Camino de Santiago

Otwarte Ramiona Mojego Camino: Frances, Primitivo, del Norte

03/2019
Otwarte Ramiona Mojego Camino: Frances, Primitivo, del Norte

Tamara Frączkowska :: 22.03.2019 19:31
Camino Norte Family

Moja opowieść o Camino del Norte mogłaby być opowieścią o ludziach, o współpielgrzymach, o współalbergowiczach. Już w pierwszym dniu, w Irun, poznałam holenderskie małżeństwo Emmę i Emila, a potem spotkaliśmy się w następnym albergue w Pasaj de San Juan (Baskowie zawsze poprawiają na baskijską nazwę miejscowości Pasai Donibane)

W albergue w Pasai Donibane poznałam jeszcze Helen (Holenderkę mieszkającą w Wlk. Brytanii) i Silke i Marion z Niemiec.

Sympatyczne rozmowy, oglądanie swoich plecaków i śpiworów i… nogi Emila. Emil pośliznął się w drodze i bardzo boleśnie obtarł i nadwyrężył nogę (nie obeszło się bez lekarza!). Rano, jak zawsze wzajemne: Buen Camino! i… nieoczekiwane ponowne spotkanie w hostelu w San Sebastian. I tak już było do Bilbao. Wychodziliśmy oddzielnie, spotykaliśmy się gdzieś po drodze, w przydrożnym barze na cafe con leche i odnajdywaliśmy się w kolejnych albergue.

Dwukrotnie, gdy wiedzieliśmy, że może być problem z miejscem w albergue (Mutriku i Geretiz-Eskerike), rezerwowaliśmy sobie miejsca. Nawiązała się między nami serdeczna więź i bardzo cieszyliśmy się na kolejne spotkania w albergue. Wspólne posiłki i opowieści z drogi bardzo nas zbliżyły.

Tak narodziła się grupa Camino Norte Familyheart Po 10 dniach wędrówki, gdy doszliśmy do Bilbao, nasze drogi rozeszły się. Moi przyjaciele mieli już ochotę na… odrobinę luksusublush i poszli spać do hotelu. Tylko ja jedna spałam w albergue municypalnym.

Czułam się trochę osamotnionacrying, ale w albergue spotkałam Piotra z Gdańska i to trochę poprawiło mi nastrój. Można też powiedzieć, że „odpoczęłam językowo”laugh Z moją Camino Norte Family porozumiewałam się oczywiście po angielsku i było to dla mnie nieco… męczącesmiley Z Piotrem mogłam pogadać po polsku, a do rozmowy dołączył bardzo sympatyczny, młody Szwajcar Eliasz, który nieźle radził sobie po polsku bo… miał dziewczynę Polkę! Z Bilbao wyruszyłam więc bez swojej Camino Norte Family, ale św. Jakub postawił kolejnych serdecznych ludzi na moim Camino!


Dodaj komentarz »