Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Bezpieczeństwo na Camino

NOWY! Autor: pątniczka | Dodano: 2010-06-23 16:41:59


Witam,

w sierpniu wybieram się na Camino drogą francuską, na ostatnie 300km trasy. Będę podrózować samotnie i tu własnie rodzi się moja pewna obawa... Jestem młoda (22lata) i co tu duzo mówić słaba kobieta i tyle. Czy mógłby mi ktoś powiedzieć jak wygląda kwestia bezpieczeństwa na Camino? Nie boję się noclegów w schroniskach,ale raczej samej drogi...Bardzo chcę przejść moje Camino,mam tego ogromną potrzebę, bilety kupione ,trwają już ostatnie przygotowania... ale zaczyna pojawiać się strach związany po prostu z samym pielgrzymowaniem.

Liczę na Waszą pomoc i parę słów na ten temat,adresuje moje pytanie przede wszystkim do osób,które już Camino przeszły i mogą coś powiedzieć ;-)

pozdrawiam

NOWY! Autor: Maria | Dodano: 2010-06-23 18:40:02


Przeszłam Camino Frances w 2006 r. Przez miesiąc byłam na pątniczym szlaku i nie widziałam ani jednej sytuacji, w ktorej poczułabym dyskomfort związany z zagrożeniem bezpieczeństwa. Nikt też o takim doświadczeniu nie opowiadał.

Oczywiście - nie zostawiałam "na wierzchu" dokumentów, pieniędzy czy aparatu (po co kusić los)...

Ale np. notorycznie porzucałam popołudniami duży plecak w okolicach zarezerwowanego posłania i udawałam się na zwiedzanie i dopiero gdy po powrocie mnie zapytano jak to organizowałam, uświadomiłam sobie - że nijak. Ale obyło się bez niespodzianek, tzn. po powrocie stan mego posiadania byl nieuszczuplony.

Nie wydaje mi się, że wiele się od tego czasu zmieniło...

NOWY! Autor: AR. | Dodano: 2010-06-24 02:15:28


Na szlaku w schroniskach  jak i w calej Hiszpanii jest bardzo bezpiecznie.

Nie raz  spałem   pod chmurką  na mniej uczeszanych bezludnych  i tych  zatoczonych szlakach i tez było bezpiesznie.

A w tym roku  na szlaku  bedzie wiecej pielgrzymów niz w latach poprzednich,wiec bedziesz widziła zawsze kogoś z tyłu i z przodu . Twoja obawa po pierwszym dniu marszu bedzie juz calkowicie nie aktualna.

 Bueno   camino

NOWY! Autor: Mirek | Dodano: 2010-06-24 12:21:42


Byłem na Camino w 2009r.,  przeszedłem trasę z SJPdP do Santiago sam . Nigdy mnie nie dopadł nawet cień poczucia niebezpieczeństwa. Nieraz byłem na szlaku przez parę godziń sam i było bezpiecznie tak samo w albergach. A tak na marginesie rok 2010 to rok Święty i będzie bardzo dużo osób pielgrzymowało a wówczas znalezienie osóby czy osób z Polski nie będzie problemem czy pielgrzymów z innych krajów by iść w ich gronie  

NOWY! Autor: Zofija | Dodano: 2010-06-24 22:28:49


moim zdaniem na camino tak jak wszędzie trzeba zachować po prostu zdrowy rozsądek i pilnować najcenniejszych rzeczy, bo niestety spotakałam się z kradzieżami:(

NOWY! Autor: Dorota | Dodano: 2010-06-30 09:46:12


Proszę uważać na dworcu autobusowym w Santiago. Ja przeszłam prawie calą drogę francuską (26.05-21.06.2010) na Camino i zostawiałam plecak, gdzie popadnie. Przed sklepami, ubikacjami, na drodze... i nigdy mi nic nie zginęło. A na dworcu, już po załadowaniu mojego plecaka do luku bagażowego, widziałam, jak do bagaznika podchodzi mężczyzna i po prostu zakłada mój plecak na SWOJE plecy i odchodzi! Ja w te pędy za nim i zaczęłam na niego krzyczeć i wyrywać mój plecak. Bardzo spokojnie oddał mi go i zniknął. Nie minęło kilka minut, a podszedł następny mężczyzna do tego luku i chciał zabrać następny plecak. Na szczęście tym razem Hiszpan, który widział, jak ja odbieram swój dobytek, zareagował i nie pozwolił ukraść kolejnego plecaka. Proszę więc uważać na swój dobytek przy wyjeździe z Santiago i pilnować rzeczy do momentu, aż nie zostanie zamknięty luk bagażowy. Niestety, w tym czasie, kiedy ja byłam, kierowca sprawdzał osoby wsiadające, a wszystkie bagażniki były pootwierane.

UWAŻAJCIE! Pozdrawiam Was serdecznie i Buen Camino! Dorota.

