Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Wasz pierwszy raz na Camino

NOWY! Autor: Renata | Dodano: 2019-04-29 12:22:32


Witajcie! 

A ja chciałam Was zapytać o Wasze pierwsze Camino a dokładnie o lęki, które i czy w ogóle Wam towarzyszyły :) Zapytacie może skąd taki pomysł? Coraz bliżej mojego camina, pierwszego. I mimo, że nie mogę się doczekać, to co i rusz pojawiają się jakieś często bezpodstawne a wręcz głupie lęki. I mimo, że głupie to i tak są a ja zatrzymuję się nad nimi a potem zastanawiam się czy tylko ja tracę czas na mocowanie się z nimi? Jak było u Was, wtedy kiedy przygotowywaliście się do Swojego pierwszego Camino? Odczuwaliście lęk? Baliście się czegoś do czego wstyd się przyznać :) ?

 

 

NOWY! Autor: molokok | Dodano: 2019-04-29 14:12:00


@Renata

Standard, idź do przodu. Pomyśl, że większość miała takie lęki i żyje :):)

 

Buen camino

NOWY! Autor: Elzbieta | Dodano: 2019-04-30 18:56:38


Nie wiem kim jesteś, ile masz lat Renato...

To ważne.

Swoje pierwsze Camino przeszlam w 2013 roku. Przed wyjazdem,mimo ogromnego entuzjazmu, miałam setki leków i wątpliwości. Założyłam nawet taki wątek na forum pt. "Rozterki i obawy". Dostałam od czytelników tego forum dziesiątki dobrych rad, słów odwagi i wsparcia. Może też zechcesz je przeczytać, poszukaj, są gdzieś na www.caminodesantiago.pl/forum/1358, lub po prostu "wygoogluj" sobie ten tytuł.

Moje pierwsze Camino było wspaniałe, również dzieki tym wpisom. Byłam na Szlaku jeszcze dwa razy, a w tym roku chciałabym pójść po raz kolejny.

Mam prawie 60 lat.

Pewnie moje lęki były zupełnie inne niż twoje. Moje szybko przeminęły, teraz czasami wzruszają. Zyczę Ci dobrej drogi Renato, wyruszaj.

 

NOWY! Autor: Renata | Dodano: 2019-04-30 20:27:16


Hej :)

A, że nagle zobaczycie obrzydliwego pająka na ścianie przy swojej głowie, też się boicie? :) Większość pisze tu o pluskwach a mi w głowie te pająki :)

I tym podobne "głupoty" chodzą mi po głowie.. Oczywiście, że nie powstrzymuje mnie to, przed wyruszeniem ale lubię czytać i słuchać opowieści jak to kiedyś bywało na camino i takie choćby strachowe wspomnienia, dlatego chyba założyłam ten wątek...Ale to bardzo miłe, że Wy od razu z pomocną ręką i wsparciem piszecie Swoje posty. To pokazuje, że jednak ta więź caminowa ma w sobie siłę i popycha niewidocznym palcem do przodu... 

dziękuję... 

Ale gdybyście chcieli podzielić się swoimi historiami (zapewne z przymrużeniem oka) to zapewne będzie to fajna lektura do kawy :) 

Pozdrawiam Was Wszystkich i do zobaczenia w czerwcu na szlaku :)

NOWY! Autor: Mariusz | Dodano: 2019-05-02 14:33:01


No i co Ty Renato narobiłaś!? Na moim pierwszym Camino nie widziałem żądnego pająka ani nawet nie pomyślałem o nim a teraz na kolejnym nie będę mógł zasnąć!! ;)
Ja się bałem, że mi ukradną rower (to była rowerowa pielgrzymka), że będzie lało, że mi się rower zepsuje, że się nie dogadam, że się struję, że braknie dla mnie miejsca (piesi mają priorytet) i stu innych rzeczy, o których szybko zapomniałem jak już pielgrzymowanie się zaczęło :)
Chyba za dużo czytałem wcześniej ;)

