Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Camino Baztan

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2019-10-21 20:51:19


Camino Baztan (często można spotkać nazwę Baztanes) łączy francuskie miasto Bayona (Bayonne) z hiszpańską Pampluna. Ze szlakiem Camino Frances spotyka się na średniowiecznym moście na rzece Arre i ostatnie kilka kilometrów jest już wspólne. W średniowieczu trasa z Saint-Jean-Pied-de-Port do Roncesvalles przez szczyt Ibaneta w Pirenejach cieszyła się złą sławą, a w dodatku w okresie zimy była (i nadal jest) często niemożliwa do przejścia. Stąd szukano innych rozwiązań, bezpieczniejszych i łatwiejszych. Takimi była trasa przez przełęcz Somport zwana aragońską i właśnie trasa przez dolinę rzeki Baztan. W miejscowości Urdax Sacho VI El Sabio założył w XII w. klasztor, w którym opiekowano się pielgrzymami. Szlak nie jest niebezpieczny ale jest wymagający porównywalny z Camino Primitivo (tylko krótszy). Często idzie się w tunelach zieleni, ale należy się liczyć, że w wielu miejscach trzeba pokonać odcinki pełne błota. Szlak nie jest popularny i rzadko spotkamy pielgrzyma, a dolina rzeki Baztan jest przepiękna i dostarcza wielu niezapomnianych wrażeń, niestety należy się liczyć z tym, że wszystko zepsuje mgła lub deszcz. Jest dość dobrze oznakowana, jednak we Francji trasę zamiast tradycyjnych strzałek wytyczają tabliczki z napisem Chemin de Bastan (uwaga: w okolicy Col de Pinodieta spotkamy tabliczkę z napisem Chemin de Santiago, która wskazuje szlak z Saint-Jean-Pied-de-Port do Saint Jean de Luz - sam się na to nabrałem i potem żeby nie zawracać z trudem przedzierałem się do właściwej trasy nadrabiając i ostatnie kilometry do granicy francusko-hiszpańskiej dotarłem szosą) a zamiast srzałek małe żółte paski. Dodam jeszcze, że z Bayona oprócz Camino Baztan prowadzi szlak do Irun skąd zaczyna się Camino del Norte (przeszedłem jego część prowadzącą wzdłuż brzegu Zatoki Biskajskiej z Irun do Saint Jean de Luz ok. 18km, potem szlak prowadzi w głębi lądu i nie jest tak widokowy) i Camino Vasco del Interior, a także można dojść do Saint-Jean-Pied-de-Port. Niedogodnością jest bardzo słaba baza usług, przechodzimy przez małe wioski gdzie nie ma baru ani sklepu, a jeśli już są to zamknięte gdy mijamy wioskę. Jednak albergues są na dobrym poziomie.

Tyle wstępu, a teraz o mojej przygodzie z tym szlakiem. W tym roku zaplanowałem przejście dwóch camino – Camino Vasco i Camino Baztan. 3 września z W-wy rejsowym LOT-em poleciałem do Barcelony, tego samego dnia liniami Vuelling do Irun. Nocowałem w albergue przy ulicy Lesaca 1. Z lotniska do albergue jest około 1,5km co zajęło 15 min. Zaskoczyła mnie długa kolejka oczekujących na przyjęcie i byłem jednym z ostatnich szczęśliwców, który został przyjęty. Parę osób odeszło z kwitkiem. Szybko się okazało, że na 150 osób, 149 wybiera się na Camino del Norte, to ponad 5 razy więcej niż gdy ja rozpoczynałem tę trasę w lipcu 2008 r. Warunki w albergue są bardzo dobre, a hospitaleros, są wolontariuszami zmieniają się co 10 dni,  bardzo przyjaźni i pomocni. Można dostać tu credencial, który różni się od tego oficjalnego i jest dedykowany na Camino del Norte. Po 22-iej gaśnie światło, a o 6-tej jest zapalane i nadawana jest muzyka. Od 6.30 podawane jest śniadanie przygotowane przez hospitaleros. Można się najeść i ruszać w drogę. To wszystko jest donativo. Uwaga puszka jest przy rejestracji czyli za pobyt, credencial, muszlę, a druga na stołówce za śniadanie. W tym schronisku nocowałem trzy razy i scenariusz zawsze był taki sam mimo nowej zmiany hospitaleros. W Irun można zjeść obiad czy kolację w cenie 10 euro.

