Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

NOWY! Camino Frances od 14 sierpnia

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-18 17:56:18


Szukam chętnych na trasę francuską w połowie sierpnia. Mam już wszystko zaplanowane i naszykowane, a mój towarzysz podróży nagle się rozmyślił... a fajnie by było nie zaczynać zupełnie samej...miałam do wyboru jechać sama lub zrezygnować z wyprawy...Chętnie spotkam się z kimś na miejscu w SJPdP, by razem rozpocząć trasę, jeśli ktoś ma już zaplanowaną podróż w tym terminie. Jeśli jeszcze nie, to jest też do odstąpienia jedno miejsce w samolocie z Krakowa do Paryża (stamtąd do SJPdP mieliśmy jechać autostopem, ale skoro jestem sama to planuję kupić po prostu bilet na pociąg). Pozdrawiam, kontakt - ola.kamusia@gmail.com

 

Jeśli nikt nie jest zainteresowany to proszę przynajmniej o radę co powinnam zrobić - czy mam zrezygnować z pielgrzymki, którą tak długo planowałam, czy bez obaw pojechać sama?

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2010-07-18 19:59:15


Nie rezygnuj! Nie będziesz żałowała. Towarzystwo znajdzie się w Drodze, bądź tylko otwarta, uśmiechnięta, pomóż, gdy ktoś będzie tego wymagał, a wszystko zwróci się wielokrotnie w postaci przyjaźni, wspaniałych wspólnych chwil. Nie obawiaj się. Staraj się na początku iść nie wiecej jak 25km. Połowa sierpnia to już szczyt pielgrzymi minie. Infrastruktura wzdłuż Camino Frances dobrze przygotowana - albergue, bary, sklepy, studnie z wodą, trasa dobrze oznakowana. Nic tylko iść! Masz jeszcze m-c więc przygotuj się fizycznie, straj się chodzić w tym w czym będziesz szła w Hiszpanii - buty, skarpety, koszulka, bielizna, spodenki, załóż też plecak obciążony balastem np butelkami z wodą. Gdybyś potrzebowała informacji pytaj.

Pozdrawiam. Buen camino.

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-18 20:55:04


Dziękuję:) Podniosło mnie to na duchu. Faktycznie, zacznę teraz intensywnie się przygotowywać, no i mam nadzieję, że przez miesiąc się \'przestawię\' i oswoję z myślą, że idę sama i dojrzeję do tego...

NOWY! Autor: Jerzy | Dodano: 2010-07-18 21:19:48


Samotnym jest się w trakcie planowania Camino.Moi koledzy z  pracy na wieść,że wybieram się na Camino nie bardzo mogli pojąć jak drogocenny urlop można "tracić"na wędrowanie z plecakiem po chiszpańskich wertepach?.Ci bardziej wtajemniczeni wyrażali uznanie co do moich zamierzeń.A potwierdzenie słuszności mojej decyzji odczułem na Camino już na pierwszym etapie .Wychodząc samotnie , wkrótce znalazło się kilkoro innych podążających w stronę Santiago.Wymiana kilku zdań z kimś kto idzie obok i już czujesz ,że jesteś wśród przyjaciół,którzy doradzą i pomogą gdy potrzeba.Dla kogoś otwartego na ludzi i ich potrzeby  samotność jest pojęciem bardzo relatywnym.Wyruszałem na prawdę sam, a w Drodze poznałem wiele ciekawych osobowości.Najciekawszym dla mnie zjawiskiem była osoba,z którą rozmawiałem po rosyjsku.To ona, w moim niezbyt pewnie użytym niemieckim dosłuchała się naleciałosci słowiańskiej mowy i zapytała wprost:wy paliak?.Nie protestowałem.

Głowa do góry,(uszami strzyż) a reszta w rękach św.Jakuba 

NOWY! Autor: Jerzy | Dodano: 2010-07-18 21:21:29


Przepraszam HISZPANÓW.

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-18 23:56:22


Dziękuję za wszystkie rady:) Mam nadzieję, że samotna dziewczyna jest w stanie sobie poradzić na Szlaku tak samo dobrze jak samotny mężczyzna...;) Łatwo pewnie nie będzie, ale już podjęłam decyzję, że jednak jadę.

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2010-07-19 08:42:47


Olu! Trzymam kciuki! A najlepiej będzie jak wszystko opiszesz np. co jakiś czas na forum to będzie doskonałą wskazówką dla wszystkich dziewczyn, które mają podobny dylemat. Z niecierpliwością będę oczekiwał Twoich wpisów na forum!

Pozdrawiam. Buen camino (to będą słowa, które najczęściej usłyszysz i Ty będziesz wypowiadać w Drodze).

NOWY! Autor: Anka | Dodano: 2010-07-19 10:08:12


Potraktuj to jako pierwszy caminowy znak! Widocznie tak miało być! Nie szukaj na siłę towarzystwa. Byłam dwa razy sama i było super

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-19 23:20:17


Dziękuję wszystkim za słowa pociechy:)))

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-22 11:07:16


Do SJPdP przyjadę jakoś rano, więc na szlak ruszyłabym pewnie dopiero ok. 10-11... Myslicie, że mam szanse na znalezienie potem noclegu w Roncevalles, czy lepiej żebym została jeden dzień w Saint Jean i na trasę ruszyła dzień później o świcie, ewentualnie zatrzymała się gdzieś bliżej po drodze? 

