Ilona i Marcin Michalscy
Caminowe A…B…C… inaczej
| « Poprzednia strona | Od P do S | Następna strona » |
Proś, a będzie Ci dane
„Bylibyśmy ciężko poszkodowani, gdyby spełniały się nasze marzenia” Ezop Aisopos
Czasem trzeba przeżyć pół życia, a czasem nie wystarczy nawet całe życie, aby zrozumieć, że nie zawsze to, co wydaje się być dla nas dobrym, tak naprawdę dobre by nie było… Niezrozumienie tego jest częsta przyczyną oddalania się od Boga, który z roli „wypełniacza” naszych próśb (przypominających wraz z upływem czasu wydłużającą się listę poleceń), staje się nieczułą, nie mającą dla nas zrozumienia (nie) rzeczywistością.
Proś, a będzie Ci dane. Bóg może zaoferować Ci o wiele więcej, niż jest w stanie pojąć Twe ograniczone wyobrażenie! Sięgam pamięcią wstecz o 25 lat… Pamiętam, jak bardzo przeżyłem międzyszkolne zawody ping-ponga. Przed tym arcyważnym wydarzeniem pomyślałem: „Panie Boże. Proszę Cię, żebym wygrał ten mecz”. Mecz przegrałem, bo przegrać musiałem. Trafiłem wtedy na zawodnika bijącego mnie na głowę w umiejętnościach. Nie zrozumiałem tego wówczas, ale obraziłem się na Pana Boga… Taki jest sposób myślenia dziecka, ale czy dorosły może sobie pozwolić na sformułowanie tak zuchwałej prośby?
Kolejny dzień marszu dobiegł końca. Zmęczenie i kontuzja nakazywały szybko znaleźć nocleg. Wszystko, co tanie, było już zajęte, więc czemu nie skorzystać z usług miłej pani oferującej „bardzo atrakcyjny nocleg”? Skracając przebieg zdarzeń, wyszło na to, że trzeba wysupłać 35 euro, co jak na Camino jest dużą sumą. Poszukiwania nowego miejsca zakończyły się tak szybko, jak się zaczęły. Sympatyczny jegomość zaoferował za połowę niższą sumę pokój w stylu tak wysmakowanym, że nie podejmujemy się próby opisania tego miejsca… Radość wielka, ale… jak zwykle pomyliłem cyfry 15 i 50… Pojawia się wtedy myśl: „W rękach Najwyższego wszystko. On nam nie pozwoli spać na ulicy”. Szukamy dalej:
- Czy ma pani dla nas jakiekolwiek wolne miejsce?
-Tak. Mam dwuosobowy pokój.
-Naprawdę !? Pewnie bardzo drogi…
-Nie. Jest za darmo…