NOWY! Autor: Agniulka | Dodano: 2010-08-14 02:28:40


Jak wrócisz, napisz o swoich wrażeniach w tej kwestii. Ja chciałam pójść za rok sama i tez mam troche obaw 

NOWY! Autor: Carlos | Dodano: 2010-08-14 09:39:57


Dopiero wybieram się na pielgrzymkę, dlatego nie wiem jak z bezpieczeństwem na trasie, ale w dużych miastach na północy Hiszpanii jest mnóstwo cyganów, którzy żyją z okradania turystów, szczególnie niebezpieczne są cygańskie dzieci, które atakują całymi grupami ludzi przy bankomatach lub przy straganach. Na dworach kolejowych i autobusowych jest plaga cygańskich kieszonkowców. W południowej Hiszpanii i Portugalii tym samym zajęciem trudnią się emigranci z Północnej Afryki. Polecam noszenie dokumentów i pieniędzy w specjalnych torebkach na pasie lub szyi, korzystanie z bankomatów umieszczonych w bankach lub w zamykanych kabinach, przebywanie w dworcach kolejowych i autobusowych w kilku osobowych grupach, odwiedzanie toalet w towarzystwie i w żadnym wypadku nie korzystać z pomocy "przyjacielskich" cyganów w pokazywaniu drogi, bo w najlepszym wypadku czeka nas awantura z całą grupą żądającą za taką przysługę zapłaty.

 

NOWY! Autor: eugeniusz | Dodano: 2010-08-14 12:24:05


Witam,

wczoraj wróciłem z Camino. Co do kwestii bezpieczeństwa to nie zauważyłem jakichś problemów. Nie wiem jak jest w innym czasie, np. jesienią czy wiosną. Obecnie jest dużo ludzi na szlaku. Szczególnie na ostatnich etapach. Zawsze jest ktoś "przed" lub "za". Raz gdzieś tam jakiś mężczyzna zachęcał jakąś pątniczkę do zamieszkania w alberdze. Ale idąc w dzień (inaczej nie da się raczej) nie sądzę by było jakieś zagrożenie. Zwyczajne środki bezpieczeństwa: pieniądze i aparaty foto raczej trzymać przy sobie. Tak po prostu ze zwykłej roztropności. W albergach jest dużo ludzi, którzy szanują fakt pielgrzymowania, więc bać się nia trzeba. Widziałem sporo samotnych kobiet, dziewczyn ( wzbudzały we mnie podziw), które wędrowały samotnie. Nie słyszałem o jakichś traumatycznych doświadczeniach. Nie wiem co jeszcze mógłbym dodać. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej i owocnej drogi.

eugeniusz

NOWY! Autor: Artur | Dodano: 2010-08-14 14:02:41


 Takie posty jaki zamieścił powyżej Carlos mają na celu chyba odstraszyć ludzi od pielgrzymowania. Jak można w ogóle pisać "dopiero się wybieram, NIE WIEM jak jest, ale..." i dalej wiązanka jakichś jeżących włosy na głowie opisów rodem z gazet i telewizji, które się żywią każdą sensacją.
Jeśli nie byłeś na Camino, nie strasz na zapas innych! Ja przeszedłem dwa razy Hiszpanię od Pirenejów do oceanu, tak Frances jak i Norte, i NIGDY nie spotkałem się z żadną sytuacją o której piszesz. Na pewno czułem się na Camino o wiele bezpieczniej niż tu w Polsce. A nawiasem mówiąc, Camino nie prowadzi przez ani jeden dworzec autobusowy czy kolejowy...

NOWY! Autor: Carlos | Dodano: 2010-08-14 17:22:48


Dear Artur, nie trzeba od razu się tak denerwować, jak zauważyłeś, napisałem, że nie byłem jeszcze na szlaku pielgrzymki i dlatego mój wpis dotyczy tylko dużych miast, w których byłem jadąc do Portugalii stop\'em w zeszłym roku. W Barcelonie, Valencii lub w Kadyksie, spotkałem się z tym o czym piszę. Próbowano mnie okraść przy bankomacie (gromada dzieci nie więcej niż 7-8 lat !!), gdy zgłosiłem to na policję, usłyszałem, że to nieletni cyganie i nic nie mogą zrobić. W Kadyksie, gdzie nocowałem z moim znajomymi z Holandii na plaży zaatakowali nas marokańczycy i gdyby nie pomoc "fiestujących" obok hiszpanów byłoby nieciekawie. Jeśli jest tak jak mówisz, ok, z tego się bardzo cieszę, bo nie będę miał oporów, żeby ruszyć w drogę sam. Pozdrawiam. Carlos.

