Camino de Santiago

To nie droga jest trudnością... To trudności są drogą...

Katarzyna Sepielak, Dawid Władyka
Camino - pajęczyna, która oplotła Europę

Część 2


Decyzja zapadła: ruszamy szlakiem "Pielgrzyma"! Pozostało jednak wiele pytań... Ile dni potrzeba, aby dojść do Santiago de Compostela? Czy 30 kilometrów dziennie to nie za dużo? Co ze sobą zabrać? Ile potrzebujemy pieniędzy? Jak dojechać do St. Jean Pied-de-Port? Gdzie spać, czy zabrać namiot? Jak zdobyć dokładną mapę? Wiele z nich doczekało się odpowiedzi dopiero na szlaku.

Camino, pajęczyna która oplotła Europę

Buen Camino, Peregrino!

"Dobrej Drogi", to charakterystyczne dla Camino de Santiago pozdrowienie pielgrzymów. Jest jeszcze zwyczajne "hola" czyli hiszpańskie "cześć", znacznie popularniejsze w chwilach zmęczenia, palącym słońcu i podejściach na szczyty gór. To zaledwie ułamek pielgrzymiej wiedzy uzyskanej podczas wędrówki. Nie mogliśmy jednak pozwolić sobie na wyjazd "w ciemno". Po kilku wizytach w księgarniach i sklepach turystycznych, gdzie możliwe do zakupu publikacje ograniczały się do dwóch stron w popularnych przewodnikach, postawiliśmy na Internet. Wy możecie zrobić podobnie, wpisując w wyszukiwarce: "Camino de Santiago", "Road of Saint James" lub zwyczajnie "Droga św. Jakuba". Zdecydowanie szybszym sposobem będzie lektura poniższego tekstu.

Skąd i jak długo?

Podczas wędrówki spotkaliśmy zarówno Niemców jak i mieszkankę Holandii, którzy rozpoczęli drogę od progów swoich domostw. Dla tej ostatniej, był to czwarty miesiąc pielgrzymki, kiedy rozmawialiśmy, znajdując się w połowie naszej trasy.

Oczywiście można rozpocząć i w Polsce, a na mapie zasięgu Camino de Santiago jest nitka biegnąca od Istambułu. Wędrówka z Polski zajmie przynajmniej pół roku. Niestety nie ma tu bezpośrednich oznaczeń trasy, a także sieci schronisk dla pielgrzymów. Koszty, nie mówiąc o czasie przygotowań i potrzebnej odporności psychofizycznej są podczas takiej przygody ogromne. W samej Hiszpanii istnieje kilka alternatywnych "Dróg św. Jakuba". My wybraliśmy najbardziej znany w świecie odcinek. Rozpoczęliśmy w Saint Jean Pied-de-Port, aby po około 780 kilometrach dojść do Santiago de Compostela. W St. Jean rozpoczyna drogę wielu wędrowców. Największa jednak liczba pielgrzymów wybiera jako punkt startu miasteczko Roncesvalles, położone niecałe 30 kilometrów dalej, po hiszpańskiej stronie Pirenejów. Wędrówka stąd trwa od 25 do 32 dni. To wciąż dla wielu osób jest niemożliwe do zrealizowania, dlatego rozpoczynają trasę bliżej Santiago, lub rozdzielają ją na kilka lat.

Do Composteli prowadzą także ciekawe trasy z Barcelony, Madrytu, Porto i wiele innych. Są mniej zakorzenione w tradycji jakubowej i posiadają słabo rozwiniętą sieć schronisk. Wytrwali znajdą informacje o nich w Internecie.

Trenujemy!

Niezależnie od wyboru trasy polecamy trening jeszcze przed wyjazdem. Równie dobre będą wspinaczka po górach i spacery po mieście. Stopniowo zwiększajcie liczbę przebytych kilometrów. Na plecach noście kilkukilogramowy ciężar. Przed wyjazdem zróbcie dokładne badania i skonsultujcie się z lekarzem. Osoby nieodporne na słońce muszą szczególnie uważać!