Rozczarowania
"Co źle znosisz, będziesz dobrze znosił. Przywyknij tylko" Owidiusz
Tak naprawdę, to po powrocie z Camino nie pamięta się już tego, co zawiodło pokładane w ten czas nadzieje. Rozczarowań nie było wiele i nie były tak wielkie, by ich nie udźwignąć. Ktoś, kto postanowił przejść jedynie ostatnie 100 kilometrów do Santiago de Compostela, może rzeczywiście zawieść się walorami krajobrazowymi, ale przecież to nie one są najważniejsze. Liczy się coś głębszego- wejrzenie do własnego wnętrza, na co nie mamy, na codzień chęci, odwagi, czasu. Wszak najwartościowsze przemyślenia powstawały zazwyczaj w ekstremalnych warunkach i niekoniecznie w pięknym otoczeniu. Każdy dzień niesie z sobą (jak w życiu) rzeczy łatwe, miłe i przyjemne, ale zdarza się, że wolelibyśmy, aby nastał jak najszybciej dzień następny… Każdemu na szlaku zdarza się mieć dość wspólnego spania z obcymi ludźmi. Po koszmarnej nocy, w czasie której brak tlenu, wyuzdane chrapanie i potem zlanie, trzeba zebrać nadwątlone siły i rzucić wyzwanie kolejnemu dniu. Czy można przejść obojętnie obok zachowania Hiszpanów w kościele i obok niego? W mieście trwała fiesta. Przed świątynią rozszalały tłum napierał na stragan z chińskim, tandetnym obuwiem. Niezwykle hałaśliwa orkiestra dęta w tym czasie, ile sił w płucach i w rękach katowała instrumenty przed otwartym wejściem do kościoła, w którym trwała akurat msza. Sacrum stapia się z profanum, tworząc bezkształtną masę, w której coraz trudniej wyodrębnić jej pierwotne elementy składowe. Na wystawie z pamiątkami krzyż, a obok niego ozdobiona również krzyżem prezerwatywa. Otwarte wrota prastarej świątyni prowadzą w otchłań czasu po to, by wprawić w całkowite osłupienie. Wewnątrz znajduje się ekspozycja wypchanych zwierząt. Czasem przechodzi przez głowę myśl: „czy zwyczajem polskich gospodarzy, ktoś z tutejszych ludzi zaproponuje choćby szklankę wody? Jak się okazało, tuż przed samym zakończeniem lądu, w Finisterre, zostałem zapytany ( i to przez pustelnika!) czy chciałbym napić się wody…
Nie trać nadziei, a to, na co narzekasz, czy Cię rozczarowało jest jedynie kolejnym przystankiem, wiodącym do stacji o nazwie: „niekończące się samodoskonalenie”.

Szkoła charakteru
„Nie na tym polega doskonałość, że wszystko dzieje się według Twojej woli”.
Dlaczego mówi się, że Camino jest wymagającym szlakiem? Ilu ludzi, tyle odpowiedzi, jednak większość z nich będzie się powtarzać. Śmiałem się sam do siebie, kiedy w Madrycie jechaliśmy niewiarygodnie długimi, ruchomymi schodami. Sami do siebie mówiliśmy: To wstyd! Trzeba jak najwięcej chodzić! A przecież na szlak wyruszają informatycy, księgowe, urzędnicy, kasjerzy i cała masa ludzi, którzy z uwagi na charakter codziennie wykonywanej pracy, nie mają zbyt wielu okazji do marszu, a przecież też chcieliby doświadczyć trudów tego legendarnego szlaku. My pracując w szkołach o wielkiej specyfice, ruszamy się dużo, ale jest to ruch mało miarowy, szarpany. Tu pojawia się miejsce na „wprawienie w pęd” naszego charakteru. Z nim bywa często o wiele gorzej niż z kondycją fizyczną, ale jedno jest pewne- charakter można z powodzeniem doskonalić. Człowiek uzbrojony w „zbroję” z charakteru, jest częstokroć o wiele odporniejszy, niż ten w zbroi mięśniowej.
Na trasie zdarza się dużo kontuzji. Ostatnio przeczytałem, że pewien pan z Polski przeszedł 2000 kilometrów, z czego kilkaset ze złamaną kością śródstopia. W kraju nie wahając się pojechalibyśmy do lekarza, aby otrzymać zwolnienie od pracy. Tam jest inaczej- mimo wszystko idziemy. To jest właśnie szkoła charakteru. Na Camino może się okazać, że ktoś, kto na miejscu jest dobrym kolegą lub przyjaciółką, tam objawia swe nieprzejednane oblicze. Obraża się i do samego końca nie sposób dojść do porozumienia. Tu też pojawia się przestrzeń na szlifowanie charakteru. Nie wahamy się używać argumentów, które na miejscu były uśpione czy „niezdatne do użycia”. Satysfakcja tym większa, jeśli osiągniemy cel. Samo dążenie do niego, z głównym naciskiem na nasz charakter, a nie mięśnie, czy argumentowanie, a nie narzucanie, może zaowocować po powrocie do domu.
Po Camino jesteśmy innymi ludźmi, ale na ile czasu wystarczy nam tej niezwykłej energii? Jeśli na zbyt krótko, można pomyśleć o powrocie i poszukać tego czegoś, co jak się wydawało- już znaleźliśmy.

| « Poprzednia strona | Od P do S | Następna strona » |