Pozdrawiam i samej radości z Drogi! :)

NOWY! Autor: JeżJerzy | Dodano: 2019-05-03 22:31:47


Jak przeczytałem temat, to byłem pewny  że dotyczy stosunków damsko-męskich (czy też innych mozliwych konfiguracji), których jest dużo, ogólnie powinien być dodatkowy cel wpisany w Credencial, w każdym bądź razie - pamiętajcie o zabezpieczeniach ;) (przepraszam za dygresje - ale nie mogłem się powstrzymać)

NOWY! Autor: Oticzka | Dodano: 2019-05-06 11:24:07


Witam wszystkich :) W moim sercu dopiero narodziła sie myśl o tym, żeby przejść Camino. Słyszałam juz o tej trasie, ale od wielu lat nie wędrowałam tak intensywnie. Jednak nie o własną kondycję się obawiam, bo mimo wszystko potrafię przebiec 10km, przejechac na rowerze w ciągu dnia 100km itp. W moich planach chcę wyruszyc na szlak sama i może to śmieszne bo mam 45 lat, ale boję się trochę sama wędrowac pomiędzy pustymi polami, lasami :( . Chciałabym wędrowac we wrześniu/październiku, podpowiedzcie jak tam w tym czasie wygląda, czy tak jak na szlaku w górach, że co chwile kogoś się mija, czy jest się tam bezpecznym? I drugie pytanie, nie mam za dużo urlopu i jak na pierwszy raz chciałabym poświęcić na wędrówkę około 10dni, wiem, że to niedużo, poardźcie skąd powinnam zacząć i jak tam dojechać i czy wracacie samolotem już z Camino czy wracacie jakimś środkiem lokomocji do miejsca gdzie wylądowaliście?

NOWY! Autor: Renata | Dodano: 2019-05-09 14:56:43


Hej :)

Miło, niekiedy śmiesznie się to czyta co napisaliście :) 

@Elżbieto, 

przeczytałam, założony przez Ciebie wątek. Wiele ciekawych informacji tam zostało zawarte. Pytałaś o mój wiek. Mam 36 lat. Wiele pieszych wędrówek, w tym pielgrzymek za mną ale wszystko na polskiej ziemi. Samolotem też jeszcze nie leciałam i tak naprawdę to chyba mój największy lęk. Od dziecka kocham samoloty ale przypisuję im dwa dla mnie duże lęki. Pierwszy: zmiana ciśnienia i towarzyszący temu ból głowy. Lekkie nagłe hamowanie w samochodzie powoduje u mnie ogromne boleści głowy, tak samo pokonywanie serpentym w górach, stąd świadomość zmian ciśnienia startu i lądowania przyprawia mnie o dreszcze, bo potem potrzebuję dużej ilości czasu aby dojść do siebie. Drugi - że samolot się rozbije i zginiemy. I trochę to głupie, bo jeśli zginiemy, no to zginiemy, koniec, kropka - wszystkie pozostałe lęki, te z pająkami głównie - będę mieć z głowy :) Ale dopóki tego nie doświadczyłam to siedzi to we mnie. Jednak kolejny paradoks jest taki, że  czekam na nie,na te moje lęki aby wreszcie się z nimi zmierzyć, przejść przez nie i zaprzyjaźniona z nimi pozwolić im odejść bez nich :)

Dokładnie 17 lipca 2017 roku rozpoczęłam taki mój osobisty projekt: "Walka z lękami". Pewne zdarzenia pokazały mi, że jestem wewnętrznym strzępkiem człowieka przez nagromadzone przez lata lęki, głównie te włożone mi do głowy przez innych ludzi. Ale też poczułam, że pod nimi jest moje piękne człowieczeństwo, do którego chcę się dokopać, wydobyć na powierzhnię i żyć z nim długo i szczęśliwie. W dniu rozpoczęcia projektu w przeciągu dwóch godzin wypisałam ponad 160 lęków, które siedziały w mojej głowie i nie dawały mi cieszyć się życiem i krok po kroku zaczęłam z nimi walczyć. Nic innego. Sama, bez pomocy innych.. Było...? Hmm. I cudownie i strasznie ale przede wszystkim BYŁO WARTO!!! :) W tym roku tego 17 lipca minie dwa lata, czyli czas jaki sobie dałam aby te lęki pokonać. 

