Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Ks. Wojciech Miszewski
Na pielgrzymkowym szlaku

Camino de Santiago (7)


Jeszcze przed wyjazdem do Hiszpanii zaplanowaliśmy, że jeden z dni na Camino przejdziemy w milczeniu. Wreszcie ten dzień nastąpił, przyszedł czas na konfrontację planów i marzeń z rzeczywistością. Absolutne ciemności, w których tradycyjnie rano wędrowaliśmy, okazały się niezwykle pomocne w wypełnieniu naszego postanowienia. Później także podążaliśmy drogą w milczeniu, podejmując rozmowę tylko w kwestiach bardzo koniecznych. Każdy z nas miał w ten sposób czas dla siebie, na przemyślenie „swojego camino”.

Na trasie już bardzo wielu wędrujących; idą pieszo lub jadą na rowerze. Często mają tylko jeden cel, dotrzeć do Santiago i otrzymać tzw. „Compostelę” – zaświadczenie wydawane pielgrzymom, którzy przebyli chociaż część szlaku do grobu św. Jakuba (rowerem lub konno – minimum 200 km, pieszo – minimum 100 km). „Compostelę” zaczęto wydawać już w XIV w. i do dzisiaj w takim kształcie jak przed wiekami otrzymują ją pielgrzymi. Na drodze często spotykaliśmy rowerzystów, nie było nam jednak dane zaobserwować pielgrzyma jadącego konno.

Im bliżej Santiago, tym częściej pojawiają się znaki wskazujące drogę, a wśród nich stare średniowieczne krzyże, będące milczącymi świadkami przechodzących drogą pielgrzymów. Co kilometr stoją także przy drodze słupy z charakterystyczną muszlą, żółtą strzałką i informacją, ile kilometrów pozostało wędrowcom do Santiago.

Na ostatni nocleg przed Santiago zatrzymujemy się w miejscowości Arca o Pino na 18,5 km przed Santiago. Schronisko jest nowe, bez klimatu, jakiego mieliśmy szczęście doświadczyć wcześniej. Przyjmowani są wszyscy, którzy przybyli. Nie ma miejsca nawet na podłogach. Śpimy tego dnia krótko, gdyż jak najwcześniej chcemy dotrzeć do celu naszej pielgrzymki.

Pojawia się jednak żal; ponad dwa tygodnie marszu, tyle spraw pozostało jeszcze do przemyślenia, żal, że już wkrótce trzeba wrócić do codziennej rzeczywistości. Tego wieczora w moim notatniku, który skrzętnie każdego dnia prowadziłem, zapisałem, że na pewno na Camino jeszcze wrócę. Dzisiaj po kilku miesiącach po powrocie do kraju wiem, że jest to pragnienie, które będę chciał zrealizować wtedy, kiedy tylko będzie to możliwe.


Stare średniowieczne krzyże od wieków wskazującepielgrzymom drogę


Pielgrzymi na rowerach


"Compostela", którą otrzymują pielgrzymi po zakończeniu Camino

Komentarze

czytelnik - 16.12.2018 19:27

Świetna relacja.

m - 25.08.2012 03:34

W ubiegłym roku przeszedłem z Polski do Santiago. Tu: http://www.reconnet.pl/viewtopic.php?t=3539 relacja (jeszcze nie skończona) Pozdrawiam Maciek

Zobacz wszystkie »