Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Komentarze czytelników
Caminowe A…B…C… inaczej

Autor: od autorów | Dodano: 2010-11-07 21:01:17


Dzięki Tadeusz i trzymaj się!!! Nie martw się. Twoje myśli są i naszymi, gdyż my, będąc tu na miejscu, pracując mozolnie każdego dnia, również myślimy tylko o jednym- ruszyć znów na szlak...

Autor: Tadeusz | Dodano: 2010-11-07 16:29:15


Serdeczne dzieki za tak glebokie i oddajace istote Camino impresje.Jestem juz po blisko 3 tygodniach tak niedaleko konca,zaczynam martwic sie ze to juz.Wasze mysli utrwalaja to co na razie ulotne,porywajace ale coraz glebsze.

Autor: od autora | Dodano: 2010-10-25 23:24:11


Witamy:) Ze spotkaniem to fajna idea, choć trudna do realizacji. Mąż pracuje w Krakowie, mieszka kilkadziesiąt kilometrów od niego, żona zaś prawie 200 kilometrów od męża... Póki co, tak jest i dlatego nie jest proste w tej sytuacji zorganizowanie spotkania, ale wierzymy głęboko, że czas rozjazdów zakończy się. To też takie nasze specyficzne Camino:) Mam nadzieję, że znajdę czas na spisanie z notesu reszty przemyśleń. Tobie dziękuję za zainteresowanie i pozdrawiam. Marcin

Autor: Caminowiczka_2010 | Dodano: 2010-10-25 22:30:47


Bardzo chętnie, po przeczytaniu całej relacji, spotkałabym się z Ilona i Marcinem. A, może tak zorganizować jakieś spotkanie i tak na żywo posłuchać i podzielić się swoimi przeżyciami. Co na to Ilona i Marcin? Pozdrawiam i jestem pod wielkim wrażeniem. Czekam końca opowiadania

Autor: od autora | Dodano: 2010-10-04 20:11:47


Dziękujemy, choć kłaniać się nie trzeba:) My zwykli ludzie:) W miarę wolnego czasu postaram się zamieścić resztę naszych przemyśleń. Pozdrawiamy serdecznie

Autor: Caminowiczka_2010 | Dodano: 2010-10-04 01:15:49


Wielkie ukłony do Ilony i Marcina Michalskich. Rewelacyjne poetyckie wyznania i wspomnienia. CZEKAM końca tych wspaniałych słów. Byłam w roku 2010, na drogach Św. Jakuba. Na tych drogach doznaje się wspaniałych przeżyć i Święty Jakub nikogo nie pozostawia samemu sobie, to jest coś niesamowitego przejść i przeżyć te drogę. Mam wielką ochotę tam jeszcze wrócić i na pewno wrócę. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Autor: od autora | Dodano: 2010-09-27 21:29:32


Serdeczne dzięki za wsparcie dobrym słowem. Całość będzie się ukazywać powoli- wszystko jest już spisane ołówkiem w notesie, ale najgorsze przede mną- wpisywanie... Pozdrawiamy

Autor: Gerard | Dodano: 2010-09-27 18:47:15


Jak zwykle ...głęboko i szczerze , nie mogę się doczekać relacji na żywo .

Autor: Ola | Dodano: 2010-09-27 12:50:00


Super, przemyślenia naprawdę głębokie, wspaniale się czyta... Może dlatego że przedwczoraj sama wróciłam z mojego 900-kilometrowego Camino i bardzo żywo odczuwam Wasze słowa, każde jest głęboko prawdziwe i przypomina mi moje własne doświadczenia. Teraz też muszę się zebrać, żeby uporządkować moje notatki, zdjęcia, przemyślenia i odczucia w jakąś czytelną formę i podzielić się nią z innymi:) Czekam z niecierpliwością na dalsze części Waszej duchowej relacji!!!