1/10 - magiczna liczba

Prawdziwy początek pielgrzymki ma miejsce w trakcie pakowania. To najważniejsza czynność jaką pielgrzym musi wykonać. Waga noszonego bagażu nie powinna przekraczać 1/10. masy ciała. W rzeczywistości polecamy drobniejszym osobom nie zabierać więcej niż 7 kilo, a silniejszym do 10 kg. Istotny jest również sam plecak. Optymalna pojemność to ok. 45 litrów, musi być lekki i wytrzymały, wyposażony w solidny pas biodrowy i wszelkie udogodnienia systemu nośnego. Nie zapomnijcie wziąć wodoodpornego worka, którym będziecie mogli okryć plecak podczas ulewy. Przewodniki polecają wodoodporne buty za kostkę, uniemożliwiające skręcenie nogi. Skorzystanie z tej rady latem uważam za olbrzymi błąd. Widzieliśmy wielu śmiałków używających podobnych butów ze skarpetami trekkingowymi na dokładkę, którzy z powodu odcisków mieli obandażowane całe stopy. Przy wyborze sprzętu trzeba pamiętać, że to nie wycieczka górska, tylko 780 kilometrów w skrajnych warunkach! W gorących miesiącach odpowiednie będą lekkie, przewiewne i niskie adidasy trekkingowe. Ewentualnie bardzo solidne sandały. Hiszpańskie lato oznacza też konieczność ochrony przed słońcem. Krem z filtrem, jasny kapelusz (czapka z daszkiem lub chusta) i przeciwsłoneczne okulary powinny znajdować się na Waszym podorędziu. Reszta wyposażenia to szybkoschnące i przewiewne, długie spodnie z odpinanymi nogawkami i dodatkowo krótkie spodenki. Trzy wygodne koszulki plus tyle samo par bielizny i skarpetek powinno wystarczyć. Kostium kąpielowy również się przyda. Jeszcze lekka kurtka z wodoodporną, oddychającą membraną oraz klapki lub sandały - najlepiej piankowe. Liczy się każdy gram! Niezbędna będzie latarka i różnokolorowe, wodoodporne, nie szeleszczące worki, aby móc sprawnie pakować rzeczy. Do tego metalowy kubek, nóż i podstawowe leki w tym przeciwbólowe, maść na kontuzje i plastry na odciski. Podstawowe środki higieniczne zabierzcie w małych opakowaniach. Jeśli wyruszacie w szczycie pielgrzymek (lata święte i jubileuszowe, a także miesiące letnie) nie zapomnijcie o zatyczkach do uszu. Schroniska dla pielgrzymów są wtedy wypełnione po brzegi i nie znajdziecie w nich ciszy, szczególnie w nocy - chrapanie może doprowadzić do obłędu. Pisząc o nocy, nie mogę zapomnieć o śpiworze i karimacie. Ta druga przyda się szczególnie, gdy zabraknie w schronisku łóżek i trzeba będzie spać na podłodze.

Jest jeszcze jeden element wyposażenia, który poleciłbym każdemu. Profesjonalny przewodnik, to przedmiot niedostępny w Polsce na szeroką skalę, a znacznie ułatwiający drogę. Umożliwia on wcześniejsze planowanie etapów i punktów wartych zwiedzenia. Cóż, pozostaje zakup obcojęzycznej (np. angielskiej) wersji w Hiszpanii lub opieranie się na informatorach dostarczanych przez miejscowe punkty informacji, zazwyczaj świetnie przygotowanych (pomijając odległości).

Z paszportem do schroniska

Albergue - to podstawowy hiszpański wyraz jakiego nauczycie się podczas wędrówki. Oznacza on schronisko dla pielgrzymów. Nie ma na świecie drugiego tak długiego szlaku, na którym byłyby one rozmieszczone co kilka kilometrów. Mogą w nich spać wyłącznie pielgrzymi na podstawie "Credencialu". Jest to paszport pielgrzyma. Dokument ten otrzymujemy w miejscu rozpoczęcia pielgrzymki, a opłata za jego wydanie wynosi ok. 1 Euro. Musimy w nim zbierać pieczątki schronisk, które odwiedzamy oraz innych ważniejszych miejsc. Jest on dowodem naszego statusu pielgrzyma i sposobu w jaki pokonujemy trasę: pieszo, rowerem lub konno.