4 września ruszyłem na szlak Camino Vasco (taką kolejność wybrałem za namową Jago, który szedł te same trasy w ubr.). Informacje zamieszczałem każdego dnia na forum w wątku „Camino Vasco”. Zakończyłem w Burgos, skąd autobusem Alsa za 18 euro dojechałem do San Sebastian i nocowałem tam w albergue Ullia - drogie 26,5 euro ze śniadaniem, rezerwowałem wcześniej przez e-mail. Schronisko położone na wzgórzu nad zatoką z przepięknym widokiem na San Sebastian i zatokę. Niełatwo do niego trafić, bo można się zagubić na ścieżkach wśród bujnej  zieleni. Pokoje 6-cio osobowe z dobrze wyposażoną kuchnią, śniadanie bardzo dobre ale niestety dopiero o 8.30! Wybrałem San Sebastian ponieważ chciałem jeszcze raz przejść przepiękny odcinek Camino del Norte. Zmodyfikowałem trasę idąc od Pasaia szlakiem turystycznym oznakowanym kolorem biało-czerwonym, który prowadzi wysokim klifem nad oceanem. Trasa okazała się trudna (chwilami łańcuchy i liny), ale nie było już potem odwrotu (idąc w stronę przeciwną -z Irun jest chyba łatwiej, szlak turystyczny pokrywa się  z camino podczas schodzenia z góry Jazkibel, a później odbija w prawo, przecina szosę GR-3440 i prowadzi do Pasaia klifem. Polecam ten kawałek szlaku do Pasaia zamiast szlaku camino, widoki i emocje niezapomniane, nie polecam tej trasy w czasie deszczu lub mgły). Kolejny nocleg w albergue w Irun, a następnego dnia przeszedłem z Irun do Saint Jean de Luz cały czas wzdłuż wybrzeża z przepięknymi widokami. To odcinek szlaku Camino Vasco prowadzący z Bayony do Irun. Jest oznakowany małymi paskami w kolorze żółtym, zamiast strzałek (nie wiedziałem o tym sposobie oznakowania). Od Saint Jean de Luz szlak oddala się od wybrzeża, więc z Saint Jean de Luz pojechałem pociągiem do Bayona. Nocleg miałem zamówiony w prywatnym albergue Véronique Miramon – rue de la Monnaie 11. Skusiła mnie bliskość katedry skąd rozpoczynałem następnego dnia Camino Baztan. Dziwne to albergue – jeden pokój 6 miejsc, część na materacach, łazienka i toaleta. Pokój zagracony jak i całe mieszkanie, cena 20 euro ze śniadaniem. Okazało się, że możemy wejść do albergue po 18-tej, czekaliśmy razem z parą pielgrzymów z Kanady. Po wejściu zaraz na progu nasze plecaki zostały wsadzone do plastikowych worków i spryskane płynem dezynfekcyjnym (pierwszy raz spotkałem się z czymś takim). Na czas dezynfekcji zostaliśmy poczęstowani herbatą i owocami. Pani Veronicque bardzo miła ale dziwna, śniadanie było na umówioną godzinę i bardzo dobre. W katedrze, którą trzeba koniecznie zwiedzić, francuscy członkowie stowarzyszenia Przyjaciół Camino de Santiago dyżurują codziennie, można dostać credencial i informacje o szlaku.