To camino na które wybieram się w połowie czerwca to taka kropka nad "i" w tym moim projekcie. Ale to też możliwość sprawdzenia samej siebie na ile poradzenie sobie z danym lękiem w głowie przełożyło czy przekłada się na poradzenie sobie z nim "twarzą w twarz". Naprawdę czekam na te momenty, których zapewne nie zabraknie na szlaku, bo  ( o ile się nie rozbijemy:) ) wiem, że jeśli coś mi będzie postawione na drodze, to będzie to również na miarę moich możliwości i zdobytych doświadczeń aby dany lęk, czy trudność pokonać. Tak naprawdę została tych lęków już tylko garstka, choć jeszcze niektóre z nich mają swoją wagę, która spowalnia kroki. 

Stąd też  ten założony wątek to taka egoistyczna kalka dla mnie aby zobaczyć, przeczytać, gdzie jestem w tym momencie. Ale mam nadzieję, że możę i Wam udało się dzięki niemu coś dowiedzieć, czy chodźby spojrzeć za siebie i zobaczyć jak daleko już doszliście w swoim człowieczeństwie. Nie wiem czy ktoś z Was tak robił, ale ja gdy postanowiłam iść a było to ponad rok temu, pierwsze co zrobiłam to napisałam na kartce: "Lęki odnośnie Camino", potem po pół roku gdy wczytywałam się w temat coraz bardziej, niektóre już tylko śmieszyły a raczej rozśmieszały a tym samym napełniały dumą, że kolejne zostały pokonane. Ciągle uzupełniałam tę listę o nowe, pojawiające się w głowie, aby skonfrontować się z nimi po powrocie a nawet po latach i zobaczyć jaką drogę pracy nad sobą pokonałam.. Tak więc dziękuję Wam za Wasze wpisy i za to, że mogłam się w nich przejrzeć :)

A co do camino: wyruszam sama choć nie do końca. Nie zabieram ze sobą żadnego dorosłego kompana drogi (nie mam takiej potrzeby wewnętrznej) ale za to zabieram ze sobą mojego 7 letniego synka. Syn jest dzieckiem z niepełnosprawnością, choć taką, która rokuję na całkowite unormowanie rozwoju i zdrowia. I tak naprawdę tak jak po moich lękach po tej niepełnosprawności też są jeszcze tylko okruchy (tak przynajmniej wierzę). To nasze Camino a raczej nasza droga to wotum wdzięczności Bogu i ludziom za te 7 lat opieki nad nami niekiedy w kryzysowych sytuacjach i zagrożeniach życia.. 

Trzymajcie kciuki aby ten samolot doleciał :) a cała reszta będzie taka jaka ma być. Bo wierzę, że wszystko co nas spotyka dzieje się zawsze po coś i dzieje się dokładnie wtedy kiedy zadziać się ma..  :) 

@Mariusz, nie spodziewałam się, że faceci też miewają lęki przed pająkami :) a inf że piesi mają pierwszeństwo przed rowerowymi pielgrzymami - to pomocna informacja:)

@JeżJerzy nie wiem czy ktokolwiek odważyłby się przyznać tu do forum do swoich kontaktów płciowych na szlaku :)  ale  wypełniałam ostatnio  gdzieś ankietę o camino, gdzie jedno z pytań dotyczyło bodajże tego co chcę przeżyć na camino i jedna z opowiedzi (do wyboru) odnosiła się do romasu czy kontaktu senksualnego, nie pamiętam już dokładnie :) Więc temat kontaktów seksualnych  zaczyna żyć swoim życiem :)

@ Oticzka, tak jak i ty, ja też pierwszy raz idę, więc nic nie pomogę. Jedynie mogę napisać, że ja póki co mam bilet tylko w jedną stronę i nadal ani grama pomysłu jak wracać, kiedy, czym.. Droga pokaża :) 

Pozdrawiam Was Wszystkich.. 

