Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Camino maja szansa?

NOWY! Autor: wienerblut | Dodano: 2017-02-16 21:03:15


Nie wiem nawet jak zaczac. Nie potrzebuje porad technicznych,jak ja je nazywam czyli jaki mam miec plecak,buty czy jaka jest na trasie przecietna pogoda w maju i czerwcu.

To wszystko mozna wygooglowac w pare minut. Moje pytanie jest zupelnie inne. 

Czy ktos z was wyszedl na trase z zaawansowana fobia spoleczna (brzmi durnie po polsku) i sie z niej wyleczyl? 

Tyle jest rzeczy ktorych nie potrafie sobie nawet wyobrazic. Np.nigdy nie jadlam sama w rastauracji.To dla mnie niemozliwe. Wole zamowic do domu.

Nie potrafie sie o nic spytac. Jezeli bebe sie zachowywac jak zawsze to dla mnie lepiej jest przejsc 20 km wiecej niz kogos zaczepic i spytac sie o droge.

Dlatego uparlam sie,ze bede spac w zbiorowych alberge i miec kontakt z ludzmi.

Jezeli mi  sie nie uda to bede pierwsza ktora z nikim nie rozmawiala i nie miala zadnych kontaktow.

A teraz technicznie. Dla ludzi z poludnia Polski. W maju sa jeszcze bilety z Wiednia do Barcelony po 40€.

Ja wylatuje 16.05.

 

NOWY! Autor: wienerblut | Dodano: 2017-02-16 21:07:18


Dlaczego to sie pokazuje trzy razy?  Przepraszam jezeli to moja wina.

NOWY! Autor: asia | Dodano: 2017-02-16 23:44:27


Nie wiem co Tobie da camino, ale czasem powiedzenie jednego "buen camino" do zmęczonego pielgrzyma potrafi bardziej podnieść na duchu niż godzinna rozmowa z psychologiem. Może zacznij od tego? Myślę, że camino daje nam nie to o co prosimy, ale to czego potrzebujemy. Pozdrawiam, idź śmiało mimo wątpliwości. 

NOWY! Autor: Krzych | Dodano: 2017-02-16 23:55:48


~@wienerblut
Zastanawiałem się czy Ci odpisać... ale niech tam.
Z tego o napisałaś, to jest trochę tak jak byś chciała skoczyć do wody bojąc się jej i oczywiście z nadzieją że nauczysz się przy okazji pływać. Nie napisałaś jak długo chcesz wędrować i którą trasą. Jeżeli ktoś od nas będzie w tym czasie na Camino to nie skontaktujecie się.

Ale do rzeczy. W zeszłym roku szedłem trasę portugalską i dwie trzecie trasy pokonałem bez żadnego towarzystwa. Jak w Vigo spotkałem czechów to nie mogłem się z nimi nagadać :-)
Jeżeli idziesz samotnie to będzie to trochę przypominać terapię szokową (na przemian ciepła woda i nagle lodowata). Dobrym wyborem są ogólnodostępne albergi dla pielgrzymów. Staraj się nie unikać kontaktu wzrokowego i mimo że nogi będą boleć - uśmiechaj się.
Pamiętam jak doszedłem do odcinka gdzie już pielgrzymów było więcej, to a to zaczepiła mnie para (chyba belgów) chcąca pogadać, a to jakieś portugalki częstowały mnie zupą. Pielgrzymi starają się ze sobą komunikować w różnych językach, a jak nie da rady inaczej to na migi. To taka magia Camino.
Ale co by nie napisać to świetny pomysł na zwalczenie takiej nieśmiałości - pod warunkiem że będziesz szła odpowiednio dłuuuuugoooooo.