15.09 etap Bayona – Urdax 35km

Pierwsza część prowadzi od katedry do rzeki Nive i dalej wzdłuż jej brzegu asfaltową drogą aż do Ustaritz, trasa płaska ok. 14km, wiele osób tu spaceruje, biega czy jeździ rowerem. W miasteczku są sklepy, bary i supermarket. Po opuszczeniu miasteczka teren jest już bardziej urozmaicony ale też roztaczają się przed nami piękne krajobrazy. Szlak zbliża się do miejscowości Souraida ale jeśli nie mamy potrzeby tam wchodzić (są sklepy i bary) to skierować się za tabliczką wskazującą kierunek do Col de Pinodieta, trasa prowadzi pod górę i krzyżuje się ze szlakiem camino prowadzącym z Saint-Jean-Pied-de-Port do Saint Jean de Luz. Kolejne miasteczko Ainhoa też ze wszystkimi usługami ale szlak omija jego centrum. Ostatnią miejscowością po stronie francuskiej jest Dantxaria, a po drugiej stronie Dantxarinea miejsce gdzie zakupy robią Francuzi i wszystko jest temu podporządkowane, a że była to niedziela to były tam tłumy. Za obiad w restauracji żądano 25 euro, być może to ceny niedzielne. Zrobiłem jakieś zakupy w supermarkecie i powędrowałem dalej do Urdax. Piękne miejsce które przyciąga mnóstwo turystów (przyciąga ich klasztor z XI w. (obecnie muzeum), jaskinia, młyn z XVII w. i piękne okolice. W restauracji brak w ofercie menu dnia (niedziela). Niestety nie mogłem złapać hospitalery, jej telefon nie odpowiadał, próbowałem zasięgnąć języka w restauracji i w informacji turystycznej i w końcu po długim oczekiwaniu pani z informacji powiedziała, że hospitalera jest w pracy, a albergue jest otwarte i można wejść. Ważne - do albergue wchodzi się wejściem do muzeum, dalej po schodach na pierwsze piętro ale nikt z obsługi muzeum nie podpowiedział, że można wejść. Jeszcze upewniłem się, że drzwi wejściowe nie są zamykane na noc i wszedłem do albergue. Graniczy z częścią muzeum, okna wychodzą na krużganek, jest przestronne i dobrze wyposażone i zadbane. Pełna samoobsługa, sello, wpis do książki gości, a w szufladzie zostawiłem 6 euro. Przejrzałem książkę gości i znalazłem tylko dwa wpisy z Polski. Łóżka piętrowe, są koce, ciepła woda, kuchnia w pełni wyposażona, wszystko ok. Spaliśmy we dwójkę z Angelo.

16.09. etap Urdax – Berroeta 32km

Rano bary zamknięte, więc śniadanie było skromne, a tu zaraz po opuszczeniu albergue i pogrążonego we śnie Urdax trzeba było wejść na przełęcz Otsondo, 500m różnicy poziomów na odcinku 5km, trasa ścieżkami leśnymi z perspektywą śniadania w Maya (tu spotkaliśmy pielgrzyma wędrującego w stronę przeciwną), niestety bar był zamknięty. Po pokonaniu przełęczy schodzimy w dół do doliny Baztan. Ścieżki chwilami wąskie, czasem podmokłe prowadzące w tunelach zieleni. Przed Maya wychodzimy z lasu i rozpościera się przed nami widok na dolinę trochę przesłaniany przez mgły zawieszone między dnem doliny, a szczytami wzgórz otaczających dolinę. Do miasteczka prowadzi utwardzona szeroka droga. Miasteczko bardzo ładne, piękne domy, hotele, widać, że dobrze się tu ludziom powodzi, żyją z hodowli bydła i turystyki. Gdy miniemy kościół  wchodzimy na szosę, którą idziemy przez około 2km. W Urdoqui skręcamy w lewo opuszczając szosę. Po chwili mijamy panaderia połączoną z restaurante, które było otwarte i wreszcie można było zjeść porządne śniadanie z olbrzymią porcją miejscowego masła. Do kolejnej miejscowości Arizkun dochodzi się drogą, dalej znowu wchodzimy w tunele zieleni by ponownie wrócić do szosy i przejść przez most na rzece Baztan. Wkrótce jesteśmy w Elizondo. Bardzo piękne miasteczko przez które przepływa Baztan. Tu warto zatrzymać się na trochę, zwiedzić miasto i można zjeść dobry obiad, zrobić zakupy na śniadanie następnego dnia, bo w Berroeta nie ma baru ani sklepu. 2 pierwsze kilometry trasy prowadzą utwardzoną drogą, potem szosą NA-4404 do Huarte gdzie mieści się albergue juvenill, kontynuujemy dalej szosą mijając kolejne zabudowania, przekraczamy znów rzekę Baztan i dochodzimy do miasteczka Irurita, wkrótce za ostatnimi budynkami szlak opuszcza szosę w lewo na polną drogę. Tu zaczyna się kolejne podejście (ponad 200m różnicy poziomów) na odcinku około 1km drogą przez las i łąki. Na szosę wracamy przed Zigaurre by znów opuścić ją w lewo, a po kilkuset metrach przeciąć ją i iść do Ziga drogą dojazdową, po wyjściu ze wsi wracamy na chwilę do szosy i tak powtarza się to jeszcze dwa razy by w końcu polną drogą wejść do Berroeta.  Strzałki nas doprowadzą do albergue, które mieści się w budynku przy placu zabaw, wejście po schodach z prawej strony. Trzeba wykonać telefon do hospitalero. W albergue była już para młodych Hiszpanów, a potem dołączył jeszcze Hiszpan na rowerze. Albergue (6euro) jest czyste z wyposażoną kuchnią, ale żeby coś zrobić trzeba wszystko przynieść z sobą przez 9,5km z Elizondo.

