Camino de Santiago

Camino - Droga, która wciąż mnie woła...

11/2015
Camino - Droga, która wciąż mnie woła...

Wiola :: 10.11.2015 20:18
16. Muxia - Fisterra

Dziś zamierzam pojechać na "koniec świata". Kilka minut po siódmej opuszczam albergę i udaję się na przystanek autobusowy. Za portem, zza gór, wynurza się słońce… i przeglądając się w wodach oceanu, dokonuje „porannej toalety” ;)

Jak pięknie smiley

 

Zapowiadał się kolejny piękny dzień. Ale w miarę upływu czasu niebo zaczęły zasnuwać coraz gęstsze mgły. Nim dojechałam do Fisterry, na świecie niewiele co było widać. Zrobiło się zimno i nieprzyjemnie. W portowym barze wypijam pyszną kawę i udaję się do znanej mi z ubiegłego roku albergi Por Fin. A tam, niestety – completo, ocupado. Nic nie szkodzi, zatrzymuję się nieopodal w alberdze Mar de Rostro. W moim credencialu nie ma już wolnych rubryk, więc pieczątki lądują na okładce.

Spacerkiem udaję się na przylądek Cabo Fisterre… a po drodze zauważam, a jakże, chłopaka od żółtej parasolki, którego wielokrotnie spotykałam na Camino Primitivo. Co za radosne spotkanie smiley

Im dalej idę, tym mniej widać. Na Cabo Finisterre przejmujący wiatr dopełnia świadomości potęgi natury. Jest niezbyt przyjemnie, zimno, mgły…

Wiem, że za tym krzyżem, za głazem z butem, za słupkiem 0,00, rozpościera się ocean… Mam te obrazy wyryte w sercu… Dziś jednak nie widać nic… słychać jedynie, gdzieś w dole, fale rozbijające się o głazy…

W ubiegłym roku, gdy tu byłam, pogoda była ladna. Dziś mam gęste mgły i to też ma swój urok. Tak jest dobrze :)

Skoro nie ma widoków, to trzeba znaleźć coś innego, co zachwyci oczy i serce. W takich chwilach niezawodne są krople rosy i mgły osiadające na roślinach :)

 

Po południu spaceruję plażami po obydwu stronach miasteczka… Woda jest bardzo zimna, nie ma mowy o żadnej kąpieli, ale można chociaż stopy zanurzyć w oceanie… idę tak sobie brzegiem, zbieram muszelki i… tęsknię za słońcem :) I ponownie delektuję się całym moim tegorocznym Camino :)

 

Oprócz mnie w alberdze jest jeszcze kilka osób. Jest sympatycznie, do czasu gdy wieczorem zjawia się… spora grupa dzieci, może dwunasto- trzynastolatków. Wymieniamy porozumiewawcze spojrzenia, nie można powiedzieć byśmy byli zadowoleni z takiego układu. Towarzystwo takiej grupy nie wróży spokoju. Nie będę narzekać, ale krótko mówiąc, to była najgorsza noc mojego Camino.


Komentarze (2): Pokaż/ukryj komentarze »

  • Tamara :: 12.11.2015 12:03 Mgła... a zdjęcia i tak piękne :)
  • Wiola :: 12.11.2015 20:44 Dzięki Tamaro :) Ta mgła też miała swój urok i w sumie fajnie, że była :)


Dodaj komentarz »

Camino - Droga, która wciąż mnie woła...

Autor: Wiola
Ostatni wpis: 10.11.2015 20:18
Odwiedziny: 44875 (od 18.01.2015)