Buen Camino

NOWY! Autor: Łukasz | Dodano: 2017-02-17 08:24:01


@wienerblut

Według mnie, tak się po prostu nie da. Tak bardzo, bardzo chcesz żeby ktoś Ci odpowiedział, bo aż 3 razy zadajesz to pytanie (żartowałem :) )
A tak na poważnie...
Nikt z nas nie może (nie powinien) odpowiedzieć Ci na to pytanie. Nikt z nas nie powie Ci czy akurat tego dnia lepiej będziesz wyglądała w czerwonej sukience, czy w grafitowym kostiumie z białą koszulą. Jeszcze inny mógłby Ci odpowiedzieć, żebyś założyła krótkie spodenki i koszulkę z krótkim rękawem i wyszła na mróz (pomyślałabyś - wariat). Nikt nie powinien Ci powiedzieć wskocz na głęboką wodę, a Ty kompletnie nie potrafisz pływać (w kilka sekund raczej się tego nie nauczysz). Może właśnie tego Ci potrzeba - lodowatej kąpieli (jak morsom), która (chyba, bo sam tego niestety nie wiem) oczyszcza i odświeża, ale może na płytszej wodzie, a może właśnie na głębokiej?
Ja myślę, że powinnaś sama usiąść przy kubku gorącej herbaty i pomyśleć. Rozważyć wszystkie za i przeciw. Tego nie da się "wygooglować".
Każdy z nas ma bagaż własnych doświadczeń. Idąc na Camino, każdy z nas obiera sobie jakiś cel tej wędrówki. Czasem są to bardzo głębokie i uduchowione cele, czasem płytkie (jak kałuża), a czasem mieszane.
Czasami nie trzeba iść na Camino, bo to sacrum (to coś) jest tuż obok nas i my codziennie to mijamy nie potrafiąc tego dostrzec. Może wystarczy obejść miasto w którym mieszkasz i to znajdziesz. Niekoniecznie trzeba jechać na drugi koniec Europy...
Ja też ze sobą walczyłem (i walczę nadal) żeby udać się na Camino. Bardzo, bardzo tego chcę, ale w głowie mam pełno myśli (obaw) czy dam radę. Inni znowu mi mówią po co ty tam lecisz? Znowu inni namawiają i pomagają podjąć decyzję na tak. Już zrobiłem pierwszy krok-mam zarezerwowany lot, kupiłem i przeczytałem przewodnik (który dużo wyjaśnia). Codziennie od chwili rezerwacji myślę o wyprawie. Dążę już do tego, żeby się udało.
Mam zarówno bardzo osobiste powody udać się na Camino. Pewne rzeczy chcę zmienić w moim życiu, być lepszym wobec najbliższych, po prostu wobec drugiego człowieka. Niektórych rzeczy chcę się pozbyć, nauczyć się bez nich obyć. Może taka wędrówka mi w tym choć trochę pomoże. Mam też takie zwyczajne - wziąć ze sobą aparat i robić coś co uwielbiam - chwytać świat i chwilę w obiektywie. Zawsze oprócz tego, że pozostanie ten obraz - czy to w postaci cyfrowej, czy przelanej na papier - na pewno w mojej głowie. Uwielbiam przyrodę, chodzić po szlakach (czego żałuję bardzo, że nie robiłem tego zbyt często - czasem z błahej wymówki, czasem z braku możliwości), widzieć miejsca, których się na co dzień nie widzi. A jeszcze innym powodem jest pomysł na prezent od najbliższych ;) (ale to też mnie motywuje, żeby pójść no i nie mogę zawieźć moich darczyńców).
Nie jestem osobą, która pcha się do ludzi. Zdecydowanie wolę krąg tych, których znam - z tym mi dobrze. Jak jeszcze byłem na studiach, wybrałem się na światowe dni młodzieży w 2000 roku w Rzymie. Byłem osobą bardziej zbuntowaną i mającą swoje zdanie (czytaj miałem czasem focha). W drodze na miejsce, zatrzymaliśmy się w jakimś kościele (szkoda, że nie pamiętam gdzie to było). W pewnym momencie wszyscy wzięliśmy się za ręce (nie miałem nigdy z tym oporów, ale też nie garnąłem się do ludzi) - wówczas przeżyłem coś niesamowitego, nie potrafię nawet tego opisać. Doznałem czegoś, czego nigdy nie odczułem. To było niesamowite!
Może właśnie zmieni się to, że będę bardziej otwarty na innych (co może pomóc też Tobie, ale nie musi), może poznam wspaniałych ludzi - choćby tylko na tę chwilę, kiedy zamienimy ze sobą kilka słów. Bo czyż jest większy dar niż drugi człowiek? Ktoś z kim możemy być, żyć, obcować? Człowiek, który może wymagać pomocy, ale równie dobrze może pomóc mnie czy Tobie.
Pomyśl, odpowiedź sama sobie na pytanie. Nie "googluj", zaszyj się na chwilę w sobie.
Bo inaczej powiesz - a po co ja go (jej) posłuchałam? A po co pytałaś?
Życzę, żebyś odnalazła odpowiedź, żebyś poznała ludzi i przywiązała się do nich. A nóż, widelec spotkamy się gdzieś na szlaku i pogadamy :)
Nie wiem co mógłbym Ci jeszcze doradzić. Posłuchaj siebie, odnajdź siebie i swoje potrzeby.
Buen Camino
 

NOWY! Autor: Ruda | Dodano: 2017-02-17 08:55:49


@ wienerblut

Camino pisze swoje sceneriusze, czasem ich nie rozumiemy, i jeśli zdecydowałaś się wybrać do Św. Jakuba to ja Ci życzę Buen Camino!

Ruda

NOWY! Autor: Lubicz | Dodano: 2017-02-17 18:27:53


Camino to nie książka życzeń. Nie musisz ich formułować przed wyjściem. Wystarczy chcieć przejść tę trasę wsłuchując się w jej "genius loci". On do Ciebie sam przemówi jeśli wyciszysz się i nie zagłuszysz go swoimi oczekiwaniami. Ja ukończyłem 12 września 2016 r. swoją drogę francuską i mimo, że skończyłem juz 70 lat mogę powiedzieć jedno: ten szlak "przeorał" mnie! Żyję nim cały czas i uważam za najpiękniejsze doświadczenie w moim życiu. Moim zdaniem nikt nie kończy tej drogi takim samym jakim był wchodząc na nią. Buen Camino!

NOWY! Autor: S. | Dodano: 2017-02-17 20:21:01


@wienerblut jeśli liczysz że Camino jakoś magicznie wyleczy z fobii społecznej to raczej nic z tegeo nie będzie. Jeśli wybierzesz mniej popularną trasę to w ogóle możesz spotkać niewiele osób, a jeśli nawet pójdziesz na tłoczne Frances to mimo wszystko nikt ci się nie będzie specjalnie narzucać. Wielu pielgrzymów wieczorem idzie coś zjeść do pobliskiego baru, ale jeśli nie siądziesz z innymi tylko w kącie, to wieczór spedzisz samotnie. Podobnie często w albergue po południu ludzie siedzą na słońcu i rozmawiają, ale jeśli nie podejdziesz i się nie dołączysz to nikt ci pewnie nie będzie zawracał głowy.

Nie uważam zeby Camino jakoś specjalnie wymuszało interakcje międzyludzkie.