17.09 Berroeta – Olague 21km

Etap stosunkowo krótki, podczas którego opuszczamy dolinę Baztan, a to wiąże się z pokonaniem różnicy wysokości ponad 600m. Pierwsze kilkaset metrów to zejście w dół, a potem przez kolejne 12km podchodzenie pod górę. Po 2km pierwsza miejscowość Almandoz z barem i restauracją nieczynnymi o tak wczesnej porze, za pueblo przecinamy szosę NA-1210 i ścieżkami przez las podążamy przez 3km z nadzieją na śniadanie do  hotelu Venta San Blas, położonego przy starej szosie NA-1210. Niestety tego dnia zamknięty-  wtorki to dzień wolny za niedzielę. Więc zanurzamy się w lesie i podchodzimy pod górę różnymi leśnym dróżkami prowadzeni przez dobrze widoczne strzałki. Las jest piękny co jakiś czas mijamy niesamowite kształty pokrytych grubą warstwą mchu resztki umarłych drzew. Na 10km trasy wychodzimy z lasu na otwartą przestrzeń i idziemy przez pastwiska grzbietem Alto Belato, przed nami wspaniałe widoki na kolejne wzgórza. Po drodze mijamy kaplicę Refugio de Santiago. Zaczyna się schodzenie w dół do ruin dawnego Monasterio Hospital Ntra Sra de Belate. Idziemy teraz szeroką błotnistą drogą zupełnie rozjeżdżoną przez ciężkie samochody wywożące drzewo z lasu, z trudem udaje mi się przejść ten odcinek w miarę suchą nogą. Znowu idziemy pod górę ale w miarę łagodnie. Opuszczamy drogę i poruszamy się po leśnych dróżkach lub łożyskiem strumienia, którym spływa woda podczas ulewnych deszczy. Na 15km wychodzimy z lasu na pastwiska i idziemy polną drogą do puebla Lantz – 16km trasy. Tu na szczęście bar był czynny. Przez kolejne 2km idziemy szosą po zupełnie płaskim terenie, a wokół szosy rośnie wiele drzew dających cień. Szlak skręca w lewo na polną drogę, która doprowadza nas do kolejnej lokalnej szosy, tu skręcamy w prawo, po kilkuset metrach pod wiaduktem nowej szosy i zaraz w lewo i jesteśmy na szosie prowadzącej do Olague. Albergue mieści się na tyłach kościoła, pierwszy budynek po prawej stronie, wejście przez bramkę przed budynkiem, hospitalera mieszka w budynku naprzeciwko nr 26, trzeba zadzwonić dzwonkiem przy drzwiach. Albergue  (6euro) na pierwszym piętrze, czyste, zadbane, kuchnia z pełnym wyposażeniem. Do albergue dotarła też para Hiszpanów z którymi spotkaliśmy się w Berroeta. Bar Anue, w którym można zjeść menu del dia za 13 euro znajduje po lewej stronie szosy w kierunku Pamplona. Sklepik z podstawowymi artykułami po przeciwnej stronie szosy, trzeba przejść przez mostek na rzece jest czynny od 19-tej. Trzeba coś kupić na śniadanie bo bar otwierany jest późno.