NOWY! Autor: Staszek | Dodano: 2010-08-15 14:37:52


Carlos, chyba juz zauwazyles, ze twoj wpis poprzedni do najtrafniejszych nie nalezy i moze naprawde niedoswiadczonych wpedzic w panike. Na podstawie doswiadczen turysty autostopowego, napisales nieprawde o Camino, a tych dwuch form podrozy porownywac nie mozna.

Przestepczosc jest aktualna nie tylko w Hiszpanii i napewno gdzie indziej tez bywaja okradani turysci. Jestem przekonany, ze w Posce turysta prowokujacy zachowaniem, tez znajdzie swego zlodzieja. Na trasach Camino nie spotkalem sie z czyms podobnym, jak zreszta  wiekszosc z nas.

Ostroznym byc nalezy, ale nie przesadzajmy i nie dajmy sie zwariowac. Po za tym, Hiszpanie nauczyli sie chronic pielgrzymow dosyc skutecznie. Mam informacje, ze wsrod pielgrzymow ida ludzie Gwardia Cyvil przebrani za pielgrzymow, zawsze w okolicach nietypowych zdarzen. To powoduje, ze jesli juz cos sie negatywnego wydarzy, jest skutecznie wykrywane i surowo karane. Ogladalem kiedy ciekawy program na ten temat.

Z twego wpisu wynika jednak, ze kradzieze i napady sa na Camino na poczatku dziennym. Tak moze odebrac to ktos, kto tam jeszcze nie byl. Gdyby tak bylo, musielibysmy co dzien, tu na forum o czyms takim czytac, a tak nie jest.

Pozdrawiam Buen Camino

NOWY! Autor: Krzysztof | Dodano: 2010-08-15 20:13:29


Na Camino byłem w 2008r z Pampony i w tym roku z Santander. W obu przypadkach czułem się bardzo bezpiecznie. Ponadto  bardzo często po ujśiu kilku kilometrów, a wychodziłem z schroniska badzo wcześnie,  mijał mniesamochód Gwardia Cyvil i myślę, że to nie przypadek.

NOWY! Autor: boga | Dodano: 2010-08-16 12:18:58


Szłam przez Camino samotnie.Wychodziłam także w kompletnych ciemnościach.Zawsze ktoś podąża z przodu bądź z tyłu, nigdy się nie bałam.Pieniądze wypłacałam w takich bankomatach, do których się wchodzi i zawsze jak ktoś stał przede mną, lub za mną (liczyłam na pomoc - nie znam języków) czyli bezpiecznie.Dzięki temu forum starałam się trzymać pieniądze w dwóch różnych miejscach, czyli przy sobie miałam drobne.Mnie również mijał kilkakrotnie jeep Guardia Civil, czasami na tak karkołomnych, wysokich szlakach, że aż nie do uwierzenia...ani razu nie czułam się zagrożona.Tylko raz w Bilbao osaczyli mnie Panowie, którzy chcieli mi sprzedać Credencial i namówić, żebym wysiadła do jakiegoś prywatnego alberque...zbyłam ich machnięciem ręki i zdałam się tylko i wyłącznie na opiekę kierowcy autobusu.Do alberque municypal trafiłam bez problemu.Na Camino Primitivo szłam od 8.07 do 21.07 + Camino Finisterre- 22.07-24.07).Wróciłam 29.07.

NOWY! Autor: Grzechu | Dodano: 2010-08-16 14:55:38


Ja mam dość specyficzne pytanie o bezpieczeństwo- a mianowicie o bezpieczeństwo w oceanie, mamy zamiar iść drogą północną i liczymy na to, że będzie możliwość zanurzenia sie w oceania, oczywiście nie mamy na mysli wypływania gdzies daleko w morze bo wiemy jaki jest ocean i że nie da sie juz praktycznie przy normalnej fali pływać spokojnie- ale czy np w rejonach zatoki biskajskiej nie ma zagrożenia takiego jak meduzy i inne "jellyfish"? ktoś kiedyś moze sie spotkał z czyms podobnym? pozdrawiam buen camino

NOWY! Autor: marakame | Dodano: 2010-08-16 17:58:40


Witajcie. Myślę, że warto brać pod uwagę takie wpisy jak Carlosa, nie dlatego aby się zniechęcić (bo jeśli miało by to mieć taki efekt, to raczej mówiło by to o słabej motywacji) ale po to aby faktycznie wziąć pod uwagę taką możliwość. Same wpisy typu "jest super bezpiecznie" mogą zrobić więcej szkody niż pożytku, dlatego, że ktoś może pomyśleć, że moze przestać uważać. Przez wiele lat jeździłem przez Europę autostopem, spałem w drodze, w parkach, krzakach i gdzie się dało i zawsze czułem się bezpiecznie. Ale to dopiero w Hiszpanii (pn - wsch wybrzeże) zostałem okradziony i to w bardzo wymyślny sposób. I to nie raz. Wierzę jednak, że takie wydarzenia mają swój duchowy sens. Za pierwszym razem 13 lat temu, po tym jak przejechałem całą Europę z Polski do Hiszpanii stopem, skradziono mi na pierwszej tam przesiadce  paszport i wszystkie pieniądze i... zaczęły się najlepsze wakacje mojego życia! Tak więc będzie jak ma być. Różne zdarzenia są częścią naszej Drogi i jeśli coś się nam przytrafia to najczęściej jest nam to potrzebne. Anioły czuwają ale warto nie odwracać się od rzeczywistości plecami. Pozdrawiam pielgrzymów.  (Ach i argument dla krytyków mojego wpisu: na tą pielgrzymkę dopiero się wybieram:) 

