Anna Morąg | Dodano: 2015-12-14 16:24:26


Witam, jestem studentka filologii hiszpanskiej i pisze prace licencjacka na temat Camino de Santiago, zwracam sie z uprzejmą prosba o wypelnieniu krotkiej ankiety do osob ktore juz przebyly pielgrzymke. Bardzo ulatwi mi to pisanie mojej pracy.) wysylam link

 

www.survio.com/survey/d/I1U8P2H0K4T6C8F9Z

pozdrawiam serdecznie

Anna Morąg

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-14 16:47:42


Oj, Rico, serio - nie strasz. "spokojnie podróżujemy na średnim poziomie, bez stresów i większych ograniczeń" - tak można spokojnie za 20€ dziennie, szczególnie na trasach popularnych jak CF, CP czy portugalskiej od Porto. Nie każdy ma takie wymagania jak Ty. Zazwyczaj ludzie śpią w zwykłuch albergach, na co wystarcza kilka euro. Zazwyczaj też ludzie robią zakupy w sklepach. Mało kto żywi się wyłącznie po barach.

 

Jeśli chodzi o te przeliczniki kilometrów, to ogólnie są OK. Jasne, że trzeba mieć jakiś zapas, ale bez przesady. U mnie wychodziło na Primitivo 1€/kilometr, a na portugalskim 1,5€/km, ale w tym dużo "rozpusty" w zwiedzanych miastach. Nawet bym nie wiedziała gdzie kasę wydawać, gdybym miała 50€ na dzień. Spać po hotelach? Jadać w super restaurajach? Bez innych pielgrzymów? No, można, ale kto by chciał?

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-14 18:46:22


 

Czym ja niby straszę? Przecież podaję logiczne dane. Jeżeli się wybieram do jakiegoś kraju to chcę znać przede wszystkim wszystkie koszta bez względu na ich wysokość. Wtedy mogę się właściwie przygotować.

Przed swoją wędrówką na CF na tym portalu czytałem wypowiedzi typu że wystarcza 1 eur na km czy też 20 eur dziennie. Ale nigdzie się nie doczytałem, że są to koszta minimum.

Nie wydaje mi się aby Camino było tylko dla ludzi biednych. Bo wydatki rzędu 20 eur dziennie należą do najniższego pułapu. Jeżeli dla kogoś 40 eur na dzień jest już czymś niewyobrażalnym to co mogę na to poradzić?

I znów podam prosty przykład. Jeżeli ktoś śpi tylko w albergach za 6 eur, to nocleg w prywatnej alberdze za 12 eur będzie skokiem aż o 100% a już za 20 eur to już będzie „luksus” niegodny pielgrzyma.

A może dobrze jest wyjść z tego kręgu myślenia, że mnie nie stać i trochę inaczej popatrzeć na rzeczywistość? Są pielgrzymi, których stać i których nie stać. Każdy wydaje ile chce i ile może wydać.

Zupełnie nie rozumiem tej gloryfikacji typu a mi wystarczy 15 eur itp. Sprawa jest prosta. Jak cię nie stać a koniecznie chcesz pojechać to musi wystarczyć. Ale po co do tego dorabiać ideologię?

Jeżeli mam do dyspozycji 15 eur to inaczej planuję swoją wędrówkę niż wtedy gdy mogę wydać 40 eur. To jest chyba oczywiste.

Wiem, że zaraz posypią się gromy i wyzwiska ale mój punkt widzenia jest taki, że nic za wszelką cenę. Jeżeli mnie nie stać to tak długo zbieram pieniądze aż mnie będzie stać i dopiero gdzieś jadę. Ale najpierw gromadzę rzetelne informacje.


 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: hmmmmm | Dodano: 2015-12-14 19:50:03


Rico@  Z innej beczki.Odnoszę wrażenie że jesteś starym kawalerem , lub rozwodnikiem bo gdybym była twoim towarzyszem ,zycia szybko bym zrezygnowała. twoje dzielenie zapałki na 4. Przeliczanie , sumowanie gramów wyposażenia., perfekcyjne przygotowania do wszystkiego są super męczace dla mnie i sądze że dla innych też. 0 raości zycia , zero spontanu. Wszystko , przeliczone ,zaplanowane pod sznurek i na kant. Straszny ponurak z ciebie. Sądziłem ,że mowa o przeciętnych kosztach Camino . jak to ktoś napisał "Camino droga zwykłych ludzi" ci wędrują za 15-25 euro na dzień i nie skarżą się na biedę. Jak kogoś stać może zabrać z sobą i wydać kilka tyś euro co za problem,  kto bogatemu zabroni . Wtedy będzie przygotowany na wszystkie nieszczęścia i niewygody które go spotkają na szlaku, ale sądze ,że zostanie pozbawiony całej "duszy" Camiono

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-14 20:02:50


Nadstawiam drugi policzek.

