Camino de Santiago

Z przymrużeniem oka

11/2012
Z przymrużeniem oka

Piotr B. :: 20.11.2012 14:29
2012 CAMINO 2013

Camino w Roku Wiary - 2013:

Część 1. „Kamień”.

W Roku Wiary, pragnę w lipcu powrócić na szlak wiodący do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Wraz z jeszcze jednym towarzyszem - pielgrzymki, pragniemy przejść ok. 600 km. szlakiem Camino del Norte. Boże prowadź Nas ! Zwyczaj nakazuje, aby pielgrzym, udający się do grobu św. Jakuba spod swojego domu zabrał kamień. I zaniósł na jedno z miejsc, gdzie na szlaku się je składa. Dziś już są tam duże stosy kamieni zostawione przez pielgrzymów na przestrzeni wieków. Kamień ten, to intencja z którą się wyrusza. Moja skromna propozycja jest taka. Zamiast kamienia pragnę zabrać na szlak i zostawić Wasze intencje. Dlatego z tyłu kościoła będzie skrzyneczka do której można wrzucać intencje, które zabiorę i na jakubowym szlaku będę się w tych intencjach modlił, oraz je tam pozostawię.
Prosimy WAS o wsparcie, swoimi modlitwami i myślami, na czas naszego Camino !

Część 2. „Las”.

Pragnę uspokoić drogich czytelników, że w tym roku nie zamierzam pisać i zanudzać Was o jakubowym szlaku, nową książką. Ot taki, tylko mały fragment, któremu można nadać tytuł „Przygotowania”. Camino porwało moje, nie za lekkie ciało. Ale przede wszystkim Camino porwało moje serce. Dlatego TAM wracam. Idę z człowiekiem, którego widziałem ostatnio … ok. 12 lat temu, gdy miał lat 10. Dziś pracuje w zacnym miejscu oraz dodatkowo studiuje. W świecie wirtualnym, zgadaliśmy się. On odezwał się po przeczytaniu mojej książki. Spotkanie, rozmowa, wymiana myśli. Klamka zapadła. Idziemy razem ! On zajął się logistyką dodarcia, w miarę taniego, a szybkiego na miejsce. Oraz sprawą, na takich samych warunkach, powrotu. Czyli on zajął się czasem, gdy będziemy bliżej nieba (samolot). Do mnie należy przygotowanie logistyczne trasy. Czyli ja zająłem się czasem, kiedy to, będziemy stąpać po ziemi (nogi). Po naszym spotkaniu, wkradł się w moje serce, lekki bo lekki, ale zawsze niepokój. A niepokój ma to do siebie, że zaczyna się od lekkiego, a może skończyć się na panice. Odwrotnie jak sprawa ma się z radością. Ta jest często na początku wybuchowa, z biegiem czasu gaśnie. Niepokój mój wziął się stąd, że po pierwsze mój towarzysz drogi, ma o połowę lat mniej niż ja. Po drugie waży o połowę mniej, niż ja. Po trzecie, często biega w ulicznych pół - maratonach (20 km) po całej Polsce. Hm, pomyślałem jak wystartuje, to on będzie na przedmieściach mety, ja na przedmieściach startu. Trzeba zabrać się do roboty. I to nie od jutra, a od dziś. Postanowić łatwo, zrealizować trudniej. Ale Camino zobowiązuje! Po zimie, przygotowałem rower, wsiadłem i postanowiłem pokonać parę kilometrów. Pokonałem. Dumając wieczorkiem postanowiłem jednak zmienić tok przygotowań. Przecież mam iść, a nie jechać. Będę więc chodził. Mam iść z plecakiem. Będę więc chodził z plecakiem, który waży, tak jak na Camino ok. 12 kg. Czym zapełnić plecak ? Rankiem chciałem udać się do sklepu, aby zakupić 12 kg cukru. Wpakować cukier w plecak i chodzić. Ale, ale 12 kilo cukru, to ja zjem za 12 lat. A, że pielgrzym jest oszczędny, nawet bardzo oszczędny, to postanowiłem, że do plecaka włożę 12 kg. książek, które sobie śpią na półce i nie czują, że obrastają kurzem. I tak to jedna półka książek wylądowała, ładnie ułożona, w plecaku. Książki były różne, ale jedna rzecz je łączyła. Były napisane w języku niemieckim. No i … następnego dnia: skarpety, buty, reszta odzienia, 12 kg. książek napisanych w języku niemieckim na plecy i szlak powiódł na ścieżki naszych pięknych lasów Camino hiszpańskie jest cudowne. Urzeka przyroda, krajobrazy, cisza i wiele, wiele innych spraw. Ale wokół nas, w naszych lasach, jest również cudownie. Piękne były momenty, kiedy to wyszedłem wieczorem przed zachodem słońca. Las żył. Orkiestra symfoniczna zwierząt, ptaków, drzew dawała niesamowity koncert. W miarę upływu czasu, gdy robiło się ciemno, wszystko powolutku, cichło. Po zachodzie słońca, o zmroku robiła się zupełna cisza. Zasnęła przyroda, która pracuje w dzień, ale za to budziła się przyroda nocna. To zaszeleścił nocny listek, to gdzieś coś przeleciało, zaszumiało. Ale delikatnie, na paluszkach. Jak to bywa nocą. Nie dane mi było, natomiast, usłyszeć budzącego się po nocy lasu i przyrody. Dlatego, że pomimo iż w las wchodziłem skoro świt, to zawsze, wszystko już było przebudzone. Wracałem do domu po przejściu ... kilometrów. Na krótsze spacery zabierałem mojego ogromniastego psa. Te spacery po lasach, z plecakiem pełnym niemieckich książek i z moim ogromniastym psem to pierwszy cud Camino 2013 ! Dlaczego? Hm, pomyśl drogi czytelniku, gdyby to na ten przykład, zatrzymał wyżej opisanego gościa z psem, strażnik leśny. Wtedy to spotkanie mogło wyglądać tak:

