Camino de Santiago

Camino moje Życie

02/2012
Camino moje Życie

Mariusz z Ostrołęki :: 22.02.2012 09:27
Motywacja: religijna, kulturalna, turystyczna czy sportowa? Która prawdziwa?

Tytuł dzisiejszego wpisu zasięgnąłem z drugiego forum.
 

Jak już niektórzy zauważyli mój wczorajszy wpis dotyczył dyskusji toczącej się tu na forum związanej z „atrybutami pielgrzyma”.

Wielu nowych gości tego i drugiego forum zauważa z niepokojem, że zamiast konkretnych odpowiedzi na dany temat, pojawiają się różne wpisy pośrednio związane z tematyką tytułu.

Zapewne dzieje się tak, iż oprócz osób, które szukają praktycznych wskazówek typu: Jak? Którędy? Za ile? Spora rzesza ludzi zastanawia się PO CO? Z JAKICH POWODÓW? Jest to chyba nierozerwalne z istotą człowieczeństwa, żeby próbować sobie odpowiedzieć na te ostatnie pytania.
 

Dziwi mnie trochę to, iż niektórzy są zdegustowani pytaniami praktycznymi, np. ZA ILE? Nie każdy przecież może z dziecinną ufnością rzucić się w nieznane, bez przeliczenia przybliżonych kosztów. I właśnie taką rolę spełnia przede wszystkim to forum i drugie bliźniacze.
 

Tu chciałbym zrobić małą dygresję, do stwierdzenia czy są potrzebne dwa fora? Czy nie lepiej zrobić jedno SUPER forum. Gdyby jedno z tych for było niepotrzebne, to zapewne przestało by istnieć. Idea jednego forum była już poruszana w AD 2010, ale spaliła na panewce. Zarejestrowało się kilka osób (łącznie ze mną) i nie było większego zainteresowania. Stąd mój wniosek, iż nie ma potrzeby na siłę jednoczyć ludzi. Bo kojarzy się to z euro-kołchozem. Niech każdy ma wolność przeglądania tego co chce. Ja przeglądam oba fora i nie jest to dla mnie kłopotliwe. Piszę częściej tu, gdyż właśnie tu otrzymałem niezbędne i pierwsze informacje, co zrobić, aby wyruszyć na CAMINO.
 

Wracając jednak do tytułu, autor podaje w wątpliwość, iż niektórzy idą TAM z motywacji religijnej. Świetną odpowiedzią mogą być „statystyki”, które umieścił tu na forum  Artur oraz Peter Alex. Wyraźnie widać tam, iż z powodów religijnych nie idzie 100 % ludzi. A zatem trafnym może być wniosek, że nikt nikogo nie zmusza do podania powodów wyłącznie religijnych, by móc nocować w schroniskach.
 

Co do Świętej Inkwizycji, to autor czerpie wiedzę chyba od Umberto Eco. I chyba nie wie, iż Św. Inkwizycja istnieje do dziś, pod nazwą Kongregacji Nauki Wiary.
I była sądem, który uregulował wiele spraw, np. nikogo nie można było skazać bez procesu, co często było praktykowane przed czasami Świętego Oficjum. I wbrew obiegowym opiniom nie pochłonęła tak wiele ofiar.
 

W tym miejscu pragnę jeszcze raz podkreślić, iż motywacje religijne, jakkolwiek rozumiane są dominujące, co wcale nikomu nie przeszkadza uprawiać TAM trekingu z poszanowaniem oczywiście istoty CAMINO.
Pax Christi!


Dodaj komentarz »

Mariusz z Ostrołęki :: 21.02.2012 11:53
\"Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym?

"Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego - według tego, co mówi Bóg:
Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich,
i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.
Przeto wyjdźcie spośród nich
i odłączcie się od nich, mówi Pan,
i nie tykajcie tego, co nieczyste,
a Ja was przyjmę
i będę wam Ojcem,
a wy będziecie moimi synami i córkami -
mówi Pan wszechmogący."

(2 Kor 6, 14-18)
To tytułem źle pojętego ekumenizmu i ekspansji innowierców.
Biblię przede wszystkim trzeba czytać.

Cytat poniższy:

Pismo Święte jest księgą niezwykle skomplikowaną i trudną do zrozumienia - myślę, że co do cego wszyscy się zgadzamy. Ale czasy, gdy dla całego ogółu była narzucona jedna, niezmienna i święta interpretacja dawno już minęły”
 

to kłamstwo, a w najlepszym razie źle pojęta otwartość.
 

Podchodząc tak do Pisma, to boisz się wziąć Je do ręki. A z drugiej strony zakładasz KAŻDĄ interpretację, tylko aby nie była „narzucona”. Jest to smutne.
 

Jeśli jesteś Katolikiem, to nie możesz dowolnie interpretować Pisma Świętego, bo doprowadziłoby to do herezji. Jest wielu chrześcijan, którzy pobłądzili na drogach swojego życia, przez chęć interpretowania Pisma wg własnego widzimisię.