 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: libero | Dodano: 2015-12-14 22:00:42


Ała, ten tekst ze starym kawalerem i rozwodnikiem poniżej pasa. Robi się klimat jak na pielgrzymce do Lichenia a nie na Camino. Rico tu nie policzka trzeba nadstawiać tylko walić z grubej rury. Zresztą ostatnio w PL furorę robi program "Rolniczka szuka męża". Tutaj mamy tego odpryski

NOWY! Autor: k. | Dodano: 2015-12-15 06:39:33


Libero, masz rację. ten ktoś grubo przesadził z tym amatorskim profilem psychologicznym Rica.

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-15 09:13:35


@Rico, dla mnie to nie była kwestia stać mnie czy nie stać. My mówimy o realnych, normalnych kosztach, a Ty o kosztach dla turystów. Mój najdroższy nocleg wyniósł 30€, ale to tylko dlatego, że spałąm sama w dwuosobowym pokoju. Raz zapłaciłam 26€, też za dwójkę. Na CF pewnie jest łatwiej, niż na portugalskiej od Lizbony, bo większy wybór. Reszta moich noclegów to wydatek rzędu 5-15€. Średnio 10€ dziennie.

 

Do tego jedzenie. Większość ludzi jednak robi choćby drobne zakupy w sklepach. Tak robili wszyscy z którymi się spotkałam. Zrobienie sobie kanapki na drugie śniadanie raczej nie należy do super męczących zadań dla pielgrzyma. Ja też czasem kupowałam sobie w sklepach colę (trochę kofeiny - zamiast uwielbianego przez Portugalczyków espreso) i w ten sposób wydawałam o 1€ mniej (zaiast kupowania coli w barze).

 

Nie zawsze chodziłąm na "wypasione" obiady do baru. Kilka razy jadłam w centrach handlowych.  Całkiem dobry obiadzik za 4€. Czasem np. kebab z frytkami u Turka. Ale to nie wynikało z moich wyrzeczeń, bo muszę oszczędzać i mnie nie stać na coś innego. Jadłam też hamburgera za 7€ i pulpo za 12€.

I chociaż niczego sobie nie odmawiałąm, to wydałam 15€ na pierwszym i realnie na trasie 20€ dziennie na drugim swoim camino. To są realia, a nie te Twoje 50€ dziennie.

 

20€ dziennie to z pewnością nie jest minimum. Minimum to jakieś 10-12€. Nocleg w miejskich albergach. Za 5€ można naprawdę kupić dużo jedzenia w marketach. Nie trzeba się stołować po barach.

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-15 09:20:36


Nie, nie przesadził. Wreszcie ktoś się zdobył na odwagę i nazwał sprawy po imieniu. Mam dokładnie takie same odczucia czytając Rico.

A jeszcze dokładając do tematu wątku: mnie się zawsze wydawało, że w słowie "pielgrzymka" zawiera się coś więcej niż tylko podróżowanie.. Że to ma być z założenia coś trudniejszego, niedogodnego, wymagającego wyrzeczeń, poświęceń. I to wg. mnie nie są żadne cienie, tylko istota pielgrzymowania.  A może ja już jestem niedzisiejsza, że wydaje mi się wręcz niestosowne na pielgrzymce chodzić do resturacji?

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-15 11:23:56


@Agnieszka, Rico nie przesadził? To podaj mi przykładowy kosztorys dnia, gdzie wydajesz 50€ dziennie. Średnio. Bo tyle trzebaby wydawać wg Rico, żeby przeżyć camino "na średnim poziomie". Codziennie wypasiony nocleg za 30€? Codziennie wypasiony obiad za 15€? I to jest tylko "średni poziom". Niezależność to powyżej 60€ na dzień.