Autor: Mariusz z Ostrołęki | Dodano: 2010-09-23 13:52:03


Świetna opowieść, czekam na więcej. Co do POLAKÓW, to zgadzam się z autorem, że wszystko zależy od ludzi. Pamiętam ciągle (a minął już rok od mojego Camino), iż o wiele milej wspominam HISZPANÓW, BELGÓW, FRANCUZÓW, HOLENDRÓW. Co do Hiszpanii, to chyba trzeba zdawać sobie sprawę, że to kraj, jak „każdy inny”. Tam nie mieszkają święci. A pielgrzymka, to nie bajkowa opowieść (choć ja czułem się ja w bajce:)). Na Camino jest i wesoło i smutno. Wszystko zależy od nastawienia i oczekiwań, a także naszej formy psychofizycznej. Najlepiej chyba nie mieć żadnych oczekiwań, tylko poddać się Opatrzności Bożej. Buen Camino!

Autor: autor raz jeszcze | Dodano: 2010-09-22 21:48:24


Niezbyt precyzyjnie zrozumiałem Twoje zdanie odnośnie Polaków- prawda! Polaków wspominamy, jako niezwykłą grupę. Mimo to bliższe prawdy jest to, że wszystko zależy od człowieka. Nie jest istotne, kim się jest z narodowości. Trzeba zjeść beczkę soli z drugim człowiekiem, aby powiedzieć o nim coś trafnego. Na Camino znajomości są przelotne- taki urok tego miejsca. Zresztą- wszystko po kolei będzie w następnych częściach.

Autor: autor | Dodano: 2010-09-22 18:03:43


Dzięki za komentarze. Do Agaty. Ależ to dopiero początek opowieści! Nie widzę zupełnie nic złego i nic dziwnego w tym, że Camino zaczęło dla Polaków być drogą wiary. To wspaniale według mnie, że jest coś, co przyciąga jak magnes pomimo, że kosztuje sporo zmęczenia, zmusza do myślenia, bije po kieszeni, rozczarowuje czasem- mimo tego ludzie tam idą. Pod literą R będą rozczarowania, które też się zdarzyły. Co do relacji do zwierząt- jesteśmy wraz z żoną ultra czuli na tym punkcie. Tak! Słyszeliśmy zbyt długi ryk torturowanej świni. Zepsuło nam to nastrój na długo. Albo Monastyr w Samos na wyciągnięcie ręki, a obok przejeżdża pan z taczkami pełnymi głów zwierząt. Ktoś powie: samo życie. Ja powiem- tak, ale na nasze życzenie. Widzieliśmy ludzi, którzy wiodą ciężki żywot, dbając bardziej o swe krowy, niż o siebie. Wszystko daje do myślenia. Z czego będziesz wyciągać wnioski- to już Twoja sprawa- najważniejsze, że możemy pisać, co nam na sercu leży bez żadnych szykan ze strony władz. Żyjemy w wolnym kraju. To jest piękne i nie należy o tym zapominać. Pozdrowienia i owocnego wypoczynku po Camino dla wszystkich

Autor: agata | Dodano: 2010-09-21 22:11:15


Moje Camino zakonczyłam 18-09-2010. Coz mam nieco odmienne spostrzeżenia...... Jak sie otrząśne w domu (za ok tydzień) napisze.... wleje troche dziegciu do tych beczek miodów. Niestety Camino zdaje sie juz tylko dla Polaków byc drogą wiary. Reszta to wyscig sprzetu i młodosci.... Czy wiecie ,ze Compostelka jes przez Hiszpanów dołaczana do CV.....Dlatego to co wyprawiaja na drogach bywa okropne! A stosunek Hiszpanów do zwierząt? Nie Kochani! tam nie jest tylko pieknie... tam obok nas bylo zwyczajne zycie i to nie była bajka!

Autor: kora | Dodano: 2010-09-19 16:09:47


Przemyślenia bardzo zbliżone do moich.Wlaśnie tydzień temu wrociłam z mojego camino.

Autor: Ted | Dodano: 2010-09-17 12:03:52


Dziękuję,to trochę inne i nowe dla mnie spojrzenie na Camino.Odejść od zagmatwanego życia,wygodnego,przegadanego i poprzez nieznane na codzień trudnosci odnowić siebie,ale i swój stosunek do świata.Może trzeba pełniej zrozumieć z kolejnego rozdz.XII\"Tak,synu...,dopiero wtedy zdobędziesz pokój,kiedy przejdziesz przez rozmaite udręki i doświadczysz wielu trudności\".