Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Komentarze czytelników
Okruchy Camino

Autor: Marcin Kreczmer | Dodano: 2009-04-11 11:32:19


W sumie nie na temat Camino, ale pomyślałem, że jeśli ktoś polubił na Camino Hiszpanię i podobała się mu moja relacja, to z chęcią przeczyta i to: http://www.odyssei.com/pl/travel-article/17308.html Pozdrawiam.

Autor: Marcin Kreczmer | Dodano: 2009-02-01 21:27:02


Dzieki Ela za sympatyczny i madry komentarz! Kiedy napsze ksiazke (a bedzie to pewnie jak juz bedziemy mieli wnuki i siwe wlosy:))) to dam znac.

Autor: Ela Ch. | Dodano: 2009-01-31 20:26:27


Marcinie, gratulacje!! Piękne wspomnienia. Moje też wróciły. W moim przypadku samo wyruszenie na szlak było dosyć zawiłe. Jak walka dobra ze złem. Jak sprawdzian dokonania wyboru. Ale udało się. Wspaniała droga, dużo przeżyć. Cały czas brakowało mi określenia jak krótko i zwięźle nazwać czas tam spędzony. I niespodziewania ostatni usłyszałam jedno słowo, błogosławiony. Tak, to był błogosławiony czas. Myślę , że dla każdego. Bez względu na wyznanie, światopogląd i inne tam nazwane emocje. Błogosławieństwo jest darem. Każdy otrzymuje ten dar według własnej potrzeby. A światło zostaje w człowieku . Powodzenia przy pisaniu książki. Daj znać kiedy się ukaże.

Autor: Beata | Dodano: 2009-01-26 11:15:07


Marcinie, Oczywiście, że Twój tekst przeczytałam w całości i to z wielkim upodobaniem. Oktucieństwo, o jakie się oskarża chrześcijaństwo w pewnych jego okresach, wypływało z ogólnego przyzwolenia na takie postępowanie. Było ono wpisane w dzień powszedni. Dziś, po tylu wiekach, również spotykamy się z nim, jak sam piszesz, w stosunku do zwierząt i wielu nawet wrażliwych ludzi tego nie dostrzega, bo normą jest spożywanie mięsa. Gdyby wszyscy chrześcijanie dokładnie naśladowali Chrystusa, to nie byłoby żadnych wymagających krytyki zachowań. Niestety jest wielu nawet wysokich duchownych, którzy na miano chrześcijan nie zasługują. Ale może przykład św. Pawła daje jakąś nadzieję i to jest właśnie piekne w tej wierze. Jezus powiedział: \"Nie przyszedłem do sprawiedliwych, ale do grzeszników\". Jakże piękną postacią jest Maria Magdalena, szczególnie na obrazie Siemiradzkiego \"Jezus u Marii i Marty\". Pozdrawiam i życzę dalszych głębokich i pozytywnych przemyśleń.

Autor: Marcin Kreczmer | Dodano: 2009-01-25 21:32:13


Beata, ciesze sie, ze udalo mi sie trafic do ciebie moimi zapiskami. Masz racje, ze nie mozna rozpatrywac historii Chrzescjanstwa w oderwaniu od ogolnej sytuacji w tamtych czasach. Pomimo mrocznych stron historii Chrzescjanstwa, uwazam ze jego pozytywna strona, duchowosc, oddanie Bogu, docenienie czlowieczenstwa i milosci przewaza zle strony. Nie chce nikogo urazac swoimi wypowiedziami, ale ciezko jest mi przyjac polityczna poprawnosc- po prostu szczerze pisze co mi sie podoba, a co nie i mam nadzieje, ze udaje mi sie byc sprawiedliwym w swoich opiniach (przynajmniej probuje:)). Jesli czytalas moj caly tekst, pewnie pamietasz z jakim szacunkiem i podziwem wypowiadam sie o Benedyktynach w Rabanal del Camino, tak ze to chyba troche rownowazy, moj przyciezkawy tekst z Astorgi:). Pozdrawiam.