 

NOWY! Autor: Trusia | Dodano: 2019-05-09 21:25:33


@Renata

Jeśli nie wpadniesz w sidła tego Pana  :) opisanego w wątku http://www.caminodesantiago.pl/forum/2745 to całe  Camino  jest  bardzo bezpieczne.

Tak samo jak lot samolotem ,który jest najbezpieczniejszym środkiem transportu. Więc wszystkie Twoje lęki i obawy pójdą przecz.... i tego Ci serdecznie życzę.

Z moimi lękami ma się inaczej,bo ciężko mi idzie ,by wyzwolić więcej religijności z ukrytych podkładów duszy, mimo kilkakrotnej drogi do Santiago.

Buen Camino

NOWY! Autor: A ja | Dodano: 2019-05-09 23:10:46


myśle, że Renata stroi sobie żarty. Ma 36 lat, zachowuje się jakby miała 13, boi sie pająków itp. itd. A tak naprawdę to taki żarcik- niezbyt lotny, niezbyt błyskotliwy i na poziomie, mało inteligentny, ale żarcik z innych ludzi.

NOWY! Autor: Renata | Dodano: 2019-05-10 09:04:34


@ A ja.

Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Ucieszył mnie. Nie rozśmieszył ale ucieszył, bo gdy go przeczytałam nic nie poczułam - ani wstydu ani zażenowania. Tylko lekki uśmiech na twarzy i myśl: "Ciekawe które słowo lub zdanie sugerowało osobie piszącej to, że robię sobie z ludzi żarty?" 

Wszystko co napisałam jest prawdą. Mam 36 lat, boję się pająków i raczej dam sobie spokój z leczeniem tego lęku, w końcu każdy czegoś się boi. Mi przypadły pająki. I tak dziecko z niepełnosprawością też mam i na camino też idziemy i walczyć z lękami również zaczęłam dwa lata temu, bilet na razie mamy w jedną stronę głównie dlatego, że idę z dzieckiem i nie wiem jak będzie sobie do końca dawać radę, dlatego nie chcę ograniaczać się czasowo, bo na bycie poza domem mogę pozwolić sobie 2,5 miesiąca.

A dlaczego Ci dziękuję? Gdyż lęk przed pisaniem postów czy komentarzy na forach czy stronach publicznych był jednym z większych lęków w moim życiu. Bałam się, że ktoś mnie wyśmieje, zarzuci mi kłamstwo, że pokaże mnie palcami. Więc albo nie pisałam nic, albo chowałam się pod przeróżnymi nicami, nazwami aby tylko nikt nie skojarzył, że osoba która to pisze, to ja. I Twój komentarz pokazał mi, że pokonałam i ten lęk i że to co ludzi myślą na temat tego co napiszę nie ma dla mnie już znaczenia, nie porusza mnie już emocjonalnie. Każdy w końcu ma prawo myśleć inaczej niż ja i widzieć świat inaczej niż ja.. To ogromny krok naprzód w moim życiu, nie być uzależnionym od tego co mówią lub piszą o tobie inni..A zrozumiałam to właśnie dzięki Tobie @ A ja  - więc uważam, że po ludzku należą Ci się podziękowania... Wszystkiego Dobrego dla Ciebie, Kimkolwiek jesteś.

 

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2019-05-10 10:52:18


@ Renata

mimo Twoich lekow jestes bardzo pozytywna osoba i tak trzymaj.

Buen Camino

NOWY! Autor: KAZ | Dodano: 2019-05-19 01:00:32


Renatko ZAUFAJ Tylko tyle CI , a raczej Wam potrzeba .