18.09 Olague - Pamplona  25km

Idziemy kilkaset metrów szosą do skrzyżowania i skręcamy w lewo na kolejną szosę by po chwili skręcić w prawo w kierunku Leazkue (1km trasy), mijamy pueblo i dalej szosą do Etulain (4km trasy). Po wyjściu z pueblo szosa się kończy i idziemy w lewo utwardzoną drogą, którą opuszczamy w lewo przez bramkę na pastwisko. Wychodzimy na lokalną szosę prowadzącą do Burutarin, pueblo w zasadzie omijamy i opuszczamy szosę na utwardzoną drogę w prawo by dojść do szosy NA-8109. Idziemy nią przez 3km i skręcamy w prawo do Enderitz (9km). Idziemy pod górę i skręcamy w trzecią ulicę w lewo, na jej końcu jest już tylko ścieżka, która prowadzi przez łąki do lasu, dalej wąskimi ścieżkami przez prawie godzinę pod górę. Tu złapała mnie burza i ulewa, wcześniej tylko mżył sobie deszczyk. Doszedłem tak do Olaitz (12km) gdzie przeczekałem burzę, a ulewa zmieniła się w deszcz. Dalej drogą do Sorauren (14km) ale trasę camino od miasta oddziela rzeka. Przez 2 km idziemy betonową ścieżką rowerową do szosy NA-4210, tu skręcamy w lewo na most i zaraz za mostem w prawo na dalej ścieżką rowerową (16km). Potem  wracamy na drugą stronę rzeki i dochodzimy do Arre. Tutaj nagle strzałki nikną. Trzeba iść wzdłuż rzeki do mostu w Trynidad de Arre i bazyliki Santisima Trinidad de Arre. W tym miejscu kończy się Camino Baztan łącząc się z Camino Frances, co natychmiast widać, gdy nagle przed nami pojawiają się tłumy pielgrzymów. Do Pampluny zostały 4km. Docieramy do katedry gdzie dostajemy ostatnie sello i kierujemy się na dworzec autobusowy by wrócić do Irun.

Podsumowując, szlak dostarcza wielu wrażeń estetycznych, jest dobrze oznakowany, chociaż ze sposobem oznakowania we Francji trzeba się oswoić, szlakiem wędrują albo zorganizowane grupy albo pojedynczy pielgrzymi (tak wynika ze wpisów w albergue), około 40% trasy po asfalcie, reszta to ścieżki. Albergues znajdują się w małych miejscowościach więc są kłopoty z wyżywieniem. Mam nadzieję, że Jago i Artur dołożą swoje uwagi i spostrzeżenia. Ja polecam ten szlak wszystkim tym, którzy nie przepadają za tłumami na szlaku.

Pozdrawiam! Buen camino!

NOWY! Autor: Andrzej F. | Dodano: 2019-10-22 09:02:44


Witaj Macieju.