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-15 12:29:44


Rico,

moim zdaniem masz racje. Nie znaczy to, ze krytykuje tych minimalistow, ktorzy potrafia przejsc Camino za 15 € dziennie. Tu w koncu wcale o to nie chodzi, za ile sie przeszlo, byle godnie i bez sepienia, a takie widzialem i to czesto.

 

Tu mialo byc o blaskach i cieniach a koncentruje sie ta dyskusja wylacznie na pieniadzach ( nie wlasnych, a cudzych) Na innojezycznych forach Camino, nikt o kosztach nie mowi, bo wiadomo, ze Camino nie jest za darmo.

 

Czy to aby nie jest nasz narodowy problem? Czy to aby nie nasza mentalnosc, ktorej nie potrafimy odrzucic? Naleze do starszego semestru i pamietam czasy wyjazdow na dowod do slonecznych piaskow, na Wegry, do Turcji czy enerdowka. Polak jechal za granice i musial wrocic bogatszym, niz byl przed wyjazdem, to znaczy po kosztach musial miec plus. Jesli tego nie potrafil, to byl frajerem.

 

Zastanawiam sie czytajac, czy ta mentalnosc nie pokutuje w narodzie do dzis?

 

Co do tego, co na Camino wypada, a co nie, to uwazam, ze to, co w normalnym zyciu nie wypada, nie wypada i tam. To sprawa moralnosci, a nie Camino.

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-15 18:14:03


Asiu! mój wpis dotyczył uwagi mmmm o starokawalerstwie i nieznośnym marudzeniu Rico i czyjegoś wpisu, że tą uwagą już przesadził; tzn chciałam poprzeć, że nie przesadził

Cieszę się, że zdążyłam przejść swoje Camino (Francuskie w 2014) zanim Rico zaczął się udzielać, bo może bym się nie odważyła... Aha! I wydałam 17 euro na dzień (pewnie było mi łatwiej, bo nie piję kawy i nie musiałam zostawiać codziennie w barach po kilka euro dodatkowo)

NOWY! Autor: szymek krusz | Dodano: 2015-12-15 20:17:55


Może stworzyć ranking kto wydał najmniej na Camino/dzień ? :)

Ludzie , drugi człowiek jest najważniejszy  a nie  to ile wydajemy kasy .

Nie da się zdefiniować blasków i cieni  - jest po prostu Camino.

Idąc na Camino  warto wiedzieć że to zupełnie inna forma pielgrzymki  niż ta do Częstochowy.

Pielgrzym śpiący w hostelu , nie jest gorszym pielgrzymem od tego śpiącego w zapluskwionej alberdze.

A może się mylę ?

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-15 20:37:00


 

Witam

Wszystko jest kwestią wyboru.

Ale trzeba pamiętać, że za dokonany wybór ponosi się określone konsekwencje. Przedstawiłem skalę od 1 do 10 nie po to aby się z kimś przekonywać a po to aby ją czytający, mieli jakieś podstawy do dokonania wyboru.

Trudno jest oszacować czyjeś wyrzeczenie. Kto jest bardziej wyrzeczony, czy ten którego stać na wydatek 100 eur dziennie a podróżuje za 20 eur bo tak chce, czy ten którego nie stać i też podróżuje za 20 eur?

Czyj trud pielgrzymowania jest większy, czy bogatej holenderki, która szła sama (którą spotkałem w jednej z prywatnych alberg) chorej na chorobę parkinsona, roztrzęsionej i ledwo mówiącej, czy biednego ale zdrowego pielgrzyma?

Zwykle postrzegamy u innych to co w nas jest bolesnego i czego nie chcemy widzieć u siebie. Dlatego to projektujemy na innych, aby się tego bólu chociaż trochę pozbyć.

Dlaczego tak dzielnie i z takim samozaparciem niektóre osoby bronią magicznej granicy 20 eur bez względu na argumenty? DLATEGO, ŻE ICH NIE STAĆ NA WIĘCEJ. I za wszelką cenę wbrew oczywistym faktom będą temu zaprzeczać do upadłego, uzasadniając to na różne dziwne, ale nigdy racjonalne sposoby.

Ludzie ogarnijcie się trochę. Przyjrzyjcie się sobie i zacznijcie coś pozytywnego robić ze swoim życiem. Jeżeli sami nie zrobicie w nim porządku to wam żaden święty nie pomoże.


 

Buen Camino

Rico


 

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-15 21:17:58


Rico, JAK ŚMIESZ nas tak osądzać. Znasz mnie? Daczego twierdzisz, że kłamię?