Autor: Beata | Dodano: 2009-01-25 11:47:21


Nie można chrześcijaństwa i z tym związanych faktów rozpatrywać w oderwaniu od czasów, w których te fakty miały miejsce. Taki wówczas był świat i takie panowały obyczaje. Chrześcijaństwo przy tym było zawsze najbardziej humanitarną religią. Zrobiły na mnie wielkie wrażenie słowa Lucyny Winnickiej, która po długiej prelekcji o religiach Wschodu w niekłamanym zachwycie nad tym wszystkim, z czym się w swoich podróżach zetknęła, na pytanie, która według niej religia jest najbardziej humanitarna, odpowiedziała, że jednak chrześcijaństwo. Zgodziłabym się tylko z tym \"instytucjonalizmem\", ale jak każda rzecz , która jest \"ludzka\", jest ułomna. Pozdrawiam i muszę przyznać, że z ragmentami relacji utożsamiam sie i byłam pod wielkim wrażeniem. Wydawało misię, że to ja piszę, bo odczucia świata momentami mam identycznei nie ma to nic wspólnego z wiekiem, bo jestem dziś tak samo \"głupia\" w swoim odbiorze rzeczywistości, jak byłam te -ści lat temu.

Autor: Marcin Kreczmer | Dodano: 2009-01-25 08:14:10


Niechec do Chrzescjanstwa? (Domyslam sie, ze chodzi ci o zapisek z Astorgi). Raczej mnie zle zrozumialas. W samym tekscie wypowiedzielm sie bardzo pozytywnie o Jezusie, i filozofii chrzescjanskiej. To co podkreslilem jako negatywny aspekt Chrzescjanstwa to czesto kontrowersyjna historia. Palenie ksiazek (albo ludzi) prezentujacych inne spojrzenie na swiat, inkwizycja, instytucjonalizm, nietolerancja religijna. Te okreslone elementy historii Chrzescjanstwa nie sa raczej niczym z czego mozna by byc dumnym. Tak, ze jeszcze raz- nie ma we mnie zadnej niecheci do Chrzescjanstwa, ktore uwazam, za rowne wszystkim, monoteistycznym religiom. O wartosci tej religii moze swiadczyc chocby ilosc prawdziwych swietych, ktorych wydala, jak np. sw. Franciszek, czy sw Teresa z Aville, wspominajac tylko o dwoch moich ulubionych. Prawdziwa cnota krytyki sie nie boi Beata, mam nadzieje wiec ze nie odbierzesz zle mojego postu:))

Autor: Beata | Dodano: 2009-01-25 01:23:41


Skąd taka niechęć do chrześcijaństwa? Przecież to własnie św. Jakub dał asumpt do tych wspaniałych duchowych przeżyć!

Autor: Marcin (mojecamino.blogspot.com) | Dodano: 2009-01-23 20:25:41


Bardzo dobry tekst - poruszający, autentyczny! Dla mnie też sens Camino to przede wszystkim nieoczekiwane spotkania z innymi ludźmi, którzy są tak różni a jednocześnie tak bardzo nam bliscy. Czasami jak w zwierciadle widzimy w nich swoje własne wady albo dziwactwa. Camino uczy pokory i tolerancji. A także zaufania, nieoczekiwanych gestów przyjaźni, pomocy w potrzebie. Dawania i brania. Marcin

Autor: Renata | Dodano: 2009-01-23 09:08:02


Marcin dzięki za chwile wzruszeń i wspomnień z Camino. Cudownie było przenieść się chociaż na chwilę na szlak. Camino zostaje w naszych sercach na zawsze :) Życzę powodzenia w pisaniu książki :) już dzisiaj wiem, że będzie wspaniała :)Buen Camino :) Renata

Autor: Marcin Kreczmer | Dodano: 2009-01-22 17:11:23


Jak widac w opisie tekstu sa to tylko fragmenty dziennika. Obecnie pracuje nad czyms powazniejszym (chcialbym zrobic konkretna ksiazke o Camino) i w czesci na pewno uzyje swoich zapiskow z drogi. Od razu przyznaje sie, ze nie jestem katolikiem, ale mam nadzieje, ze nie bedzie to przszkoda w odbiorze mojego tekstu:) Na Camino mialem do czynienia z calym wachlarzem religii, postaw zyciowych i motywacji, i dla mnie bylo to raczej powodem do zadowolenia niz czyms zlym. Pozdrawiam wszystkich przyszlych, przeszlych i terazniejszych caminowiczow! Buen Camino!