Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Katarzyna Sepielak, Dawid Władyka
Camino de Santiago

Camino de Santiago, cz. 5


Pielgrzymujący do Santiago tzw. "Drogą Francuską" przemierzają kolejno cztery hiszpańskie prowincje. Są to Navarra, Rioja, Castilla y Leon, Galicia. Wszystkie one zawierają różnorodność widoków, kultur, zwyczajów, a nawet języka. W niektórych trzeba przygotować się na palące słońce, a w innych górskie wiatry i ulewy...

Jednakże pierwszą zauważalną rzeczą są tendencje separatystyczne. Można powiedzieć, że w Hiszpani każdy chce się od kogoś odłączyć. Potwierdza to wiele czynników, od napisów na murach po używane powszechnie lokalne języki i zwyczaje.

NAVARRA

Jest częścią kraju Basków, co rodzi oczywiste implikacje. Dążenia do autonomii są tutaj niezwykle widoczne. W największym mieście jakie stoi na drodze pielgrzymów - słynnej Pamplonie (180 tys. mieszkańców) - wystarczy obrócić głową, aby zobaczyć kilka "wolnościowych" plakatów. Znajdziemy także zewnętrzne manifestacje sympatii dla ETA. Odrębność kulturowa najbardziej przejawia się jednak w baskijskim języku. Euskera jest tutaj codziennością, także wszelkiej maści napisy i informacje znajdziemy w podwójnej formie. Najpierw Euskera, później Castillano (oficjalny język hiszpański).

Hasło reklamowe stosowane przez władze Navarry brzmi "pierwsza na Drodze". Za zgodną z faktem reklamą idą czyny. Prowincja godnie reprezentuje cały kraj w powitaniu pielgrzymów. Organizacje pozarządowe, kościelne i władze roztaczają nad wędrowcami solidną opiekę. Na drodze często spotkamy patrole w samochodach, znajdziemy również gazetę poświęconą Camino de Santiago - "GR-65". Tak również oznaczony jest międzynarodowy szlak, biało-czerwony zresztą, który pokrywa się z Drogą św. Jakuba w Navarze. Opłata za schroniska wynosi tu w granicach 3 do 6 Euro.

Navarra to niecałe 150 kilometrów drogi. Teren jest górzysty i zalesiony. Oczywiście przeplata się on ze spalonymi słońcem równinami. Na drodze napotkamy wiele historycznych zabytków oraz... często przechadzające się byki.

RIOJA

Zaledwie około 60 kilometrów trasy wiedzie przez ten monotonny region. Rioja to głównie równiny, zmęczona przez słońce ziemia i królestwo wina! Tak, musicie spróbować tutejszego przysmaku - jedno z najlepszych w Hiszpanii. Największe miasto to Logrono - 125 tys. mieszkańców, którzy -o dziwo - nie rwą się do autonomii od kraju. Życie toczy się tu leniwie, podobnie jak Camino. Drogi nie patrolują samochody, a opieka nad pielgrzymami i schroniska, poza Logrono, są kiepskie.

CASTILLA Y LEON

Najdłuższa część drogi, aż 400. kilometrów. Świetnie przygotowana pielgrzymia infrastruktura. Rozbudowana sieć schronisk zarówno miejskich, parafialnych jak i prywatnych. Znajdziemy wiele "donativo", czyli płatnych "ile łaska". W większości znajduje się kuchnia i darmowy internet. Na newralgicznych odcinkach kursują "Gwiazdy Camino" - samochody pomagające pielgrzymom. Funkcjonuje specjalny numer telefonu - wystarczy zadzwonić, a samochód zabierze kontuzjowanego lub wycieńczonego pielgrzyma do punktu medycznego. Regularne dyżury lekarskie przy schroniskach dopełniają obrazu tej prowincji. Zaraz po wejściu w jej granice wita nas specjalny punkt informacji dla pielgrzymów i ogrom darmowych map, przewodników i informatorów.

Ogromne zróżnicowanie terenu i klimatu. Równiny, płaskowyże i podejścia na blisko 1500 m.n.p.m mieszają się ze sobą. Język jakim się tu mówi to "Castillano" - niejako oficjalny hiszpański nauczany również w Polsce. Mimo to występują dążenia do rozłamu, tym razem w granicach prowincji. Jeśli nazwa prowincji oznacza Castilla i Leon - to na terenie Leon co krok natchniemy się na parafrazę - Castilla bez Leon.

Mimo to, w przeciwieństwie do Rioji, a nawet Navarry ten region Hiszpani jest ogromnie bardziej rozwinięty. Działają tu dziesiątki projektów Unijnych, a rozbudowę widać gołym okiem. Największe miasta to: Burgos (166 tys.), Leon (137 tys.) - to miasto ma w sobie coś z naszego Krakowa, Ponferrada (63 tys.). Warto jeszcze wyróżnić posiadającą mnóstwo atrakcji turystycznych Astorgę (12 tys.).

Pozostałe miasteczka nie przekraczają zawyczaj pieciu tysięcy mieszkańców. Tworzą jednak piękne krajobrazy i niesamowity klimat, a często są perłami architektonicznymi.

GALICIA

Powieść Paulo Coelho - "Pielgrzym" kończy swą narrację w Cebreiro. Następna kartka to Santiago de Compostela (88 tys.). Niestety, głównie "dzięki" władzom tej prowincji, prawdziwa Camino kończy się w tym malowniczo położonym na wysokości 1330 m.n.p.m miasteczku.

Dlaczego? Galicia to 150 kilometrów do przebycia, a jedynie 100 wystarczy, aby otrzymać Compostele - tradycyjny dokument potwierdzający ukończenie Camino de Santiago. Dlatego wielu bardziej turystów niż pielgrzymów zaczyna wędrówkę dopiero tutaj. Infrastruktura jest na to zupełnie nie przygotowania. Ilość łóżek w schroniskach kilkakrotnie zbyt niska. Trudno też znaleźć w nich kuchnię. Z drugiej strony jest plus - wszystkie galicyjskie schroniska są bezpłatne. Tutaj, to już nie pielgrzymka, ale bieg po łóżko. I jeśli wcześniej obcowaliście często z tymi samymi osobami, które spotykaliście na szlaku, tu zaskoczą Was paniusie w spódniczkach, z małymi torebkami na rękach (!).

Złe wrażenie zmniejszają górskie widoki, kultura - jezyk Gallego, zupełnie różny od hiszpańskiego i dotarcie do celu, który znajduje się na końcu tego etapu.

Czy cel zaspokaja wyobrażenia? To w następnym wydaniu!


Północna Hiszpania to mnogość krajobrazów.


Uliczka Pamplony


Przebycie tej doliny to kwestia niecałych dwóch dni.



Przepiękna katedra w Leon.


Spojrzenie na Burgos


Zaczynają się pagórki...


Muzeum Czekolady w Astordze.


"Żelazny Krzyż" w górach. Galicia już niedaleko.


Palloza - tak kiedyć mieszkano w Cebreiro.