Dodatkowo jeśli dojdziemy do Santiago pokonując min. 100 kilometrów otrzymamy poświadczenie odbycia pielgrzymki - "Compostelę". Obydwa dokumenty są pozostałościami pielgrzymich tradycji. W czasach średniowiecza, pierwowzorem "Credencialu" były listy uwierzytelniające i polecające od książąt, królów czy papieża.

Komercja na Camino

Camino nie jest już takie jak kiedyś - znaleźliśmy wpis w jednej z ksiąg gości schroniska w Pampelunie - teraz za wszystko trzeba płacić. Nie do końca jest to prawdą. Noc w wielu schroniskach kosztuje od 3. do 8. Euro. Są również liczne deklarujące "dobrowolność" opłat, lub całkowicie darmowe w Galicji. Najdroższe i zazwyczaj o najlepszym standardzie są schroniska prywatne. Zwykle będziecie korzystać z albergues miejskich lub parafialnych. W większości można znaleźć kuchnię, tak więc nie ma problemu z przyrządzeniem posiłku. Problemy pojawiają się często podczas kąpieli, gdy okazuje się, że zabrakło ciepłej wody.

Zdarzają się miejsca gdzie zostaniemy poczęstowani śniadaniem, owocami, winem, a nawet dostaniemy pielgrzymi kij jedynie w zamian za uśmiech. Ludzie pracujący na taki obraz Camino robią to zupełnie bezpłatnie. Podobnie jak setki wolontariuszy w schroniskach.

Nie oznacza to, że obędziemy się bez gotówki. Radzimy przeznaczyć na dzień min. 10 Euro oraz doliczyć średnią opłatę za schronisko 3 Euro. Idąc przez osiem godzin z ciężkim plecakiem nie można pozwolić sobie na głodowanie. Noście przy sobie zapas pożywienia na cały dzień pamiętając o sjeście, zwykle pomiędzy 14., a 17 wszystkie sklepy są nieczynne. W tym kontekście warto wspomnieć o pewnym "kulinarnym" dziwactwie Hiszpanów. Otóż w restauracjach można zwykle zjeść solidny posiłek dopiero po godzinie 18.! Wcześniej dostępne są tylko bocadillo - hiszpańskie kanapki, które obrzydną Wam po tygodniu.

Na szlak!

Do St. Jean najlepiej dojechać przez Paryż. W stolicy Francji wsiadamy do pociągu, kierunek Bayonne, gdzie przesiadamy się do składu jadącego do małego, górskiego miasteczka. Rezerwacji warto dokonać przez Internet, możemy wtedy trafić na promocję, a czym wcześniej to zrobimy tym mniej zapłacimy. Hasło rezerwacji i pieniądze możemy wymienić na bilet w kasach paryskich stacji kolejowych. Trzeba zrobić to odpowiednio wcześniej. Koleje francuskie nie należą do tanich inwestycji. Podróż w Pireneje Atlantyckie to 830 km, które zajmą nam od kilku do 10 godzin w zależności od wyboru pociągu. Koszt przejazdu dla osoby poniżej 25. roku życia to 50-70 Euro, dorosły może przygotować się na blisko dwukrotny wydatek. Przy wyborze pociągu trzeba dobrze szukać - nie wszystkie posiadają zniżki młodzieżowe (tzw. taryfa "decouverte").

Japońska herbatka i polski kisiel

Każdy przeżywa tą niezwykłą pielgrzymkę na swój sposób. W obecnych dniach największym magnesem Camino de Santiago, oprócz ducha tysiąca lat wędrowców i możliwości zmierzenia się ze swoimi największymi słabościami jest międzykulturowość.