To Ty masz chyba źle poukładane w głowie, skoro twierdzisz, że na camino trzeba 50€, by je spędzić na średnim poziomie. Kłamiesz po prostu.

 

Mnie BYŁO STAĆ na dużo większe wydatki, jednak nie były one konieczne. Tyle w temacie.

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2015-12-15 21:21:05


Rico,

Z przykladem projekcji trafiles w dziesiatke. Czy to dotrze do adresatow, w to juz watpie.

NOWY! Autor: Wiesław 60+ | Dodano: 2015-12-15 21:33:30


~~Rico@
Może ustalmy pewne sprawy, fakty. Na tym forum na temat  Camino napisano już chyba wszystko , o trudach, niebezpieczeństwach, rzeczach które należy zabrać lub nie. Wadze plecaka, butach, sandałach majtkach itd. O tym jak wygląda dzień na Camino , ile kto miał i gdzie pęcherzy, o bólach kręgosłupa oraz nóg. Porad jak się przygotować do drogi kondycyjnie też. O tym , że ludzie umierają w trakcie wędrówki też wiadomo i to z różnych powodów. Zakładam, że na pielgrzymkę idą ludzie pełnoletni , czyli tacy co umieją czytać  i to ze zrozumieniem. Jeżeli mają kłopoty ze zrozumieniem słowa pisanego to choćbyśmy się wszyscy produkowali na tym forum to do nich nie dotrze. Informację mają wiedzą , że 1 E na 1 km to bezpieczna kwota.  Co powyżej to na plus co poniżej wymaga zaciągania pasa. Na forach obcojęzycznych jest też masa informacji, na youtubie multum filmów zdjęć. Czytając Twoje wypowiedzi gdybym szedł pierwszy raz mocno bym się zastanowił czy iść , czy wystarczy mi pieniędzy, czy droga nie jest za ciężka, czy waga plecaka mnie nie przerośnie itd. Pozwólmy ludziom czytać , samodzielnie wyciągać wnioski , a nie uczyć ich na siłę. Bo jak mawiał pewien instruktor narciarski jak się nie wywrócisz to się nie nauczysz. My jako naród może za mocno powiedziane mamy na wszystko swój własny pogląd i bardzo nie lubimy i chcemy się uczyć  ani na własnych ani na cudzych błędach i tak bym zakończył moje wypociny. Pozwólmy ludziom samym decydować o swoim losie informację są tylko trzeba czytać ze zrozumieniem. Buen Camino Wszystkim oraz Radosnych Świąt i spełnienia marzeń caminowych
 

NOWY! Autor: Krystian | Dodano: 2015-12-16 08:14:02


Długo się zastanawiałem w jakim wątku opisać tegoroczne Camino Portugalskie. Jednak temat "Blaski i ciecie Camino" podpowiedział mi, żeby pewne zdarzenie przedstawić tutaj. Już na początku pielgrzymki, będąc w metrze w Porto, zaginęły mi wszystkie dokumenty i pieniądze. Prawdopodobnie była to kradzież, w tłoku i godzinach szczytu przewozowego. Winna moja była taka, że byłem mało ostrożny. Po załatwieniu wzystkich formalności, z pomocą opatrzności, ludzi ( m.in. Jakuba z Czech, właścicielki hostelu w Porto, pani konsul, Tomka, którym serdeczne Bóg zapłać), żeby zaznać "blasku" Camino, kontynuowałem swoją pielgrzymkę. Moja droga do Santiago, która prowadziła wzdłuż oceanu, wypełniona była modlitwą i lekturą. Po nich to doszedłem do wniosku, że ten "cień" Camino. który mnie spotkał to wola Boga z którą zawsze zgodzić się trzeba. I tak oto "blask" wygrał z "cieniem" w tym moim pielgrzymowaniu.

A tak na marginesie tego wątku. Pilnujcie bardzo swoje dokumenty i pieniądze.

Szczęść Boże i radosnego świętowania.