Szedłem tym szlakiem parę dni wcześniej niż Ty, czyli od 12 do 15 września. Pogodę miałem idealną. Temperatura 25-30 stopni, zero deszczu. Ja dość późno wyszedłem z Katedry w Bayonne i zbaczając do ładnego miasteczka Espelette znanego z pimiento de Espelette (dużo turystów) około 18.00 dotarłem do Ainhoa. Po wypiciu kawy i zjedzeniu obiadu, po informacji ze strony consumer.es, że w Urdax hospitalera przyjmuje pielgrzymów do godz. 20.00 nie ryzykowałem dojścia do Urdax i nocowałem w Ainhoa, w Gite d'etape Haraspy. Cena 18.5 euro. Cena jak na Francję – przyzwoita. W albergue 4 pielgrzymów francuskich i ja. Albergue czyste i wygodne. Kuchnia z wyposażeniem. Podaję to dla tych, dla których pierwszy etap przez Espelette do Urdax ( 37 km ) jest za długi. Drugi etap planowałem do Berroeta, ale późno doszedłem do Elizondo, nie szedłem dalej, a spałem w Albergue Kortarixar. W albergue spałem sam. Cena 15 euro. Na dole bar. Następny etap do Olague. Spałem w pokoju sam. Było więcej pielgrzymów, ale były cztery pokoje. Mnie w Olague obiadu nie udało się zjeść ( w sobotę w barze kuchnia nie działa). Zostały zakupy w sklepiku. Skromnie zaopatrzony. Ostatni etap do Pamplony. Ja na całej trasie nie miałem problemu z wypiciem kawy, czy z jedzeniem. Zależy to pewnie od dni, w których się idzie. Tłumów pielgrzymów nie było, ale na szlaku i w albergue kilku spotkałem. Mnie się Camino Baztanes podobało.

Pozdrawiam Andrzej.

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2019-10-22 19:14:57


Dzięki Andrzeju F. za uzupełnienie informacji o szlaku Camino Baztan. Może się to  przyda innym miłośnikom szlaków mało popularnych. Jaki szlak przecierasz w przyszłym roku?

Pozdrawiam serdecznie! Buen camino!.

NOWY! Autor: J | Dodano: 2019-10-22 21:04:12


Dzięki Wam za podrzucenie cennych informacji i opis wrażeń z kolejnych ciekawych szlaków.

Wrócę do tego wątku znowu,kiedy nadejdzie ta wyjątkowa pora do wymarszu na Camino.

Macieju, o szlakach przez region Basków pisał Artur -ja jeszcze ich nie poznałem.

Pozdrawiam serdecznie

Jago

NOWY! Autor: Andrzej F. | Dodano: 2019-10-23 07:41:53


W przyszłym roku od 6 lutego wybieram się z Alicante na Camino de la Lana. 20 marca planuję dojść do Santiago.

Pozdrawiam Andrzej.

NOWY! Autor: Andrzej K. | Dodano: 2019-10-23 20:09:37


@Andrzej F.

Bardzo miło i gorąco /lipiec/ wspominam Camino Lama z  Alicante w 2012 r. 

Piękna droga dla tych co lubią ciszę i samotność,bo pielgrzyma tu spotkasz przynajmniej do Toledo ,lub Salamanki.

Ze spaniem nie było problemu , a jak był to w barze zawsze ktoś podpowie i skieruje /zadzwoni/do osoby która pomoże  i nocleg w szkole,lub hali sportowej w jakiejś małej malowniczej miejscowości się znajdzie.

Myślę ,że na tym szlaku o tej porze roku mały namiocik też by się przydał ,bo pewne odcinki są za długie i trochę monotonne.Ja tu nic nie sugeruję,bo jesteś bardzo doświadczonym pielgrzymem.Więc z wiosną czekam na Twoją relację z tego szlaku. 

Życzę Pięknej Szczęśliwej Drogi .

Pozdrawiam .

NOWY! Autor: Andrzej F. | Dodano: 2019-10-23 21:28:58


@ Andrzej K.

Dzięki za życzenia. Ja nie idę z Alicante Camino Sureste i Levante z Valencji (przeszedłem w 2017 roku), które przechodzą przez Toledo, Avila do Benavente i Zamora. Idę Camino de la Lana z Alicante przez Almansę, Cuenca, Trillo, Santo Domingo de Silos do Burgos, dalej Camino Frances.

Pozdrawiam Andrzej.

NOWY! Autor: Andrzej K. | Dodano: 2019-10-23 22:22:26


@Andrzej F.

Bardzo dziękuję za sprostowanie,miałem na myśli Camino Levante i coś mi  się tu sporo pomyliło:)

Teraz widzę jak przebiega C.Lana z Alicante do Burgos i dalej C.F do Santiago. Ta trasa robi wrażenie.

Więc z wielką  uwagą i ciekawością przeczytam jak tam było.

Jeszcze raz wszystkiego dobrego.

Pozdrawiam. Andrzej.