Średnio pielgrzym przebywa od 20 do 40 kilometrów dziennie. Przy czym w pierwszych tygodniach są to wartości oscylujące w granicach 22 - 27 km. W późniejszych etapach, chcąc zwiedzić miasta takie jak Burgos, Leon, Astorga czy Ponferrada możemy zdecydować się na dłuższy marsz poprzedzającego dnia, aby następnego dojść do miasta ok. godziny 12-tej pokonując zaledwie 18 kilometrów. W większych miastach możemy zatrzymać się też o jeden czy dwa dni dłużej, aby połączyć chwilę wytchnienia z poznawaniem hiszpańskiej kultury. Podobnie możemy uczynić, kiedy pojawią się problemy ze zdrowiem, a najczęstsze to kontuzje nóg i odciski.

Kiedy poruszamy się takim uniwersalnym tempem, mamy okazję do bliższego kontaktu z innymi pielgrzymami. Jeśli częściej wybiorą podobne punkty postoju, możemy nawiązać niezwykłe międzynarodowe przyjaźnie. Wieczór przy gitarze z Anglikami, chińska herbatka i polski kisiel z Japończykiem czy międzynarodowa kolacja w restauracji to specyficzne cechy Szlaku św. Jakuba.

I chociaż religijne informatory i średniowieczne przewodniki polecają samotne podróżowanie okraszone pogrążeniem się w myślach, wstrzemięźliwością w jedzeniu i biczowaniem, my zalecamy zupełnie inną drogę. Potrzebny będzie do niej świetny towarzysz podróży, znajomość angielskiego, odrobina hiszpańskiego i rozsądne tempo marszu. Wtedy oprócz Drogi będziemy mieli okazję poznać tych, którzy tworzą jej ducha - pielgrzymów z całego świata. Nieprzypadkowo miejsce to nazywane jest "Główną Ulicą Europy".

Camino na dwóch kółkach

Camino de Santiago można również pokonać rowerem. Podróż z Roncesvalles należy zaplanować na minimum 10 dni. Należy wcześniej ocenić swoje możliwości, konsultując się z lekarzem i odbyć trening pod okiem profesjonalisty, codziennie pokonując większą dawkę kilometrów. Rowerzyści nie mogą spać we wszystkich schroniskach, a w większości muszą ustępować miejsca pieszym. Przydatne będą torby na bagażnik i kolorowe ubranie. Podstawowe narzędzia i woda to minimum, jaki musi posiadać rowerzysta. Warsztaty są zaznaczone na mapkach, które można znaleźć w punktach informacji i schroniskach. Aby otrzymać "Compostelę" pielgrzym - cyklista musi przebyć min. 200 km.

W Internetcie...

Podróż do Paryża: www.wizzair.pl, www.eurobus.pl. Koleje: francuskie: www.sncf.fr, hiszpańskie: www.renfe.es. Camino de Santiago: www.xacobeo.es

Hiszpańskie mapy

Do czasu wędrówki śladami św. Jakuba byliśmy przekonani, że twórcy żeglarskiej potęgi - Hiszpanie, są mistrzami w rysowaniu map. Nic bardziej błędnego. Każda z kilkunastu zdobytych przez nas mapek szlaku różniła się od poprzednich odległościami. Ustalanie dziennych dystansów na zasadzie +/-5 kilometrów bardzo utrudnia marsz. Równie deprymujące są błędy na mapkach w umiejscowieniu punktów orientacyjnych.

Komentarze

Tomek - 11.01.2018 18:06

Bardzo pomocny opis! Mam jedno pytanie: czy warto ze sobą zabrać namiot aby być bardziej niezależnym gdy będą problemy z miejscem do spania? Albo nie dotrzemy do miejsca przeznaczenia i przyjdzie spać w polu? Pozdrawiam

Miska78 - 06.03.2011 11:23

Taka uwaga: napisales o kulinarnym dziwactwie Hiszpanów ze konkretne danie mozna dostac dopiero po 18. Nie zgadzam sie z tym, mieszkam dwa lata w Hiszpanii wiec moge to potwierdzic ze od godziny 14 mniej wiecej, do 16 mozna w restauracji czy barze dostac normalny tzn. konkrenty obiad, najtaniej wychodza tzw. dania dnia skladajace sie z dwoch dan, chleba, deseru i czegos do picia. Pozdrawiam.

Zobacz wszystkie »