 

NOWY! Autor: zafirka | Dodano: 2015-12-16 09:13:49


Wydaje mi sie,że niejaki Rico jest wrednie Was prowokatorem. Też chciałbym wiedzieć jak w warunkach Camino realnie można wydac np. 50 Euro na dzień. Na portugalskim spotkałam parę niemieckich lekarzy z Hannoveru, nie wydawali więcej niż 50-60 E na dzień, sypiając często w hotelach ( nie ma problemu znależć dwójkę za 20-30) i jedząc w knajpach. Sniadanie w kafejce max. 5, lunch 5-7, kolacja do 8-10( +dzbanek wina) Uważam, że 30 Euro to suma pozwalająca godziwie przeżyć Camino.Bez wielkich ograniczeń tyle wydawałam na portugaliskim.

Jeszcze raz: chcecie fajnie i spokojnie przejsć Camino, nie kierujcie się opiniami, niektórych "etatowych" pisarzy. Smiem podejrzewać,że niektórzy nawet na camnio nie byli...

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-16 10:42:00


@Wiesław 60+

Super wpis. Wniosłeś tyle światła. Dziękuję.

 

@Krystian

Co przeżyłeś to przeżyłeś.Najwyższe często przystawia nam pistolet do głowy i w dodatku stawia nas pod ścianą. Gdy już nie mamy wyboru, dopiero wtedy możemy się poddać, spokornieć i poddać się prowadzeniu ducha. Masz rację, z każdego cienia ostatecznie wyłania się światło.

 

Pozdrawiam wszystkich oburzonych. Nadmienię tylko, że żadnej z osób tu piszących nie miałem na myśli.

 

Buen Camino

Rico 

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-16 11:37:46


 

Witam ponownie


 

Chciałbym się jeszcze odnieść do zarzutów, że nie sposób wydać 40 czy 50 eur na dzień.

Poniżej podaję mały cennik na jedną osobę

Nocleg w hotelu typu casa rural lub 2, 3 gwiazdkowy - 35 eur

Śniadanie - 3 eur

Kawa, przekąska – 4 eur

Obiad – 10 eur menu peregrino lub dania z karty średnio ok 20 – 25 eur

Już mamy ponad 60 eur.

Czy jeszcze mam udowadniać, że wielbłąd wcale nie jest wielbłądem?

I jeszcze jedno.

Nigdzie nie napisałem, że nie można przeżyć na camino za 15 czy 20 eur.

Można przeżyć. Tylko standard jest niski i o to mi cały czas chodzi.

Wydaje mi się, że czytanie z uwagą nie boli.


 

Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Asia | Dodano: 2015-12-16 17:51:23


Widzisz, Rico, ja myślę, że spokojnie 90% chodzących na camino to raczej pielgrzymi a nie turyści. A pielgrzymi raczej zatrzymują się w albergach lub hostelach. Nie musisz mi nic udawadniać, chociaż ja na swoich dwóch pielgrzymkach bym nie dała rady wydać po 50€ dziennie - po prostu się nie da. Na Primitivo po prostu nie ma hoteli. Na portugalskim pewnie by się znalazły w dwóch czy trzech miejscach. Nie wiem jak jest na francuskim szlaku, ale też raczej trzebaby ostro kombinować, by codziennie spać w hotelach. Z resztą - po co? - skoro wszyscy znajomi ze szlaku nocują w albelgach?

 

Jeszcze rozumiem, kiedy ktoś jest chory i musi, ale tak z założenia? Przecież sens camino to zarówno droga jak i właśnie to, co dzieje się na noclegach. Wspólne spotkania, spacery po mieście, długie rozmowy za pomocą rąk itp. Dla mnie też dosyć ważne jest to, że chodzę sama. Nie mam okazji "zamykać się" na innych, albo kisić w wąskim gronie. Jak chcę pogadać, to muszę kogoś nowego poznać. Na pewno nie w hotelu.

 

Czasem tu są różne sprzeczki i dyskusje - co znaczy być "prawdziwym pielgrzymem". Póki co, na swoich pielgrzymkach spotkałam samych pielgrzymów. Nawet jedną rodzinę, która z założenia nie nosiła dużych plecaków.