 

NOWY! Autor: Mariusz | Dodano: 2019-05-27 11:20:21


@Renata

W czasie od mojego ostatniego tu postu odbyłem kolejne moje Camino. Potwierdzam to co napisałem poprzednio: w chwili zrobienia pierwszego kroku znikają wszelkie obawy. W sytuacjach z ludzkiego punktu widzenia "bez wyjścia" zawsze pojawia się rozwiązanie. To tylko przypomnienie, że sami tak mało możemy i tak mało od nas samych zależy. To moje doświadczenie. Póki co jeszcze słyszę te kukułki, świerszcze, czuję targający wiatr, zesztywniałe z zimna i deszczu dłonie, spaloną słońcem skórę, koszulkę lepiącą się do pleców w upale. Wspaniałe widoki i mgłę co zasłaniała wszystko na dalej niż sto metrów. Pamiętam ludzi pozytywnych, uśmiechniętych, ze stopami całymi w opatrunkach, tych co przeszli 1200km i tych co szli tylko kilka dni. Ale najbardziej wspominam uśmiechnięte małżeństwo z Francji - mąż pielgrzymował z niewidomą żoną. Nie pytałem ile mieli obaw przed wyruszeniem. Widziałem ich radość i miłość - to była ich odpowiedź na nie zadane pytania. Ludzie! Jak wiele mamy!
Renata, i tak nie przewidzisz wszystkiego, zawsze Cię spotka coś czego nie chciałaś. Ale to wszystko będzie pomijalne wobec tego dobrego co Cię spotka. Jeśli nie teraz to kiedyś.
Dobrej Drogi! :)

NOWY! Autor: Renata | Dodano: 2019-05-27 14:36:38


@Mariusz, miło, że pamiętałeś i wróciłeś do tego wątku :) Mój strach tak naprawdę nigdy mnie nie powstrzymał przed zrobieniem tego co chciałam, niekiedy opóźniał albo spowolniał, ale nie powstrzymał. Tak też jest i tym razem. Wylatujemy 21 czerwca do Madrytu. I tak naprawdę nie drżę ze strachu na myśl o szlaku jako takim ale o odpowiedzialność jaka na mnie będzie ciążyła na tym szlaku za drugiegomałego człowieka, zwłaszcza, że w ostatecznym rozrachunku (nawet mimo pomocy i życzliwości obcych ludzi) to ja muszę i będę musiała wziąć odpowiedzialność za każdą decyzję a tym samym za jego życie. Ale to chyba naturalne i ludzkie uczucie, że mając obok siebie dziecko, zwłaszcza daleko od domu, odczuwa się niepewność, czy poradzę sobie za dwoje w tym samym czasie, gdy inny piechur radzi sobie tylko za jednego :) Przygotowywałam się do tego camino przeszło rok czasu, wiele zmieniłam też w swojej głowie. I chyba dlatego teraz te kilka chwil przed wylotem mogę już tylko ze spokojem w sercu czekać na ten dzień, kiedy nasze stopy dotkną hiszpańskiej ziemi :) 

Dzięki każdemu, kto zostawił to swój ślad. Wierzę, że inni też z tego skorzystają... Odezwę się po powrocie :) 

https://niewydeptanescieezki.blogspot.com/ - to dowód na to, że jestem realnym człowiekiem, że naprawdę wyruszamy na camino i żadne moje powyższe wypowiedzi nie były dla żartów :)

Trzymajcie się ciepło w Polsce czy na Camino. 

Buen Camino! 

 

NOWY! Autor: Peregrinus | Dodano: 2019-08-16 09:56:13


Moje pierwsze camino, 

Przylot z Warszawy do Barcelony około 23ciej. Rano o 7mej pociąg do Irun ( camino Primitivo). Myślałem, że w Barcelonie dworzec jest czynny całą dobę a tu o 24 tej zamykają. Czyli zwiedzanie nocą Barcelony z buta, a od około 3 ciej nad ranem spanie na ławce  w mini parku na środku ronda :-) miło powspominać ;-)