NOWY! Autor: Maciej | Dodano: 2010-07-22 19:22:30


Olu! Myślę, że spokojnie zostań jedną noc SDJP, zwiedź miasteczko, odpocznij po podróży i następnego dnia rankiem ruszaj w Drogę. Moim skromnym zdaniem tak będzie najlepiej.

Pozdrawiam! Buen camino!

NOWY! Autor: Gerard | Dodano: 2010-07-22 19:38:30


 Jak bedzie sloneczna pogoda to radze od razu ruszyc na szlak. Około  18-19 stej godz dojdizesz do Roncesvalles ,gdzie sa dwa duże schroniska noclegowe. I nie zamartwiaj sie na zapas co by było gdyby było. Poczuj  wolnoność i swobodę  w kazdym swoim postanowieniu.

Z pozdrowieniami Bueno Camino

 

 

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-22 23:48:50


Dzięki:) Faktycznie chyba za bardzo się przejmuję szczegółami, mam nadzieję, że jak tylko rozpocznę Drogę to wszystkie obawy znikną. Na miejscu chyba po prostu zobaczę jak się będę czuła na siłach i jak będę miała ochotę, tak zrobię:)

NOWY! Autor: Qba | Dodano: 2010-07-23 09:12:02


Polecam podzielenie pierwszego etapu (najtrudniejszego w całej pielgrzymce)  na dwa krótsze. Zrobiłem tak i pomimo dość wysokiego kosztu około 30 E, nie żałowałem. Zatrzymałem się w albegrue Orisson. Zlokalizowane jest ono w przepięknym miejscu, wspólna pierwsza kolacja dała przedsmak tego co będzie dalej. To były piękne chwile :). Z SJPdP idzie się ostro pod górę i na miejscu jest się, mimo krótkiego dystansu,  mocno zmęczonym. Następnego dnia ma się dużą przewagę nad tymi, którzy ruszają do Roncesvalles z SJPdP. Do  Roncesvalles dotarłem jako pierwszy i w drodze nie musiałem się martwić czy na miejscu będzie czekało na mnie jakieś łóżko.  Pireneje są piękne, daj sobie czas, żeby móc je podziwiać.

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-23 10:27:07


Oo, to chyba najlepsza myśl:) Myślałam o tym wcześniej, ale zniechęciła mnie właśnie cena noclegu w Orisson. Ale skoro polecasz to miejsce to chyba tak zrobię, najwyżej wezmę na początek więcej jedzenia z Polski i na tym zaoszczędzę pierwsze dni:)

NOWY! Autor: Alina | Dodano: 2010-07-23 11:27:16


Olu, odezwiesz się jak wrócisz? Chętnie się z Tobą wymienię doświadczeniami i wrażeniami prywatnie. Ja ruszam we wrześniu. Pozdrawiam i Buen Camino! A

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-23 11:35:28


Oczywiście, bardzo chętnie Alino:) Jeśli na trasie uda mi się kiedyś skorzystać z internetu to też napiszę na forum jak sobie radzę:) A mój mail to ola.kamusia@gmail.com

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-07-27 13:54:28


Qba, czy miejsce w albergue Orisson trzeba wcześniej zarezerwować? Ile kosztuje dokładnie nocleg?

NOWY! Autor: Hej Caminowicze:):) | Dodano: 2010-07-27 18:52:09


Cos tak poczytałem w "Twoim dziale" i chciałbym Ci Olu, powiedzieć, że za jakieś 2 dni ruszam. Chyba sie nie spotkamy, ale życze Powodzenia!! Buen Camino hasta Santiago Compostella. mój mail: Krzysiu.Kwiecien@gmail.com Jak bedziesz chciała mi odpowiedzieć, pisz na tego maila.... Pozdrowionka:):)

NOWY! Autor: Ola | Dodano: 2010-08-31 15:42:23


Witam:) Pisze wlasnie z albergue w Sahagun. Chcialam podziekowac wszystkim ktorzy dodali mi otuchy by nie rezygnowac i przyjechac samej - jest cudownie!!!!! ani przez chwile nie zalowalam, nigdy tez nie czuje sie samotna. Zawsze czuje sie bezpiecznie, nie mam zadnych problemow, wszyscy ludzie sa zyczliwi i wspaniali, a Droga jest piekna!! Jesli ktos tez sie waha czy jechac samemu - nie ma czego (i mowi to 19-letnia kobieta:)) Jeszcze raz dziekuje. To jak na razie najwspanialsza przygoda mojego zycia, tyle wrazen, a jeszcze nie minela nawet polowa:) pozdrawiam wszystkich, buen camino!

NOWY! Autor: Alina | Dodano: 2010-08-31 16:59:38


Brawo Olu! Jesteś dzielną młoda kobietą! Mam nadzieję, że się spotkamy na Camino. Alina (wiesz która:-) Buen Camino

 

NOWY! Autor: Agniulka | Dodano: 2010-08-31 18:41:55


Dzięki Ula, dodałaś mi odwagi na przyszłoroczny wypad :)