Moja teza jest taka, że nie pielgrzymem lecz turystą jest ktoś, kto z założenia śpi w hotelach, pensjonatach itp. Nie o standard na camino chodzi,

NOWY! Autor: Rico | Dodano: 2015-12-16 19:35:28


 

 

 

@Asia

Siłą rzeczy mogę się odnieść tylko do CF bo jak na razie tylko to przeszedłem. Na CF jest bardzo dużo hoteli, hosteli, Casa rural (taka agroturystyka ale na hotelowym poziomie) i pensjonatów. Dużo jest też alberg prywatnych w cenach od 10 do 18 eur i więcej, oraz alberg zwykłych. Dlatego mówiłem o dużej różnorodności oferty noclegowej. Camino Primitivo jest typowo górskie stąd też, dominują w nim schroniska górskie i to jest naturalne. Nad camino portugalskim nadbrzeżnym dopiero pracuję więc się wypowiem jak będę miał już opracowaną bazę noclegową. Moi znajomi na CF spali głównie w hotelach i byli bardzo zdziwieni gdy im mówiłem, że śpię w alberdze. Więc różnie z tym bywa. Spotkania i pogaduszki odbywały się głównie w barach lub na kolacji. Wszyscy ci ludzie z Kanady, Korei, USA, Niemiec, Argentyny, Hiszpanii, Angli i inni z wielu krajów świata, wędrowali po camino bo mieli cel duchowy. Szczególnie ludzie starsi. Dla nich nie było ważne gdzie kto śpi i co jada. Spali i jedli w standardzie do którego byli przyzwyczajeni. To było dla nich normalne. Dla mnie zresztą też, chociaż nie do końca, bo się uparłem aby spać przede wszystkim w albergach. Teraz już bym tego na siłę nie robił. Bo nie w tym rzecz. Najważniejsza jest wędrówka i sam wędrowiec (pielgrzym). Powędrowałem na szlak aby pozbyć się swojego ego związanego z "ja" i odkryć, że w rzeczywistości jestem jednym z duchem wszechświata. Inni mogą mieć inne cele, bo tyle jest celów ilu wędrujących.


 

Pozdrawiam i Buen Camino

Rico

NOWY! Autor: Agnieszka | Dodano: 2015-12-16 20:37:59


Cały czas ubolewam nad tym, że na tym forum nie ma możliwości posługiwania się swoim własnym, przypisanym do danej osoby loginem, to jest niestety jego "cień" ;-)

Co do tematu - można iść za 50 euro, można iść za 10 euro. Można spać w hotelach, można spać w albergach. Można jadać w barach, a można też gotować samemu. Można wiele i to jest zdecydowanie blask. Podsumowując moje wpisy (ostatni mój wpis był z 3.12.2015r., a późniejsze wpisy Agnieszki nie należą już do mnie, skądinąd Agnieszkę pozdrawiam) jeśli ktoś się będzie czuł bezpiecznie z małą sumą w portfelu to niech się nie martwi tylko idzie, a jak ktoś się będzie czuł bezpieczniej mając więcej pieniędzy - niech zbierze fundusze i też idzie.
 

 

Buen Camino!

29.07.2012r.

16.07.2014r.

NOWY! Autor: kyrp | Dodano: 2015-12-17 01:03:18


Nie ma co bić piany. Ekonomiczne wrażenia u każdego będą skrajnie różne i pewnie każde realne. Ja na swoje miesięczne camino wydałem łącznie 250 euro. Połowa noclegów w namiocie, a druga połowa w państwowych schroniskach i u gospodarza. Jedzenie przygotowywałem&gotowałem sam poza niedzielami gdy jadałem w knajpkach. Niczego mi nie brakowało, zawsze byłem najedzony i po prostu nie miałem potrzeby wydawać więcej. I chociaż patrząc na wyliczenia niektórych użytkowników 250 eur to niby niska kwota na camino to była to moja najdroższa miesięczna wyprawa - głównie dlatego że jest to bardziej mocno skomercjalizowana turtystyka niż pielgrzymka w pierwotnym tego słowa znaczeniu(mimo tego bardzo mi się ta komercha podobała i chetnie to powtórzę).

NOWY! Autor: Krystyna | Dodano: 2015-12-17 07:17:41


Agnieszko, masz rację. To doskonałe podsumowanie całej tej dyskusji,która moim zdaniem,  nie ma wielkiego sensu. Jest jak piszesz- mozna spędzić tę wedrówę w wypasionych warunkach, można w średnch i także  bardzo oszczędnie. To indywidualna decyzja kazdego i nikomu nic do jego wyboru. Mozna dzielić się doświadczeniami, ale przecież nie po to, aby osoby, które tu się wypowiadają, podlegały ocenom, nieraz niewybrednym- zob, wpis osoby kryjacej się pod  "hmmm".  Dyskutujmy z opiniami ale nie atakujmy niczyich gustów, poglądów i doświadczeń.