 

NOWY! Autor: Ula | Dodano: 2010-08-26 18:34:32


hej, co do bezpieczeństwa to właśnie wróciłam z camino. generalnie jest bezpiecznie, ale myślę,że dla młodej , samotnej dziewczyny droga w pojedynkę to nie jest najlepsze rozwiązanie. miałam jedną nieprzyjemną sytuację, całe szczęście wszystko dobrze się skończyło,ale nie wiem co by było gdyby nie fakt,że na drodze pojawiły się inne osoby do których zaraz dołączyłam ( a właściwie to dobiegłam z naprawdę dużym strachem). myślę,że trudniej spodziewać się czegoś złego po pielgrzymach, a nawet wręcz przeciwnie,ale logicznie rzecz biorąc taki pielgrzym to jest łatwy sposób na "zarobek". hiszpanie doskonale wiedzą którędy przechodzi droga,a wiadomo, ludzie są różni. warto zachować zdrowy rozsądek nawet na pielgrzymce:)

pozdrawiam!

NOWY! Autor: stan | Dodano: 2010-08-26 20:49:13


jest wczesna wiosna ,idę z SJPdP do Santiago,codziennie rano opuszczam kolejne albergue około 6,po kilku ,kilkunastu minutach zatapiam się w mroku,w jednej ręce latarka ,a w drugiej kijek trekkingowy,w takich okolicznościach codziennie odmawiam różaniec,czuję się przez to pewnie i czego się mam bać? i czasami sobie powtarzałem:i chociaż bym szedł ciemną doliną,zła się nie ulęknę , bo Ty Panie jesteś ze mną, taki miałem właśnie sposób na wszelkiego rodzaju lęki .                   Buen Camino

NOWY! Autor: Stefan | Dodano: 2010-08-27 11:37:13


Wybieram się w przyszłym roku na pielgrzymkę rowerem czy ktoś moze ma doświadczenia w tym temacie?

NOWY! Autor: Agniulka | Dodano: 2010-08-29 20:31:15


Mam nadzieję, że doświadczenie Uli należy do rzadkości. Z drugiej strony wątpliwej urody kobita po 30-tce, to chyba mniej atrakcyjny cel ataku niż młoda dziewczyna, więc mimo wszystko zaryzykuję samotną wyprawę :)

Swoją drogą widziałam kiedyś ciekawy program popularnonaukowy o tym, jak wiele zmienia nasz sposób poruszania się. Pokazywano badanym jedynie sylwetki postaci złożone z pojedynczych punktów na ekranie i druzgocząca większość stwierdzała, ze zaatakowałaby sylwetkę reprezentującą postać "ofiary". Są trzy sposoby poruszania się, patrzenia itd: agresywny, "ofiary" i normalny-pewny-siebie. To jakoś tam działa na podświadomość potencjalnego agresora jak się okazuje.

Myślę, ze coś w tym jest. Pewny energiczny chód, naturalny nie frywolny uśmiech i pewne zdecydowanie w zachowaniu to połowa sukcesu. W moim przypadku się sprawdzało, jak w tym roku byłam sama we Włoszech (przed wyjazdem myślałam o ufarbowaniu moich blond włosów na ciemno, ale obyło się bez tego). Usłyszałam parę gwizdów i "ciao bella" za sobą, ale nikt nie próbował mnie ani atakować, ani się do mnie przystawiać.

To tyle mojego ględzenia, teraz mam pytanie :) Na jednej z niemieckojęzycznych stron spotkałam się z gazem pieprzowym, jako przydatnym elemencie wyposazenia pielgrzyma. Czy ktoś się orientuje, jaki jest jego status prawny? Włochy zdaje się traktują to jako rodzaj broni, więc nie ryzykowałam, ale jak czytam o tych psach na camino... 

NOWY! Autor: Agniulka | Dodano: 2010-09-01 20:17:34


Na forum niemieckojęzycznym pojawiła się przed kilkoma dniami informacja o zaginięciu pielgrzyma w Hiszpanii. Niestety nie znam szczegółów, bo nie znalazłam już w archiwum ARD materiału, do którego odwoływał się autor posta. Czy ktoś wie coś?