Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Ks. Wojciech Miszewski
Na pielgrzymkowym szlaku

Camino de Santiago (4)


Kolejny dzień naszej wędrówki. Jak zwykle wyruszyliśmy wcześnie rano. Nie spodziewaliśmy się już niespodzianek, spotkaliśmy wspaniałych ludzi, podziwialiśmy przepiękne krajobrazy i cenne zabytki architektury i sztuki. Czy coś jeszcze mogło nas zaskoczyć? Najpierw droga w absolutnych ciemnościach, gdzieś daleko wyładowania atmosferyczne co chwilę rozświetlały nam drogę. Wkrótce jednak okazało się, że burza zbliża się w naszym kierunku. Kiedy co chwilę niebo jaśniało błyskawicami uświadomiliśmy sobie, że burza jest już bardzo blisko, a my znajdujemy się na samym szczycie przełęczy, którą tego dnia mieliśmy pokonać. Po raz pierwszy w czasie naszej drogi odczuliśmy niepokój. W ostatniej chwili znaleźliśmy niewielką piwniczkę, gdzie mogliśmy się ukryć. Czas oczekiwania na dalsza drogę wypełniła nam lektura „Dziejów duszy” Jana XXIII i wspólna modlitwa. Tak wiec to było nasze kolejne doświadczenie. W strugach deszczu, którego nie spodziewaliśmy się spotkać w „słonecznej” Hiszpanii weszliśmy do Astorgi. Nie będąc przygotowani na taką okoliczność, próbowaliśmy ulewę „przeczekać” pijąc w barze kawę i posilając się francuskim ciastkiem.

Wędrując Camino, prawie każdego dnia natrafiamy na ciekawe miejsca, których nie ma na tradycyjnych szlakach turystycznych i pielgrzymkowych, których pewnie nigdy nie byłoby nam dane odwiedzić, gdyby nie ta pielgrzymka. Do najciekawszych należy właśnie Astorga - stare, założone jeszcze w czasach rzymskich miasto. Mimo, iż dzisiaj utraciło już swoją świetność, nadal może szczycić się wspaniałymi zabytkami przeszłości. Wchodząc do miasta z daleka, na wysokiej skarpie, uwagę przykuwał wspaniały widok gotyckiej katedry, której budowę rozpoczęto w 1471 r. W średniowieczu było to miasto, które posiadało aż 25 hospicjów dla pielgrzymów. Naszą uwagę przykuła jeszcze jedna monumentalna budowla, okazało się, że to dawny pałac biskupi, zaprojektowany przez samego Antonio Gaudiego w 1889 r. Dla nas Astorga była jednak tylko miejscem południowego odpoczynku.

Niezwykle zapadł mi też w pamięci nocleg w refugio w Rabanal. To urocze miejsce, którym opiekują się ludzie świeccy i Benedyktyni. Dom w którym tego dnia nas przyjęto, został wyremontowany w klimacie, który sprzyjał duchowym przeżyciom. Także sami Benedyktyni zadbali, by pielgrzymi nie tylko przychodzili tutaj odpocząć, ale by znaleźli tutaj miejsce na popołudniowe i wieczorne rozmyślanie. Niewielki kościółek wybudowany przed wiekami z kamienia polnego, nie posiadający złoceń i zdobień, sprzyjał modlitwie. Właśnie tam zrozumiałem wiele spraw, dlaczego jestem na Camino, dlaczego w takim gronie, dlaczego nie ma z nami tych, których chcielibyśmy, aby się z nami tam znaleźli. Bo Camino to także czas „pustyni”, gdzie trzeba być, aby zrozumieć wiele spraw ze swojej codzienności. Dzień zakończył się kompletą odmawianą w języku łacińskim, błogosławieństwem pielgrzymów i pokropieniem wodą święconą. Dla wielu podążających drogą te obrzędy były czymś całkowicie obcym. Niezwykłe przeżycia, jakie malowały się na twarzach obecnych na modlitwie świadczyły, że ludzie ci szukają głębszego sensu swojego życia. Dobrze, że są takie miejsca, że mogą zrozumieć, co w życiu jest najważniejsze.


Znaki na drodze wskazują pielgrzymom kierunek marszu


Pałac w Astordze

Komentarze

czytelnik - 16.12.2018 19:27

Świetna relacja.

m - 25.08.2012 03:34

W ubiegłym roku przeszedłem z Polski do Santiago. Tu: http://www.reconnet.pl/viewtopic.php?t=3539 relacja (jeszcze nie skończona) Pozdrawiam Maciek

Zobacz wszystkie »