 

Włączyłam się do dyskusji, bo podobną prowadziłem jakiś czas temu ze Staszkiem (aż dziw, iż się jeszcze nie odezwał:) - oczywiście pozdrowienia dla niego).
 

Przypomnę tylko, iż temat dyskusji dotyczył „atrybutów pielgrzyma”. I autorowi chodziło jedynie o zewnętrzne oznaki pielgrzymowania.
Zawsze jednak znajdą się osoby, które sprowadzą rozmowę w inną stronę. I próbują wręcz ośmieszać zewnętrzne oznaki wiary, takie jak KRZYŻ.
 

To jak pielgrzymujemy, czy wędrujemy (powiedzieli by inni) jest naprawdę osobistą sprawą. Jest to wysoce niestosowne, aby naigrawać się się z czyjeś religijności. Tym bardziej, iż nasza Konstytucja nam to gwarantuje (to dla tych co szanują prawo państwowe):
 

Art. 53.2.Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.


Czy jak ktoś idzie z bambusowym Krzyżem, to łamie jakieś reguły pielgrzymowania?
A kto te reguły ustalił? Czy przypadkiem nie sami pielgrzymi? Zatem oni sami mogą je zmienić i nikt nie może tego zabraniać.

Wiele zewnętrznych atrybutów pielgrzyma było zapewne jedynie użytecznych w drodze. Dopiero później stały się „atrybutami pielgrzyma” np. muszla tykwa czy kij. Obecnie każdy może używać innych przedmiotów np. kijki, które dla mnie są wygodniejsze niż kostur.
 

Jedyne co warto podkreślić, to to, że CAMINO wyrosło na tradycji KATOLICKIEJ (niektórzy niech sobie odczytają jako POWSZECHNEJ – Chrześcijańskiej). I o tym niech wszyscy innowiercy pamiętają i uszanują, bo nikt im nie zabrania wędrówki. Może niektórzy się nawrócą.
 

Pax Christi!


Dodaj komentarz »

Mariusz z Ostrołęki :: 01.02.2012 12:44
Wracam niekiedy pamięcią.....

Wracam niekiedy pamięcią do 30 czerwca AD 2009, do czasu mojego dotarcia do Santiago de Compostela. Do poranka, kiedy stanąłem na placu przed Katedrą. Jest to o tyle łatwe, gdyż w pracy mam na ścianie zdjęcie z tego dnia. Staram sobie przypomnieć o czym wtedy myślałem.

Czy czułem jakąś satysfakcję?

Nie jest mi łatwo na to odpowiedzieć, ponieważ pamiętam tylko jedno, iż czułem się jak w bajce. Ale nie byłem zafascynowany, tylko trudno mi było uwierzyć, że jestem TAM właśnie. Zadawałem sobie pytanie, czy to właśnie JA tam stoję? ….
 

Drugą rzeczą, jaką pamiętam, to to, że nie towarzyszyły mi żadne wyolbrzymione emocje. Żadnej łezki, żadnego uśmiechu. Po prostu stałem....
i zastanawiałem się, co będę TAM robił przez dwa dni.
 

Koniec marszu, oznaczał dla mnie wtedy koniec DROGI. Drogi, która miała coś zmienić. Czy coś zmieniło się wtedy w moim życiu? Sądziłem, iż niewiele. Teraz wiem, że sporo.
 

Stojąc przed Katedrą żałowałem w duchu, że muszę tu się zatrzymać. Pukałem się w czoło, iż mogłem rozsądniej wyliczyć trasę. Wtedy miałbym czas na dojście na KONIEC ŚWIATA, a tak muszę wracać na samolot. Ale nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre. Mogłem się w końcu zatrzymać.....


Nie należę do typu turystów zachwycających się każdym zabytkiem spotkanym po drodze. Upajam się bardziej pięknem krajobrazu, stroniąc od tłumów, dlatego nie byłem zachwycony pobytem w mieście tak turystycznym jakim jest SDC.
 

Po prostu męczyłem się oczekując na powrót. Miałem nawet chęć dojechania autobusem nad ocean, lecz to wydało mi się czystą turystyką. Przecież tam kiedyś dojdę.... myślałem. Wtedy nie sądziłem, że za rok będę w Chinach wspominając z łezką CAMINO.

Nie czułem wtedy żadnej satysfakcji z dojścia do SDC. Dopiero po powrocie, opowiadając innym o mojej pielgrzymce czułem radość z tego faktu, choć w gruncie rzeczy nie zrobiłem nic wielkiego, po prostu odbyłem pielgrzymkę do grobu Św. Jakuba.


Dodaj komentarz »

Camino moje Życie

Autor: Mariusz z Ostrołęki
Ostatni wpis: 22.02.2012 09:27
Odwiedziny: 3077 (od 07.06.2011)