strażnik: dzień dobry (dobry wieczór). Skąd to i dokąd to?
gościu: dzień dobry (dobry wieczór). A stamtąd, tam.
strażnik: aha, proszę o dowód osobisty.
gościu: nie mam.
strażnik co pan robi o tym czasie w lesie?
gościu: trenuję.
strażnik: chyba wariota.
strażnik:(ponownie): a co to za stworzenie z panem idzie?
gościu: mój pies.
strażnik: jak się zowie?
gościu: Franek.
strażnik: nie ściemniaj, Franek to ma na imię papież.
strażnik (ponownie): co pan ma w plecaku ?
gościu: niemieckie książki.
strażnik (patrząc na gościa z politowaniem): wyciąga telefon i dzwoni do najbliższego szpitala psychiatrycznego.

Na szczęście takiego spotkania w naszych lasach nie było i dlatego o Camino 2013 dalej marzyć mogę. A jak ktoś napisał, jeśli bardzo marzysz, to wszechświat sprzyja tobie i marzenia się spełniają. Do lipca trochę dni pozostało, więc kończę. Muszę wyjść na spacer do lasu z niemieckimi książkami i ogromniastym psem.

Na tym miał zakończyć się ten tekst....... Ale Pan Bóg dopisał swoje.....

Część 3. „Choroba”

Ta część jest zupełnie nieplanowana. W pewną piekną majową sobotę przyszedł sobie brat ...zawał serca. I ta choroba, sprawia, że zamiast do grobu św. Jakuba, wyruszyłem na inne Camino. Camino zabiegów, szpitala, rehabilitacji. To Camino może jest trudniejsze, ale może też być piękne. Piękne walką z sobą samym, czasem dla Boga i siebie, poznawaniem ludzi cierpiących i pomagających. Piękne wiarą, nadzieją i miłością. Piękne nadzieją, że będzie dobrze. Szlak w Hiszpanii kończy się dojściem do grobu św. Jakuba. Camino choroby nie wiadomo kiedy, jak i gdzie się kończy...
Część 3 piszę ze szpitala i  to jest moje Camino 2013......

Pisząc na adres ks.pb@interia.pl można zamawiać, moją książkę, opisującą pielgrzymkę do grobu św. Jakuba w 2012 roku pt. "Camino. Szlakiem Świętego Jakuba".

 

SENTENCJA: św. Urszula Ledóchowska: Mieć stały uśmiech na twarzy, zawsze, gdy słońce świeci albo deszcz pada, w zdrowiu lub w chorobie, w powodzeniu albo gdy wszystko idzie na opak !

 


Dodaj komentarz »

Z przymrużeniem oka

Autor: Piotr B.
Ostatni wpis: 20.11.2012 14:29
Odwiedziny: 10827 (od 28.09.2012)

Archiwum:
  • listopad 2012 (1) »